Sukraloza. Lepsza od cukru?

Sukraloza z założenia ma być zdrowszym i lepszym zamiennikiem cukru. Dlaczego lepszym? Ponieważ, jak donoszą niektóre źródła, jest 600-krotnie od niego słodsza, a jednocześnie bezpieczniejsza dla zdrowia. Marketingowcy od sukralozy przekonują, że jest to produkt naturalny, bo de facto z sacharozy został wytworzony. Jednak sukraloza wygrywa, bo jest… dietetyczna. A jak coś jest dietetyczne to w oczach konsumenta jest zdrowsze, lepsze i zgodne z fitnessową ideą. A to właśnie w świecie fitnessu sukraloza znalazła swoje szczególne miejsce.

Odżywki białkowe, odżywki węglowodanowe, zamienniki posiłków, batony proteinowe, napoje izotoniczne – to wszystko to wysoko odżywcze produkty dla sportowców, które pozbawione są cukrów dodanych. Fakt ten podnosi ich rangę jednak brak cukrów dodanych nie może oznaczać brak słodkiego smaku.

Grupą docelową są przecież ludzie uprawiający sport. Jak sport, to zdrowe odżywianie. I tu mamy do czynienia z niezwykłym paradoksem. Ponieważ to właśnie sportowcy najbardziej uwielbiają słodkie przekąski, napoje, koktajle. Osoby z silną wolą, zdeterminowani zapaleńcy, którzy często potrafią wytrzymać reżim posiłków na zegarek z dokładnie wyliczoną ilością kalorii, nie wyobrażają sobie diety bez słodkich „uzupełniaczy”.

Znaleźć dzisiaj odżywkę białkową o naturalnym smaku, bez żadnych dodatków, to wcale nie jest taka łatwa rzecz. Zazwyczaj wybierane są wersje smakowe; bananowy, truskawkowy, pomarańczowy, a nawet te dosłownie sugerujące smak słodyczy jak czekoladowy, ciasteczkowy, karmelowy czy tiramisu. Tylko czekać, aż powstanie odżywka białkowa o smaku różowych kucyków pony.

Jak wyprodukować płynne słodycze dla sportowców bez cukru? Odpowiedź jest prosta: Sukraloza.

Czym jest sukraloza?

Sukraloza (E955) wytwarzana jest z sacharozy i znacząco różni się od niej pod względem chemicznym:

  • Sacharoza: C₁₂H₂₂O₁₁
  • Sukraloza: C₁₂H₁₉ClO₈

Zasadniczą różnicą są trzy atomy chloru w przypadku cząsteczki sukralozy. Jak podają do wiadomości promotorzy tego słodzika, dzięki tej zmianie sukraloza jest metabolizowana przez organizm jedynie w 20%, natomiast cała reszta jest wydalana. Dlatego więc sukraloza nie dostarcza kalorii. Jest niemalże bezkaloryczna. W świecie, w którym kult kalorii wciąż ma się dobrze, ten zabieg marketingowy naprawdę chwycił i w sukralozie zakochał się cały świat sportu. Precz z cukrem! Witaj sukralozo!

Pominięto jednak mały „szczegół”. W procesie rozkładu sukralozy w organizmie dochodzi do powstania dwóch bardzo szkodliwych związków: chloroglukozy i chlorofruktozy.

Po odkryciu słodkiego smaku tego „wspaniałego związku” powstałego w wyniku badań nad sacharozą, dalszy rozwój sukralozy odbywał się pod skrzydłami firmy Tate & Lyle, która przeprowadziła we własnym zakresie badania nad bezpieczeństwem jej stosowania. Oczywiście bezpieczeństwo sukralozy zostało potwierdzone, jednak największe organizacje sprawujące piecze nad naszym zdrowiem ustaliły normy bezpieczeństwa. EFSA (European Food Safety Agency) ustaliło bezpieczną dawkę na 15 mg/1 kg masy ciała/dobę, natomiast FDA (Food and Drug Administration) na 5 mg/1 kg masy ciała/dobę.

Niezależne badania

Niestety niezależne badania nie potwierdzały bezpieczeństwa stosowania sukralozy. Jak podaje portal medonet.pl, spożywanie sukralozy w długiej perspektywie czasu powoduje powstawanie szkodliwych metabolitów w jelitach, których poziom toksyczności nie jest do końca znany, jednak ich negatywny wpływ na kondycję jelit i tym samym zdrowie człowieka jest bezsprzeczny. Ich obecność najprawdopodobniej przyczynia się do powstawania stanów zapalnych w nabłonku jelit i mogą go skutecznie uszkodzić.

Jak twierdzą niektórzy naukowcy efekt ten następuje w przypadku dawek sukralozy niższych niż stanowią ustalone normy. Sukraloza wykazuje podobną naturę jak pestycydy i chemiczne substancje przemysłowe. Istotnie są to związki chloroorganiczne.

Inne badanie (Yale University pod kierownictwem prof. Ivana de Araujo) wykazało, że bezkaloryczność sukralozy wcale nie przyczynia się do utraty masy ciała czy profilaktyki otyłości. Badanie przeprowadzone na myszach z zastosowaniem dawki niższej niż 5 mg/1 kg masy ciała wykazało brak aktywności dopaminy po spożyciu posiłku z suklarozą. Brak dopaminy oznacza brak sygnału do mózgu odnośnie poboru energii z pożywienia. Skutek?

Jeśli ludzie spożywają potrawy lub napoje ze słodzikiem, będąc w stanie głodu lub zmęczenia, ich następny posiłek będzie bardzo kaloryczny.

Ponadto niezależne badania prowadzone na myszach i szczurach wykazały, że długotrwałe spożywanie sukralozy powoduje fizjologiczne zaburzenia skutkujące brakiem wrażliwości na słodki smak. Nie dziwi więc fakt, że 600 razy słodsza suklaroza powoduje jeszcze większą ochotę na słodkie i kaloryczne pożywienie. Jeśli więc zamierzasz odzwyczaić się od słodyczy, to stosowanie słodkiego zamiennika cukru nie jest dobrym pomysłem.

Kolejne badania:

Obrońcy sukralozy nie śpią

Badanie z roku 2008 (Duke University Medical Center pod kierownictwem dr Mohameda B. Abou-Donia) potwierdziło negatywny wpływ na organizm w dawce poniżej 5 mg/1 kg masy ciała. Do badania użyto słodzik Splenda, który bazuje na sukralozie.

Dystrybutor słodzika powołał swój własny sztab naukowy podważając niezależne badanie poprzez próbę wykazania szeregu błędów.

Firma Tate & Lyle postanowiła zniszczyć na drodze sądowej każdego, kto ośmieli się powiedzieć złe słowo na temat splendy czy generalnie sukralozy.

Angielska gazeta Brighton Argus po wydaniu artykułu obnażającego sukralozę i stwierdzającego jej szkodliwość, wkrótce potem opublikowała przeprosiny i sprostowanie ułożone przez prawników Tate & Lyle pod groźbą pozwu za szkalowanie i obniżanie poziomu obrotów.

Duża batalię z producentem splendy stoczył dr. Joseph Mercola, który na swojej stronie internetowej https://www.mercola.com/ niejednokrotnie wyraził dezaprobatę w stosunku do sukralozy i jednoznacznie wykazał jej szkodliwość. Strona dr. Mercoli jest bardzo popularna na świecie, toteż nie mogło to rozejść się po kościach.

W jednym z artykułów możesz znaleźć całe sterty badań dotyczących negatywnych skutków ubocznych dla serca, kości, stawów, narządu wzroku, żołądka, skóry itd. itd. Link: https://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2019/02/06/sucralose-harmful-effects.aspx

Tate & Lyle wytoczyły najmocniejsze działa przeciwko doktorowi zmuszając go do ukrycia treści dla internautów z Anglii. Użytkownicy z innych krajów mogą ujrzeć taki komentarz:

Jeśli to czytasz nie znajdujesz się w Wielkiej Brytanii, ponieważ zostałem zmuszony do zablokowania komentarzy dotyczących Splendy dla tamtejszych czytelników. Tate & Lyle zapewnili mnie, że pozwą mnie jeśli tego nie zrobię. Jest to związane z liberalnym prawem dotyczącym zniesławienia w UK. To, co jest zupełnie legalne w Stanach Zjednoczonych nie jest takie w UK, jako że wolność słowa jest mocno ograniczona poza USA.

Wielu zostało oszukanych przez zwodnicze praktyki reklamowe Splendy. Ale szczerze mówiąc twierdzenie, że skoro Splenda jest ‚zrobiona z cukru więc smakuje jak cukier’ brzmi jak twierdzenie, że skoro benzyna jest ‚zrobiona z rośliny więc smakuje jak brokuły’ .

Przez okres kiedy cukier przechodzi przez złożoną obróbkę chemiczną potrzebną do stania się sukralozą, staje się zupełnie inną substancją niż był na początku.

Tate & Lyle nie chce żebyś o tym wiedział. Robią co mogą, żeby powstrzymać mnie od powiedzenia Ci prawdy. Jak zostało to zauważone w powyższym artykule, milionom ludzi w Anglii nie pozwolono przeczytać opartych na faktach informacji o Splendzie zaprezentowanych tutaj.

Jednak Tate & Lyle nie odniósł całkowitego sukcesu. Jeśli to czytasz, to już wiesz, że nie mogą ukryć prawdy wszędzie. A duża liczba prawników występujących przeciw nim jest rezultatem ich niepewnych interesów i praktyk reklamowych.

Nie popełniaj błędu – Splenda nie jest produktem naturalnym. Nie jest zdrowa. Nie jest dobra dla Ciebie. Jest niebezpieczna. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, zachęcam do przestudiowania strony ze skutkami wywołanymi przez Splendę.”

W Polsce strona jest niedostępna.

Czy jesteś skazany na sukralozę?

Ostatecznie wszystko zależy od Ciebie i od Twojego zaufania do producentów NIEzdrowych odżywek dla sportowców. Osobiście nie mam nić przeciwko doraźnemu stosowaniu takich preparatów, tym bardziej jeżeli mają być zamiennikiem słodyczy. Zawsze lepszym wyborem będzie wypicie czekoladowej odżywki niż zjedzenie batonika.

Nie należy jednak popadać w błędne koło rezygnując ze słodyczy, przerzucając się jednocześnie na sportową żywność na sportowców ze sztucznymi słodzikami.

Co zamiast? Koktajl własnej produkcji. Oto kilka propozycji ode mnie:

Koktajl 1:

  • Woda
  • 2 banany
  • 1 – 2 miarki odżywki białkowej o smaku naturalnym

Koktajl 2:

  • Woda
  • 2 banany
  • łyżka białka konopnego
  • łyżeczka kakao

Koktajl 3:

  • 1 szklanka napoju ryżowego lub sojowego bez cukru
  • ½ szklanki wody
  • 1 – 2 miarki odżywki białkowej o smaku naturalnym
  • miód
  • 3 – 4 kostki gorzkiej czekolady

Przygotowując własne smakowe koktajle białkowe zyskasz zdrowie i zaoszczędzisz pieniądze. Pamiętaj, że nawet cukier, chociaż bardzo niezdrowy, to jest znany dla organizmu i rozpoznawany przez niego jako węglowodan. Sukraloza to całkowicie sztuczna i nierozpoznawalna substancja, która nie jest prawidłowo metabolizowana. Grunt to zdrowy rozsądek. Pozdrawiam!

Obrazek tytułowy:
https://www.fairchild.af.mil/News/Features/Display/Article/763130/be-smart-safeknow-your-supplements/

3 komentarze

    1. Erytrolu nie próbowałem. Stewia niestety oprócz tego że jest słodka to ma jeszcze swój specyficzny smak. Moim zdaniem nie nadaje się do słodzenia kawy czy owsianki. Ewentualnie herbata ziołowa lub koktajl owocowy, ale to też kwestia gustu. Mi generalnie nie przypasowała.

  1. Ogólnie nie wypowiem się na temat merytorycznej treści bo to nie moja liga wiedzy. I tak szczerze mówiąc nie zamierzam w to wnikać. Nie wiem co dokładają do odżywek że tak dobrze smakują i jeżeli nie odczuwam ich negatywnego wpływu na organizm (tzn.dobrze się czuję po spożyciu, dobrze trawię i ogólnie mi służy) to tak naprawdę nie interesuje mnie to. Wiem za to że odżywka o „naturalnym smaku” smakuje jakby ktoś raz już ją jadł i zwrócił (sorry za dosadność określenia ale to było najłagodniejsze jakie mogłem użyć) i nie ma opcji żebym zmusił się do spożywania takiego specyfiku. Jedyne zastosowanie dla niej to mieszanie z odżywką smakową, jeśli producent przesadził z ilością słodzika i napój jest tak perfidnie słodki że ciężko go wypić. A to że powstają coraz to nowe smaki odżywek to bardzo dobrze, ile można żreć w kółko wanilię na przemian z bananem i czekoladą.
    A ewentualna szkodliwość? Srata tata. Wszystko szkodzi, oddychamy zanieczyszczonym powietrzem, jemy żywność napchaną konserwantami i żyjemy. Opublikowano tysiące badań o szkodliwości picia alkoholu, a ludzie pili, piją i pić będą. I też żyją. Rzecz jasna nie mam na myśli tych co zaczynają i kończą dzień od alkoholu, tylko o dużej części populacji która spożywa alkohol okazjonalnie. I jakoś im specjalnie to nie szkodzi. I odżywki też nie zaszkodzą. Jakiś tam negatywny wpływ na organizm może i mają, ale w porównaniu do zwykłego żarcia przeciętnego człowieka nie uprawiającego sportu to mały pikuś. Więc nie ma co demonizować ich szkodliwości. Wiadomo że ideałem byłaby naturalna żywność bez żadnej chemii ale w tych czasach to niewykonalne. Zawsze trzeba wybrać jakieś mniejsze zło, a te niby szkodliwe odżywki są i tak zdrowsze od zwykłego jedzenia.
    A co do ich zastosowania w odzwyczajaniu się od cukru? Jakoś do mnie nie przemawia stwierdzenie że powodują większą chęć na słodkie. Miałem wielki problem by odzwyczaić się od cukru, nie mogłem sobie odmówić słodkiego smaku, mieszałem zwykłą colę z light żeby przywyknąć do tego „chemicznego” smaku słodzików. I przywykłem tak skutecznie, że teraz po zwykłej coli albo herbacie słodzonej cukrem gęba mi się krzywi a słodziki mi smakują. I wisi mi to ze ktoś gdzieś napisał że są rakotwórcze. Kiedy piłem słodkie napoje pozbycie się sadła z brzucha graniczyło z cudem, a odkąd pożegnałem się ze słodyczami to już nie problem. Czuję się lżejszy i ogólnie zdrowszy, a spory udział miały w tym właśnie te ponoć szkodliwe substancje, bo pomogły mi zmienić złe nawyki. I nie uwierzę że bardziej mi szkodzi chlorocośtam co gdzieś tam powstaje niż 10 kilo sadła które nosiłem na sobie a gdybym dalej żarł i pił słodkie nosiłbym je dalej. I to jest właśnie zdrowy rozsądek 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *