Nie, nie o to chodzi, że jako osoba uprawiająca kalistenikę nie macham hantlami na biceps. Nie chodzi też o to, że mam zamiar umniejszyć rolę tej partii mięśniowej. Nie chodzi też o to, że na bicepsy jestem obrażony, bo jako posiadacz stosunkowo długich ramion, nie świecę i raczej długo nie będę świecił wypukłymi bicepsami na miarę atlety. Więc o co chodzi? O to, że osobom początkującym często mylą się priorytety. I nie jest to zazwyczaj ich wina, choć niekiedy niestety tak. Nie będzie to wpis o samych bicepsach, które posłużą tylko jako przykład. Będzie to wpis o tych, którzy jeszcze wczoraj nie wiedzieli co to trening, a już dziś mają w planie uginanie ramion ze sztangą, wznosy hantli w opadzie tułowia na tylne aktony barków i inne absurdy, które w kontekście siły, masy czy też ogólnie przyjętej formy gó..no im dadzą.

Najważniejsze ćwiczenia to „underground”

Na początek trochę hejtu, bo trudno się powstrzymać. Są tacy, którzy bez wstydu pytają na forach o ćwiczenia na klatkę i bicepsy, ażeby do lata poprawić ich wygląd, informując od razu, że już mają swoje różowe hantelki o masie 10 kg każdy. Super. Tzw. zestaw startowy klatka-biceps dla bananowych chłopców, których największą ambicją jest maszerowanie latem w koszulce bez rękawów, nigdy nie był i nie będzie aprobowany przeze mnie. Na szczęście ta strona jak na razie zrzesza głównie konkretnych gości, którzy trenują na poważnie, czasami nawet mimo przeciwności losu.

Problem jednak sięga głębiej. Sezonowców możemy odesłać z kwitkiem, jednak są tacy, którzy błędy popełniają mimo szczerych chęci, a te błędy mogą skutecznie zdemotywować.

Takie formy treningu jak kalistenika, crossfit i inne, bazujące na ćwiczeniach podstawowych, wielostawowych, powoli wypływają na powierzchnię, jednak dla wielu to wciąż underground. Dla nich mistrzami formy są wciąż główni gracze komercyjnej branży fitness, a podstawą treningu ćwiczenia z hantlami i na maszynach. Ślepo więc naśladują sylwetkowców robiąc krok po kroku to co oni. Sprawę jeszcze bardziej może pogrążyć fakt, iż niektórzy z nich od początku uskuteczniają treningi w klubach fitness, gdzie mają okazję spotkać bardziej doświadczonych od siebie. Widzą jak wyrzeźbieni weterani klubu schodzą z jakiejś maszyny i również pragną na niej trenować. „Skoro ta maszyna daje efekty, to na pewno warto” – myślą.

To z kolei rodzi śmieszną wręcz groteskę. Wchodzisz na siłownię i widzisz faceta z wypukłym brzuchem, płaską klatą i chudziutkimi rączkami. Słowem: facet wygląda jak czerwony m&m’s z reklamy. Chwyta za hantle, ledwo się miota na patykowatych nogach, kolana mu drgają, a on trzaska uginanie ramion na biceps.

To świetnie, że facet wziął się za siebie, naprawdę. Szacunek dla niego. Chce ćwiczyć? Bardzo dobrze. Ale chciałbym tu zwrócić uwagę na to, że niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo niektóre ćwiczenia są nie dla nich.

Kompaktowy trening nie tylko z nazwy

„Człowieku, chybotasz się na nogach za każdym razem, gdy weźmiesz sztangę do rąk, obwód twojej talii budzi rozpacz, a plecy masz tak słabe, że gdy przystępujesz do wznosów bocznych w opadzie tułowia to masz ochotę wywalić się na pysk. Naprawdę uważasz, że tylne aktony barków to twój priorytet skoro barki u Ciebie ledwo widać?”

Nie, on się nad tym nie zastanawia. Ćwiczy tak jak ćwiczą inni, więksi od niego. Albo robi to co zobaczył w piśmie kulturystycznym lub na stronie internetowej.

Bicepsy to bardzo ważne mięśnie, ale zrozum, pracują one podczas każdego ćwiczenia ciągnącego w wystarczającym stopniu by poprawić ich wygląd, jeśli jesteś właśnie na takim poziomie. Dużo wody w Wiśle upłynie zanim będziesz potrzebował osobnych ćwiczeń na takie partie mięśni jak: tricepsy, bicepsy, poszczególne aktony mięśni naramiennych, mięśnie czworoboczne itd.

Po co trenujesz bicepsy

Co więc masz robić? Zajmij się podstawowymi ćwiczeniami istotnymi dla Twojej sylwetki. Wykonuj przysiady, wyciskania lub pompki na klatkę piersiową, wyciskania nad głowę, podciągania na drążku lub ćwiczenia na wyciągach, ciągi z hantlami lub sztangą w opadzie na najszersze pleców itp. Dlaczego? Bo takimi ćwiczeniami najszybciej poprawisz sylwetkę i formę. Dlatego, że wywalając z treningu nieistotne ćwiczenia, a w szczególności izolowane, skrócisz swoje sesje treningowe do minimum. Na Twoim poziomie właśnie o to chodzi, żebyś nie zniechęcił się od razu do treningu. Twoje ciało nie jest jeszcze gotowe na treningi 6 dni w tygodniu, by przećwiczyć każde włókno mięśniowe z osobna. Potrenuj podstawę, Twoja sylwetka zacznie się poprawiać, a gdy po kilku miesiącach jeszcze Ci się nie znudzi, to wówczas możesz pomyśleć o uzupełnienie planu o kolejne ćwiczenia.

Wiem, że walę prosto z mostu, ale przeczytanie tych słów może dla Ciebie oznaczać „być albo nie być” na treningach. Możliwe, że ten krótki artykuł okaże się dla Ciebie najważniejszy na początku Twojej przygody z aktywnością siłową. Dlatego zweryfikuj swój plan i do dzieła.