5 złych nawyków treningowych, których się pozbyłem

Nawyki są nieodłącznym elementem naszego życia. Czym są? Nawyk to zachowanie, które wykonujemy po wystąpieniu danego bodźca. Ludzie często mylą nawyki ze zwyczajami. Jeśli wykonujesz daną czynność regularnie, to nie znaczy z miejsca, że jest to Twoim nawykiem. Dlatego na przykład sam fakt, że trenujesz, nie jest Twoim nawykiem, a zwyczajem. Jest to czynność rozmyślnie zaplanowana. Natomiast nawykiem może być trenowanie o konkretnej godzinie, albo np. jeżdżenie na siłownię od razu po pracy czy szkole.

Nawyk to czynność zautomatyzowana i wykonywana na skutek jakiegoś wyzwalacza (bodźca). Bardzo często nad tymi czynnościami się nie zastanawiasz. Dla przykładu ja sam zawsze zakładam najpierw lewy but, potem prawy. Sam nie wiem dlaczego, ale stało się to moim nawykiem.

Dana czynność może stać się Twoim nawykiem jeśli jest odpowiednio długo powtarzana. Proces ten jest indywidualną kwestią i zależy od wielu czynników. Im częściej musisz wykonywać czynność, tym szybciej wejdzie Ci ona w krew. Im większą satysfakcję czerpiesz z danego nawyku, tym większe prawdopodobieństwo, że sobie go utrwalisz.

Niestety, często bywa tak, że nawyki wyrabiamy w sobie nieświadomie i zazwyczaj są to nawyki złe. Wówczas mamy do czynienia z sytuacją, że robimy coś źle za każdym razem, gdy nastąpi bodziec. Z drugiej jednak strony, skoro każdy nawyk to czynność zautomatyzowana, możesz przechylić szalę na swoją korzyść i wyuczyć się dobrych zachowań, nad którymi nie musisz się zastanawiać.

Przejdźmy zatem do tych złych nawyków, które wyeliminowałem ze swojego treningowego życia.

1. Stosowanie wygodnych akcesoriów treningowych (rękawiczki, pasy, gripy, stymulanty)

Branża fitness to nie sport. To biznes. I nie wolno o tym zapominać. Najlepszy marketing to taki, który uwzględnia szybkie rozwiązanie danego problemu. Robią Ci się odciski? Załóż rękawiczki treningowe. Boisz się o swój kręgosłup? Ćwicz w pasie. Masz słaby chwyt? Trenuj z gripami lub taśmami.

To gotowe rozwiązania na Twoje problemy. W przyrodzie jednak zazwyczaj jest tak, że doraźne rozwiązanie problemu stwarza jeszcze większe problemy w długiej perspektywie czasu. Im częściej będziesz stosować udogodnienia, tym ciężej będzie Ci się bez nich obejść.

Rękawiczki i gripy

Rękawiczki są chyba najbardziej popularnym akcesorium treningowym. Pamiętam czasy, kiedy bez rękawiczek nie było dla mnie treningu. Nadszedł jednak taki moment, gdy uświadomiłem sobie jak słaby mam chwyt i jak szybko męczy się moja skóra na dłoniach podczas zwyczajnych prac poza treningowych. Chciałem wzmocnić dłonie.

Pierwszy trening bez rękawic był dość nieprzyjemny. Tak bardzo byłem przyzwyczajony do miękkiego, wygodnego chwytu, że gdy łapałem drążek do podciągania gołą ręką, miałem wrażenie jakby był owinięty drutem kolczastym. To uczucie towarzyszyło mi jeszcze przez kilka następnych sesji, jednak powoli zacząłem się przyzwyczajać do twardej, zimnej stali.

Postanowiłem pójść o krok dalej i sprawić sobie drążek do podciągania o większej średnicy (38 mm), co zmusi mnie do jeszcze bardziej wytężonej pracy palców rąk, nadgarstków i przedramion. Dziś jestem sobie mega wdzięczny za tą decyzję bo widzę jaki efekt to przyniosło. Po prostu uwielbiam czuć w dłoniach zimną stal, a bezpośredni kontakt z drążkiem daje w rezultacie pewniejszy chwyt.

Gripy treningowe

Marketingowcy poszli jednak o krok dalej i w ofercie wielu sklepów sportowych mamy także specjalne gripy tak ułatwiające trzymanie sztangi czy drążka, że nad chwytem wcale nie musisz pracować. Ażeby zachować jakiś poziom literacki i powstrzymać się od słów powszechnie uważanych za wulgarne, napiszę tylko tyle: Trzymaj się od takich wynalazków z daleka!

