Jakie sporty rodzą największych twardzieli?

Ludzie dzielą się na tych, którzy uprawiają sport oraz na tych, którzy sportem się interesują. Ci drudzy często wiedzą najlepiej jak zagrać piłkę pod bramką, siedząc z kuflem piwa postawionym na własnym brzuchu. A tak serio… Wiem, są tacy, których sport naprawdę pasjonuje. Znają nazwiska zawodników, historię itd.

Sami jednak często nie są zbyt aktywni fizycznie bo sport, a trening to dwie różne rzeczy. Sport to pewna dziedzina, w której liczy się polityka, marketing, sponsoring itd. Jest to właściwie branża rządząca się własnymi prawami. Indywidualna aktywność fizyczna nie zależy od niczego. Trening sportowca zależy od jego dziedziny i trendów w niej panującej.

Ja sam należę do pierwszej grupy. Jestem aktywny fizycznie, ale sportem się nie interesuję. Nie lubię także oglądać rozgrywek sportowych. A powód jest prozaiczny. Najciekawsze sporty, dające moim zdaniem najwięcej emocji, są tak mało popularne w naszym kraju, że żadna stacja TV nie odważy się wyemitować jakichkolwiek zawodów.

Sporty, o których mówię, to także te dziedziny, które w mojej opinii rodzą największych twardzieli oraz najdoskonalszych, najbardziej uzdolnionych sportowców.

Futbol amerykański

Dlaczego futbol amerykański? Jest to sport kontaktowy. Zawodnicy muszą być silni i masywni. Zatrzymanie zawodnika drużyny przeciwnej odbywa się przed powalenie go na ziemię lub zwyczajne staranowanie go. Natomiast zawodnik pędzący z piłką w rękach musi liczyć się z tym, że zaraz zderzy się z trzema zawodnikami drużyny przeciwnej.

Zawodnicy podczas takich starć czasami wręcz fruwają w powietrzu. Niekiedy do zderzeń dochodzi także „w locie”. Mecz futbolowy przypomina niekiedy Demolition Derby, podczas których kierowcy zderzają się autami, z tym, że z udziałem ludzi zamiast samochodów.

Zderzenia, szarże i upadki to stały element gry, a zawodnik zawsze wstaje jakby nigdy nic i gra dalej zamiast płakać jak mała dziewczynka, gdy ktoś nadepnie mu na palec. Takie sceny znamy z piłki nożnej.

Co prawda zawodnicy uzbrojeni są w kaski i ochraniacze, ale wciąż, to co się dzieje na boisku jest niekiedy bardzo brutalne.

Oprócz tego, że futbolista po prostu musi być górą stalowych mięśni żeby przetrwać, to do tego ta góra mięśni jest także szybka, wytrzymała i niezwykle sprawna fizycznie. I właśnie za to szanuję futbolistów.

CrossFit

To, co przez większość osób uznawanych jest za wadę crossfitu, ja osobiście uważam za zaletę. Crossfit aż do bólu wykorzystuje takie techniki wykonywania ćwiczeń siłowych, aby były one łatwiejsze. I chociaż takie podejście jest obecne także w innych sportach siłowych (dwubój, gimnastyka), to tylko crossfiterzy są za to znienawidzeni.

Ideą crossfitu jest wykonanie zadania stosując jak najlepszą ergonomię ruchu. Możesz hejtować crossfitera za brak finezji czy estetyki w tym co robi, ale prawda jest taka, że crossfiter i tak jest od Ciebie silniejszy, szybszy i ma lepszą kondycję. A jeśli nie pokona Cię w którymś z tych aspektów, to prawdopodobnie zrobi to w dwóch pozostałych.

Crossfit uwielbiam za dwie rzeczy. Pierwsza bardzo subiektywna. Hejt i niechęć. Bo jeśli lubisz robić coś po swojemu, to inni nie zrozumieją. Środowisko crossfiterów to taka inna wyspa, na której tylko tubylcy się rozumieją i nie zważają na resztę świata.

Natomiast niechęć nie płynie z pogardy dla tego co robią lecz raczej z zawiści i strachu przed nieznanym. Tak, bo czy statystyczny hejter przyjąłby wyzwanie od crossfitera? Czym mógłbyś go zaskoczyć? Hmm…

Dla mnie crossfiterzy to tacy sportowi żołnierze szkoleni do zadań specjalnych. I to jest ta druga rzecz, za którą ich cenię. Za sportowy pragmatyzm.

Armwrestling

Armwrestling, czyli po naszemu siłowanie na rękę. Uwielbiam oglądać jak średniej wagi armwrestlerzy kładą na rękę strong-manów, kulturystów i różnej maści herosów. Tak jak w przypadku crossfitu zawodnicy oceniani są przez pryzmat tego, co dzieje się na zawodach, a nie na treningach, tak i w przypadku armwrestlingu nie powinieneś oceniać po pozorach.

Bo co to za sport jeśli dwóch facetów siłuje się na rękę? Otóż, siłowanie na rękę wymaga odpowiedniego przygotowania fizycznego. Zawodnicy, którzy traktują ten sport poważnie, nie tylko dźwigają ciężary, ale także się podciągają i wykonują ćwiczenia sprawnościowe.

Za co szanuję i podziwiam armwrestlerów?

Są zaskakująco wysportowani i sprawni fizycznie. Potrafią zazwyczaj wykonać ćwiczenia na drążku do podciągania, które są poza zasięgiem chociażby kulturystów z tej samej kategorii wagowej.

Są silniejsi niż wskazuje na to ich wygląd i to jest niesamowite. Poniżej zobaczysz jak Schoolboy rozpieprza na łopatki wielkiego chłopa z uśmiechem na twarzy.

Walki armwrestlerów to nasiąknięte testosteronem show. To wspaniałe, że dwóch facetów może się zmierzyć w bezpośrednim starciu nie robiąc sobie krzywdy.

Siłowanie na rękę nie jest sportem gdzie siła odgrywa główną rolę. Tutaj słabszy może pokonać silniejszego. Znanych jest ponad 20 technik siłowania, a zawodowcy mają także swoje własne triki i sztuczki.

Hokej

Hokej ma wiele wspólnego z futbolem amerykańskim. Przynajmniej pod względem przygotowania sportowego. Należy być dużym, silnym i mieć kondycję, czyli być wszechstronnie uzdolnionym. Do tego dochodzi jeszcze umiejętność mistrzowskiej jazdy na łyżwach.

Sport ten znany jest głównie w Kanadzie. Europa woli oglądać użalających się nad sobą nażelowanych gwiazdorów na zielonej trawce niż nabuzowanych twardzieli zderzających się na lodzie i spychających na bandę.

Hokej łączy w sobie wiele cech, którymi powinien charakteryzować się sportowiec doskonały. Siła, szybkość, koordynacja ruchowa i umiejętności techniczne. Hokeiści potrafią jeździć z prędkością ponad 40 km/h, a prędkość krążka może osiągnąć 160 km/h.

Jest to z pewnością najbardziej dynamiczna gra zespołowa, a zawodnicy są szybcy i wściekli.

Sporty walki

Chyba nie jesteś zdziwiony, że sporty walki znalazły się w tym zestawieniu. Powiem Ci jedno. Próbowałem wielu sportów. Siłownia, bieganie, gimnastyka, treningi aerobowe i interwałowe. Zdarzało się że próbowano mnie zarżnąć wydolnościowo, np. w służbach zbrojnych.

Ale żaden… żaden rodzaj sportu nie sprawdza Cię tak jak walka. I chociaż nigdy nie zajmę się tym na wysokim poziomie, to posmakowałem tego sportu i lubię z niego czerpać.

Nie ma takiego aspektu formy fizycznej, z którego fighter mógłby zrezygnować. Siła, sprawność, szybkość, wydolność, technika walki. A technik jest przecież nieskończenie wiele. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze ten faktor… Twój rywal chce Ci zrobić krzywdę. Nie da się wygrać nie zadając bólu.

Według mnie sporty walki to taki „ultimate” sportu ogólnie. Fighterzy to bezsprzecznie najdoskonalsi sportowcy na świecie.

Podsumowanie

Każdego kręci w sporcie coś innego. Ja lubię pragmatyzm, dlatego uprawiam trening funkcjonalny oraz oryginalność. Dlatego stosuję niekonwencjonalne metody, aczkolwiek sprawdzone przez innych.

Każdy ze sportów wymienionych przeze mnie ma to coś. Zastanawia, zaskakuje, a nawet odstrasza. Wiele osób nie podjęłoby nawet próby skosztowania jednego z nich.

Dodałbyś jakiś sport do tego zestawienia?

32 komentarze

  1. Ja bym dodał jeszcze Wrestling i Dwubój olimpijski. Mimo że Wrestling to zwykle show to i tak wymaga ogromnego przygotowania. Zresztą widziałem kiedyś trening John-a Ceny ( nie wiem czy tak odmienić jego nazwisko ) . Wykonywał rwania i podrzuty więc jak widac znają się nie rzeczy . No Dwubój to wiadomo. Wystarczy pooglądać niektóre faile jak sztanga spada na zawodnika. Trzeba mieć odwagę że podejść pod ciężar 200 kg i podrzucić go na głowę . No i dodał bym jeszcze trójbój – wiadomo też dużo ryzyko . Generalnie każdy sport na zawodowym poziomie kształtuje twardzielow i nie ma co ukrywać. Ja nie rozumiem np czemu ludzie jaraja się tylko ta piłka tak. Ja bylem młodszy gdzieś ok 10 lat to też ciągle ta piłka i piłka. Największy idol – Messi w tamtych czasach. Kto by pomyślał że wszystko tak się zmieni. Piłka kompletnie mnie teraz nie interesuje . Nawet mistrzostw świata nie oglądam . Jak dla mnie przereklamowany sport uważam że sa dużo lepsze i mniej znane przy okazji. Najbardziej mnie śmieszy ta banda Januszy co siedzą przed telewizorem i ciągle się wymadrzaja i hejtuja zawodników że jak on podał , jak strzelił , jak zjeba… a sami nigdy nie uprawiali żadnego sportu- Ja zawsze chciałem spróbować pograć w rugby ale nie miałem jeszcze okazji. Chciałbym zobaczyć jak to jest 🙂

    1. Pozwolę sobie skomentować. Wrestling… O tak. To, jakie akrobacje potrafią wykonać faceci o kulturystycznej budowie ciała jest wręcz niewiarygodne. Dwubój owszem, ale crossfit to dwubój rozszerzony o masę innych aktywności, więc samego dwuboju nie uwzględniłem. W trójboju natomiast pracuje się tylko nad jednym aspektem formy – siłą bezwzględną. To dla mnie trochę za mało.

    2. Co nie zmienia faktu że i tak to jest ciężki sport. Jak widzę tych trochę większych gości co wchodzą pod sztangę 400 kg albo więcej to normalnie.. albo gości co waza po 50 kg a robią przysiady z 200. Ale mówisz że nie dałeś trójboju bo tylko na siłą pracują. Ale jakby nie patrzeć w armwrestlingu też pracują głównie nad siłą pod tym kątem który występuje przy siłowaniu. Nie sądzę że armwrestlerzy pracują np nad kondycją .
      A zapomniałem o jeszcze jednym sporcie. Nie mam pojęcia czemu nie przyszedł mi na myśl.
      Strongman – tam jest wszystko – siłą, kondycją , wytrzymałość.

    3. A i jeszcze warto wspomnieć że trójbój nie musi oznaczać samej siły. Na zawodach to może tak wyglądać bo gościu po prostu podchodzi pod sztangę i ja podnosi. I to daje takie złudne przekonanie że trójbój to tylko 1 powtórzenie i nic więcej. Ale wystarczy pooglądać np kiedyś pamiętam że było coś takiego jak strentgh wars czy coś takiego. Tam goście wykonywali np przysiady z ciężką sztanga na dużą ilość powtórzeń , po tem np wyciskanie , po tem jakiś drążek , a na samym końcu jeszcze coś. I to wszystko z dosyć sporym obciążeniem i na dużą ilośc powtórzeń . Myślę że mało który crossfiter wykonalby to wszystko tak jak tamci goście. Tym bardziej że oni robili siłowe podciąganie a nie jakieś wygibasy 😉

    4. Myślę, że każdy crossfiter mógłby z miejsca wziąć udział w takich zawodach. Strict pull ups to w crossficie żadna nowość. Natomiast trójboista pewnie nawet by się nie zakwalifikował na zawody crossfitowe, gdzie tzw. „wkupne” – jak kiedyś napisała Anita – to np. siłowe wspieranie na ringach. Jeśli trójboiści to potrafią to chylę czoła. Chociaż myślę, że większość z nich nawet nie otarła się o kółka gimnastyczne.

      Co do armwrestlingu, skomentuję to tym filmem z treningu Alexeya Voevody:

    5. Ja tylko dopiszę od siebie, że CrossFit jest dość szczególną dyscypliną. Jego jednym z założeń jest, tak, jak Rafał napisał w głównym poście – maksymalna ergonomia ruchów tak, aby wygenerować jak największą moc w maksymalnie krótkim (workouty „for time”) lub ustalonym czasie (AMRAP).

      Tak się złożyło, głównie przez zawody w stylu crossfitowym (jedyne zawody CrossFIt (R) to światowe CrossFit Games oraz niektóre edycje Throwdown oraz Sanctional, w których zajęcie wysokiego miejsca daje kwalifikacje na CrossFit Games), że niektóre techniki stosowane w tej dyscyplinie wywołują bardzo dużo kontrowersji i są obiektem hejtu. Jednymi z klasyków tutaj są dynamiczne techniki podciągania i Muscle Upów.

      I tak, zgadzam się z tym, że siłowe wersje tych ćwiczeń powinny być opanowane jako pierwsze i nigdy w całym treningu nie powinno się ich zaniedbywać. Uważam, że nikt, kto nie wykona co najmniej 6-7 siłowych pull upów na drążku, nie powinien się brać za podciąganie kippingiem. Ale o ile krytyka rozpaczliwych „pstrągów” w wykonaniu ludzi nie mających bazy siłowej jest uzasadniona, o tyle hejt w kierunku kippingu jako takiego jest wg mnie przejawem ignorancji i nieznajomości tematu. Bo kipping (lub kip swing) to ruch wykorzystywany ile wlezie w gimnastyce sportowej i akrobatycznej. Bo wymaga mocnego core, umiejętności rozluźniania i napinania we właściwym czasie konkretnych partii mięśniowych, aby wygenerować z nich moc. Do tego wymaga dobrej mobilności obręczy barkowej i kręgosłupa, świadomości własnego ciała i dobrej koordynacji.

      Nie ma niczego złego w wykorzystywaniu dynamiki całego ciała w ćwiczeniach gimnastycznych, pod warunkiem, że robimy to świadomie i pracujemy nad techniką. Po to mamy całe ciało stworzone do kompleksowej pracy, aby je wykorzystać jako doskonałe narzędzie. Wypracowany, techniczny kip swing w gimnastyce jest pięknym ruchem, nad którym warto pracować w ramach progresu wszechstronnej sprawności. A do tego może być ciekawym, dającym dużo radochy urozmaiceniem treningu.

    6. Ale ja już dawno wiem że kipping jest na swój dziwny sposób wymagający. Tak tylko uszczypliwie sobie pisze że jest to bujanie na drążku . Jednak moim zdaniem lepiej by było gdyby dali podciągania siłowe . Są ludzie w SW którzy nawalają takie sety siłowych podciągnięć muscle upow , dipów itd np

      https://m.youtube.com/watch?v=qhntRJgA4J8

      https://m.youtube.com/watch?v=47Op54G11qg

      Tutaj polecam obejrzeć do końca . Ten set ” Final” – nie wiem jak ten gościu wykonał to wszystko w 5 min ja bym tego w kilka godzin nie zrobił . Jego 5 minutowa objętość to dla mnie chyba tygodniowa 🙂
      Jak dla mnie ci co robią te sety robią taki crossfit ale na wyższym poziomie jak dla mnie .
      Ale to tylko moja opinia.

    7. No i widzisz Kevin… Jeśli chodzi o ten Final… Podciąganie tylko do kąta prostego w łokciach, przysiady do kąta prostego. Ja bym sobie nie zaliczył ani jednego podciągnięcia, ani siadu. Kwestia standardów. Spójrz natomiast na foto we wpisie w punkcie o crossficie jak wysoko podciągają się zawodnicy. Spójrz na gościa w czerwieni jak mocno ściąga łokcie w tył, a potem porównaj z Panem Sergio. Kipping kippingiem, ale jednak. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 🙂

    8. Kevin, są crossfitowe WOD-y, w których elementy gimnastyczne wykonuje się w wersji siłowej. Na przykład „Severin”, w ktrym robisz po kolei: 50 siłowych pull upów, 100 pompek z oderwaniem dłoni od ziemi na dole, 5 km biegu. Robiłam go 11 czerwca, całość zajęła mi 45 minut.

      Ja wiem, że mistrzowie SW robią pull upy i muscle upy w siłowych wersjach całymi giga-setami, i to z dodaniem obciążenia. Ale w CrossFicie musisz wygospodarować czas treningowy na dwubój, wydolnościówkę: bieganie, skakankę, rower, ergometr wioślarski. Do tego dochodzi plyometria, kettle, hantle, D-balle i masa innych rzeczy. A doba u każdego trwa 24 godziny 😀

      Natomiast jestem ciekawa, jak by mistrzowie SW poradzili sobie z workoutem, który był na zeszłorocznych CrossFit Games: 30 zarzutów sztangą (panie miały 50 kg o ile dobrze pamiętam), 30 ring muscle upów oraz 30 rwań sztangą. I to na czas, przy wyśrubowanym time capie 😉

      Nie twierdzę, że praktycy SW są gorsi, tylko oni się mocno specjalizują w jednej konkretnej dziedzinie.

      Nie da się być wirtuozem we wszystkim 😉 Nawet w CrossFicie spora część ludzi wybiera drogę specjalizacji zgodnie ze swoimi predyspozycjami. Ja, póki mam ambicje zawodnicze, staram się rozwijać we wszystkich jego filarach, ale docelowo chcę się skupić na gimnastyce.

    9. Obejrzałam sobie ten Final, który jest wzorowany trochę na crossfitowym workoucie o nazwie „Cindy” 😉
      Moje uwagi są następujące:
      1. Pull upy byłyby w ogromnej większości niezaliczone według crossfitowych standardów, które są jednoznaczne i bezlitosne. W tej dyscyplinie są dwa rodzaje pull upów: zwykłe pull upy, w których w końcowej fazie ruchu broda zawodnika musi się znaleźć w całości NAD drążkiem (lub nad dolną częścią kółek), oraz chest-to-bar pull upy – w których w końcowej fazie klatka piersiowa (miejsce poniżej linii obojczyków) musi DOTKNĄĆ drążka. Na zdjęciu w głównym poście jest pokazany ten drugi rodzaj pull upów. Natomiast w obu rodzajach pullupów oraz całej reszcie ćwiczeń gimnastycznych rozpoczynanych ze zwisu łokcie muszą być wyprostowane. Na filmie „Final” niestety na większości powtórzeń nie ma tego pełnego zakresu ruchów. Tak więc z całym szacunkiem dla ogólnego poziomu zawodnika i jego dobrego przygotowania siłowego – ale miałby mnóstwo no-repów.

      2. Przysiady – o ile głębokość przysiadów ciężko ocenić z tej perspektywy (standard jest taki, że kolec biodrowy musi się znaleźć poniżej linii kolan), o tyle w każdym przypadku brakuje pełnego wyprostu bioder w pozycji górnej.

      3. Pompki. W większości brakuje pełnego wyprostu łokci w górnej pozycji. Też byłoby dużo no-repów.

      Oczywiście, że pełen zakres ruchu wydłuża czas wykonania workoutu 😉

    10. Przecież to są pełne podciągnięcia 🙂 fakt że nie jest to pełny dead hang ale łokcie są wyprostowane . Nie sądzę żeby ktokolwiek podciągnął się tyle razy z totalnie pełnego zwisu . I nie zmienia to faktu że gościu zrobił 75 podciągnięć w 5 min robiąc przy tym 50 dipów 145 pompek, tutaj przysiadów nie licze bo myślę że dla niego wykonanie tych kilku przysiadów nie zrobiło mu różnicy, i dziwi mnie w sumie czemu czepiasz się rzeczy która nie ma żadnego znaczenia . Gościu wykona coś co dla 99% osób trenujących jest nieosiągalne ale i tak trzeba się przyczepić o coś co nie jest kompletnie istotne .

    11. Dla mnie to nie są pełne podciągnięcia. Z pełnego wyprostu, owszem, ale tylko do kąta prostego w łokciach. Głowa zadarta do góry tak, że boję się o jego kark 🙂 tylko, aby podbródkiem musnąć drążka.

      screenshot pull ups

      Być może dla Ciebie nie ma to znaczenia, dla mnie ma. I dla sędziów na zawodach crossfit też. Jest różnica między podciąganiem brodą nad drążek, a brodą do drążka. Dla 99% osób trenujących nieosiągalne jest też wykonanie 50 butterfly pull ups, ale gdybyś to zobaczył to powiedziałbyś „porażka”. Dla mnie niesamowitym wyczynem jest wykonanie Fran w mniej niż 2 min, co uczynił Jason Kaplan. I chociaż były to butterfly’e to podbródkiem NAD drążek:

      Fran screenshot

      I tak można odbijać piłeczkę. Rzecz w tym, że tak naprawdę obydwaj panowie to kozaki, ale podawanie za przykład streetworkoutowca jako tego lepszego nie ma sensu. Zawsze można się przyczepić. Stwierdzenie że to wyższy poziom crossfitu jest na wyrost. Jeśli zasady na zawodach w SW pozwalają na żyrafią szyję, aby zaliczyć repa, to zawodnicy będą to robić, a potem hejtować crossfit za „bujanie”.

    12. Obejrzałem sobie z ciekawości jakieś przypadkowe zawody crossfit i mam wrażenie że trochę przesadzacie z tą wysokością . Fakt że są tam zawodnicy którzy podciągają się dosyć wysoko ale nie jest to żadna reguła . Wystarczy spojrzeć na te screeny

      https://zapodaj.net/3ca28a31def30.png.html

      https://zapodaj.net/bcabe9ea7fd02.png.html

      https://zapodaj.net/f8f4ebf560850.png.html

      https://zapodaj.net/6d22b72305b41.png.html

      Na pierwszym zdjęciu gościu dotyka klatka drążka . I fakt to jest wysokie podciąganie . Ale na pozostałych zdjęciach widać że już nie mam tej wysokości . Tym bardziej od boku widać jak wysokie są te podciągnięcia . Trzeba wziaść też pod uwagę że nie podciągają się oni tak typowo podbródkiem do drążka tylko idą po takim łuku do tyłu co daje złudzenie od przodu że podbródek jest na wysokości drążka .

      Screeny są z tego filmu

      https://m.youtube.com/watch?v=ZFZt4DTx7Cs

      W lewym górnym rogu jest czas . Także można sobie zobaczyć . Żeby nie było że oszukiwałem , i zatrzymywałem w takich momentach kiedy podciąganie było niepełne. Wszystko robiłem dokładnie na prędkości 0,25 .

    13. Ja się wcale nie czepiam. Doceniam i podziwiam poziom umiejętności tego pana, widać, że aby dojść do tego poziomu musiał włożyć mnóstwo pracy i ja to bardzo szanuję. Ale jeśli się coś robi jako docelowe, pełne ćwiczenie, nieważne, czy na czas, czy nie, muszą być zachowane standardy. Inaczej nie ma to sensu i nie ma możliwości porównania swojego wyniku.

      W przypadku pull upów – punkt A – pełen zwis z wyprostowanymi łokciami, punkt B – broda CAŁA nad drążkiem. I o ile wiem, nie są to standardy tylko w CrossFicie, ale ogólny gimnastyczny standard tego ćwiczenia.

      Przysiad – punkt A – kolec biodrowy poniżej linii kolan, punkt B – pełen wyprost kolan i bioder. Inne przykłady: przysiad ze sztangą nad głową – na górze wyprost nie tylko kolan i bioder, ale i łokci (za niedoprostowany jeden łokieć na ostatnich zawodach zgarnęłam pięknego no-repa, i nie szkodzi, że był to mój dotychczasowy rekord).

      Muscle Up – punkt A – pełen zwis, punkt B – łokcie wyprostowane nad drążkiem / kółkami. Przy przejściu nogi nie mogą przekroczyć pionowej płaszczyzny drążka czy kółek (czyli back roll / wymyk odpadają). I tak, tutaj no-repy też bardzo bolą.

      Zasadami są zasadami. CrossFit można hejtować, ale jeśli chodzi o standardy, nie ma w nim kompromisów i to bardzo uczy solidnego podejścia do ćwiczeń w workoutach.

      Swoją drogą jestem ciekawa, jak by ten pan poradził sobie z Fran (21-15-9 pull upy/thrustery sztangą 40/30 kg). Street Workout jest dyscypliną bardzo wyspecjalizowaną i moim zdaniem nie można jej uważać za crossfit w sensie przekrojowej i wszechstronnej sprawności. Jeszcze nie widziałam streetworkoutera wykonującego np. serię rwań do siadu, wskakującego na skrzynię, skaczącego double unders, rzucającego wall balle etc. Mało tego, ci których znam, poza drążkiem i poręczami od innych przyrządów gimnastycznych trzymają się raczej z daleka (np. bardzo rzadko robią coś na ringach). Nie twierdzę, że specjalizacja jest zła, wręcz przeciwnie, ale porównywanie i twierdzenie, że ten albo ten jest lepszy, nie ma racji bytu, bo nie ma do niego podstawy.

      Ja może nie wykonam w tak krótkim czasie tylu siłowych podciągnięć (choć ogólnie robię i są one dla mnie ważnym elementem treningu), ale jeśli wspomogę się techniką butterfly lub choćby kippingiem, powinnam ten workout „Final” zrobić w całkiem sensowym czasie. Zresztą, spróbuję i nagram.

    14. Ostatnio napisałem komentarz gdzie trochę podwazylem te podciąganie crossfitowe dając zdjęcia gdzie te podciągnięcia no nie były za pełne. Ale nie ma tego komentarza . Chyba dostałem bana czy coś za skrytykowane tego całego crossfitu. Ale być może się mylę i to u mnie coś nie tak , dlatego piszę ten komentarz żeby zobaczyć . Ale nie ukrywam że było by to trochę śmieszne dostać bana tylko dlatego że się skrytykowało czyjś sport czy tam sport ktorym ktoś się inspiruje , interesuje itd .

    15. Jaki tam ban, komentarze z dużą ilością linków są podejrzane o spam i wymagają osobistego zatwierdzenia. Już jest, spoko. Dyskusje są zawsze mile widziane. Nie jestem typem osoby, która wyznaje zasadę „moja prawda jest najmojsza” 🙂

      Co do screenów… Te ujęcia są albo z góry, albo z dołu i nie można według mnie stwierdzić. Natomiast standardy w tym sporcie są jednoznaczne i od tego jest sędzia. Najwyżej do niego można mieć pretensje. Rzecz w tym, że zawodnicy na zawodach są objęci zasadami odgórnie, a jak ktoś sobie kręci film na YT to zasady są jego 🙂

      Równie dobrze można podać ten przykład:

      Jest niewielka różnica między nim a gościem z finala. Kali po prostu nie zadziera brody do góry tylko ma głowę w miarę prosto, ale po kącie w łokciach stwierdzam, że podciągają się na podobną wysokość.

      A nawet powiem, że Kali podciąga się wyżej, bardziej ściąga łopatki:

      screen kali vs

    16. Kevin, akurat te „przypadkowe zawody” to największe i najważniejsze światowe CrossFit Games, w których biorą udział najlepsi ze wszystkich kontynentów, którzy się zakwalifikowali albo na podstawie wyników workoutów Open z danego roku, albo zajęli wysokie miejsca w innych, wybranych zawodach.Tam nie ma opcji, że przejdzie pull up bez brody nad drążkiem. Jeśli faktycznie te podciągnięcia były za niskie, to panowie dostali no-repy i tyle.

      W CrossFicie standard „zwykłego” pull upa nie definiuje, w jakiej odległości ma być od drążka ma być zawodnik, gdy ma brodę ponad nim. Nie trzeba tutaj np. szyją dotknąć do drążka, wystarczy, że broda jest ponad jego linią i tyle. Technika butterfly sprawia, że ten moment ma miejsce, gdy ciało zawodnika jest od drążka oddalone bardziej niż przy podciągnięciach siłowych, i jeśli nagrywamy wtedy film od przodu, perspektywa robi swoje na niekorzyść. Sędziowie stają tak, aby móc poprawnie zweryfikować każde powtórzenie. I nie są to przypadkowe osoby, ale ludzie, którzy odbyli szkolenia i zdali z nich egzamin. I naprawdę tutaj nie ma litości, no-rep jest no-repem i koniec. Oglądając którąś edycję CrossFit Games widziałam, jak samemu Fraserowi sędzina wlepiała no-repy (za brak pełnego wyprostu łokci przy pressach z kettlami).

      A co do kwalifikacji Open – wszystkim, którzy hejtują CrossFit, uważając, że jest to nic nie warte „pajacowanie”, i że oni sami są lepsi, ja zawsze proponuję wykonać workouty kwalifikacyjne Open, chociażby z 2019 roku (jest ich pięć, opisy i standardy są opublikowane na yt) i porównać swoje wyniki z tysiącami ludzi z całego świata, którzy biorą w tych kwalifikacjach udział. Tabele wyników są publicznie dostępne w serwisie CrossFit Games.

      Albo niech zrobią sobie „Fran”, poproszą kogoś o sędziowanie zgodne ze standardami i porównają swój wynik z innymi 😉

    17. Już bez przesady z tym porównaniem podciągania Kali do podciągania Sergio. Kali podciąga się do czoła a w ostatnich powtórzeniach to już wogole . Polecam podciągnąć się do czoła i zadrzeć podbródek bez żadnego ruchu ramionami i będzie widać ile będzie brakować do tego zeby broda dotknęła drążka . Założę się dosłownie o wszystko że Sergio wykona sobie spokojnie te 50 podciągnięć w pełnym zakresie ( chociaż dla mnie ten też jest pełny ) gdy będzie to jego jedyne cwiczenie i nie będzie robić tego pod presją czasu . Wiadomo że jak ma się do zrobienia w tak krótkim czasie tyle podciągnięć, dipow, pompek i to w tak krótkim czasie to nie będzie się tego robić z idealna precyzja.
      Dlatego te porównanie to obraza dla Sergio moim zdaniem .

      Co do tych zawodów. Możliwe że nie zaliczali im tego po prostu. Ja szczerze nie ogarnąłem tego. Niby są u góry wyniki podane ale ciężko jest w tym się orientować jak się nie zna żadnego zawodnika .
      Ja osobiście nigdzie nic nie pisałem że crossfit to pajacowanie – chyba że może kiedyś jak za bardzo jeszcze nie miałem o tym pojęcia ale poglądy się zmieniają . Wiem że to jest spory wysiłek , jednak niektóre zasady tego sportu mnie nie przekonują i tyle. I mam prawo po tym pojechać jak będę chciał. I tego typu argumenty że sam się sprawdź są bez sensu. Co mam niby sprawdzić skoro nigdy nie trenowałem tego nawet. Adaptuje się w zupełnie innym rodzaju wysiłku. Daj mi np przynajmniej rok żebym poćwiczył w ten sposób i dopiero wtedy można rozmawiać . Bo na pewno Ci wszyscy zawodnicy od razu zrobili takie wyniki na pierwszym treningu 😉 to tak jakby ktoś powiedział że kalistenika to pajacowanie a ja bym mu powiedział no do dawaj cwaniaczku zrób tu front levera .

    18. Po za tym nie wszystko co ciężkie musi oznaczać że jest to mądre. Ostatnio jedna z moim większych inspiracji w treningu kalistenicznym – Bine Sujlic , robi challenge 300 burpree przez 30 dni. O ile szanuje mega tego człowieka i podziwiam to uważam że akurat to jest głupie . Jest to ciężkie ? No pewnie w ch.. . Nawalać tyle tego i to jeszcze codziennie to musi być masakra jakaś . Ale tak szczerze ? Czemu to ma niby służyć , oprócz takiego sprawdzenia swojej psychiki ? Jedyne co to da to przetrenowanie. Nie zwiększy to ani wydolności ani nic bo nie ma czasu na superkompensacje bo jest tego za dużo.
      I co jak uważam że to jest głupie to teraz ktoś mi wyskoczy- to zrób cwaniaczku ten challenge to zobaczymy. Jeżeli nie umiem robić podciągnięcia z kippingiem to nie mogę powiedzieć że w moim odczuciu jest to kompletnie bez sensu ? Ok wiem że to jest ciężkie . Nawalanie takich podciągnięć podejrzewam że wymaga pewnej koordynacji ruchowej , i wydolności całego ciała – ja bym nie dał rady nawalać takich podciągnięć bo bym się pewnie zagubił przy którymś podciągnięciu i nie wiedział bym jak miałbym się ” bujać ” , pewnie musiał bym co chwilę przerywać , dodatkowo zmęczył bym się szybko bo przy siłowych podciagam się z dead hangu , więc takie dynamiczne podciągania by mnie zmęczyły . A wiadomo że przyzwyczajeń nie da się zmienić od tak . Jak ktoś przez tyle że się podciąga siłowo z pełnego zwisu z pauza to ciężko będzie przestawić na takie szybkie , dynamiczne podciągnięcia . To tak jak z ohp i push press np. Jak ktoś ma dobry wynik w ohp ale nie ma wogole dynamiki to nie będzie miało to żadnego przełożenia na lepszy wynik w push pressie . Różnica będzie niewielka , a u osoby która robi regularnie push pressy będzie pewnie dużo większa .
      Jednak dalej jest to dla mnie po prostu głupie i tyle. Nawet jak mi ktoś zapłaci 1000 nie wykonam takiego podciągnięcia bo kłóci się to z moim podejściem do treningu i tyle.
      Dla każdego co innego. Tak samo ktoś sobie może pocisnac to co ja robię i powiedzieć że jest głupie. ” Po co ci jakąś pompka na jednej ręce ” no ale dla mnie jest to wartościowe ćwiczenie . Przynajmniej idealnie wykonanie bez żadnego skrętu ciałem zarówno przy schodzeniu w dół jak i ruchu w górę – czyli tak jak zwykła pompka tylko na jednej ręce . Świadczy to o silnej klatce i tricepsach oraz kontroli całego ciała tak naprawdę . Dla kogoś może być to glupie. No i ok spoko nie mam z tymi problemu. I co też mam mówić- no to sproboj takiej pompki .
      Po za tym wracając do początku. Nie wszystko co ciężkie musi być mądre . W crossficie uważam że w niektórych przypadkach to się sprawdza . Mało jest przypadków że jak zawodnicy nie mają siły to zaczynają kaleczyć technikę. Np zaczynają robić jakieś zarzuty z kocim grzbietem bo prawdopodobnie już nie myślą nawet o tym żeby zachować odpowiednią technikę bo chcą zaliczyć tylko to jak najszybciej . I to mnie najbardziej zniesmacza w tym sporcie . Jak ktoś wspomnial już jeszcze zawodowy crossfit spoko. Ale to co niektórzy amatorzy robią to jest porażka jakas. Po prostu ten sport w wielu kwestiach nie odpowiada moim pogladom na temat treningu .

    19. Zgadzam się w pełni, że ciężko nie zawsze znaczy mądrze. Mało tego, uważam nawet, że niektóre crossfitowe WOD-y takie, jak Murph (1 mila biegu, 100 pull upów, 200 pompek i 300 przysiadów oraz znów 1 mila biegu) robiony na RX-ie, czyli w kamizelce +10 kg (panie +6 kg) jest zasadniczo głupim pomysłem, bo później przez kilka kolejnych dni czuje się spadek formy. Jednak raz w roku go robię (w tym roku po raz pierwszy na RX-ie). Czemu? Bo tego potrzebuje moja głowa i psychika. Raz na jakiś czas, nie za często, ale mam potrzebę sprawdzenia, jak daleko sięga moja granica wytrzymałości w długotrwałym wysiłku.

      Na co dzień typowe crossfitowe zajazdy, robione z myślą o wyniku, to tylko 10-15% całej objętości treningowej. Reszta to żmudne doskonalenie techniki, progresje gimnastyczne oraz różne ćwiczenia akcesoryjne. Zresztą ogromna większość crossfitowych WOD-ów to czas maksymalnie do 20 minut, a najczęściej spotykanie time capy to od 5 do 12 minut.

      Piszesz Kevin o podejmowaniu wyzwania etc. Ja miałam na myśli tych, którzy nie zagłębiwszy się nawet odrobinę w temat, twierdzą, że ta dyscyplina to pajacowanie i że każdy tak potrafi. Sama słyszałam wiele razy takie teksty, przy czym zwykle padały one z ust ludzi, dla których np. pull upy z wygiętym w pałąk ciałem w 50% zakresu ruchu są w zupełności spoko. Albo przysiady do kąta prostego, bo po co głębiej. I tylko back squaty, bo po co komu fronty albo overheady.

      Inna sprawa to taka, że CrossFit to nie tylko zawody. Pomimo, że sama startuję w zawodach, uważam, że akurat ten kierunek w ogólnym bilansie robi trochę krecią robotę całej dyscyplinie. Bo w rzeczywistości CrossFit jest narzędziem, które w rękach i głowie dobrego trenera może:
      – pomóc ludziom dojść do sprawności po kontuzjach (spowodowanych np. przez inne dyscypliny sportu),
      – wspomóc leczenie różnych schorzeń, w tym układu krążenia, cukrzycy, nadwagi etc., ale również leczenie stanów depresyjnych,
      – pomóc odnaleźć własną pasję i drogę rozwoju oraz odkryć własny potencjał.
      – pomóc wzmocnić pewność siebie, poprawić sylwetkę, uświadomić, jak fajna może być praca nad poprawą wszechstronnej sprawności.

      Tych rzeczy nie widać na zawodach, ale widać na co dzień w dobrze prowadzonym boxie. Według mnie są one dużo ważniejsze od sportowego poletka (pomimo, że wyniki wyszukiwania w Google wskazują na co innego 😉 )

      Chciałabym się jeszcze ustosunkować do kwestii poprawności techniki ćwiczeń na zawodach. Na ten temat już były wielokrotne dyskusje w środowisku crossfitowym. Tak, zgadzam się – technika np. rwania w wykonaniu osoby z, dajmy na to, rocznym stażem treningowym i debiutującej na swoich pierwszych zawodach będzie gorsza niż zawodnika, który tą sztangę rwie już szósty rok z rzędu. Podobnie w gimnastyce – pull upy tego drugiego będą wyglądać o niebo lepiej niż „debiutanta”. DLatego też zawody w kategoriach „beginners” nie mają dużych obciążeń na sztangach, nie ma tam muscle upów, pompek w staniu na rękach ani chodzenia na rękach. Ale dają możliwość rywalizacji, której część ćwiczących CrossFit po prostu potrzebuje i ją lubi. Są też okazją do psychicznego „przetarcia się”, do oswojenia z atmosferą zawodów i cenną możliwością nabycia zawodniczego doświadczenia. Martwy ciąg wykonywany „na srającego psa”, ale niewielkim ciężarem nie zrobi raczej krzywdy. Owszem, wygląda to jak wygląda, ale z roku na rok średni poziom techniczny na zawodach crossfitowych rośnie.

      Inna sprawa to taka, że w CrossFicie granica pomiędzy amatorem a zawodowcem jest bardzo płynna. Wiele osób z krajowej czołówki to ludzie, którzy normalnie pracują w różnych miejscach, a CrossFit to dla nich pasja życiowa. Tylko część z nich to osoby, które żyją z trenowania, a zwykle ich praca polega na prowadzeniu boxa lub treningów w nim.

      I na koniec – ja wcale nie twierdzę, że CrossFit jest najlepszą dyscypliną sportową / sprawnościową, jaka może istnieć. Każda dyscyplina jest dobra, jeśli się w niej odnajdujesz, odpowiada Twoim predyspozycjom i jest dla Ciebie pasją, czymś, co Ci wypełnia czas. Ja się odnalazłam akurat w niej, po przygodach z wieloma innymi dyscyplinami sportu uważam akurat tą za najlepszą dla siebie na aktualnym etapie życia.

    20. Wszystko już chyba wyjaśnione . Ale tylko do jednego chciałem się odnieść jeszcze

      „Martwy ciąg wykonywany „na srającego psa”, ale niewielkim ciężarem nie zrobi raczej krzywdy. ”

      Moim zdaniem to jest błędne myślenie. Co jak co ale podnoszenie czego kolwiek z krzywymi plecami powoduje bóle i kontuzje. U mnie nawet głupie kopanie ogrodka powoduje bóle pleców gdy robię to zbyt długo – zazwyczaj przez pierwszą godzinę jest spoko pamietam o prawidłowej krzywiznie kręgosłupa ale gdy zapomnę i robię koci grzbiet nagle plecy zaczynają napierdzielac . Albo np wywalanie zboża czy tego typu rzeczy . Niby nic taka łopata że zbożem na waży ale po tem nie można normalnie chodzić przez resztę dnia .

    21. Z tym podnoszeniem ciężarów na prostych plecach nie sprawa nie jest tak oczywista, jak by się mogło wydawać. Ja przez wiele lat byłam przekonana, że jak cokolwiek podnosić z ziemi, to wyłącznie na prostych plecach. Aż do niedawna w sumie. Najpierw przeczytałam artykuł Emila Stanisławskiego (prowadzi Akademię Kettlebell w Warszawie, ćwiczą tam metoda Strong First) o podnoszeniu różnych ciężarów. I o ile martwy ciąg jest jak najbardziej techniką „prostych pleców”, podobnie jak rwanie i zarzut, o tyle podnoszenie innych niż wygodna sztanga i stabilne kettle obiektów wymaga modyfikacji w ustawieniu ciała.

      Jest takie fizolskie ćwiczenie, nazywa się „D-ball over the shoulder”. Polega na tym, że podnosisz z ziemi ciężką piłkę (standardy dla pań to teoretycznie 30 kg, dla panów 40 kg), zarzucasz na siebie i przerzucasz przez bark, pozwalając, aby spadła na ziemię z drugiej strony. Piłka jest specjalnie wykonana tak, aby się nie odbijała i aby wytrzymała częste miotanie nią o glebę. Żeby ją w ogóle podnieść z ziemi, i potem wykonać płynnie przerzut, wykorzystując dynamiczny wyprost w biodrach, trzeba wykonać głęboki przysiad i wsunąć dość mocno pod ciężar przedramiona i pierwszy ruch wykonać na zgiętych łokciach (w przeciwieństwie do sztangi, którą podnosi się z ziemi z łokciami prostymi). Nie da się tego zrobić na prostych plecach. Z pomocą przychodzi tutaj silny core, bo choć kręgosłup jest wygięty w łuk, a plecy zgarbione, stałe napięcie mięśniowe brzucha, pleców (mocno tutaj najszerszy grzbietu pracuje) i barków wykonuje pracę, która do mięśni należy. Cała rzecz w tym, aby to napięcie utrzymać aż do dynamicznego wyprostu.

      Mi to ćwiczenie, choć robię je już od dłuższego czasu (teraz nawet i z 40 kg wchodzi) oraz artykuł Emila pomogły uświadomić sobie, że przecież kręgosłup to wielostaw, który może pracować w różnych zakresach ruchu, bo najważniejsze jest, aby to konkretne mięśnie wykonywały pracę. Dlatego też w przypadku nawet martwego ciągu na małych obciążeniach zgarbione plecy nie spowodują kontuzji, co nie znaczy, że nie jest to błąd, bo akurat w tym ćwiczeniu prosty kręgosłup i mocna retrakcja barków pomaga aktywować właściwe mięśnie do pracy (szczególnie czworoboczny).

      Tak więc – martwe ciągi – szczególnie z większym ciężarem – proste plecy i mocna retrakcja barków. Natomiast inne ciężary, szczególnie typu D-balle, sandbagi bez uchwytów, stone balle i inne obiekty mniej wygodne niż sztanga czy kettle wymagają odmiennego podejścia i modyfikacji techniki podnoszenia z ziemi, ale tutaj kluczowe jest utrzymanie napięcia mięśniowego 😉

    22. Miałem już nie kontynuować dyskusji, ale Anita… podsyciłaś ogień. Faktycznie, poprawna technika zależy od podejścia i sportu. Np. Denis Tsyplenkov, najsilniejsza istota w kosmosie, jest hejtowany przez laików za bujanie podczas uginania na bicepsy, podczas gdy sam twierdzi, że właśnie taka technika wykonywania tego ćwiczenia daje mu efekty w jego sporcie, tzn. armwrestlingu. Widziałem kiedyś w januszach siłowni gościa, który jedną ręką robił uginanie na biceps na modlitewniku z wielką hantlą – ok 50 kg na oko, ale wykonywał śmiesznie krótkie ruchy i jeszcze pomagał sobie drugą ręką. Według kulturystycznych standardów to była parodia, ale w treningu armwrestlerów to jest codzienność i chleb powszedni, bo podczas siłowania na rękę chodzi o to by nie dać wyprostować swojego ramienia przeciwnikowi.

      Pompka – ja sam robię na ściągniętych łopatkach i zawsze to polecam, ale w gimnastyce rekomendowana jest mocna protrakcja barków, tzw. pompka gimnastyczna. Im jest to potrzebne do elementów typu waga w podporze itp.

      No i wreszcie crossfit. Znów… inne priorytety, inne potrzeby itd.

      Słyszałem kiedyś takie mądre słowa: Każda technika wykonywania ćwiczenia jest dobra o ile potrafisz ją obronić

      Jeśli więc widzisz kogoś, kto w Twoim mniemaniu wykonuje coś nie tak jak powinien, to najpierw zapytaj dlaczego tak to robi. Jeśli odpowie, że nie wie lub bo tak umie, to wtedy go poucz. Ale sportowcy zaawansowani wiedzą co i po co robią.

      Jeszcze wspomnę o biciu rekordów Guinessa. Np. słyszę, że ktoś zrobił X tysięcy pompek w godzinę i pobił rekord, ale dla mnie to są półpompki. De facto wymagany jest jedynie kąt prosty w łokciach, a nie klata do podłogi. Podciąganie podobnie. Zazwyczaj chwyta się drążek szeroko bo wtedy ruch jest płytszy i tyłem głowy dotyka pośladków, aby podbródek był jak najwyżej. Według takich standardów podciąga się Sergio na finalu. Dla mnie takie podciąganie jest huyowe, ale nie winię rekordzistów. Skoro przepisy pozwalają, to oczywiste, że nikt nie będzie sam sabotował swoich wyników tylko ułatwiał ćwiczenie na tyle, na ile pozwalają przepisy.

      Można więc to samo ćwiczenie robić na wiele sposobów, zależnie od sportu/zawodów. Jednak jest różnica między tym, że mam inne priorytety, a tym, że uważam coś za głupie, bo to zwykłe malkontenctwo moim zdaniem.

    23. Musiałem sprawdzić co znaczy słowo-malkontenctwo bo nie miałem pojęcia. I chyba przez przypadek odkryłem kim jestem -Malkontentem . Faktycznie dużo częściej wyłapuje więcej negatywów niż pozytywów w życiu.

      Jednak co do tego hejtowania bez znajomosci czyjegoś sportu. Faktycznie jest to zwykła ignorancja . Widzisz ludzie dodawali filmiki tego armwrestlera z jakimiś failami z siłowni bo mieli pojęcia czy ten ktoś się zajmuje. Też widziałem taką sytuacje gdzie właśnie ktoś dodał tego typu filmik z gościem co robił takie ćwiczenie – nie mam pojęcia jak to się nazywa – polega ono na tym że trzeba sobie założyć na plecy sztangę w taki sposób że pierw ustawia się ją pionowo – a po tem trzeba założyć sobie ją na plecy i zrobić przysiad na końcu. Ludzie uznali to za jakieś ” januszowacenie ” , jednak ja uważam że ten koleś doskonale wiedział po co to robi . Nie wiem do czego te ćwiczenie służy ale nie wyglądało to na jakiś wymysł jakiegoś Janusza . ( Jak ktos wie jak to się nazywa i do czego służy to niech napisze )Jednak ja doskonale wiem czym jest crossfitowe podciąganie i że nie jest to zwykle bujanie się na drążku . Wiem że wymaga to pewnych umiejętności i nie jest to takie hop siup że wskoczę na drążek i będę tak płynnie się podciągać w ten sposób . Ja nawet raz z ciekawości spróbowałem . Nie umiem kompletnie wykonać kippingu bo nigdy tego nie robiłem – no może na początku treningów kiedy nie umiało się podciągać to się robiło taki januszowaty kipping ( tutaj właśnie ludzie często porównują crossfitowe podciąganie do takiego bezmyślnego bujania nogami przez osobę która zaczyna i nie umie się podciągać ) . Teraz nawet nie umiem już takiego kippingu początkującego zrobić . Czasami sobie tam coś napiszę dla żartów Chociaż faktycznie jeszcze jakiś rok , półtora roku temu na poważnie myślałem że jest to zwykle bujanie się na drążku i nic więcej . Ale wtedy byłem bardzo mocno ograniczony na punkcie sportu. Teraz trochę szerzej patrzę niż przez pryzmat treningu silowego.
      Jednak dlaczego nie mogę dalej uważać że to jest głupie ? Każdy ma swój gust . Tak doceniam crossfiterow i szanuje ich za wysiłek ale ten sport nie przypada mi do gustu i tyle.
      A teraz dajmy trochę inny przykład . Kulturyści. Trenują ciężko ? ( Na swój sposób ale jednak ich treningi są intensywne )Trenują . Oczywiście szanuje ich za to ale dla mnie pompowanie łap przez cały trening to głupota . Nie dałbym rady tak trenować nawet jakby mi płacili za to. Głupota jest dla mnie to że trenuje się tylko po to żeby wyjść na scenę i spinać mięśnie . Szanuje ale definitywnie ten sport nie przypada mi do gustu . Podałem ten przykład bo pewnie sami się z nim zgodzicie . I to jest ta różnica . Wiem na czym polega dany sport i nie hejtuje zawodników ale nie zmienia to faktu że nie może to być dla mnie głupie. Jeden woli piłkę , drugi koszyków , trzeci rugby. Klucz w tym żeby nie być jak typowy Janusz i nie hejtowac sportu zanim się z nim nie zapozna

  2. Ja uważam, że crossfit może być również hejtowany za wyczyny trenerów czy zawodników w pojęciu statystycznym. Nikt w sumie nie hejtuje zawodników profesjonalnych, a tym bardziej ich wyczynów, tylko amatorów, którzy często robią sobie krzywdę (nie wiem jak jest w klubach, ale w internecie jest tego mnóstwo). Tutaj można od razu przejść do różnicy w popularności między futbolem amerykańskim, a piłką nożną. Pomijając wszelkie aspekty kulturowe, to tutaj dominuje przygotowanie motoryczne, a nie sama technika. Dlaczego mimo względnej popularności w naszym kraju mało kto trenuje profesjonalnie koszykówkę? Przygotowanie motoryczne powoduje, że koleś mający 175 cm może zrobić skok dosiężny na 100 cm. U nas często nawet zawodowi piłkarze nie do końca wiedzą jak powinni trenować, a zwykle zahaczają o fitness jak już.. Widziałem gdzieś prześmiewcze porównanie sylwetki boksera do piłkarza.
    Oglądałem podcast z dość utytułowanym sportowcem i w pewnym momencie doszli do wniosku „- Słabych trenerów w Stanach weryfikuje rynek.. wiesz czym się różni Ministerstwo Sportu w Stanach od tego w Polsce? -Nie. -W Stanach ono nie istnieje”. Racją jest to, że u nas uprawnień trenera nie trzeba posiadać, a niektórzy mają takie pomysły, że większość amatorów chyba zdaje sobie sprawę, że dane myślenie to błąd, bo jest to w elementarzu sportów siłowo-wytrzymałościowych.

    Odnosząc się do Strenght Wars, to słyszałem, że zawodnicy nazywają to „crosslifting”.
    Co do podciągania, to również jest mała różnica na zawodach kalistenicznych. Wszystko ogólnie polega na tym samym, ten sam ruch, itp. Jednak w przypadku zawodów konieczna jest broda nad drążkiem i dozwolone jest wyciągnięcie szyi nad drążek (dochodzimy głową do drążka i szyją wyciągamy głowę nad). Dowiedziałem się o tym przypadkiem, bo różnica faktycznie jest mała, a czasem na treningu przy mniejszej sile stosowałem „podciąganie zawodnicze” nie wiedząc o tym.
    W trójboju siłowym zawodnicy podobno stosują trening „ogólnorozwojowy”, a przynajmniej jest to zalecane, aby jakakolwiek czynność powyżej 5 powtórzeń nie była dla organizmu jak cardio. Jak by nie było, to różne akcesoria i inne sposoby urozmaicenia planu też są wykonywane.

  3. Zgadzam się z ostatnim zdaniem. Każdego w sporcie kręci coś innego. Chodzi mi oczywiście o oglądanie. Jednego podniecają walki KSW innego pływanie, sprinty a jeszcze innych szermierka. Wydaje mi się, że to zaangażowanie w oglądanie sportu rośnie wraz z znajomością danej dziedziny. Im bardziej znamy się na technice pływania, wiemy jak trudno przyspieszyć na 50 m tym więcej będziemy oglądać i bardziej przeżywać zawody pływackie. Kto jest największym twardzielem? Chyba każdy sportowiec – za wytrwałość w dochodzeniu do perfekcji w danej dziedzinie. Nie tyle mięśniami co właśnie wysiłkiem włożonym w to by być, gdzie są robią na mnie wrażenie:) Swoją drogą jako crossfitowiec mogę potwierdzić – ludzie się śmieją a potem przegrywają w każdym teście 😀 Pozdrawiam Piotr 🙂

  4. Ja mysle ze Futbol Amerykanski, najwiecej kontuzjogenny sport i w mojej opinii( i nie tylko) ma przekrojowo najlepszych atletow. W NFL sa goscie ktorzy potrafia skakac na rownie z graczami NBA, potrafia niesamowite rzeczy robic na silownii…Ja nie wiem czy istnieje drugi taki sport ktory wymaga aby paramtery atletyczne byly na tak wysokim poziomie jak w NFL.

  5. Jeszcze dodam ze kaski i ochraniacze czynia Futbol Amerykanski wiecej niebezpieczny niz Rugby(tez mega twardy sport z prawdziwymi twardzielami). Tak samo jak boks z rekawicami jest o wiele wicej niebeczpieczny od walk na gole piesci lub MMA. Po prostu kaski/ocharniacze daja mozliwosc wjechania w goscia z calym impetem.

    1. Tak, dokładnie, ale w rugby można blokować tylko zawodnika z piłką, a w futbolu amerykańskim każdego. To też czyni ten sport bardziej brutalnym. W rugby, jeśli nie chcesz zostać staranowany, to oddaj piłkę. W futbolu amerykańskim i tak w ciebie wjadą.

  6. Może wydać się to dziwne, ale niezłymi twardzielami są też zawodnicy ścigający się na motocyklach (i wbrew pozorom wymaga to niezłej kondycji). Jedynym sportem który oglądam są wyścigi Moto GP (taka motocyklowa Formuła 1). Często bywa tak, że zawodnik po całkiem solidnym wypadku biegnie podnieść motocykl i jedzie dalej. W GP Holandii zdarzył się kiedyś przypadek, że Jorge Lorenzo złamał obojczyk podczas treningów w czwartek. Został na szybko zoperowany i wystartował w wyścigu w sobotę zajmując piąte miejsce! Chociaż ze zdrowiem taki sport nie ma za wiele wspólnego…

    1. Ciężko mi się do tego odnieść. Kierowcy wyścigowi raczej nie wyglądają na wysportowanych, a nierzadko wręcz przeciwnie. Jeden z naszych szybkich kierowców f1 – nie wymienię nazwiska, żeby nie było – wygląda wręcz jakby był na coś chory 😉 spora niedowaga na pierwszy rzut oka. Generalnie kierowca wyścigowy / motocyklowy musi ważyć mało, im mniej tym lepiej. Pisząc powyższy artykuł miałem na myśli sportowców najdoskonalszych fizycznie. Sporty motorowe raczej takich nie kreują, a jeśli chodzi o twardzieli psychicznych – takich jak swego czasu Niki Lauda – to już inna bajka i raczej zależy od charakteru człowieka, tak myślę.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *