SQUAT CLEAN i powrót do crossfitu

SQUAT CLEAN i powrót do crossfitu

18 sierpnia, 2020 0 przez Rafał Mu.

Zarzut na przysiad – tak nazywa się po naszemu squat clean – ćwiczenie z dwuboju, z którego crossfit zrobił narzędzie do zajeżdżania ludzi. Jest to tak naprawdę miks dwóch siłowych ruchów: zarzutu sztangi na barki i wykonanie przysiadu przedniego z tą sztangą. Ale zaraz… Czy na pewno?

Prawie. Sztuczka polega na tym, że należy „wejść pod sztangę” zanim wyląduje ona jeszcze na naszych barkach. Synchronizacja ruchów wcale nie należy do łatwych, ale jest do ogarnięcia dla w miarę wysportowanej osoby.

Ja sam napotkałem problemy już na samym początku. Po pierwsze nadgarstki. Słaba ich mobilność powodowała, że wręcz bałem się, że nie zdołam zapanować nad sztangą, gdy ta wlatuje mi prosto w krtań.

Po drugie barki i także ich mobilność. Gdy zaczynałem uczyć się ćwiczenia (oczywiście nadal się uczę) z małym bardzo ciężarem lub nawet samą sztangą bez talerzy, to nie byłem wstanie położyć jej na barki. Trzymałem ją w dłoniach, ale przecież sztanga ma leżeć na barkach, a dłonie mają tylko asekurować.

Jak się później okazało problem rozwiązał się między innymi po dodaniu obciążenia i wykonaniu próby metodą „raz kozie śmierć”. Najwyżej upuszczę ciężar na podłogę.

Cięższa sztanga skutecznie „dociska się sama” do barków. Po prostu jest za ciężka by utrzymać ją w dłoniach na wysokości barków. Mogłem ją tylko zarzucić i czekać co się stanie. Jednak na tym etapie nie wykonywałem jeszcze siadu lecz sam zarzut (tzw. power clean).

Być może użyteczną wskazówką będzie to, że podczas zarzutu należy koncentrować się na wypchnięciu łokci wysoko. Ja wyobrażam sobie, że chcę dotknąć nimi sufitu, co bardzo ułatwia ćwiczenie.

Kolejna rzecz: Nie bójmy się wcisnąć sztangi lekko w szyję. Nawet kosztem uczucia lekkiego podduszania. Tam sztanga jest stabilna i dobrze leży.

Nogi, plecy, kaptury – to wszystko odczułem na drugi dzień. Dosłownie jakbym zapier*alał (przepraszam, ale inne słowo nie odda tego uczucia) wcześniej w polu zamiast konia. I właśnie za to kocham zarzut sztangi na przysiad.