Pasy treningowe

Pasów treningowych nigdy nie stosowałem, ale ku przestrodze wspomnę i o nich. Celem takiego pasa ma być profilaktyka urazów kręgosłupa. Pas usztywnia korpus dzięki czemu podnoszenie dużych ciężarów jest prostsze i bezpieczniejsze. Stosuje się go głównie podczas ćwiczeń z ciężką sztangą w pozycji stojącej (martwy ciąg, rwanie, podrzut itd.)

Pasy treningowe uważam za świetny wynalazek. Stwarzają dodatkowy margines bezpieczeństwa w trakcie wykonywania ćwiczeń na rekord, kiedy ćwiczący mierzą się z obciążeniami na granicy możliwości. Kręgosłup ma się jeden i w tym przypadku zasada „zapobiegać zamiast leczyć” powinna być dla nas nadrzędna.

Jednak… Nadużywanie pasa treningowego może przysporzyć nie mniejsze problemy. Niektórzy są od niego uzależnieni i zakładają go już na początku treningu, a zdejmują dopiero na końcu. Jak wspomniałem, pas treningowy usztywnia korpus, a co za tym idzie wyłącza w znacznej mierze z pracy mięśnie korpusu. Nieaktywne stają się mięśnie rdzenia. Innymi słowy wzmacniamy w ten sposób mięśnie pleców, nóg, barków i osłabiamy korpus jednocześnie.

Stosowanie pasa przez długi czas do każdego ćwiczenia może być przyczyną dysproporcji. To trochę tak, jakby budować masywną betonową budowlę na kruchych filarach. Co może być tego skutkiem? Poważny uraz w trakcie podnoszenia ciężaru bez pasa, kiedy myślimy, że damy radę, bo przecież nasze nogi i ramiona są potężne. Pamiętaj, pas treningowy stosuj tylko do najcięższych ćwiczeń obciążających kręgosłup. Korpus także trzeba wzmacniać.

Stymulanty

Stymulanty i wszelkie tzw. przedtreningówki mają za zadanie sprawić, żeby nam się tak chciało jak nam się nie chce. Ludzie czasami reagują sceptycznie, gdy mówię o destrukcyjnym działaniu zbyt dużej ilości białka w diecie i zakwaszającej żywności, a tymczasem takie substancje jak tauryna, kofeina i generalnie pre-workouty wciąż wzmacniają pozycję na rynku.

Jeśli uważasz, że Twoja chęć i energia do treningów zależy od dawki przedtreningówki, tzn., że coś idzie nie tak. Tutaj wiem z autopsji, że poleganie na tego typu preparatach to błędne koło. Im więcej takich suplementów przyjmowałem, tym częściej przypisywałem im swoje wyniki. Natomiast treningi w okresie pomiędzy cyklami na stackach kreatynowych wydawały mi się jakby mniej wartościowe.

Tylko odpowiednie żywienie może Ci przynieść potrzebną energię witalną. Wszelkie informacje oczywiście znajdziesz na tym blogu w dziale Dieta i Suplementacja.

Szczególnie polecam:
https://kompaktowytrening.pl/rownowaga-kwasowo-zasadowa-o-diecie-idealnej/
https://kompaktowytrening.pl/fasola-super-pokarm-zrodlo-bialka/
https://kompaktowytrening.pl/mieso-zryc-zryc-oto-pytanie/

2. Ćwiczenia na brzuch na końcu treningu

Jest taka niepisana zasada, że brzuch ćwiczy się na końcu treningu. Większość ludzi chyba bez zastanowienia właśnie w ten sposób rozpisuje treningi. Możemy więc śmiało mówić o nawyku, który przejmujemy od innych osób. Sam także robiłem właśnie w ten sposób. Do czasu.

Schemat się sprawdzał tak długo jak długo brzuch trenowałem w pozycji leżącej. Jednak kiedy postanowiłem wejść na wyższy poziom i włączyć do planu treningowego ćwiczenia na brzuch w zwisie, okazało się, że nie mogę się za bardzo skupić na mięśniach brzucha przez zbyt zmęczone barki oraz ramiona.

Zwis na końcu treningu, po ciężkich pompkach i podciąganiach to spore wyzwanie wytrzymałościowe. Nie mam nic przeciwko wyzwaniom. Jeśli wykonujesz zwisy po ćwiczeniach izotonicznych dla wytrzymałości, to ok. Natomiast jeśli serie siłowe na brzuch mają się przedwcześnie kończyć z powodu słabego zwisu, to problem należy wyeliminować. Szybko znalazłem rozwiązanie. „Brzuch będę ćwiczył razem nogami” – pomyślałem.

Po przysiadach górę ciała mam wciąż świeżą więc zwisy nie powinny być problemem. I nie były. Natomiast utrzymanie prostych nóg w pozycji izometrycznej w trakcie wznosów wymagają napięcia mięśni ud. A to po przysiadach – szczególne, że stosowałem dużą ilość powtórzeń – także okazało się problematyczne.

Zostało tylko jedno wyjście – wykonywać wznosy na początku treningu. Chociaż w pierwszej chwili wydało mi się to nienaturalne i trochę dziwne, to z czasem polubiłem taki schemat i dostrzegłem wiele zalet tego rozwiązania.

Po pierwsze, dobry trening brzucha wiąże się z odpowiednim napięciem izometrycznym, a to najlepiej wychodzi właśnie na początku treningu, o czym wspomniałem w artykule na temat kolejności ćwiczeń. Po drugie, ćwiczenia na brzuch są także dodatkową rozgrzewką dla pozostałych partii mięśniowych, które ćwiczone w następnej kolejności są lepiej przygotowane. I po trzecie, taki układ treningu zapobiega pomijaniu brzucha i sprzyja systematyczności jego trenowania.

Rzecz jasna nie uważam, aby trenowanie brzucha na końcu było zasadniczym błędem. Być może u Ciebie się to sprawdza. Osobiście jednak uważam ustawianie brzucha na początku za dobry nawyk treningowy.

3. Lekceważenie gimnastyki

Od pewnego czasu kieruję się pewną zasadą: Wykonuj ćwiczenia tak, jak robią to gimnastycy. W tej dziedzinie sportu ogromną uwagę przywiązuje się do formy oraz techniki wykonywania ćwiczeń uwzględniając jak największe rozwinięcie siły oraz mocy. Natomiast w przypadku ćwiczeń dynamicznych, gimnastyczne wykonanie pozwala na jak najbardziej efektywne wykonanie ćwiczenia.

Gimnastyka jest ostatecznym poziomem zaawansowania. Należy zakładać, że jeżeli coś jest stosowane w gimnastyce, to jest dobre. Być może uznasz, że Ciebie to nie dotyczy. Przecież nie jesteś gimnastykiem. Nie zależy Ci na układach gimnastycznych, ani nawet na pojedynczych elementach gimnastycznych. Interesuje Cię jedynie trening siłowy. Już wyprowadzam Cię z błędu. W takim przypadku także powinieneś brać przykład z gimnastyków. Spójrz na poniższe zdjęcie:

Źródło: https://www.flickr.com/photos/316thesc/7584516190, https://www.flickr.com/photos/316thesc/7584509214, autor: 316THESC, licencja CC: https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

Widzimy dwóch facetów podciągających się na drążku, jednak… Facet po lewej mocno odchyla głowę do tyłu i wygina plecy w łuk, kierując wzrok w niebo. Ten po prawej patrzy przed siebie, ale przede wszystkim zwróć uwagę na jego napięty brzuch. Oczywiście taka forma jest bliższa gimnastyce i o wiele bardziej efektywna. Każde ćwiczenia wykonywane w gimnastyczny sposób będzie po prostu lepsze.

4. Korzystanie wciąż z tych samych metod treningowych

Myślę, że jest to najpowszechniejszy nawyk treningowy wśród większości osób. Mnóstwo razy proszono mnie o ocenę planu treningowego i zawsze widzę to samo: x serii po x powtórzeń. Dlaczego boisz się wykonywania ćwiczeń na czas, nawet tych najbardziej siłowych? Dlaczego nie ustawiasz ćwiczeń w bloki? Dlaczego nie robisz siły w obwodach?

Powiem Ci dlaczego. Ponieważ stałeś się małym niewolnikiem utartych schematów, których skuteczność została udowodniona badaniami. Pora zatem wyplewić z Ciebie tego wirusa.

Wiedz, że faktycznie powinieneś opierać się na badaniach i doświadczeniach innych sportowców, ale przede wszystkim własnych. Wiele dogmatów treningowych jest prawdziwych i jeśli w światku fitnesiaków uważa się metodę 5×5 za najlepszą na przyrost siły, to faktycznie tak jest. Jednak zdaj sobie sprawę z tego, że te wszystkie założenia sprawdzają się tylko w przypadku krótkoterminowego przygotowania pod konkretny cel.

Nawet w badaniach nad skutecznością metod treningowych oraz suplementów diety bierze się „pod nóż” niewytrenowanych lub średnio wytrenowanych sportowców, bo oni najszybciej reagują na bodźce treningowe. Takie badania prowadzi się przez okres 3 miesięcy, a następnie wyciąga wnioski. I owszem, jeśli nie jesteś etatowym miłośnikiem aktywności fizycznej i planujesz w ciągu 3 miesięcy poprawić wygląd na lato, to zapisz się na siłownię, korzystaj ze sprawdzonych rozwiązań i osiągnij efekt.

Jednak jeśli wylałeś już kilka wiader potu na treningach i wiesz czym to pachnie, to musisz wiedzieć, że Twój organizm w końcu zapragnie nowych doznań. Dotychczasowe metody treningowe, nawet jeśli potwierdzone badaniami, mogą już nie być tak efektywne.

Co robić w takiej sytuacji? Cokolwiek, byle by przełamać rutynę. Łam zasady, zmieniaj schematy, zwiększ intensywność kosztem obciążenia i na odwrót, łącz ćwiczenia w obwody, superserie, serie łączone itp. Nie bądź niewolnikiem serii.

5. Nie stosowanie automotywacji

Automotywacja to niedoceniana sztuka motywowania samego siebie. Wiele osób w ogóle nie poświęca czasu na motywację, a ta jest nadzwyczaj ważna. Jest wiele rzeczy, które musimy robić. Chodzić do pracy, szkoły, wyprowadzać psa itd. Robimy to bo jeśli nie, to spotkają nas natychmiastowe konsekwencje. Jeśli zaś chodzi o własny rozwój, a mam tu na myśli uprawianie sportu, to nikt nam przecież nie każe. Tak w zasadzie po prostu nie musimy tego robić, a jeśli robimy to dlatego, że sami chcemy.

Nie jest to łatwe i wytrwanie w postanowieniach przez długi czas często kończy się porażką. Skoro nie ma natychmiastowej kary, to musi być coś co będzie Cię napędzać. Sam musisz to znaleźć. Ale kto nie szuka ten nie znajdzie. Trening zaczyna się w głowie. Wstanie z kanapy, założenie sportowych butów, spakowanie torby – to już 50% sukcesu. Większości osób nie starcza motywacji na to by chociaż ruszyć cztery litery.

Jak znaleźć motywację? Przeczytaj tutaj:

Jak pozbyć się złych nawyków?

Uważa się, że nawyków, czyli zautomatyzowanych zachowań, nie można się pozbyć. Raz wyuczony nawyk zostaje z nami na zawsze. Ale spokojnie, jest sposób na złe nawyki. Otóż jeden nawyk można zastąpić innym nawykiem. Jeśli uważasz, że moje powyższe nawyki z przeszłości dotyczą Ciebie i chciałbyś to zmienić, to zastosuj się do poniższych wskazówek:

  1. Każdą serię ćwiczenia rozpoczynaj bez stosowania akcesoriów treningowych. W tych seriach możesz nawet lekko odpuścić by przyzwyczaić się do nowych warunków. Z czasem staraj się używać rękawiczek i pasów coraz rzadziej lub tylko w ostateczności (odciski, mróz, kontuzje, ekstremalne obciążenia).
  2. Przed treningiem zastanów się czy masz dziś w planach ćwiczenia na brzuch. Jeśli tak, to wykonaj je zaraz po rozgrzewce. Możesz tylko wprowadzić zasadę, że na początku będziesz wykonywać tylko ćwiczenia na brzuch w zwisie, natomiast ćwiczenia w leżeniu wykonuj nadal na końcu treningu. Sprawę ułatwi także równomierny podział ćwiczeń na brzuch w ciągu tygodnia. Zamiast np. wykonywać od razu 6 serii raz w tygodniu, wykonaj tylko 2 serie, ale na każdym treningu. Oczywiście na początku.
  3. Zapoznaj się z sylwetką gimnastyczną hollow body. Niech ta sylwetka stanie się jednym z Twoich ćwiczeń na mięśnie brzucha. Zacznij od 2 – 3 serii po 5 – 10 sekund, zwracając uwagę na poprawną technikę.
    hollow body
    Przyzwyczaj się do napięcia brzucha w tej sylwetce, a następnie postaraj się je odwzorować w innych ćwiczeniach, takich jak podciąganie na drążku czy pompki.
  4. Wprowadź zasadę, że nie będziesz stosować dwa razy z rzędu tej samej metody treningowej do jednego ćwiczenia podczas zmiany planu treningowego. Daną metodę treningową stosuj w sposób ciągły w trakcie jednego cyklu treningowego.
  5. Stosuj zasadę krótkoterminowego planowania. Codziennie wieczorem pomyśl o tym co będziesz robił jutro przez cały dzień. Dobrym pomysłem jest napisanie tego w punktach na kartce i powieszenie na przykład na lodówce. Pewne badanie dowiodło, że samo zapisanie celu na kartce podnosi prawdopodobieństwo jego osiągnięcia o 18%. Następnie po obudzeniu się rano znowu pomyśl o tym co masz dziś do zrobienia, a najlepiej przeczytaj to co zapisałeś wcześniej. Zakodujesz sobie w głowie zaplanowany trening co sprawi, że się nie poddasz tak łatwo. Niech krótkoterminowe planowanie stanie się Twoim nawykiem.

Pozdrawiam!

19 komentarzy

  1. Dla mnie najlepsza przedtreningówka to kromka z miodem i filiżanka kawy. Swego czasu np. sekretem himalaistów były niezwykłe właściwości energetyczne miodu.

    Ja gdy szczególnie nie mam ochoty na trening stosuję mały podstęp – mówię sobie pójdę się tylko rozgrzać i może ze 2-3 lekkie seryjki machę na rozruch. No i przeważnie okazuje się, że po rozgrzewce nagle pojawia się energia i wychodzi z tego całkiem mocny trening.

    A co do rękawiczek – czasami jest to konieczność z innych powodów. Ja np. w pracy mam często spotkania, również z kobietami, gdzie nie koniecznie w dobrym tonie jest podanie zrytej twardej łapy, lub co gorsza poranionej.

  2. Moim najważniejszym nawykiem jaki sobie wyrobilem to to ze po prostu ide na ten trening i robie wszystko co mam rozplanowane na dany dzień bez zadnych wymowek. Nie jestem w stanie zaliczyć ile razy ” zle sie czułem ” albo ” nie miałem siły ” a i tak szedlem robilem swoje i robilem postęp. A co najlepsze po treningu czułem sie świetnie. Nie wiem czy to endorfiny czy co ale nagle samopoczucie mi sie poprawiało. Doszedlem do wniosku że tak naprawdę w większości przypadków jesteśmy zmęczeni nie dlatego że faktycznie nasz organizm jest czymś przemeczony tylko te zmęczenie wynika z braku jakiegokolwiek działania. Kiedys mój dzien wyglądał tak ze ogladalem seriale robilem trening i znów seriale. A w dni wolne tylko ogladalem seriale. Człowiek wchodzi totalnie zamulony w trening w po czymś takim i ciężko sie wybudzic z tego. Dlatego teraz od razu po szkole a w dni wolne od razu po wstanie trening a po tem staram sie spedziec dzien najaktywniej jak mogę, robiac w sumie cokolwiek zeby tylko nie zamulac.

    Drugi nawyk to podobny do tego co opisales zeby wykonywać ćwiczenia w sylwetce gimnastycznej. Jak sobie pomyśle ile czasu straciłem na to ze robilem ćwiczenia zle technicznie zamiast nauczyć sie tego od razu dobrze i oszczędzic czas to po prostu…. Prawidłowa technika to podstawa. Jak sie człowiek raz nauczy to zostaje to na zawsze, taka jest prawda.

    Trzeci nawyk to taki ze byłem uzależniony od ciężkich ćwiczeń. Robienie na każdym treningu pojedynczych powtórzeń w których trzeba było sie silowac i odpoczywać czasami ponad 5 min zeby przystąpić do kolejnej serii bylo meczace. Bylo bardzo ciężko progresowac bo praktycznie nie bylo zapasu i nie dawało rady nic dodawać. Dodatkowo dochodzi tutaj nawyk 2. Przy tak ciężkich seriach nie ma co ukrywać zawsze sie cos spider…. Zauważyłem ze lepiej dac ćwiczenie w którym wykona sie te kilka powtórzeń bardzo dobrych technicznie. Raz łatwiej zachować zapas, dwa robi sie dużo krótsze przerwy przez co trening jest krótszy, trzy mozna częściej ćwiczyć ten ruch i dokładać za każdym razem co jest bardziej motywujace moim zdaniem cztery ma sie pewność ze za każdym razem robi sie dobrze technicznie a progres nie jest wynikiem gorszej techniki.

    Czwarty to to ze wyzbylem sie jakiegoś dziwnego przekonania które w sumie nie wiem skąd sie u mnie wzięło na temat dlugofalowosci planu treningowego. Kiedys myślałem ze uloze sobie jeden schemat i będę ćwiczył i prgoreswoal nim niewiadomo jak długo, robiac oczywiście cały czas te same progresje i te same metody treningowe. Raz ze tak sie nie da dwa to jest to tak nudne ze po pewnym czasie mozna sie zrzygac tym wszystkim nawet jeśli są postępy. Kiedys opierałem plan prawie ciągle na tych samych cwiczeniach i metodach, nie dodawalem nic nowego bo miałem takie myślenie ” po co mam dodawać ćwiczenia w których i tak nie będę śledzić postępu w dłuższej perspektywie czasu, dam tylko te najwazniejsze w których będę progresowac „. No i wiadomo progresowalo sie. Ale to byla taka nuda ze masakra. Z tym ze moze wynikać to tez z zmiany podejścia. Kiedyś myślałem głównie o postępie. Teraz trenuje głównie dla przyjemności a postęp to tylko taki dodatkowy efekt. Po prostu czerpie przyjemność z samego procesu a nie tylko efektu. W sumie to tez można uznać za kluczowy nawyk. Bo dzieki niemu pozbylem sie tej jakiejś chorej presji i dużo lepiej mi sie ćwiczy.
    Teraz nie boje sie kombinowac. Nawet mam juz tyle pomysłów na następny plan ze sam nie wiem ktory wybrać. Ale wiem ze będzie konkretny plan i nie będę sie nim nudzić 🙂

  3. Bardzo fajny artykuł 🙂
    Jeśli chodzi o treningowe akcesoria, to ja w zasadzie używam tylko miękkich i elastycznych ochraniaczy na kolana, głównie dlatego, żeby nie obić sobie za mocno rzepek kolanowych przy np. wykrokach z ciężarami, albo gdy się potknę przy box jumpach. Czasami, sporadycznie używam pasa, ale tylko gdy podchodzę do rekordów – tak normalnie to on mi przeszkadza bardziej niż pomaga i nie pojmuję ludzi, którzy w zaciśniętym pasie potrafią na siłowni zrobić cały trening.

    Poza tym jakiekolwiek ochraniacze irytują mnie i utrudniają ćwiczenia. W gripach nie mam czucia chwytu i nie czuję się bezpiecznie, gdy w trakcie jakiegoś ćwiczenia trzeba zmienić chwyt. Poza tym tak samo lubię czuć w dłoniach drążek, sztangę czy kółka. Czasami, jak poobcieram sobie mocniej nadgarstki od false gripa, zaklejam je taśmą kinezyjną, podobnie jak kciuki zdarte chwytem zamkowym przy ciężarach.

    Przedtreningówki i stymulanty na co dzień mogą nie istnieć dla mnie. Wystarcza mi normalna suplementacja kreatyną i beta alaniną, do tego kordyceps. Tym bardziej, że według mnie przedtreningówki nie przynoszą żadnych wymiernych rezultatów, poza tym, że zalicza się potem zjazd. Motywacja, nastawienie na jak najlepszy wynik i ogólnie pozytywne podejście siedzą w głowie, a nie w porcji przedtreningówki. Ale znam ludzi, którzy bez przedtreningówki nie zaczynają treningu.

    Ostatnio z przedtreningówki skorzystałam na czerwcowych zawodach, przed ostatnim workoutem, ale był to drugi dzień zmagań na arenie, poprzednie workouty były cholernie ciężkie, ja czułam już ogólne zmęczenie organizmu i uważam, że w takich wyjątkowych sytuacjach, kiedy liczy się każde powtórzenie więcej, czy każda oszczędzona sekunda – taki stymulant może spełnić swoją rolę. Ale nie na codziennym treningu.

    A poza tym mam jeden zły nawyk – zdecydowanie nadużywam magnezji, sięgając po nią nawet wtedy, kiedy wcale nie muszę 😀 Ostatnio staram się jednak pilnować w tej kwestii 😉

  4. Przyłączam się do opinii że to super artykuł. Zawiera niejako streszczenie ostatnich polemik 😉 w których te kwestie zostały poruszone więc nie ma co się powtarzać. Przeczytanie go utwierdziło mnie w przekonaniu że bardzo fajnie że jest taki trend „raw” który znajduje coraz więcej wyznawców. Ćwiczcie bez akcesoriów i ochraniaczy, nie używajcie dobrych suplementów, jeśli takie „harcerstwo” sprawia Wam frajdę to nic mi do tego. Ja będę robił swoje, korzystał ze wszystkich zdobyczy które oferuje mi „marketing” i będę nadal robił postępy, a Wy róbcie swoje. Jak to się fajnie mówi „historia oceni kto miał rację”, z tym że tu oceni po prostu czas. Ja przeszedłem tą samą drogę tylko w drugą stronę, też byłem „raw” i już wiem że nie tędy droga, ale może po prostu do pewnych wniosków trzeba dojść na własnej skórze, po wielu latach zdobywania doświadczeń. Dla kogoś kto zachłysnął się tą teorią żadne argumenty nie trafią, zresztą do mnie kiedyś też nie trafiały więc to rozumiem i próby przedstawienia innego poglądu nie mają sensu. Zresztą, z mojego punktu widzenia, po co? Wszystko co spowalnia rozwój innych, relatywnie powoduje że jestem lepszy 🙂 więc wszystkie te crossfity, gimnastyczne wynalazki i filozofia „raw” niech znajdują jak najwięcej wyznawców, nie mam nic przeciwko temu 😉 Popieram ich istnienie z całego serca 🙂

    1. Akurat trend „raw”, jak go nazywasz, znajduje coraz mniej wyznawców. Nasi dziadkowie nie używali gripów, pasów itd na treningach. Te wszystkie zabawki to wymysł nowoczesnego fitness 🙂 Nie wiem co masz na myśli pisząc „nie tędy droga”. A którędy? Zrobić cały trening w pasie i gripach i nabawić się kontuzji podnosząc coś ciężkiego kiedy nie mamy dostępu do sprzętu? Wszystko dla ludzi, ale z głową. Pozdrawiam, fajnie, że znów się odezwałeś.

    2. Nie obraz ale wyglada to tak jakby Cie to troche bolalo ze niektorzy moga cwiczyc bez tych wszystkich „zdobyczy marketingu” i przy tym rozwijac sie i isc caly czas do przodu. Piszesz tak jakby to trenowanie RAW bylo czyms zlym. Czyms co z automatu musi prowadzic do kontuzji. Prawda jest taka ze nawet jesli kiedys trenowales RAW i teraz masz jakies problemy to najwyrazniej zle to robiles i tyle. Nie ma co zganiac na trening tylko przyjrzec sie jego wykonaniu. Pamietam jak robilem martwy ciag z kocim grzbietem zeby tylko podniesc jak najwiecej. Naszczescie kontuzji zadnej powaznej nie zlapalem. A jesli bym zlapal to nie zganial bym na martwy ciag tylko na swoj idiotyzm. Zreszta jakby tak spojrzec to moglbym sie wogole obrazic na trening i przestac trenowac bo przeciez tak wygodniej niz wylapac bledy i je poprawiac 🙂

    3. Ja bym powiedziała, że wszystko jest dla ludzi, byle używać z głową 😉 Dlatego pasa używam tylko jak podchodzę do swoich maksymalnych osiągów, ale nie ćwiczę w nim przez cały trening – właśnie po to, aby NIE nabawić się kontuzji wynikającej z „rozleniwionego” core i aby angażować do prawidłowej pracy całe ciało.

      Gripy gimnastyczne powstały nie po to, aby na dłoniach nie robiły się odciski, ale aby zabezpieczyć dłoń przez zerwaniem skóry na dużej powierzchni przy wykonywaniu bardziej dynamicznych ćwiczeń – przy którymś powtórzeniu nie ma opcji, aby się nie zerwała. Nie zmienia to faktu, że skóra dłoni i tak się musi przystosować, więc dlatego trenerzy gimnastyki nie zalecają używania gripów do nauki np. statycznych, siłowych elementów podstawowych. Na czymś ręce muszą się zahartować. Poza tym dla mnie ważny jest komfort, gdy dłoń nie pali od samego chwytu i gdy można się skupić na ćwiczeniu.

      Za to jak jestem na zawodach i widzę, że w workoucie jest dużo pracy np. na drążku, biorę taśmę kinezyjną i zaklejam dłonie w taki sposób, jak układają się gripy – nie chcę ryzykować zerwania odcisków.

      Jeśli idzie o suplementy – sama używam, jak pisałam i jak najbardziej jestem za ich spożywaniem, ale kreatyna czy beta-alanina to nie to samo co przedtreningówki i pełnią ona zupełnie inne funkcje. I uważam, że na pewnym poziomie treningowego zaangażowania są przydatne.

      Rynek suplementów, ochraniaczy i innych akcesoriów jest tak duży, że każdy z producentów będzie twierdzić, że jego produkt jest najlepszy i niezbędny. Nasza głowa w tym, aby w tym zachować rozsądek i nie pozbawiać się tego, co mamy najlepsze – bardzo dużych naturalnych możliwości adaptacji naszego ciała do bodźców treningowych. Co najwyżej w mądry sposób te możliwości wspomóc.

    4. Głos rozsądku 🙂 Nie wiem dlaczego niektórzy odbierają świat jako czarno-biały i uważają, że albo nie stosujemy nic, albo wszystko na raz i za każdym razem. Anita, jeśli pisząc gripy, w Twoim wypadku, masz na myśli skórki gimnastyczne, to ja bym tu nie kwalifikował ich jako akcesorium lecz niezbędny sprzęt. To trochę inna kategoria. Bez skórek po prostu nie można się obejść w wielu przypadkach. Są obowiązkowe na zawodach i to trochę inna bajka. Natomiast ja miałem na myśli wymyślne gripy niestandaryzowane, które są tylko bajerem i niepotrzebnym gadżetem.

    5. Rafał, tak, miałam na myśli skórki gimnastyczne, są one popularne i w mojej dyscyplinie, ale nie są obowiązkowe na naszych zawodach. Jednak i tak uważam, że dość często się ich nadużywa, w tym sensie, że ludzie uczą się ćwiczyć w nich od samego początku, nie dając dłoniom możliwości adaptacji np. do twardego drążka. Ale to prawda, że np. na zawodach, gdzie wiele powtórzeń np. bar muscle upów czy zwykłych dynamicznych podciągnięć zwiększa ryzyko zdarcia skóry z dłoni, skórki gimnastyczne się bardzo przydają, choć ja osobiście wolę w podobny sposób zakleić dłonie tejpami kinezyjnymi i też zdaje to egzamin.

      W którymś ze swoich artykułów dotyczących gimnastyki Greg Glassman pisze mniej więcej tak, że w gimnastyce jedną z podstaw jest silny i pewny chwyt, a tego się uczysz bez żadnych skórek/gripów. I że tak, od tego będą odciski.

      Natomiast nie tak dawno wyświetliła mi się reklama takiego czegoś podobnego do haka na dłoni, zakładanego na nadgarstek, podobno ułatwiającego chwyt sztangi, np. do martwego ciągu. na reklamie pokazano też jak pan (czy też pani, nie pamiętam) łapie tym czymś za drążek 😉 Dla mnie abstrakcja kompletna…

  5. Siema,biegam sobie jakieś 3 km truchtem trzy razy w tygodniu w dni nie treningowe do tego chcę zrobić kilka sprintów ok 5 żeby też zwiększyć szybkość,moc…Jak myślisz lepiej wykonywać sprinty przed truchtem czy po ? 🙂

    1. Najpierw 1,5 km truchtu na rozgrzewkę, potem interwały sprint / trucht, na koniec 1,5 km truchtu na wyciszenie.

  6. Hej, dzięki za odpowiedź na maila. Czemu uważasz, że witaminy są tam w śladowych ilościach? Nie ma oczywiście więcej niż te 100% witaminy C, ale witamina D – 600%, witamina B2 – 1071,4%, większość jest tam ponad 100%. Mógłbyś mi pomóc wyselekcjonować najważniejsze produkty według tych celów? Na początek spróbowałbym czegoś „uniwersalnego”, bo może resztę można sobie darować. Czyli wybór jest pomiędzy chlorellą, żeń-szeniem, pyłkiem pszczelim (czy jest to dobre źródło białka? Niby są wszystkie aminokwasy, ale jedna porcja to chyba 2g białka, więc jako suplementacja to słabo, ale wiadomo białko to dodatek), surowe kakao oraz różaniec górski. Słyszałem też o wpływie koenzymu q10 na energię, ale nigdzie tej informacji nie mogę znaleźć. Co Ty byś wybrał i dlaczego, a może kilka z wymienionych? Z góry dzięki i pozdrawiam 😉

    1. Emil, to całe RWS to lipa. 80 mg witaminy C to nie 100%. To zaledwie 1%. Specjaliści od witaminy C rekomendują do 10000 mg dziennie. Podobnie z witaminą D. Jest tam 30 mcg czyli rzekomo 600%. Ja sam biorę 200 mcg dziennie. W ebooku o suplementacji zawarłem informacje odnośnie faktycznego zapotrzebowania na witaminy i ich dawkowania. Lepiej kup sobie kwas askorbinowy w ilości 500 – 1000 g i dawkuj po 5 g dziennie zamiast tracić kasę na te wynalazki 🙂 Lub witaminę D 2000 IU. Koenzym Q10 jest potrzebny dla mięśnia serca. Oczywiście nie zaszkodzi, ale nie jest Ci niezbędny jeśli się zdrowo odżywiasz i jesteś młody. Ja wybrałbym pyłek lub młody jęczmień. Powód? Najbardziej wszechstronne działanie i bogactwo składników. Jeśli zależy Ci na białku, to najlepiej wybrać po prostu białko konopne lub serwatkowe jakieś o neutralnym smaku. Ostrovit ma chyba dobry produkt w przystępnej cenie. Na energię Ashwagandhę WISH 7% witanolidów lub inne adaptogeny.

  7. Jak myślisz ile powinien trwać trening siłowo/funkcjonalny żeby jak nawjęciej z niego wyciągnąć przy jak najkrótszym czasie ? i na jakich aspetkach (ćwiczeniach czy partiach ciała) najlepiej się tutaj skupić ?

    1. 20 min o wyoskiej intensywności, około 30 – 35 min przy średniej i do 60 min jeśli jest to trening na niskim tętnie (stricte siłowy). Podstawa to bazowe ćwiczenia w dwóch płaszczyznach ruchu, pionowym (góra-dół) i strzałkowym (przód-tył). W pionowym to oczywiście przysiady, podrzut, wyciskanie nad głowę lub pompki w staniu na rękach, a w strzałkowym to podciąganie, wiosłowanie odwrotne, pompki. I masz komplet 🙂 Oczywiście można to sobie podzielić lub skroić ładny obwód zawierający wszystko. Warto, a właściwie trzeba, uwzględnić ćwiczenia na brzuch. W seriach przed obwodami lub zawrzeć w obwodach.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *