Czy taki powinien być KOBIECY TRENING?

To będzie najbardziej NIEdyplomatyczny wpis o kobiecym treningu jaki zapewne czytałeś/aś. Mówi się, że każdy powinien robić to co lubi, aby tylko sprawiało mu radość. Nie ważne co powiedzą inni. To prawda, ale jednocześnie ja mam osobiste prawo do tego by mi się to nie podobało. Dlatego nie boję się powiedzieć głośno, iż nie podobają mi się napakowane kobiety, tak samo jak z moją aprobatą nie spotka się „facet” nałogowo korzystający z takich rzeczy jak manicure, pedicure i maseczki upiększające. Jest masa kobiet, które w oczach wielu mężczyzn uchodzą za zbyt umięśnione, a jednocześnie w mojej opinii wcale tak nie jest. Uważam, że kobieta ma prawo, a nawet w wielu przypadkach powinna zbudować nieco masy mięśniowej i jednocześnie nie straci przy tym kobiecego wdzięku. Wręcz przeciwnie.

Kobiecy trening okiem mężczyzny

„Kobieta powinna być wizytówką mężczyzny” jak głosi pewne powiedzenie. Ważne, by para była dopasowana. Dlatego kobieta powinna być ładniejsza i bardziej zadbana niż jej facet. Wówczas wszystko gra. Żadna kobieta raczej nie chciałaby pokazywać się z facetem, który codziennie przechodzi więcej operacji upiększania niż ona. Spędza więcej czasu na solarium, nakłada na włosy lakier przed każdym wyjściem z domu, nosi drogie ciuchy i buty z kategorii unisex, a jeszcze nie daj Bóg ma zadbaną sylwetkę. Taki a’la model przy zwykłej dziewczynie z sąsiedztwa nie wygląda dobrze. Tzn. oni osobno wyglądają spoko, ale razem jakoś nie bardzo. Nie będą się też pewnie dobrze czuli obok siebie.

Działa to także w drugą stronę. Mężczyzna podświadomie szuka takiej kobiety, przy której będzie się czuł dowartościowany. To on chce być tym, który ma zdolność odkręcania słoików. Dlatego faceci nie lubią umięśnionych kobiet. Chociaż nie! To nie do końca prawda. Faceci po prostu nie lubią kobiet, które są bardziej umięśnione niż oni sami. Dlatego czasami widzę na zdjęciu bardzo ładną, wysportowaną kobietę, a z ust facetów słyszę, że ma zbyt męską sylwetkę. Takie uwagi czytam często pod zdjęciami niektórych fitnessek. A są to w większości opinie facetów, którzy sami są cherlakami. To zrozumiałe, że kobiety bardziej wysportowane niż oni im się po prostu nie podobają.

kobiecy trening

Kulturyści zazwyczaj wiążą się kobietami, które także uprawiają sport siłowy. Ich partnerki często wydają się bardzo umięśnione przeciętnym facetom, ale w oczach kulturystów wcale tak nie jest. Z kolei trenujące kobiety także upatrują sobie raczej silniejszych partnerów niż one same. Nie ma w tym nic dziwnego. Naturalna kolej rzeczy.

Niestety, niektóre kobiety przekraczają granicę i to znacznie. Wówczas nie są atrakcyjne nawet w oczach wielkich kulturystów. Ich sylwetki stają się zwyczajnie męskie, a w sukniach wieczorowych wyglądają komicznie. Taki stan rzeczy jest jednak możliwy tylko przy zastosowaniu sterydów anabolicznych. Kobietom trenującym rekreacyjnie taka muskulatura nie grozi. Panie mają zbyt mało testosteronu by naturalnie zbudować za dużą masę mięśniową.

Kobiecy trening, czyli jaki?

Kobiece priorytety są inne niż męskie dlatego też trening kobiety powinien być inny. Podczas gdy facetom zależy na wielkiej klacie i bicepsach, celem płci pięknej będą raczej uda i pośladki.

Uwaga! To nie znaczy, że kobieta ma zakaz trenowania ramion czy pleców. Wręcz przeciwnie. Jednak będzie to wyglądać inaczej zarówno w przypadku kobiety jak i mężczyzny.

Smukłe ramiona i umięśnione uda to znak rozpoznawczy ładnej kobiecej sylwetki. Dlatego przysiady, w każdym wariancie, klasyczne, wykroczne, sumo itd., powinny się znaleźć obowiązkowo w repertuarze treningowym kobiety. Te ćwiczenia rozwijają nie tylko same uda, ale generalnie całą dolną część ciała. Jesteśmy tak skonstruowani, że kobiety są naturalnie szersze w biodrach niż my, faceci, a nam facetom się to bardzo podoba. Szczególnie, jeśli idzie to w parze z wąską talią.

Dlaczego szpilki działają na męskie zmysły? Ponieważ kobiece łydki wydają się wówczas napięte, a tyłek bardziej wypukły. To wszystko mówi jasno jakie partie mięśniowe powinny być najmocniej angażowane w kobiecym treningu.

A co górnymi partiami mięśni? Ideał sylwetki to kształt butelki coca-coli. I nie mam na myśli butelki 2 l tylko tej ładnej szklanej butelki z kapslem. Więc oprócz szerokich bioder kobieta powinna mieć odpowiednio szerokie barki. To sprawia optycznie, że talia wydaje się węższa niż jest w rzeczywistości, a sama sylwetka nie ma niechlubnego kształtu gruszki.

Jednak górne partie ciała nie powinny być trenowane metodą izolacji mięśni lecz w ćwiczeniach złożonych. Niech przykładem będą tutaj swingi z kettlebell, thrusters, berpees itp.

Odpowiedni trening obwodowy zawierający złożone ćwiczenia funkcjonalne z pewnością wystarczy w przypadku kobiety ćwiczącej rekreacyjnie w dawce 30 min 3 razy w tygodniu. Oczywiście w połączeniu ze zdrową dietą.

Chuda nie znaczy ładna

W wielu przypadkach kobiety uważają, że powinny schudnąć, choć wcale tak nie jest. Sama waga to nie problem lecz kompozycja ciała. Dlatego często ogromnym błędem są znaczne cięcia w diecie i bieganie. Należałoby zmienić dietę na zdrową, zamiast wprowadzać bezsensownej zasady kolacja o 16:00, i rozpocząć trening anaerobowy zamiast żmudnego cardio.

W przeciwnym razie, nawet w przypadku sukcesu, kobieta ze stanu „przy kości” zmieni się w „skinny fat”. Zazwyczaj po takim procesie wszyscy znajomi będą sypać komplementami. „Wow, schudłaś, ładnie wyglądasz”. Ładnie w ubraniu. Dla kogoś, kto zna tę panią od dawna, różnica będzie spora. Ale czy chude, rozmiękłe ciało to to, czego pragnie kobieta? Nie sądzę. Choć mowa o kobietach, to właściwie dotyczy to także facetów.

PODSUMOWANIE

Dzisiaj staję trochę w obronie wysportowanych kobiet stwierdzając, że zazwyczaj nie podobają się one zawistnym miłośnikom piwa i gier komputerowych. Jednocześnie uważam, że nie każdy trening nadaje się dla kobiety. Zarówno trening kulturystyczny, który w moim mniemaniu jest wyłącznie męski, jak i bieganie długodystansowe spalające diametralnie tłuszcz, który w przypadku kobiety jest pożądany w niektórych miejscach. Trening kobiecy to odpowiedni trening.

14 komentarzy

  1. No w to jest ogolnie takie troche dziwne myslenie u kobiet. Jest sporo facetow ktorzy dzwigaja duzo, a w normalnych ciuchach w codziennym zyciu ( nie na zdjeciu z idealnym swiatlem w idealnej pozie ) duzo sie nie roznia od zwyklych ludzi. Jednak sytuacja sie zmienia kiedy tacy sciagna koszulke. Wtedy juz widac ze dzwigaja cos tam. Wiec tym bardziej jak zwykla kobieta ma byc nagle jakims mutantem z zylami na bicepsie, jak czesto faceci maja z tym problem ? glupota totalna.
    Trening kobiecy nie powinnien sie niczym roznic od treningu faceta. Powinna trenowac cale cialo rownomiernie. Bez zadnego przeladowywania treningu ud i posladkow, bo to jest tez czesto spotykane zjawisko. Chociaz nasza plec tez nie jest swieta. Malo to takich co katuja tylko klate+ biceps a od czasu do czasu zrobia przysiady i martwy ciag, i znajduja kazada mozliwa wymowke zeby nie robic nog 🙂

    1. Ja mimo wszystko nie uważam, że kobiety powinny tak samo trenować jak faceci. Np. w przypadku dziewcząt wyciskanie na ławce nie powinno być priorytetem. Masz rację, że faceci też w wielu przypadkach zaniedbują nogi, ale wyobraź sobie kobietę, która od lat ćwiczy tylko górę. To byłaby jeszcze większa katastrofa.

    2. Wyciskanie priorytetem moze nie co nie znaczy ze nie moze go robic. Napewno nie bedzie miec klaty jak Pani z miniaturki w tym artykule a moze nawet poprawic biust chociaz nie ma co liczyc ze zwieksza sie do niewiadomo jakoch rozmiarow ale cos tam urosna 🙂

    3. Tak. Dlatego właśnie napisałem, że chociaż kobiety powinny trenować ramiona/plecy/barki, to powinno to wyglądać inaczej niż u facetów. Biust składa się z tłuszczu. Nie da się powiększyć ćwiczeniami niestety, a nawet wówczas maleje. Wystarczy spojrzeć na panią z miniaturki. W miejscu tkanki tłuszczowej pojawiają się mięśnie. Kobieca klatka piersiowa nie jest tutaj wyjątkiem.

    4. Tutaj jest filmik od dziewczyny owcy z WK ktora dokladnie to wyjasnia.

      https://m.youtube.com/watch?v=-IKIq95c5QY

      Wyciskanie nie jest zadnym problemem, problemem jest natomiast zbyt niski poziom tkanki tluszczowej, a cwiczac wyciskanie miesnie ktore sie rozrastaja beda sprawiac ze biust bedzie bardziej jedrny oraz wiekszy 🙂
      No przyznaje ze nie wygladalo to zbyt dobrze jak pokazala swoja sylwetke gdy miala ponziej 12% BF. 🙂

  2. Mowa nienawiści, ksenofobia i inne tam 😉
    Zgłaszam do ośrodka monitorowania zachowań rasistowskich i ksenofobicznych

  3. To ja się wypowiem jako kobieta ćwicząca amatorsko dla zdrowia i sprawności fizycznej, ale i niegardzaca pewnymi efektami sylwetkowymi (w stylu zdrowo-fit a nie kulturystka).
    Jeśli chodzi o aspekt czysto wizualny i to co komu sprawia przyjemność, to każdy moze trenować i kształtować ciało tak jak mu się podoba. Inni mają oczywiście prawo do posiadania opinii i może im się obrany kierunek trenującej/cego nie podobać. Ponadto to że większości coś się nie podoba, nie jest argumentem by to porzucić. Dodatkowo kobiety nie ćwiczą (ani nie żyją!) głównie po to by się facetom podobać ? Ale to wszystko Autor zaznaczył w artykule więc nie jest to jakiś moj przytyk do tekstu.
    Jeśli zaś chodzi o aspekt zdrowotny to oprócz konieczności przyjmowania sterydów w treningu kulturystycznym kobiet, co było wspomniane w artykule, nie wolno zapominać że niski poziom tkanki tłuszczowej jaki prezentują kulturystki jest zazwyczaj destrukcyjny dla kobiecej fizjologii. I tu już jest mocny argument przeciw takiemu treningowi. Choć z drugiej strony przy wyczynowym/zawodowym uprawianiu sportu zawodnik zawsze rzuca na szale swoje zdrowie i jest to koszt którego powinien być świadom.
    Co do sylwetkowymi preferencji kobiet – okrągła pupa owszem, ale wysportowane uda już niekoniecznie. Na udach odkłada się kobietom sporo tkanki tłuszczowej, dodatkowe budowanie mięśni w tych okolicach jeszcze bardziej zwiększy ich obwody. Nawet z niską zwartością tkanki tluszczowej na udach, umiesnione, sprinterskie nogi nie są raczej celem kobiet. Stawiałabym bardziej na płaski brzuch z lekkim zarysem mięśni, jędrne ramiona bez „firanek” oraz właśnie ładna pupa?
    Pozdrawiam, Ma

    1. Pisałam z telefonu na przerwie w pracy – sorry za słaba ortografię i autokorektę?

    2. Bardzo mądre słowa. Trochę generalizujesz w przypadku ud. Są kobiety ważące 45 kg, które wręcz marzą o dużo masywniejszych udach – takie typowe chudzinki. Wszystko zależy od typu sylwetki.

    3. Pewnie że są takie Panie (mnóstwo innych kobiet uważa je za szczęściary ?), ale jednak jest ich zdecydowanie mniej. Ale wiadomo, każdy ma inne aspekty na których chce się z różnych względów skupić. Z drugiej strony jeszcze do niedawna w kwestii ud dominującym trendem była zarysowana wyraźnie przerwa (potocznie zwana „łukiem tryumfalnym” ?) i pewnie nadal jest dla niektórych. Ostatecznie nie jest ładne to co ładne, ale co się komu podoba.

  4. Trafiłam na tą stronkę szukając informacji o wadze ciała gimnastyków (może informacja o sposobie indeksowania się przyda).

    Postanowiłam wypowiedzieć się w tym, bliskim mi temacie. Jestem kobietą, od dziecka miałam do czynienia z różnymi dyscyplinami sportu (gimnastyka, lekka atletyka, sztuki walki, wspinaczka), teraz ćwiczę amatorsko, choć zawodniczo CrossFit (w kategoriach Masters, jeśli są, jeśli nie, to i staję bez wstydu do rywalizacji w Open). Na treningi poświęcam dużo czasu, ale moim priorytetem, jak to w tej dyscyplinie – jest nie wygląd, ale wyniki. Na zawodach nikt nie daje mi punktów za wygląd, ale za to, w jakim czasie ukończyłam workout lub ile zdążyłam wykonać powtórzeń określonych ćwiczeń w wyznaczonym czasie.

    Wygląd jest jednak efektem ubocznym, i prawda jest taka, że jeśli na treningi poświęca się dużo czasu, to sylwetka zmienia się, i to bardzo. Ja akurat mam największe predyspozycje do gimnastyki i też niezależnie od CrossFitu w wymiarze sportowym, robię rozszerzony plan gimnastyczny, bo zależy mi na opanowaniu większej ilości skillów niż w standardowym zestawie ćwiczeń wymaganych na zawodach. Bo lubię i mogę.

    Efektem, oprócz znacząco większej siły względnej niż przeciętna, trenująca amatorsko kobieta, jest też mocno rozbudowana góra, a że mam genetycznie niską zawartość tkanki tłuszczowej, wyglądam jak wyglądam. Tyle tylko, że dla mnie ważniejsze jest np., że opanowałam kolejny etap progresji do Front Lever na kółkach niż to, że mam żyły na bicepsach czy dłonie jak przysłowiowy rolnik od pługa (kto często stosuje w ćwiczeniach False Grip, ten wie 😉 ).

    Moim priorytetem są wyniki i opanowane skille, ale nade wszystko przyjemność i radość, jaką czerpię z samego procesu treningowego – bo ja po prostu lubię ćwiczyć. A jeśli ktoś ma problem z moim wyglądem, to jest to jego problem, nie mój i prawdę pisząc, jak czytam teksty osób (płci obojga zresztą) krytykujące wygląd kogoś, kto nie ma żadnego wpływu na ich życie, kogo nawet nie znają jako człowieka, to śmiać mi się chce.

    „Ja absolutnie nie akceptuję u kobiety rozbudowanych i wyrzeźbionych mięśni” – taki komentarz m.in. czytałam. Tyle, że to niczego nie zmienia, bo jeśli kobietę pochłania pasja i w niej się odnajduje, jest sobą, jest szczęśliwa i ma własne poczucie wartości – takie słowa są jak nic nie znaczący szum tła, którym nie warto się przejmować, bo szkoda cennego czasu.

    Takie podejście i ja mam. Sport to nie tylko wygląd, ale też, a może i przede wszystkim pasja, oddanie się tej fascynującej drodze i ogrom towarzyszących na niej emocji, a nade wszystko – codzienna, żmudna praca, którą mało kto dostrzega.

    I zarówno ja, jak i prawie na pewno moje koleżanki, przyjaciółki i rywalki jednocześnie, znacznie bardziej doceniłyby słowa wsparcia, doceniające właśnie pracę i serce, jakie wkładają każdego dnia w treningi, niż teksty o tym, jak jako kobiety powinny, a jak nie powinny wyglądać.

    1. Cześć Anita. Myślę, że odbierasz ten artykuł jak i komentarze zbyt osobiście. Wiesz, ja nieraz też czytałem komentarze facetów pod zdjęciami wysportowanych kobiet, że niby zbyt umięśniona, zbyt męsko wygląda itd., podczas gdy mi ta kobieta wydawała się atrakcyjna. Sądzę, że są to komentarze facetów, którzy obok sztangi nigdy nie przeszli, więc nawet średnio wysportowana kobieta jest bardziej umięśniona od nich, co poniekąd uderza w ich godność. Nie ma co się takimi opiniami przejmować. Natomiast generalizując mamy przecież prawo do wypowiedzenia się od swoich gustach. Ja bym się nie obraził gdyby jakaś kobieta powiedziała, że lubi facetów +100 kg, podczas gdy ja sam ważę niespełna 80 🙂 Każdy ma prawo lubić co chce.

    2. Nie wiem, czy odbieram osobiście, na pewno nie w tym sensie, że się przejmuję (no i nie noszę sukni wieczorowych, bo nie chodzę na takie imprezy 😀 ). Po prostu nie podoba mi się postrzeganie kobiet, które poświęciły się sportowej pasji (i nie tylko kobiet, ale o tym za chwilę) przez pryzmat wyglądu. To, że taki komentarz wysmaży schowany za komputerem „Janusz”, nie zmienia faktu, że przykro się czyta pod newsem o osiągnięciach np. Anity Włodarczyk teksty w stylu „co ona z siebie zrobiła?”, „Jak może tak wyglądać kobieta?” etc. I gdzieś między nimi pojedyncze pozytywne komentarze ze słowami uznania dla ciężkiej pracy, jaką ta zawodniczka włożyła w swój sukces.

      Bardzo mi brakuje tego właśnie elementu społecznej kultury.

      I nie dotyczy to tylko pań. Bo mi na przykład kompletnie nie podobają się ciała kulturystów, ani kulturystek, ani pań z bikini fitness. W ogóle dyscypliny sylwetkowe to kompletnie nie moja bajka. Ale nie krytykuję, bo wiem, ile pracy i wyrzeczeń one wymagają, aby osiągnąć mistrzowski poziom. I podziwiam tych ludzi za reżim nie tylko treningowy, ale też w kwestii diety – bo tutaj nie ma kompromisów. I jak mam okazję, to pod postami znajomych, którzy siedzą w tych dyscyplinach piszę pozytywnie i wspieram, bo wiem, że to bardzo dużo znaczy dla kogoś, kto robi coś w życiu z pasji. Moje estetyczne gusty nie mają tu nic do rzeczy – to są ich ciała i ich wyzwania. Ja mam swoje i na nich się skupiam 😉

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *