Równowaga kwasowo-zasadowa. O diecie idealnej

Równowaga kwasowo-zasadowa, to niestety najczęściej pomijany aspekt diety. Nawet jeśli się o niej mówi, to i tak koniec końców schodzi na dalszy plan, a w diecie zwracamy uwagę na 100 innych rzeczy, ale nie na równowagę kwasowo-zasadową.

Odpowiedzmy sobie na pytanie czy w ogóle jest czym sobie głowę zawracać. Czy właściwie możemy doprowadzić do nierównowagi kwasowo-zasadowej? Jeśli tak, to czy jest to dla nas groźne?

Dietetyką interesuję się od bardzo dawna. Zauważyłem dwie rzeczy.

Po pierwsze, wszyscy mamy dostęp do tej samej literatury. Wielu z nas czytało te same książki, te same artykuły. Wszyscy jadamy te same produkty żywnościowe. Mam na myśli to, że znamy z autopsji to co każdy z nas jada, żyjąc w tym samym społeczeństwie o tej samej kulturze.

Dlaczego więc na temat diety mamy tak wiele podzielonych zdań? Dlaczego jedni uważają dany produkt za zdrowy, a inni za niezdrowy? W dietetyce nigdy nie było i nie będzie jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: „Jak powinna wyglądać optymalna dieta?” Dlaczego? Odpowiedź jest banalna. Ponieważ najlepsza dieta dla Ciebie, to dieta zgodna z Twoimi poglądami.

Odżywianie jest tak mocno związane z naszą codzienną egzystencją, że wynika bezpośrednio z naszego światopoglądu. Diety dostosowane są do konkretnych myśli ideologicznych, a nawet religii, które zakazują spożywania tego czy tamtego. Dlatego właśnie najczęściej nie sugerujemy się suchymi faktami lub własnym doświadczeniem lecz zgodnością z naszą osobistą etyką i przekonaniami. Jeśli jakaś hipoteza związana z odżywianiem zwyczajnie nie będzie nam pasować, to nie uznamy jej za słuszną i będziemy szukać kontrargumentów.

Kolejną rzeczą jaką zauważyłem jest to, że w dietetyce wyodrębniła się pewna gałąź zwana dietetyką sportową. Co ciekawe założenia dietetyki sportowej oraz po prostu dietetyki bardzo często są rozbieżne. Ta pierwsza, mówiąc trochę złośliwie, zakłada, że człowiek zaczynający uprawiać jakiś sport staje się jakby biologicznie inny. Potrzebuje niewspółmiernie więcej jednego składnika, podczas gdy o innym może całkowicie zapomnieć.

To nie żart. Jeszcze nawet dziś można spotkać się z wnioskami, że jeśli jesteś sportowcem, to nie ma dla Ciebie białka w fasoli. To białko na Ciebie nie działa bo uprawiasz sport. Niektórzy sportowcy wręcz świadomie unikają roślin strączkowych jak czegoś szkodliwego, podczas gdy dietetycy „poza sportowi” wymieniają mnogość zalet takiego pożywienia. Co dokładnie mam na myśli dowiesz się czytając dalej.

Równowaga kwasowo-zasadowa to pojęcie zbyt holistyczne?

Prawidłowe podejście do odżywiania jest współcześnie zaburzone między innymi przez speców od marketingu. Za odpowiednie pieniądze możesz dziś nabyć środek na wszystko. Na łysienie, na potencję, na zgagę, na stres, na złość, na gładkie stopy, na wzmożoną potliwość, na nieprzyjemny zapach z ust, na lepszy sen, na energię w ciągu dnia itd.

Nauczono nas, że jeden środek chroni nas przed jedną dolegliwością. Pomyśl, jaka kobieta nie chciałaby mieć mocnych paznokci, być szczupła i pozbyć się wody podskórnej oraz uczucia nabrzmiałości? Każda? Więc tylko na te trzy potencjalne dolegliwości musi wykupić trzy różne zestawy tabletek.

Kolejnym winowajcą jest medycyna i jej specjalności. Z problemami żołądkowymi idziesz do gastrologa, z sercowymi do kardiologa, a jak masz chorą tarczycę, do endokrynologa. Funkcjonowanie opieki zdrowotnej w ten sposób utwierdza nas w przekonaniu, że ludzkie ciało to zespół niezależnych od siebie układów, z których każdy funkcjonuje autonomicznie, a jego stan nie ma związku z kondycją reszty ciała.

Nie inaczej działa wspomniana już dietetyka sportowa. Potrzebujesz zbudować beztłuszczową masę mięśniową? Jedz więcej białka. Więcej białka to więcej mięśni. Jeden problem i jedno proste rozwiązanie. Chcesz schudnąć? Ogranicz kalorie. Nie masz energii do treningów? Pomoże Ci preparat przedtreningowy. Trenujesz intensywnie? Jedz węglowodany po treningu. Na każdy Twój problem znajdzie się szybka, prosta odpowiedź.

Na holistyczne podejście do tematu odżywiania nie ma miejsca. Dlaczego? Być może dlatego, że gdybyś holistycznie dbał o swój organizm, to nie było by komu rozwiązywać Twoich pojedynczych problemów.

„Równowaga” to słowo klucz

Wszystko co funkcjonuje w świecie działa najlepiej w warunkach optymalnych. Ludzki organizm nie jest tutaj wyjątkiem, jak sugerują nam specjaliści od żywienia w sporcie. Bo co wspólnego z optimum ma np. deficyt kaloryczny? Nie mówi się o optymalnej podaży kalorii w celu przywrócenia prawidłowej masy ciała w przypadku osoby otyłej, a o deficycie.

„Nadwyżka”, „deficyt”, „im więcej tym lepiej” – takimi wyrażeniami często się posługujemy w sprawie diety, chcąc określić ilość spożywanej żywności. To ostatnie najczęściej dotyczy mięsa (zazwyczaj w sporcie, jako źródła niezbędnego białka), a także mleka i generalnie nabiału (jako źródła wapnia). W obydwu przypadkach nadmiar tych produktów w diecie może skutecznie wyprowadzić organizm z równowagi.

Co to jest Równowaga Kwasowo-Zasadowa?

Odczyn pH (skala kwasowości i zasadowości) to jeden z podstawowych parametrów określających substancje w świecie chemii. Mamy kwasy oraz zasady. Wszyscy zapewne wiemy, że im coś jest bardziej kwaśne, tym bardziej niebezpieczne na nas. Kwas solny, kwas w akumulatorach – nikt z nas nie chciałby poczuć tych substancji na własnej skórze. Im bardziej kwaśny kwas, tym bardziej żrący.

Jako że organizm ludzki to głównie płyny, także i tu mamy do czynienia z kwasami i zasadami. A od czego zależy odczyn pH? Od diety. Produkty spożywcze mogą być kwasotwórcze, zasadotwórcze lub neutralne (tabela produktów na końcu artykułu).

Kwasowość mierzy się według skali od 0 do 14 zwaną skalą pH. Im mniejsza wartość na skali, tym większa kwasowość i na odwrót. Im większa wartość, tym większa zasadowość. Cyfra 7 oznacza odczyn pH neutralny (ani kwasowy, ani zasadowy).

Równowaga kwasowo-zasadowa

Żywność jaką spożywamy może nas w pewnym stopniu zakwaszać lub alkalizować. Jednak co ważne, odczyn pH samego produktu nie ma nic wspólnego z wpływem na równowagę kwasowo-zasadową. Np. sok z cytryny ma kwaśny odczyn pH, jednak jako produkt spożywczy alkalizuje organizm. Dlatego właśnie nie mówimy o żywności kwasowej lub zasadowej lecz o żywności kwasotwórczej lub zasadotwórczej (alkalizującej). Co wpływa na potencjalną kwaso- lub zasadotwórczość danego produktu? Między innymi zawartość pierwiastków i składników. Pierwiastki zasadotwórcze to wapń, potas, magnez i sód, natomiast kwasotwórcze to fosfor, siarka i chlor oraz białko. Im więcej tych pierwszych w diecie, tym zdrowsi będziemy.

Proporcje powyższych pierwiastków to nie wszystko co determinuje produkt jako kwaso- lub zasadotwórczy. Zagadnienie jest bardziej złożone. Podczas trawienia oraz metabolizowania poszczególnych produktów spożywczych organizm pozyskuje różne składniki odżywcze oraz pojawiają się produkty uboczne przemiany materii. Ostateczny bilans tego wszystkiego czyni z pożywienia produkt zakwaszający lub alkalizujący.

Ale kiedy mówimy o równowadze? Równowaga kwasowo zasadowa jest wynikiem takiej diety, w której 80% pożywienia to żywność zasadotwórcza, a 20% to żywność kwasotwórcza. Nadmierne spożywanie tej drugiej może prowadzić do zakwaszenia objawiającego się między innymi:

  • przewlekłym zmęczeniem,
  • nerwowością,
  • brakiem energii,
  • ciągłym niewyspaniem,
  • obniżoną odpornością,
  • problemami z koncentracją i pamięcią,
  • pogorszeniem ogólnego wyglądu zewnętrznego (ziemista skóra, słabe włosy i paznokcie),
  • osłabieniem fizycznym,
  • ogólnie złym samopoczuciem,
  • nieprzyjemnym smakiem w ustach i brzydkim zapachem z ust.

To tylko niektóre objawy. Spójrz na powyższą listę i włącz telewizję. Założę się, że niebawem zobaczysz reklamy środków na większość z tych przypadłości. A może wystarczy po prostu przywrócić równowagę kwasowo-zasadową i wszystkie te problemy znikną. Zbyt holistyczne podejście?

Największy problem z równowagą kwasowo-zasadową

W skrajnej sytuacji możemy doprowadzić do choroby zwanej kwasicą. Osoby dotknięte tą chorobą zwykle lądują w szpitalu. Zbyt małe spożycie kwasotwórczych produktów teoretycznie może prowadzić do innej choroby – zasadowicy. Napisałem „teoretycznie” ponieważ raczej się to nie zdarza, a jeśli już tak, to nie z winy diety. Zasadowica pojawia się zazwyczaj po zatruciu niektórymi substancjami, po utracie kwasów żołądkowych wskutek długotrwałych biegunek lub wymiotów lub np. po długotrwałym zażywaniu leków na zgagę (obniżających kwasowość żołądka). Może być także skutkiem innych chorób pośrednio prowadzących do zasadowicy.

Widzimy więc, że najważniejszą rolę w zachowaniu równowagi kwasowo-zasadowej odgrywają posiłki zasadotwórcze, które są najbardziej pożądane.

Największym problemem wynikającym z braku równowagi kwasowo-zasadowej nie jest jednak ani kwasica, ani zasadowica lecz permanentny stan zakwaszenia organizmu nawet jeśli jest to zakwaszenie umiarkowane. Dlaczego? Ponieważ w organizmie, w którym panuje środowisko kwaśne, wszelkie choroby, wirusy, bakterie oraz grzyby mają zielone światło. Jest to po prostu środowisko, w którym mogą się swobodnie rozwijać.

Brak równowagi kwasowo-zasadowej sprzyja także wolnym rodnikom, które są przyczyną procesów utleniających (oksydacyjnych), czyli kolokwialnie mówiąc przyczyniają się do korozji organizmu od środka. Szybciej się starzejemy, łatwiej chorujemy.

Innymi słowy przywrócenie równowagi kwasowo-zasadowej oznacza dla Ciebie brak ryzyka związanego z wieloma chorobami jednocześnie. Zbyt proste czy znowu zbyt holistyczne?

Układy buforowe

Najważniejszym płynem ustrojowym w naszym ciele jest oczywiście krew. Zachowanie właściwego odczynu pH krwi jest dla organizmu priorytetowe. Odczyn pH krwi oscyluje w granicach 7,35 do 7,45 i nie ma prawa wyjść poza ten wąski przedział. Gdyby tak się stało groziłaby nam nawet śmierć. Czy poprzez złą dietę możemy zaburzyć prawidłową kwasowość krwi? Nie.

Organizm ludzki wyposażony został w tzw. układy buforowe. Najważniejszym z nich jest hemoglobina, która ma zdolność wiązania jonów wodorowych (zakwaszających) wymieniając jon wodorowy na jon potasowy (alkalizujący). Wyróżniamy także układ węglanowy, mający ścisły związek z pracą układu oddechowego. Wydychanie dwutlenku węgla może być ograniczone na rzecz zakwaszenia krwi, jeśli zajdzie taka potrzeba lub wzmożone w celu odkwaszenia. Fosforanowy roztwór buforowy z kolei ma zadanie zobojętnianie jonów po powstaniu kwasu mlekowego wskutek np. ćwiczeń fizycznych.

Układy buforowe są dla nas niesamowicie ważne dlatego nie powinniśmy pozostawiać ich samym sobie. Jeśli nie dostarczymy alkalizujących pierwiastków wraz z zasadotwórczym pożywieniem, to zostaną one pobrane zewsząd. Np. wapń zostanie pobrany z kości, a magnez z mięśni. Rozpocznie się reakcja łańcuchowa. Zaczniemy cierpieć na przypadłości związane z brakiem minerałów. Organizm poświęci mięśnie, poświęci kości, poświęci organy. Dla krwi, bo to ona jest najważniejsza. Jakość krwi musi pozostać na odpowiednim poziomie. Jeśli równowaga kwasowo-zasadowa będzie wciąż zaburzana, pozostanie w nas tylko zdrowa krew.

Równowaga kwasowo-zasadowa a sport

W zależności od tego jaki rodzaj aktywności fizycznej uprawiasz Twój organizm korzysta z różnych systemów pozyskiwania energii. Wyróżniamy dwa podstawowe systemy energetyczne; tlenowy i beztlenowy. Ten pierwszy funkcjonuje z udziałem tlenu. Natomiast beztlenowy system energetyczny tlenu nie wymaga.

Ostatecznym nośnikiem energii są dla nas cząsteczki ATP (adenozyno-trójfosforan) zużywane na bieżąco podczas wysiłku fizycznego. Zapasy ATP kumulowane w mięśniach są bardzo nikłe. Szacuje się, że całość ATP wystarczy nam jedynie na 2 sekundy maksymalnego wysiłku. Dlatego cząsteczki ATP muszą być systematycznie odnawiane w różnych procesach energetycznych.

W przypadku wysiłku tlenowego, takiego jak bieganie, jazda na rowerze i inny trening aerobowy, ATP pozyskiwane jest z kwasów tłuszczowych. Właśnie dlatego odpowiednio długi trening aerobowy o stałej intensywności najczęściej wykorzystywany jest w celu spalenia tkanki tłuszczowej.

Trening beztlenowy (anaerobowy) obejmuje krótkie, ale maksymalne próby obciążeniowe. Mowa tutaj o każdym treningu siłowym, ale też i o każdym treningu powodującym wzrost pulsu powyżej 80% pulsu maksymalnego.

Puls maksymalny (MHR) jest inny dla każdej osoby i zależy od wytrenowania, a także od wieku. W przybliżeniu można go obliczyć według wzoru:

MHR = 220 – wiek

Dla osoby 30-letniej wartością graniczną będzie w przybliżeniu 152. Gdy puls osiągnie tę wartość (np. podczas biegania) do odbudowy ATP zostają wykorzystywane beztlenowe systemy energetyczne.

Zakwaszająca glikoliza

Beztlenowe pozyskiwanie ATP odbywać się może z fosfokreatyny w systemie fosfagenowym. Jest to częste zjawisko w przypadku osób uprawiających sporty stricte siłowe, takie jak kulturystyka, trójbój siłowy itp. Organizm potrafi pozyskiwać ATP w tym systemie jeśli wysiłek trwa do około 10 sekund. Oczywiście mowa o wysiłku submaksymalnym.

Dłuższe zmuszanie mięśni do pracy w warunkach treningu sportowego wymaga uruchomienia systemu glikolitycznego (glikolizy). W tym systemie ATP pozyskiwane jest z glukozy w wolnym obiegu z krwi, a ta z kolei uzupełniana jest z magazynów mięśniowych zwanych glikogenem mięśniowym.

Pozyskiwanie ATP w ten sposób jest bardzo wydajne, a beztlenowy glikolityczny system energetyczny jest najczęściej spotykanym systemem pozyskiwania energii w sporcie. Warto wspomnieć, że właściwie nigdy nie zachodzi sytuacja kiedy czerpiemy tylko z jednego systemu. Niezależnie od rodzaju treningu wykorzystywane są mieszane systemy energetyczne. Różnica polega na dominacji jednego nad drugim. Organizm ludzki potrafi płynnie przechodzić z tlenowego systemu na beztlenowy i na odwrót.

System glikolityczny, w przeciwieństwie do fosfagenowego, jest systemem mleczanowym co oznacza, że produktem ubocznym w procesie resyntezy ATP podczas glikolizy jest kwas mlekowy. Kolejną wadą tego systemu jest powstawanie jonów wodoru powodujących zakwaszenie. Im dłużej trwa wysiłek, tym więcej kwasu mlekowego i jonów wodoru powstaje. Proces ten trwa aż do upadku mięśniowego, czyli momentu kiedy nie jesteśmy już w stanie wykonać kolejnego ruchu z tym samym obciążeniem.

Swoją drogą według mojej osobistej opinii to właśnie jony wodoru są bezpośrednią przyczyną tzw. zakwasów, które dawniej były wiązane z kwasem mlekowym, a dziś z potreningowymi mikrouszkodzeniami mięśni (DOMS). Dlaczego tak uważam? Ponieważ jak wynika z mojego doświadczenia najmocniejsze zakwasy powstają wskutek wytrzymałościowego treningu o dużej intensywności, gdzie glikoliza odgrywa rolę pierwszoplanową. Mimo iż maksymalne obciążenia w treningu siłowym na 3 do 5 powtórzeń w serii wymagają dużego zaangażowania całego organizmu, w tym centralnego układu nerwowego, to nie miewałem tak bolących zakwasów po takich treningach. Istotnie podczas takich sesji treningowych ATP pozyskiwane jest w bezmleczanowym systemie fosfagenowym, w którym jonu wodoru nie powstają tak intensywnie jak w przypadku glikolizy.

Zakwaszenie dosłownie odbiera nam siły.

W tym momencie musimy zdać sobie sprawę z ważnej rzeczy. Umiarkowana aktywność fizyczna (np. spacer) jest prozdrowotna. Powoduje szybszy oddech, a przy tym wzmożone wydalanie dwutlenku węgla oraz szybszy przepływ odżywczej dla komórek krwi w naczyniach krwionośnych. Działa także stymulująco na układ kostny i stawowy. Spacer z psem zamiast posiedzenia przed telewizorem przyniesie nam samych korzyści. Niestety nie możemy tego samego powiedzieć o bardzo intensywnym wysiłku na poziomie sportowym.

„Trening sportowy wiąże się ze stresem oksydacyjnym (powoduje wzrost produkcji wolnych rodników) oraz z zakwaszeniem organizmu. „

W obliczu powyższego możemy wyciągnąć wniosek, że skoro zjawisko zakwaszenia ma decydujący wpływ na wynik sportowy, to utrzymanie równowagi kwasowo-zasadowej powinno być tym większym priorytetem w przypadku osób trenujących.

Sport zawodowy wiąże się z poświęceniami. Natomiast rekreacyjne uprawianie sportu wymaga poświęcenia szczególnej uwagi aspektom zdrowotnym. Najważniejszym składnikami diety powinny być pierwiastki alkalizujące oraz antyoksydanty.

Osoby obeznane z tematem dobrze wiedzą, że w praktyce jest zupełnie odwrotnie. Głównym kryterium doboru produktów odżywczych jest zawartość makroskładników. Dlatego w sporcie tak popularne jest mięso jako główne źródło białka oraz ryż brązowy jako źródło wolno przyswajalnych węglowodanów. Obydwa te produkty są mocno zakwaszające. Mięso przez białko właśnie, a ryż brązowy przez sporą zawartość fosforu.

Jak zwykle przyczyną takiego stanu rzeczy jest wąskotorowe patrzenie na sprawę. Rozpatruje się poszczególne produkty żywieniowe i ich wpływ tylko na dany aspekt (białko do odbudowy tkanki mięśniowej, węglowodany złożone do odbudowy glikogenu) pomijając holistyczny wpływ na cały organizm.

Równowaga kwasowo-zasadowa a długowieczność

Biorąc pod uwagę fakty związane z wpływem środowiska kwaśnego i zasadowego w organicznym świecie chemii, a także systemy energetyczne organizmu, właściwie nie powinniśmy mieć wątpliwości co do znaczenia równowagi kwasowo-zasadowej w naszym życiu.

Czy jednak to wszystko przekłada się na praktykę?

Dan Buettner, autor książki „Niebieskie Strefy w Praktyce”, postanowił zgłębić tajniki diet społeczeństw zamieszkujących Niebieskie Strefy, czyli regiony na Ziemi, gdzie ludzie żyją najdłużej. Zauważyłem spore różnice w sposobie odżywiania tych społeczności. Nie da się pominąć faktu, że diety tych ludzi nie są wcale wolne od tzw. grzeszków, czy produktów potencjalnie mogących szkodzić zdrowiu.

Dla przykładu społeczność Ikarii bardzo lubuje się w kawie, o której mówi się powszechnie, że zakwasza organizm, odwadnia i wypłukuje magnez.

Wspólnym mianownikiem sposobu odżywiania mieszkańców Niebieskich Stref jest równoważenie szkodliwego wpływu niektórych produktów.

Wspomniani Ikaryjczycy oprócz kawy piją także zioła i to w znacznej ilości. Między innymi napary z mięty, szałwii czy majeranku. Jak wiadomo zioła są źródłem antyutleniaczy oraz bioflawonoidów. Ponadto owoce i warzywa, w tym strączkowe, to aż 64% diety 80-letnich mieszkańców Ikarii. Ciekawym faktem jest, że aż ponad połowa kalorii spożywana przez starszych Ikaryjczyków pochodzi z tłuszczu, z którego większość to zasadotwórcza oliwa z oliwek. Można śmiało stwierdzić, że zaburzenie równowagi kwasowo-zasadowej Ikaryjczykom nie grozi.

Bardzo specyficzną dietą była przedwojenna dieta ludzi z Okinawy – kolejnej strefy długowieczności. Słodkie ziemniaki, uważane swoją drogą za średnio alkalizujące, stanowiły aż 67% ich pożywienia. Po wojnie, wraz z rozwojem gospodarczym, Okinawczycy zaprzestali jedzenia tych warzyw, natomiast bardziej popularna stała się wieprzowina, drób, jajka i mleko. W tym okresie liczba zachorowań na raka płuc, piersi i jelita grubego wzrosła niemal dwukrotnie.

Adwentyści Dnia Siódmego, to odłam chrześcijaństwa, a sposób ich odżywiania wynika bezpośrednio z przekonań religijnych. Uważają oni, że człowiek powinien jadać jak Pan Bóg przykazał, czyli naturalne, nieprzetworzone pożywienie pochodzące głównie z roślin.

Adwentyści, zamieszkujący Loma Lindę w Kalifornii, cechują się najniższym w kraju wskaźnikiem zapadalności na cukrzycę i choroby serca, a otyłość jest u nich niezwykle rzadka. Żyją średnio o 10 lat dłużej niż pozostali Amerykanie, a ich fenomenalny stan zdrowia i średnia długość życia doprowadziły do powstania wielkiego projektu Adventist Health Studies mającego na celu prowadzenie badań nad zdrowiem Adwentystów.

Równowaga kwasowo-zasadowa
Członkowie plemienia Hunza należą do rekordzistów jeśli chodzi o długowieczność. 80 lat to dla ludzi Hunza wciąż wiek produkcyjny. Uważa się, że ich sekretem jest brak wpływau cywilizacji na styl życia oraz picie wody alkalicznej z lodowca. (Adnotacje: Tytuł:
Bearded older man, Hunza Valley, Gilgit-Baltistan, Pakistan, Żródło: https://www.flickr.com/photos/mariachily/3333141833/#/photos/mariachily/3333141833/lightbox/, Autor: https://www.flickr.com/photos/mariachily/, Licencja:
Attribution 2.0 Generic
Attribution 2.0 Generic

Chociaż nawyki związane z odżywianiem mieszkańców Niebieskich Stref nie są celowe, lecz wynikają z ich obyczajów, kultury lub religii, skutkują wielkimi korzyściami w kontekście zdrowia i długowieczności. Nawyki te mogą znacznie się różnić, jednak mają też wiele cech wspólnych, jak np. niskie spożycie mięsa (3 do 5%), cukrów dodanych i produktów przetworzonych oraz popularność picia wina do posiłku (zawierającego antyutleniacze), stosowania oliwy z oliwek czy ziół.

Jednym zdaniem możemy podsumować, że są to nawyki żywieniowe sprzyjające równowadze kwasowo-zasadowej.

Równowaga kwasowo-zasadowa a diety LCHF

Bardzo popularną ostatnimi czasy dietą z rodziny LCHF (Low Carb High Fat) jest dieta ketogeniczna. W skrócie dieta ketogeniczna to taka dieta, której celem jest zmuszenie organizmu do zmiany w sposobie pozyskiwania energii. Substratem energetycznym na keto diecie zamiast glukozy mają być ciała ketonowe, których produkcja zostaje znacznie wzmożona (stan ketozy).

Ażeby wprowadzić organizm w stan ketozy należy drastycznie ograniczyć spożycie węglowodanów (do 5%) na rzecz tłuszczu, z którego powinno pochodzić 80% kalorii. Nie trudno zgadnąć, że taka dieta bazuje w znacznej części na produktach zakwaszających. Czy w takim razie jest to dieta niezdrowa?

Z całą pewnością dieta LCHF może być (i jest) wykorzystywana w medycynie holistycznej jako terapia przeciwko chorobom wynikającym z nadmiernego spożycia cukru. Mowa tutaj np. o cukrzycy lub nowotworach.

Rak jest objawem rozmaitych dolegliwości. Przede wszystkim komórki rakowe najszybciej rozwijają się w kwaśnym środowisku, w którym brakuje tlenu. Zdrowe komórki przekształcają się w komórki nowotworowe by przetrwać w nowych, niesprzyjających warunkach. Z racji tego, że nie mają możliwości czerpania tlenu w wystarczającej ilości, zaczynają żywić się glukozą. Komórka nowotworowa wykorzystuje nawet 15 razy więcej glukozy niż komórka zdrowa. Jak nietrudno się domyślić spożywając cukier tylko karmimy naszego raka.

Pomijając tradycyjne leczenie chemio- lub radioterapią mamy trzy podstawowe możliwości wykorzystywane przez medycynę naturalną. Po pierwsze zastosowanie dużych dawek antyoksydantów (np. wlewy dożylne z witaminy C). Po drugie zmienić środowisko na zasadowe (terapia Gersona itp.). I po trzecie, odciąć komórki nowotworowe od głównego źródła energii (glukozy) przechodząc na dietę ketogeniczną.

Skuteczność diety LCHF jako diety terapeutycznej jest niepodważalna, jednak czy stosowanie jej na dłuższą metę jest korzystne?

Dieta Eskimosów

Największą populacją ludności żywiącą się według zasad diety nisko węglowodanowej, a wysoko tłuszczowej są Inuici, czyli tzw. Eskimosi. Ich głównym pokarmem jest białko i tłuszcz zwierzęcy. Jak się okazuje Eskimosi nie tylko nie należą do społeczeństw długo żyjących, ale nawet średnia ich życia jest dużo niższa niż np. u Amerykanów. Wiek powyżej 45 lat to w przypadku Eskimosów zjawisko rzadkie (17% ludności). Czy powodem takiego stanu rzeczy jest dieta LCHF? Być może.

Inuici nie są także wolni od chorób. Wniosek jednego z badań nad zdrowiem Eskimosów z Alaski brzmi:

„Chociaż uważano, że Eskimosi są chronieni przed chorobami sercowo-naczyniowymi (CVD), dane o stanie zdrowia pokazują duży odsetek zgonów z powodu CVD, pomimo tradycyjnego stylu życia i dużego spożycia kwasów tłuszczowych omega-3.”

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19800772

Chociaż nie jestem przeciwnikiem diety ketogenicznej, a nawet uważam, że dzięki niej możemy uratować życie, lecząc się z raka czy cukrzycy, to nie natknąłem się na nic co przemawiałoby za prozdrowotnością diety keto w długiej perspektywie czasu.

Równowaga kwasowo-zasadowa
File source: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Inuit-Kleidung_1.jpg

Nie wiadomo dlaczego, ale w społeczeństwie Eskimosów występuje olbrzymi problem samobójstw na szeroką skalę. Skłonności samobójcze u Inuitów występują aż 11-krotnie częściej niż u Kanadyjczyków.

Apatia, depresja, brak energii – to często wymieniane objawy zakwaszenia organizmu. Czy zatem wysoki wskaźnik samobójstw u Eskimosów ma związek z dietą? To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.

Równowaga kwasowo-zasadowa a kwasowość żołądka

Żołądek to jedyne miejsce w organizmie człowieka, gdzie kwas jest jak najbardziej pożądany. Mało tego, jest niezbędny. Przyjmuje się, że prawidłowe pH kwasu żołądkowego to 1,5. Jeśli pH jest zbyt wysokie mówimy o konieczności zakwaszenia żołądka.

Czy spożywając alkalizujące posiłki możemy negatywnie wpłynąć na kwas żołądkowy? Oczywiście nie. To, czy dany produkt spożywczy będzie zasadotwórczy czy kwasotwórczy dla organizmu, decydują procesy zachodzące w trakcie trawienia, przyswajania oraz metabolizowania produktu. Jednak dzieje się tak tylko w przypadku naturalnego pożywienia. Niektóre chemiczne dodatki do żywności mogą być zapewne źródłem problemów z kwasowością żołądka.

Groźne dla naszego zdrowia jest także stosowanie środków farmaceutycznych zobojętniających kwasy żołądkowe. Fakt ten leży na graniczy absurdu, ale ludzie celowo zobojętniają kwasy żołądkowe by poczuć chwilową ulgę np. przy zgadze. Ciągłe stosowanie tego typu tabletek tylko pogłębia problem ponieważ dolny zwieracz przełyku zostaje uniewrażliwiony na zobojętnione soki żołądkowe i nie spełnia swojej funkcji w 100 procentach. Skutkiem tego jest przedostawanie się treści żołądka do przełyku co odczuwamy jako zgagę. W dalszych konsekwencjach możemy doprowadzić do refluksu.

Ażeby tego uniknąć należy zakwasić żołądek pijąc np. ocet jabłkowy przed posiłkiem. Jest to bardzo ważne ponieważ niskie pH żołądka jest niezbędne do trawienia białek oraz minerałów. Zobojętnianie kwasu żołądkowego powoduje niedostatecznie przyswajanie składników odżywczych z pożywienia.

Nie mamy jednak się co obawiać, że zakwaszając żołądek zakwasimy także cały organizm. Do póki dieta będzie prawidłowa, tzn. sprzyjająca utrzymaniu równowagi kwasowo-zasadowej, dopóty nie mamy powodu do obaw.

Podsumowanie

Utrzymując stan równowagi kwasowo-zasadowej obniżamy diametralnie ryzyko zachorowania na wiele groźnych chorób, jednoczenie zwiększając kondycję ogólną organizmu. Równowaga kwasowo-zasadowa sprzyja zdrowiu, długowieczności oraz wynikom sportowym. Czy zatem dieta z wysoką zawartością warzyw, owoców, olejów roślinnych z umiarkowanym spożyciem mięsa i nabiału to dieta optymalna dla człowieka?

Wiele wskazuje, że tak. Utrzymanie stanu równowagi jako remedium na zdrowotne bolączki współczesnego człowieka w świecie, w którym szukamy konkretnego rozwiązania na jeden problem, będzie pewnie zbyt holistycznym podejściem.

Ostatecznie Twój styl życia zależy od Ciebie. Jeśli zaczniesz pojmować swoje ciało jako jedną spójną maszynerię, której nadrzędną potrzebą jest stan równowagi kwasowo-zasadowej, by więcej przyswajać, lepiej neutralizować i szybciej się regenerować, to najprawdopodobniej osiągniesz niezwykłe korzyści w krótkim czasie.

Produkty mocno zasadotwórcze

  • brokuły
  • jarmuż
  • ogórki
  • szpinak
  • wodorosty morskie
  • sól morska i himalajska
  • kiełki
  • natka pietruszki
  • kapusta kiszona
  • ogórki kiszone
  • zakwas buraczany
  • roślinne napoje i koktajle
  • woda alkaliczna

Produkty średnio zasadotwórcze

  • bakłażan
  • buraki
  • cebula
  • fasolka szparagowa
  • kalarepa
  • kapusta biała, czerwona, pekińska
  • marchew
  • papryka
  • pomidor
  • rukola
  • rzepa
  • rzodkiewka
  • sałata
  • seler naciowy
  • szczaw
  • szczypior
  • pestki dyni
  • sezam
  • awokado
  • cytryna

Produkty lekko zasadotwórcze

  • bób
  • brukiew
  • brukselka
  • chrzan
  • cukinia
  • groszek zielony świeży
  • kabaczek
  • kalafior
  • por
  • rzeżucha
  • słodkie ziemniaki
  • szparagi
  • młode ziemniaki
  • migdały
  • granat
  • grejpfrut
  • rabarbar
  • wiśnie
  • fasola biała
  • kasza gryczana
  • orkisz
  • soczewica
  • oleje: kokosowy, lniany, rybi, z awokado, oliwa z oliwek
  • mleko kozie

Produkty mocno kwasotwórcze

  • pistacje
  • indyk
  • dziczyzna
  • jagnięcina
  • jajka
  • kaczka
  • kurczak
  • owoce morza
  • ryby
  • sery twarde
  • wołowina
  • gorzka czekolada
  • grzyby
  • herbata czarna
  • kakao
  • kawa
  • musztarda
  • ocet
  • sos sojowy
  • syrop klonowy

Produkty średnio kwasotwórcze

  • świeże owoce (z wyjątkiem grupy zasadowej)
  • kasza bulgur
  • chleb razowy
  • kasza jęczmienna
  • makaron durum, razowy
  • orzechy arachidowe, włoskie, ziemne
  • ryż basmati, brązowy, dziki
  • ryby oceaniczne i morskie
  • sery białe i kozie
  • wątróbka
  • cukier trzcinowy
  • herbata zielona
  • majonez
  • miód

Produkty lekko kwasotwórcze

  • chleb żytni
  • orzechy laskowe, brazylijskie, pekan, makadamia
  • mleko wiejskie
  • śmietana
  • ryby słodkowodne ekologiczne
  • herbaty owocowe
  • olej konopny, słonecznikowy, z pestek winogron

Powyższy wykaz obejmuje wybrane produkty ekologiczne, które mogą znaleźć się w naszej diecie w celu zachowania równowagi kwasowo-zasadowej.
Źródło: „Alkaliczny Styl Życia” Beata Sokołowska.

Linki pomocnicze:
http://zsnr2chemia.cba.pl/Nauka/Przemys%C5%82/przemysl7.html

21 komentarzy

  1. Co do tych eskimosów. Generalnie nie znam sie na temacie ale jak to czytałem to przypomniał mi sie film- to ten sam co mówił o fruktozie także nie wiem czy wezmiesz to w ogóle pod uwagę ale co tam wrzuce

    https://m.youtube.com/watch?v=hGtD_RVT4W8

    Ich krótki okres życia nie wnika przez spożywanie tłuszczu tylko przez zbyt dużą ilość białka w diecie. W ketozie białko to max 1-1.5g / kg masy ciała.

    1. Oczywiście nie twierdzę, że przez zbyt dużą ilość tłuszczu tylko po prostu przez zbyt dużą ilość kwasotwórczej żywności. To czy w przypadku Eskimosów chodziło rzeczywiście o białko to już raczej spekulacje. Gdybyśmy dla porównania mieli ludność żyjącą na ketozie niskobiałkowej i średnia długość życia tej ludności byłaby wysoka, to wówczas moglibyśmy to stwierdzić. Osobiście nie wierzę w tę hipotezę ponieważ wielu kulturystów jada po 250 – 300 g białka dziennie i chociaż może nie są okazami zdrowia, to nie padają jak muchy po 40stce. Dla mnie temat jest otwarty, ale sam osobiście bałbym się przejść na keto dietę na stałe. Autor tego filmu, jak napisałem zresztą w tekście, uważa, że białko fasoli jest nie dla człowieka podczas gdy ludzie żyjący najdłużej, fasolę wsuwają bez opamiętania i często jest ona dla nich głównym źródłem białka. Mięso od święta. Wolę więc trzymać się tego co według mnie wyraźnie potwierdza skuteczność właśnie takiego modelu żywieniowego.

  2. Być może wynika to też z faktu połączenia dużej ilości tłuszczu z dużą ilością białka powoduje taki efekt. ( jakby nie patrzec osoby ktore zalecaja te magiczne 2,5 sa zazwyczaj na wysokich weglach) Kulturysci zalecają zazwyczaj 2,5 g / kg masy ciała wiec zeby zjeść 250 g bialka muszą ważyć 100 kg a do 300 g potrzebują 120 kg wagi. Wiec trochę złe porównanie. Na filmiku jest pokazana wartość białka 350 ale zanizmy to do 300. Raczej nie sadze ze tam ktokolwiek uprawia jakis sport wiec zapewne maja wagę zwykłej osoby. Jeżeli ktos powiedzmy wazy 70 kg to jest to ponad 4g / kg masy ciała. A jeżeli faktycznie dochodzi im te białko do tych 350 to jest aż to 5 g/ kg masy ciała. 🙂 wiec różnica jest spora.

    1. Swoja droga pisząc ten komentarz naszla mnie taka myśl trochę nie związana z tematem ale ostatnio jakas osoba pytala sie o odpowiednia ilosc bialka w diecie, oraz widzę ze jest to dosyć kontrowersyjny temat na tym blogu wiec stwierdzilem ze sie podziela moja rozkmina na temat białka. Otóż zaleca sie w świecie silownianym 2-2,5\ kg masy ciała. Ale zaraz jaki kilogram? Czego kilogram? Mięśni czy salcesonu? Czy osoba która waży 100 kg i większość jej składu ciała to tkanka tłuszczowa potrzebuje tyle samo białka co osoba ważąca 100 kg z Bf-em 8%, totalnie wyzylowana, takie chodzące mięso bym powiedział.? Tak na chłopski rozum. Białko jest budulcem mięśni oraz odpowiada za utrzymanie masy mięśniowej, a nie za utrzymywanie wystajacego bebzona. 🙂 Wie co taka ilość białka ma utrzymywać u grubaska który nie posiada w ogóle mięśni. Czy takiemu osobnikowi nie wystarczy taka sama ilość białka co dla totalnego szkieletora bez mięśni? Bo tak naprawdę masa mięśniowa w tych dwóch skrajnych przypadkach może być mniej więcej na podobnym poziomie. Jedynie co ich różni to wystajacy brzuch z pod koszulki. Nikt o tym nigdzie nie wspomina, wszyscy ciągle mówią to samo bez zwrócenia uwagi na taki ważny szczegół. A może najlepszą metoda na ustalenie odpowiedniej ilości białka bylo by wykonanie jakiegos badania gdzie bysmy mieli jasno pokazany nasz sklad ciala i po dowiedzeniu sie ile z naszej masy ciała to tak naprawdę mięśnie, dopiero zacząć mnożyć to razy 2-2.5.? Jeżeli osoba wazy tylko 70 kg a jego mięśnie waza tylko 30 to powinna spożywać 60-75 g białka, natomiast jeśli miesnie osoby o tej samej wadze wazylyby 50 kg to wtedy taka osoba powinna spożywać 100-125 g białka. Niby ta sama waga a inne zapotrzebowanie. Do tej pory nie zwracalem na to uwagi ale jakos przed chwila naszla mnie taka rozkmina przez która zacząłem podważać teorie o odpowiedniej ilości białka zalecanej przez swiat fitness. Teraz wydaje mi sie absurdalne ze jedynym wyznacznikiem odpowiedniej ilości białka jest waga osobnika pomnozona przez jakas cyferke. 🙂

    2. Dobrze kombinujesz, ale i tak nie wziąłeś innych aspektów pod uwagę. Co w sytuacji gdy osobnik A trenuje 3 razy w tyg po 60 min, a osobnik B trenuje 5 razy po 2 godz? O tym też nikt nie mówi. Dla mnie 2g/1kg to tylko slogan marketingowy.

  3. Hej, chciałbym kupić Ashwagandhę, ale nie jestem pewny, który produkt konkretnie wybrać.
    https://www.sfd.pl/sklep/Swanson_Ashwagandha-opis34570.html#wartosci – 20 zł, 100 kapsułek, 450 mg w kapsułce co po porównaniu z większością preparatów jest dawką o 150 mg wyższą.
    https://www.sfd.pl/sklep/ActivLab_Ashwagandha-opis39450.html#wartosci – 25 zł, 60 kapsułek, 300 mg w kapsułce, ale 21% witanolidów, więc większa dawka niż w większości produtków.
    https://www.sfd.pl/sklep/MyVita_Ashwagandha_proszek-opis38771.html#wartosci – 30zł, 33 porcje (1 porcja to 6 miarek dziennie, czyli 2 razy 3 miarki), 3000 mg w porcji co jest ogromną dawką w porównaniu do innych.
    https://www.sfd.pl/sklep/Olimp_ASHWAGANDHA_600_Sport_-opis36999.html#wartosci – 300 mg w kapsułce i 5% witanolidów, 29 zł za 60 kapsułek.
    https://www.sfd.pl/sklep/ALLNUTRITION_Ashwagandha_+_Guarana-opis36077.html#wartosci – 15 zł za 30 kapsułek, 300 mg w kapsułce plus 200 mg guarany.
    Według Ciebie, która opcja jest najlepszym wyborem ? Jeśli znasz lepszy produkt to proszę o informację. Z góry dzięki i pozdrawiam.

    1. W Swansonie nie widzę % witanolidów więc bym nie kupił. W Active Lab nie ma 21% tylko 21 mg, a to nie jest dużo. MyVita to proszek w porcji jest dużo, ale oni 1 porcję rozumieją przez 6 miarek. Mi było ciężko wypić 1 łyżeczkę bo ashwagandha w proszku jest tak nie dobra, że tylko Bear Grillis by to łyknął. Jak dasz radę wypić 6 miarek dziennie to czapki z głów 🙂 Olimp wypada słabo, tylko 15 mg witanolidów. Z wymienionych kupiłbym Active Lab, a od siebie polecam Ashwaganhę firmy WISH. Za nispełna 30 zł jest 120 kaps 500 mg 7% witanolidów i brak stearynianu magnezu oraz dwutlenku tytanu. Bije na głowę wszystkie powyższe.

  4. A żeby zwiększać masę pomijając aspekt treningu ,to lepiej skupić się na większej ilości białka w diecie czy podbić węglowodany? Środowisko kulturystyczne twierdzi że trzeba jeść te białko ze 2 g/kg natomiast czytałem w niektórych książkach że to zdecydowanie za dużo ,że nie trzeba wcale zjadać tyle białka i wystarczy spokojnie 1 g albo nawet mniej na kg masy ciała,że bardziej skupić się lepiej na zdrowych węglowodanach złożonych jeśli chce się trochę nabrać mięsa.Czy to prawda ? i te niesamowite ilości białka to mit ?

    1. Nie należy skupiać się na pojedynczym składniku diety. Generalnie powinieneś jadać w optymalnych proporcjach i jeśli zależy Ci na zwiększeniu masy to powinieneś po prostu jeść więcej, ale w niezmienionych proporcjach. Druga sprawa, że to wyjdzie samo przez się bo aktywność fizyczna nakręca metabolizm. Innymi słowy im więcej trenujesz tym bardziej chce Ci się jeść. Podbijanie na siłę jednego składnika wiąże się z ograniczeniem innych i w ten sposób wyprowadza się organizm z równowagi. Jakbyś teoretycznie chciał podbić węglowodany, to wiąże się to z jednoczesnym ograniczeniem warzyw, owoców itd. bo przecież masz tylko jeden żołądek.

      Nie jestem za zwiększaniem żadnego z makroskładników w jakiś znaczny sposób. Uważam także że 100 g białka dziennie dla osoby o masie 80 kg to aż nadto. Zważywszy na fakt, że nadmiar białka jest bardzo groźny dla zdrowia na pewno bym z tym nie przesadzał. 100 g białka dziennie na diecie sprzyjającej równowadze kwasowo-zasadowej będzie lepiej spożytkowane niż 200 g na diecie zakwaszającej ponieważ ażeby aminokwasy zostały odpowiednio zmienione w tkankę mięśniową potrzeba jeszcze cynku, magnezu, potasu itd. Zatem ograniczając białko i robiąc w diecie miejsce na inne składniki odżywcze uzyskasz lepsze efekty i więcej energii do działania.

  5. A jeżeli chodzi o ilość posiłków,to wyznajesz zasadę częściej i mniej czy rzadziej i więcej? Np 5 nie dużych posiłków w ciągu dnia czy lepiej 3 obfite 🙂 ?

    1. Generalnie staram się wcale nie jadać obficie, tzn do pełna. To także nie służy człowiekowi. Dlatego dość szybko robię się głodny więc jadam częściej ale mniej.

  6. Hej, ostatnio myślałem na temat Ashwagandhy i jestem ciekawy jakie inne substancje są jeszcze wartościowe. Wiem, że uważasz spirulinę, chlorellę i młody jęczmień jako odpowiednie środki przy chorobach lub chronicznym zmęczeniu. Jakie masz zdanie o innych superfoods lub środkach ? Chodzi mi głównie o surowe kakao, johimbinę, guaranę, maca (chyba, że to się odmienia :D), trawę pszeniczną. To chyba najbardziej wartościowe, chociaż słyszałem też o niezwykłych właściwościach białka konopnego, moringi, lucumy i morwy. Co o tym sądzisz ? Chwyt marketingowy czy raczej niedoceniane złoto w diecie ? Z góry dzięki i pozdrawiam.

    1. Jestem jak najbardziej za. Oczywiście są firmy, które robią zły marketing i obiecują cuda na kiju po takich produktach często żądając za nie niewspółmiernie duże pieniądze. Generalnie jednak uważam, że powinno się włączać tego typu produkty gęste odżywczo. Osobiście teraz stosuję młody jęczmień, białko konopne (bez przesadzania, łyżeczka do koktajlu), kakao, kurkumę, ziemię okrzemkową i sól kłodawską do wody podczas treningu. Energia jest, zapał jest, motywacja jest więc myślę, że warto.

  7. To znowu ja, mam nadzieję że nie zmęczyłem czytających (a zwłaszcza Rafała) swoimi wypocinami 😉 sorry że bywam czasem upierdliwy, ale ten typ tak ma że nie bierze na wiarę tylko potrzebuje argumentów żeby do czegoś się przekonać. Czytając ten artykuł naszła mnie pewna refleksja. Długo mi zajęło żeby zmienić nawyki żywieniowe, dla kogoś kto wychował się na kulturystycznym żarciu była to rewolucja. Przestałem fetyszyzować podaż białka, nie liczę już ile go jem w każdym posiłku ale minimum programowe około 1,5 g/kg utrzymuję, wychodzi jakieś 120 – 140 g dziennie. Ograniczyłem mięso, czerwonego nie jadam prawie wcale, od czasu do czasu kurczak jak mnie najdzie i to wszystko. Niemal zupełnie wywaliłem słodycze, cukier zastąpiłem słodzikami. Główne źródło białka u mnie to nabiał, ser i jajka. Odżywki używam po treningu (bo zanim się strawi białko z sera mija za dużo czasu) i jako ostatni posiłek (sera czy jajek nie da się zjeść bez chleba a im mniej węgli przed snem tym lepiej). Do warzyw nie mogę się przekonać, od czasu do czasu wrzucę jakąś surówkę ale wiem że jem ich za mało więc suplementuję witaminy i antyoksydanty. Metodą prób i błędów doszedłem do optymalnego odżywiania i co najważniejsze odczuwam pozytywny wpływ tego na moje życie. Jestem lżejszy, sprawniejszy, lepiej się czuję ogólnie, lepiej pracuje mój układ trawienny i generalnie jest wszystko ok. Mega sukces 🙂
    I kiedy już uważam że wszystko jest na tip top, czytam taki artykuł jak ten i dowiaduję się że wszystko to o kant dupy potłuc, i tak źle. Sery i jajka czyli moje główne źródła białka też ponoć szkodzą. Ponoć, bo odkąd zastąpiłem nimi mięso zapomniałem o dolegliwościach ze strony układu trawiennego. Warzyw prawie nie jem, wcinam syntetyczne witaminy i różne inne specyfiki ale jestem zdrowy, choruję może dwa razy do roku a kiedyś co miesiąc. Cukier i słodycze poszły w odstawkę, jak mnie najdzie na słodkie żrę sportowe batony, ciastka słodzone różnymi wynalazkami chemicznymi, piję też syntetyczne „paskudztwa” i wszystko jest super, a niby powinno mi to szkodzić (motyw z innego artykułu).
    No więc o co chodzi?? Jak wytłumaczyć radykalną poprawę stanu mojego zdrowia chociaż oparłem dietę na „niezdrowych” produktach? To jedna kwestia. A druga – na grzyb mi to całe holistyczne podejście, skoro wyeliminowałem większość trapiących mnie problemów konkretnymi działaniami? Marketing przecież jest be, za pieniądze można kupić setki środków na różne przypadłości i nabijać kabzę firmom a zdrowiu to nie służy. „Prawidłowe podejście do odżywiania jest współcześnie zaburzone między innymi przez speców od marketingu. Za odpowiednie pieniądze możesz dziś nabyć środek na wszystko”. Sorry, ale jak czytam coś takiego, to aż mnie rzuca. Tak się składa że tymi pogardzanymi środkami rozwiązałem wiele problemów zdrowotnych. Przykład pierwszy z brzegu : po zjedzeniu mięsa dręczyły mnie dolegliwości trawienne. Wystarczyło zastosować enzymy i jest ok. Takich przykładów można mnożyć.
    I gdyby takie teorie głosił jakiś srajtek, internetowy „znafca” jakich pełno, to bym tylko pokiwał głową z politowaniem. Ale pisze to facet który ma ogromną wiedzę, jest autorytetem dla wielu ludzi w tym i dla mnie. I z jednej strony pisze bardzo mądre rzeczy, a z drugiej głosi tezy na pograniczu ekooszołomstwa. Naprawdę nie chcę Cię urazić, mam ogromny szacunek dla Twojego doświadczenia i wiedzy. Ale przestań w końcu negować zdobycze cywilizacji i nauki. To wszystko naprawdę pomaga ludziom, jeśli się wie jak z tego korzystać. Nie jesteśmy amiszami czy innymi adwentystami którzy żyją „w zgodzie z naturą”, jedzą to co sami zbiorą z pola. Żyjemy w takim świecie a nie innym.
    Jeszcze raz sorry jeśli to co napisałem Cię uraziło, nie było to moją intencją. Nie piszę tego żeby się przyp**dalać, tylko dlatego że próbuję zrozumieć o co chodzi, jakie ma przesłanie ten artykuł i nie mogę, bo to do mnie nie trafia. Coś w tym na pewno jest, wzięcie pod uwagę tego aspektu na pewno byłoby korzystne ale żeby to miało być panaceum na wszelkie dolegliwości? Serdecznie pozdrawiam 🙂

    1. Oczywiście Twój komentarz mnie nie uraził. Dziwi mnie tylko, że czytasz moje artykuły nie od dziś, a nie znasz mojego poglądu na sprawę. Jestem jak najbardziej ZA zdobyczami farmaceutyki i uważam osobiście, że korzystanie z suplementów jest dziś niezbędne. Nie wiem więc skąd te zarzuty. Bardzo dobrze, że stosujesz enzymy i nie wiem jak to się ma do środków chemicznych działających wybiórczo, hamujących jedynie objawy, o których napisałem. Enzymy działają w sposób holistyczny. Pomogły Ci więc jesteś jedynie potwierdzeniem tego co piszę. Nie chowam urazy bo znam Cię z tego, że piszesz często pod wpływem emocji a czytanie ze zrozumieniem chyba schodzi na drugi plan 🙂 Pozdro.

    2. Jeżeli dobrze sie czujesz odzywiajac sie w ten sposob to moim zdaniem nie ma co kombinowac. I tak zywisz sie 100 x lepiej niż 90℅ spoleczenstwa. Najważniejsze ze jest to dla Ciebie komfortowe i jesteś w stanie trzymac sie regularnie swoich założeń. To tak jak w treningu. Lepiej miec trochę mniej optymalny plan ale robic go cały czas niż jakiś ” idealny ” którego nie będziesz w stanie sie trzymac. Ja osobiście trochę nie rozumiem tego nadmiernego dbania o zdrowie. Eliminując syf z diety i dbając o odpowiednia podaż makroskladnikow juz jesteśmy zdrowsi niż większość społeczeństwa wiec po co wogole aż tak to komplikować?

    3. A czego Ty kolego nie rozumiesz? Z dietą jest jak z treningiem. Są tacy, którzy chcą się po prostu poruszać, spędzić aktywnie dzień. Są spełnieni jeśli pójdą na wycieczkę pieszą po parku. Nie mają tak ambitnych celów jak Ty, np. idealna pompka na jednej ręce. Czy któryś z nich Cię nie rozumie że masz ambitniejsze cele niż oni? Wszystko zależy od własnych celów i ambicji, a także determinacji w dążeniu do tego. Jak powiedziałem koledze, że piję moooże jedno piwo miesięcznie, to się popatrzył na mnie jak na kosmitę. Bo przecież jak można nie napić się piwa po pracy? On nie rozumie jak można nie pić piwa. Wy nie rozumiecie jak można nie jeść sera czy dbać o równowagę kwasowo-zasadową. Różnica jest tylko w poziomie mentalności i ambicjach (notabene ten kolega biega dla sportu ale nie rozumie jak można zrezygnować z piwa). Widzę więc, że wkrada się tutaj jakieś malkontenctwo. No jak ktoś mógł napisać, że ser jest niezdrowy skoro ja jadam ser i jest ok? Czemu mam z tego rezygnować? Ło Boże! Wyznaczyliście sobie swoje granice, których widocznie przekroczyć nie zamierzacie, ale co w tym dziwnego, że ktoś ma zamiar prowadzić jeszcze lepszą dietę czy trenować bez rękawic a nawet w mrozie z gołą dupą? Nie pamiętacie po co Rocky wyjechał trenować do Rosji w spartańskich warunkach zamiast w wygodnej siłowni? 😉 Co to w ogóle znaczy „nadmiernie dbać o zdrowie”? Znaczy, że jak ktoś dba nadmiernie to szybciej umrze? Nie można o zdrowie dbać nadmiernie. Można tylko być z słaby, żeby to robić. Są ludzie, zawodowcy, którzy trenują 2 – 3 razy dziennie i wszystko w ich życiu kręci się koło zawodów i sportu. Nie potrafiłbym tak żyć, ale nie mówię, że ich nie rozumiem. Dla nich to chleb powszedni i jeśli mają ambicje tak żyć to należy im się tylko szacunek za to. A jeśli dla Was rezygnacja z sera to coś niewyobrażalnego, a dbanie o równowagę kwasowo-zasadową jest jakimś dziwactwem, to żyjcie dalej w na swoim wygodnym poziomie, ale wykażcie nieco zrozumienia dla tych, którzy chcą czegoś więcej. (Swoją drogą dbanie o równowagę jest mniej skomplikowanie niż licznie makro, Kevinie). Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem. Pozdrawiam i więcej optymizmu życzę 🙂

    4. Oczywiście wszystko zalezy od punktu widzenia. Dla kogoś dziwactwem może byc ze poświęcam tyle uwagi na szczegóły w ćwiczeniach podczas gdy dla mnie to jest zupełnie normalne i nie wiem jak mozna tego nie robic tylko wykonywać tak wszystko na odwal zeby tylko zaliczyć trening i miec święty spokój. Nawet jak juz jest cos dobrze robione to i tak staram sie to jeszcze bardziej poprawiac podczas gdy ktos mógłby powiedziec ” po co ty to robisz przeciez jest dobrze odpusc sobie” dla mnie nie jest i nie odpuszcze poki nie uznam ze mi pasuje takie wykonanie 🙂
      Ktos moze powiedzieć ze jestem dziwakiem i ma jak najbardziej do tego prawo. Tak samo ja mogę uważać za dziwaka osobę ktora nadmiernie przywiązuje uwagę do jakis pierdol w żywieniu które dla mnie nie maja żadnego znaczenia.
      Ten komentarz byl tylko odpowiedzią dla Trapera i wyrażeniem opini ( a nie atakiem na artykul i twojego podejscie do zywienia jak to najwyrazniej odebrales) ze wcale nie trzeba przywiązywać aż takiej uwagi do tego i jeżeli odpowiada mu taki styl żywienia i ma efekty w postaci lepszego samopoczucia lub progresu to nie musi nic zmieniać tylko dlatego ze ktos napisał ze produkty które spożywa szkodzą.
      Tym bardziej ze jezeli chodzi o żywienie i trening to jest tyle opini ze najlepiej to samemu dojsc do tego co najbardziej odpowiada i miec wszystko gdzieś.
      Czy ktoś musi dążyć do idealnej techniki w jakimś ćwiczeniu? Oczywiście ze nie. Większości ludzi wystarczy takie przeciętne wykonanie ale dalej dobre technicznie i zgodna z mechanika ciała i przede wszystkim bezpieczne. Dlatego jakby ktoś dal mi np do oceny filmik, i ogólnie było by dobrze ale dla mnie mogłoby byc dużo lepiej to bym po prostu odpisał ze jest spoko ale jak chce wyciągnąć z tego ćwiczenia jeszcze wiecej to musi poprawić to to i to. A nie od razu ze zle i wyskakiwac mu z tym co musi poprawic bo inaczej takie cos nie ma sensu i że jak będzie tak robił to nie będzie miec zadnych efektów. 🙂

      „Nie można o zdrowie dbać nadmiernie. Można tylko być z słaby, żeby to robić. ”

      No widzisz. Ale z tego co czytalem, zrezygnowałes z kulturystycznej diety bo nie miales siły na trening i nie dawales rady jeść tyle jedzenia podczas gdy dla kulturysty to ty możesz byc słaby i bez ambicji bo wolisz jeść jakieś salateczki bo masz za malo silnej woli zeby jeść i trenować jak oni. Wszystko zależy od perspektywy. 😉

    5. To nie jest tak, że ja wolę jeść sałateczki. Właśnie przez moje ambicje latami jadłem sery, twarogi, mięso, mleko. I nawet to lubiłem. Bez mięsa i mleka zresztą nie wyobrażałem sobie życia. Tyle, że taka dieta nie dawała mi energii do treningu. Zrozumiałeś trochę na opak.

    6. Długo się zbierałem żeby odnieść się do tego co napisałeś. Zacznę od tego że czytanie ze zrozumieniem nie schodzi na drugi plan bo starałem się wnikliwie rozkminić o co chodziło w tym artykule. Nie mam na myśli zrozumienia treści merytorycznej (to akurat ogarnąłem tylko częściowo, nie mam takiej wiedzy żeby pojąć te wszystkie niuanse, tylko z grubsza załapałem o co chodzi) tylko przesłania które starałeś się przemycić razem z tą cenną wiedzą. Coś mi nie grało i ciężko było mi określić co. I masz rację, napisałem tego komenta pod wpływem emocji. I muszę się posłużyć pewnym przykładem żeby wyjaśnić przyczynę i naturę tych emocji. Byli tacy ludzie którzy wywarli na moje życie (sportowe i nie tylko) znaczący wpływ. Jednym z nich był mój mistrz, nauczyciel sztuk walk dzięki któremu rozwinąłem się w tej dziedzinie i ładnych parę lat było to treścią mojego życia. Piszę „mistrz”, bo był to ktoś więcej niż trener, nauczył mnie nie tylko technik ale dzięki niemu zmienił się mój swiatopogląd. Podziwiałem go zawsze, ale gdy sam osiągnąłem pewien poziom, mogłem mu szczerze powiedzieć o sprawach które mnie drażniły. Chłonąłem jego wiedzę, starałem się go naśladować ale gdy zaczynał ględzić o tej całej wschodniej filozofii przewracało mnie na lewą stronę. Gdyby był to ktoś inny, uznałbym go za nawiedzonego i olał, ale to nie był zwykły instruktor. Znosiłem to ględzenie bo nikt nie uczyłby mnie lepiej.
      I podobna frustracja trzepnęła mnie po lekturze tego artykułu. Nie znamy się osobiście, ale w pewnym sensie jesteś dla mnie mistrzem, te gadki z Tobą znacząco wpłynęły na mój rozwój. I ktoś taki wyjeżdża mi z filozofią, jakimś holistycznym podejściem, twierdzi że medycyna i dietetyka sportowa nie ma racji bo lepiej mi pomoże zmiana odżywiania i to rozwiąże wszystkie moje problemy. I nie zarzucaj mi braku zrozumienia, bo dokładnie to (może tylko w innych słowach) napisałeś na początku tego artykułu :-/

    7. Dziękuje za te słowa o mistrzu. Tak, medycyna i dietetyka sportowa nie ma racji. Gdyby medycyna wiedziała co robi, to by się nie dawało w szpitalach margaryny do jedzenia, ani białego pieczywa osobom obłożnie chorym równolegle z lekami. Oczywiście nie musisz wierzyć, że zmiana odżywiania rozwiąże Twoje problemy. Moje rozwiązała. Jak i tysięcy osób.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *