Motywacja to bzdura!

Motywacja to bzdura!

5 stycznia, 2022 0 przez Rafał Musidlak

Jest to mój pierwszy artykuł w nowym roku 2022 więc chciałbym zacząć od najważniejszego. Nie jestem zwolennikiem postanowień noworocznych bo wiem, że niezwykle rzadko są realizowane. Tak czy inaczej jest to idealny moment by zresetować swoje życie, przemyśleć pewne sprawy i zacząć wszystko od nowa. Ale Rafał… Przecież u mnie wszystko idzie dobrze.

No tak, być może jesteś osobą, która nie potrzebuje zmian i dla której poprzedni rok to niekończące się pasmo sukcesów. Tak, ale nawet w tym przypadku warto zrobić jakieś podsumowanie, a poza tym, nawet jeśli jest dobrze czy nawet bardzo dobrze, to nigdy nie jest tak, żeby nie mogło być lepiej. Myślę jednak, że wśród nas znajdzie się niewielu takich, którzy uważają, że wszystko poszło idealnie przez poprzednie 12 miesięcy.

Przyznam Ci się szczerze, że ja sam nieco wyluzowałem z pracą, z treningami itp. w grudniu. Osobiście postanowiłem dać sobie więcej czasu na fizyczną i mentalną regenerację, przemyślenia, a także niejako uciec od rzeczywistości. Pewnie wiele osób też tak zrobiło w myśl zasady, że za siebie weźmiemy się od Nowego Roku. Okej, jeśli nie było to tylko czcze gadanie, to wszystko jest w porządku. Więc pora wziąć się w garść, wrócić na ziemię i zacząć lub wznowić pracę nad sobą.

A jeśli czytasz ten artykuł nie po Nowym Roku, nie po jakichś świętach, nie po urlopie czy po innym znaczącym dla Ciebie wydarzeniu, tylko w trakcie codziennej rutyny, co jest prawdopodobne, to nie czekaj na nic takiego, tylko pomyśl o swoim celu i rób to od zaraz.

Nie daj się prokrastynacji

Wiesz co jest najczęstszą przyczyną tego, że nie realizujemy swoich postanowień? Prokrastynacja, czyli wieczne odkładanie czegoś na później. W styczniu jeszcze czujemy klimat noworoczny. W lutym już o tym zapominamy i raczej mówimy: „Ok, to od następnego miesiąca”, albo „od poniedziałku”. I tak w kółko. Po drodze pojawiają się wymówki, sztuczne przeszkody itd. A w listopadzie to wiadomo: „Od Nowego Roku”.

I kolejny rok w ciemnej d*pie.

Dlatego ważne jest, aby nie przegapić momentu, kiedy postanowiliśmy zacząć. A nawet jeśli go przegapimy, to nie szukać już następnego. Po prostu zrób to teraz. Tzw. odpowiedni moment nigdy nie nastąpi.

Okej, łatwo się mówi. Więc co należy zrobić?

Motywacja nie działa

Jeśli ustaliłeś sobie jakiś cel, np. systematyczne treningi, dieta itd., to prawdopodobnie szukasz motywacji do działania. Wiele osób przyznaje wprost, że nie potrafi się zmotywować. Powstało także wiele filmów oraz wykładów coachingowych na ten temat. „Jak się zmotywować?” – czy istnieje odpowiedź? Tak, istnieje. Ja sam napisałem o tym kilka zdań:

Jednak, nawet jeśli opanujesz sztukę motywacji do perfekcji, to nie pomoże Ci ona osiągnąć celu w długiej perspektywie czasu. Potrzeba czegoś innego. Zacznijmy od tego, co rozumiemy poprzez motywację. Definicja motywacji według Wikipedii jest dość zawiła. Jest to stan gotowości poparty różnymi procesami psychicznymi i fizjologicznymi. Hm, ja bym po prostu powiedział, że motywacja to stan, w którym nam się chce 🙂

Myślę, że większość z nas rozumie to właśnie w ten sposób. Kiedy nam się nie chce ruszyć tyłka z kanapy, to mówimy, że brak nam motywacji. Moglibyśmy powiedzieć zwyczajnie „nie chce mi się”, ale „brakuje mi motywacji” brzmi lepiej. Czego tak naprawdę chcesz, szukając przepisu na motywację? Chciałbyś mieć takie poczucie przed treningiem, że już się nie możesz doczekać, kiedy zaczniesz ćwiczyć. Chciałbyś, aby trening, czy cokolwiek innego, co prowadzi Cię do celu, było dla Ciebie tak ekscytujące lub przychodziło Ci tak łatwo, jak oglądanie filmu w kinie, albo piwko z przyjaciółmi.

Wtedy uznałbyś, że jesteś zmotywowany. „Tak, chcę to robić! Cieszę się, że to robię! Robię to bo lubię” Byłoby świetnie, ale niestety kolego, koleżanko, tak nigdy nie będzie. Więc co? Motywacja nie działa? Na pewno nie na dłuższą metę.

Wiesz… jest takie powiedzenie, że jeśli będziesz zarabiał na tym, co lubisz robić, to nigdy już nie będziesz musiał pracować. Gówno prawda. Jest także inne powiedzenie, bardziej prawdziwe: „Jeśli twoje hobby zacznie być twoją pracą, to przestanie być twoim hobby”. Które bardziej Cię przekonuje? Prawda jest taka, że wszystko może człowiekowi zbrzydnąć.

Bo nawet jeśli lubisz trenować, tak jak ja, to nie myśl, że za każdym razem, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, będziesz leciał na trening na skrzydłach motyla podśpiewując „Eye of The Tiger”, bo tak nie będzie.

Często będziesz klął, że znowu musisz zwlec się z łóżka. Albo bił się z myślami czy może jednak dzisiaj sobie odpuścisz. Nadrobisz w weekend.

Przyjemne jest to, co robimy dla rozrywki, impulsywnie i sporadycznie. Jeśli coś staje się rutyną, to przestaje sprawiać nam przyjemność. Zatem… Motywacja działa doraźnie i warto się motywować, bo im częściej jesteś zmotywowany, tym rzadziej musisz się zmuszać do działania. Jednak motywacja nie będzie trwać wiecznie i często będzie Ci jej brakować. Do osiągnięcia celu potrzebujesz natomiast czegoś innego.

Dyscyplina

Człowiek zmotywowany działa, kiedy chce mu się to robić i lubi to robić. Dyscyplina jest wtedy, kiedy robisz coś, nawet gdy Ci się nie chce, nie jest to dla Ciebie przyjemne i kosztuje Cię wiele wysiłku. To właśnie dlatego cele osiągają przede wszystkim ludzie zdyscyplinowani.

Potrafią oni działać nawet wtedy, gdy stwarza to niesamowity dyskomfort. Potrafią poświęcić mniej istotne sprawy. Przede wszystkim jednak, potrafią pracować długoterminowo, wytrwale i zawzięcie. Bez względu na to, czy aktualnie są zmotywowani czy nie. Wiesz dlaczego? Bo działają według planu, którego twardo się trzymają, zatem…

Ustal cel oraz plan

Być może uznasz to za absurd, ale najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić dla siebie, jest ustalenie celu tak dalekiego, że na samą myśl o podjęciu pracy nad tym celem przejdą Cię ciarki. Cel musi być daleki, ale realny. Tylko w ten sposób będziesz wiedział, jakie kroki podjąć na drodze do tego celu, a każdy krok będzie kolejnym osiągniętym mikrocelem.

„Lepiej mieć wartościowy cel ponieważ w przeciwnym razie nie będziesz miał żadnej pozytywnej motywacji. Im bardziej wartościowy cel, tym więcej mikro-operacji powiązanych z tym celem zaczyna nieść za sobą pozytywne emocje. A to oznacza, że wstajesz rano i jesteś podekscytowany dniem, jesteś gotów do pracy. A więc należy określić swój długoterminowy ideał.” – JORDAN PETERSON.

To nie żart. Wyobraź sobie samego siebie w wersji idealnej, wymarzonej. Oczywiście daruj sobie życzenia co do wzrostu, albo koloru oczu. Mówimy o rzeczach, na które możesz sobie potencjalnie zapracować. Wówczas wiesz gdzie jest meta, a każdy poziom wyżej, na jaki uda Ci się wejść, sprawi Ci ogromną satysfakcję.

Mówi się, że wiele osób nie lubi chadzać na treningi, ale nikt nie żałuje, że trenował. Endorfiny po ciężkim treningu zawsze utwierdzają w przekonaniu, że to była dobra decyzja. Każdy podjęty trud wcześniej czy później zaowocuje, a to z kolei poskutkuje następnym wzrostem dopaminy – hormonu, który odpowiada za satysfakcję z dobrze wykonanej roboty, ale także z odbytego stosunku seksualnego. Jednak żeby to poczuć należy się pofatygować.

Pamiętaj, że kij ma dwa końce. Jeśli nie grasz, to także nie wygrywasz. Żeby zebrać plony najpierw trzeba zasiać. Żeby zobaczyć piękny widok z wysokiej góry, trzeba na tę górę wejść. Nie ma wysiłku, nie ma nagrody. Zdyscyplinowani o tym wiedzą. Dlatego mają świadomość tego co robią i po co to robią. I nie zakładają naiwnie, że zawsze będzie fajnie i różowo.

Im bardziej jesteś czymś zajarany, tym gorzej dla Ciebie. Dlatego, że ta ekscytacja wkrótce zgaśnie, a Ty będziesz poirytowany faktem, że jednak to nie dla Ciebie. Ile rękawic bokserskich, sztang, hantli, worków treningowych, stepperów, rowerów itd. zakupionych pod wpływem chwilowej ekscytacji kurzy się teraz i zajmuje niepotrzebnie miejsce w mieszkaniu bo motywacja wygasła, a nabywcy całego tego sprzętu nie mają odwagi tych gratów wyrzucić, ani sprzedać, bo w końcu mieli zacząć trenować, ale może… od poniedziałku?

Zapewne także nie mieli, ani jasno sprecyzowanego celu, wizji samego siebie na końcu drogi, ani tym bardziej planu działania. A skoro mowa o planie…

Potrzebujesz planu dnia. Lista „to do”

Innym powodem, oprócz ciągłej prokrastynacji, jest nieumiejętność zorganizowania własnego życia. Nie chcę, aby brzmiało to jak mądrowanie się, mam nadzieję, że tak tego nie odbierzesz, ale umiejętne zorganizowanie własnego życia działa cuda. Widzę to na własnym przykładzie i na przykładzie innych osób.

Znasz takie sytuacje, kiedy zbliża się kilka dni wolnych od pracy, może jakiś długi weekend, i postanawiasz, że w tym czasie zrobisz to i tamto, posprzątasz w garażu, wymienisz olej w samochodzie, skosisz trawnik, a potem okazuje się, że ten czas przeminął, a Ty gówno zrobiłeś? Mi też tak się zdarzało, wiele razy. To właśnie dlatego mówi się, że jak facet twierdzi, że naprawi kran, to go naprawi i nie trzeba mu przypominać co pół roku.

Bo przecież chcesz naprawić ten cholerny kran, tylko jakoś nigdy nie ma czasu.

Skoro nie możesz znaleźć godziny czy dwóch na załatwienie jednej sprawy, to jak masz niby znaleźć czas na systematyczne realizowanie celu, kiedy trzeba coś robić stale? Wygospodarowanie sobie nawet dwóch czy trzech godzin w tygodniu na rzeczy, których do tej pory się nie robiło, jest przeszkodą nie do pokonania dla niektórych osób.

Trwanie w tym przez długi czas jest równie trudne.

Rutyna – to słowo kojarzy się zazwyczaj źle. Z szarą codziennością. Ale tak naprawdę, jak twierdzi kanadyjski psycholog Jordan Peterson, rutyna jest niezbędna człowiekowi do zachowania dobrego zdrowia psychicznego. Jeśli nie ma rutyny to jest chaos, a w chaosie ciężko się odnaleźć. Ciężko jest wytrwać w systematycznych treningach, nauce czy dodatkowej pracy, o ile nie jest to na Tobie wymuszone prawną umową i nie masz ściśle ustalonych godzin.

Jeśli musisz realizować swój własny cel, a nie masz dobrze zaplanowanej rutyny, to będzie to droga przez bagno.

Jak planować?

Niezbędną czynnością w planowaniu jest zapisywanie. Zdyscyplinowani zawsze mają przygotowaną listę „to do”, czyli listę rzeczy do zrobienia następnego dnia. Uważasz, że nie musisz tego robić, bo zawsze wiesz co masz do zrobienia? Okej, to nie rób tego, ale wiedz, że nie ma to nic wspólnego z dyscypliną. Musisz też wiedzieć, że osoby, które coś osiągnęły w jakiejś dziedzinie, zawsze planują swój dzień. Nie w głowie, tylko w notatniku.

A tak z własnego doświadczenia… to naprawdę pomaga. Mając wcześniej przygotowaną listę rzeczy do zrobienia, wstajesz z łóżka i działasz. Łatwiej się zmotywować, bo już wcześniej zakotwiczyłeś w swoim umyśle informację, że to zrobisz.

Wiesz, uważam się za osobę bardzo towarzyską. Lubię spędzać czas ze znajomymi, ale nie cierpię niezapowiedzianych wizyt. Podejrzewam, że Ty też wolisz wiedzieć odpowiednio wcześniej, że brat, siostra, kolega czy przyjaciel, wpadnie do Ciebie na kawę. Możesz wówczas odpowiednio się przygotować, posprzątać, kupić ciastka do kawy i nastawić się psychicznie. Zawsze wolę się wcześniej umówić i ustalić dogodną porę spotkania.

Brak planowania czynności prowadzi do podobnego dyskomfortu. Zaplanowanie tego na kartce z odpowiednią chronologią czasową pozwoli Ci na spędzenie dnia płynnie i produktywnie. Wiesz co musisz zrobić najpierw, a co później. Zaplanuj to wcześniej, a potem postaraj się to zrealizować.

Planowanie pewnie odstraszy wiele osób, bo nie chcą żyć według schematu, kiedy mają przecież czas wolny. Jest to błędne myślenie ponieważ tak naprawdę rzadko mamy coś takiego jak czas wolny. Nawet po pracy musimy coś robić bo po prostu musimy. Odebrać dziecko ze szkoły, posprzątać, ugotować, wyprowadzić psa i wiele innych obowiązków. Kiedy tak naprawdę masz czas wolny? Powiem Ci. Są to te wszystkie minuty, które spędzasz pomiędzy.

Nie wykonujesz przecież tych czynności jednym ciągiem. Zawsze znajdzie się jakaś mała przerwa, która staje się straconym czasem. To dlatego mówimy: „Boże, już dwudziesta, a ja nic nie zrobiłem”. Więc przekładamy coś na jutro. Udaje się zrobić tylko to, co było absolutnie konieczne, a nie to co chciałbyś zrobić i znów zaczyna się odkładanie.

Planowanie dnia i lista „to do” pozwala nad tym zapanować i nie chodzi w tym wszystkim o planowanie tylko przykrych obowiązków, ale także o rozrywkę. Nawet jeśli masz tylko jedną rzecz do wykonania, to zaplanuj ją. Użyj czystej kartki lub kalendarza Google. Na Twój telefon jest mnóstwo aplikacji stworzonych specjalnie do tego celu, jak np. Todoist, z której sam obecnie korzystam.

Zaplanuj co i kiedy masz zrobić, a potem ustal także jak ma wyglądać pozostały czas. Niech to będzie coś wartościowego, jak np. spędzenie czasu z dzieckiem. Bo jeśli uważasz, że nie masz czasu na trening, a masz wykupiony abonament na Netflixa, to jest w głębszej d*pie niż pewnie myślisz.

Nie musisz przy tym wszystkim żyć jak robot od dzwonka do dzwonka, ale im lepiej i dokładniej ustalisz co i kiedy zrobić, tym większą satysfakcję i radość będziesz odczuwać po dobrze spędzonym dniu. Kolejna nagroda w postaci dopaminy.

„Patrzysz na swój dzień i myślisz: „Cóż, gdybym miał taki dzień, to byłoby dobrze”. Świetnie! Z tym, że jesteś bezużyteczny i okropny, więc pewnie trafisz w ten plan tylko z około 70% dokładnością. Ale to znacznie lepiej niż 0%!” – kolejny cytat z Petersona.

Wiesz, ustalanie planu, organizacja, a tym bardziej realizacja tego wszystkiego, to też sztuka wymagająca umiejętności, więc kształć się w tym. Nie musisz zakładać, że od jutra wszystko będzie szło zgodnie z planem, ale będzie Ci to przychodzić coraz łatwiej. W myśl słynnego hasła motywacyjnego, że nie jest ważne jak wolno posuwasz się do przodu, bo i tak jesteś o krok dalej niż ci, którzy tylko siedzą na d*pie, realizacja planu nawet w połowie to olbrzymi sukces.

Jak mówi Peterson, musisz traktować siebie jak swojego pracownika, ale także jak swojego szefa i negocjować sam ze sobą jak szef z pracownikiem. Jeśli narzucisz na siebie zbyt duży reżim pracy, to jesteś dla siebie złym szefem. Nikt nie chciałby mieć takiego. Dlatego jeśli szef przegina, to ludzie odchodzą z pracy. Jeśli Ty sam przegniesz, jako swój własny szef, to także zrezygnujesz z pracy nad swoim celem.

Będąc natomiast zbyt leniwym pracownikiem także nic pozytywnego się nie wydarzy. Musisz zatem wymagać od siebie, ale także dbać o to, aby chciało Ci się pracować nad swoim życiem. Znaleźć balans.

Motywacja przychodzi i odchodzi

David Goggins – amerykański żołnierz US Navy Seals i wybitny sportowiec powiedział:

„Motywacja to bzdura. Motywacja przychodzi i odchodzi. Kiedy coś cię napędza, zniszczysz wszystko, co stanie ci na drodze. W życiu chodzi o samodyscyplinę. Mamy tendencję do robienia rzeczy łatwych, które nie budują wytrzymałości psychicznej, ani nie hartują mentalnie. Nie budują niczego.”

Motywuj się jak najczęściej, ale przestań naiwnie liczyć na to, że zawsze będziesz zmotywowany. Chęci i entuzjazm nie są trwałe, a wtedy jedyne co Ci pozostaje to dyscyplina. Jeśli Ci jej brakuje, to już przegrałeś. Powtórzę po Gogginsie: „Rzeczy łatwe nie budują niczego”. Dlatego nie szukaj wiecznie motywacji i nie licz na to, że będzie łatwo.

Należy robić rzeczy trudne, kiedy się naprawdę nie chce i kiedy wymaga to dużego, czasami wręcz potwornego wysiłku. Dlatego życzę Ci, żebyś potrafił się zdyscyplinować. Planuj i działaj. Powodzenia!

Zainspirowany:

Winners Need Discipline Not Motivation | Powerful Inspirational Speech
Jak znaleźć motywację do pracy – Jordan B Peterson