Jak szybko i efektywnie schudnąć? Związek z teorią ewolucji. Cz. 2

Jak szybko i efektywnie schudnąć? Przepis jest prosty. Po pierwsze – zacząć ćwiczyć. Po drugie – jeść mniej kalorii niż wynosi zapotrzebowanie. Po trzecie – jeść mniej tłuszczu. Po czwarte – jeść dużo białka. Po piąte – jeść posiłki regularnie itd. Takich szablonowych wskazówek dotyczących odchudzania istnieje mnóstwo i choć założenie, że trzeba ich koniecznie przestrzegać, aby pozbyć się nadwagi jest tak samo niedorzeczne jak teoria ewolucji Darwina, to tak jak w przypadku tejże teorii, masa ludzi wciąż w nie wierzy. Oczywiście, możesz wierzyć w to, że człowiek mimo swej złożoności i mimo faktu posiadania niezwykłego umysłu istnienie swojego gatunku zawdzięcza meduzie czy też innej rozgwieździe będącej pierwszą formą życia na Ziemi. Możesz też wierzyć, że mimo wspomnianej złożoności organizmu ludzkiego, każdy człowiek na świecie chcący schudnąć powinien stosować się do jednego i tego samego przepisu na utratę wagi zawierającego te same zalecenia co do rodzajów posiłków, ilości kalorii, treningu fizycznego itd. Ale fakty wyglądają inaczej. Utratę kilogramów zapoczątkować może jeden mały impuls, jedna mała z pozoru zmiana, wprowadzenie jednego małego nawyku żywieniowego. Brzmi jak herezja? A co jeśli to nie jest herezja? Więc może zjawiska paranormalne?

Jak szybko i efektywnie schudnąć? Historii paranormalnych ciąg dalszy

Jakie więc mogą być te niewielkie zmiany pozwalające schudnąć? Na przykład wyeliminowanie mięsa z diety. Tak, dla wielu osób to wyda się po prostu niemożliwe. Każdy zna przecież kogoś kto wygląda jak wieszak na ubrania, a mięsa się nie wystrzega. Takie nastawienie jest jednak typowe dla osób, które łatwo wyrabiają sobie zdanie na dany temat w myśl zasady, że samochody marki x są dobre bo sąsiad ma i sobie chwali. Zadowolenie sąsiada nie świadczy o niezawodności samochodów marki x. Czy zatem szczupła sylwetka kogoś jedzącego mięcho i konkretne zalecenia co do ilości spożywania białka świadczą o konieczności jego jedzenia w celu pozbycia się brzucha? Może w odpowiedzi na to pytanie pomoże Ci pierwsza część tego wpisu „Jak szybko i efektywnie schudnąć? O pogoni za utopią„, w którym mój kuzyn wyjaśnia jak udało mu się schudnąć dzięki diecie bezmięsnej.

Tymczasem ja porozmawiam sobie z moim bratem. Po co? Aby dowiedzieć się w jaki sposób zrzucił kilkanaście niechcianych kilogramów:

Jaka była Twoja najwyższa waga, a ile ważysz obecnie? W jakim czasie udało Ci się schudnąć?

Grzesiek (mój brat): Najwięcej ważyłem niespełna 90kg, natomiast teraz moja waga waha się między 76kg a 78kg. Na początku za cel postanowiłem sobie zrzucenie 7kg i udało mi się to osiągnąć w niecałe 2 miesiące. Długo utrzymywałem wagę w granicach 83kg, natomiast później jeszcze zrzuciłem mniej więcej 5kg, chociaż czasami jak staje na wagę to sam się dziwie, że wciąż udaje mi się zejść z wagą jeszcze niżej, jednakże moja stała waga to 77-78kg. Te kolejne kilogramy (mowa tu o tych 5kg) to głównie na rzecz zdrowego odżywiania się. Zamiarem nie było schudnięcie jednak samo jakoś tak wyszło… myślę, że na zdrowie.

jak szybko i efektywnie schudnąć

A jak wygląda to zdrowe odżywianie?

Grzesiek: Przede wszystkim staram się ograniczyć w jedzeniu mięsa, a już zupełnie nie jadam wędlin od momentu postanowienia. Mięso natomiast jem, co prawda też mniej, ale jak już to tylko drób, czyli białe mięso. Całkowicie odrzuciłem ze swojego menu niektóre produkty takie jak właśnie wędliny, ale też i margarynę. Spożywam za to więcej owoców i warzyw. Przeprowadzam też różne procesy oczyszczania organizmu okresowo i naprawdę efekty są. Oczywiście zdarzają się od czasu do czasu różne grzeszki, niestety też jak chyba zresztą każdy ulegam pokusie np. słodyczy czy lodów. 

Skoro jesz mało mięsa to czy uzupełniasz białko w diecie?

Grzesiek: Nie przykładam do tego dużej wagi, bo uważam, że białko zwierzęce wcale nie jest potrzebne dla naszego organizmu i nie mówię tego tylko dlatego, że ja tak uważam, ale na podstawie wielu książek czy artykułów poświęconych zdrowemu odżywianiu. Uważam, że białka roślinne są dużo bardziej wartościowe i trochę ich na pewno spożywam. Dużo białka przecież znajduje się w płatkach owsianych czy w ryżu, a to jest niemalże w każdym moim śniadaniowym menu.

Teraz, jak tak sobie gawędzimy, popijam jakąś herbatkę przywiezioną przez Ciebie, która smakuje jak wywar z chwastów polnych. Zauważyłem, że często raczysz się prozdrowotnymi produktami, o których większość osób nawet nie słyszało. Powiedz co to za dziwnie smakująca herbatka, którą właśnie próbuję wypić i co jeszcze włączasz do diety by poprawić zdrowie?

Grzesiek: To herbatka bardzo polecana przez św. Hildegardę, która twierdziła, że do zdrowego odżywiania potrzebne są nam zioła i modlitwa, ale to tak z ciekawostek. Jest wiele takich prozdrowotnych herbat i ziółek, ale konkretnie tą którą właśnie pijesz, mimo niezbyt wyrafinowanego smaku jest bardzo zdrowa i dobrze jest ją spożywać zarówno profilaktycznie jak i na przeziębienia. Ma silne właściwości odtruwające i podobno bardzo skuteczna jest nie tylko na zwykła grypę, ale nawet na ptasią grypę co jest pewnie dla wielu zaskoczeniem, bo najczęściej w trakcie takich chorób słyszy się o stercie leków, a tu proszę…. Dużo o niej już powiedziałem, ale nie powiedziałem jej nazwy. Jest to czystek. Czystek to ładny fioletowy kwiat, sam też nie znam jego pochodzenia, ale to właśnie z niego pijesz teraz wywar.
Pytałeś o inne produkty prozdrowotne którymi wspomagam swój organizm. Ostatnio kupiłem ziarna kakaowca, podobno zostały okrzyknięte one super jedzeniem. Kakaowiec zawiera flawonoidy które wzmacniają nasze serducha. Śladowe ilości tego składnika można znaleźć w gorzkich czekoladach i to właśnie flawonoidy powodują ten gorzki smak przez co w zwykłych słodkich czekoladach są one niestety usuwane. Kakaowiec zawiera też sporą dawkę magnezu i trochę mniej potasu. Wspomaga on utrzymanie odpowiedniego poziomu cukru we krwi.
Ostatnio też zaopatrzyłem się w jagody goji, która zawiera przeciwutleniacze co skuteczne może się okazać w zwalczaniu raka.

Ok. A co z aktywnością fizyczną? Kiedyś w piwnicy zrobiliśmy sobie prowizoryczną siłownię. Ale żeby schudnąć trzeba się ruszać. Biegasz lub stosujesz inny trening aerobowy?

Grzesiek: Jeśli chodzi o ciężary to raz w tygodniu ćwiczę ramiona i właściwie na razie tylko wtedy używam ciężarów. Poza tym co drugi dzień robię brzuszki po 6 serii i raz w tygodniu pompki 12 serii. A tak ogólnie na ruch nie mam co narzekać ponieważ mam pracę która ten ruch na mnie wymusza, a mianowicie pracuje jako goniec w urzędzie miasta i gminy. Latem bardzo często bywam nad morzem lub jeziorem i powiem szczerze bardzo lubię pływać, dlatego gdy się lato kończy zaczynam myśleć o basenie. Na basen chodzę rzadziej, ale staram się od czasu do czasu odwiedzić np. jakiś aqua park.

Czyli nie stosowałeś żadnego treningu typowo pod kątem zrzucenia kilogramów?

Grzesiek: Akurat jak pozbywałem się zbędnego ciężaru ze swojego ciała to było lato i od czasu do czasu, bodajże raz w tygodniu z żoną chodziliśmy pobiegać do lasku na przedmieściach. Ale na pewno nie spędzałem tam dużo czasu. 45 minut truchtania to było to na co było mnie stać i to z odpoczynkami.

Tak na zakończenie: Czy zrzucenie wagi było ciężkim zadaniem? Ile kosztuje kalkulator, dzięki któremu obliczasz ilość kalorii w posiłkach? Jakie leki przyjmujesz na depresję spowodowaną wyrzeczeniami w diecie? Jak znajdujesz czas na wielogodzinne treningi w profesjonalnym klubie fitness? I co możesz powiedzieć osobom, które chciałyby schudnąć, ale nie mają czasu na to wszystko?

Grzesiek: Nie chodziłem do żadnych profesjonalnych klubów, wszystko odbywało się we własnym zakresie. Korzystałem z tego co dała mi natura i z tego co już miałem, mowa tu o tych ciężarach. A jeśli chodzi o depresje to szybciej można byłoby o tym mówić gdy jadłem co popadnie i tyłem. Z każdego zgubionego kilograma była radość i duma a przede wszystkim lepsze samopoczucie. Nie można nie mieć czasu na schudnięcie. Wystarczy, że przerzucimy się na zdrowszą żywność uwzględniając dobór ilości kalorii do wykonywanego zawodu. A przecież pół godziny dziennie na jakiś ruch to myślę, że każdy znajdzie. Chyba, że ktoś jest leniem lub nie ma motywacji to zawsze znajdzie wymówkę, którą często jest rzekomy brak czasu. I ważne jest mieć osobę wspierającą w postanowieniach, wtedy na pewno nam się uda o ile na pewno tego chcemy.
I po rozmowie.

Szybko i efektywnie. Co to właściwie oznacza?

Płeć piękna doskonale zdaje sobie sprawę, że istnieje sposób by schudnąć w kilka dni. Trzeba tylko ten sposób znaleźć. A szukanie sposobu na schudnięcie w kilka dni zajmuje zwykle całe lata, bez skutku. Więc co oznacza w tym przypadku „szybko”? A gdyby tak zasugerować którejś z tych pań przejście na zdrowy tryb życia i poczekanie na efekty kilka miesięcy? Nieeee. Kilka miesięcy? Ów pani chce schudnąć już, a owe „już” nie nastąpi przez następne kilka miesięcy. Dla tej pani „szybko” oznacza zupełnie co innego niż dla kogoś, kto zaczyna zdrowo jeść, a jego waga topnieje z 90 kg do nieco ponad 70 w przeciągu 2 lat i dziś cieszy się płaskim brzuchem i lepszym samopoczuciem.

Co natomiast oznacza pojęcie „efektywnie”? Czy utrata wagi na skutek ścisłej diety jest efektywna? Być może, ale jak długo ten efekt się utrzyma? Jak długo można być na ścisłej diecie? Co się stanie po jej zakończeniu? A czy nie lepszym efektem będzie utrzymywanie odpowiedniej wagi w wyniku modelu żywienia wpojonego w nawyk jako codzienność nie inna niż poranne mycie zębów, filiżanka kawy w przerwie w pracy albo wieczorne oglądanie programu informacyjnego w tv? Czy zdrowie i szczupła sylwetka zyskane dzięki codzienności mogą być zastąpione przez to co możemy uzyskać poprzez miesięczną dietę rozpisaną na kartce papieru co do jednego sucharka i co do jednego liścia sałaty? Nie? Więc dlaczego tak wiele osób wciąż reprezentuje taki tok myślenia? A może to tylko ułuda i pora wrócić na ziemię i do rzeczywistego świata, w którym odpowiedź na pytanie jak szybko i efektywnie schudnąć nadal pozostaje nieznana?

15 komentarzy

  1. mk napisał(a):

    patrząc na Grześka to różnica jest ogromna.Z zadeklarowanego mięsożercy przeszedł na chwasty i super ciacho się z naszego Grzesia zrobiło:)

  2. Marcin napisał(a):

    Witam,bardzo ciekawa strona:)
    Jednakże sprowadzenie Teorii Darwina do meduzy jest sporym nieporozumieniem.Ewolucja(nie człowieka,ale rozwój ogólnie rozumiany) trwa tak naprawdę od miliardów lat,a my jesteśmy tylko malutkim,niewiele znaczacym elementem.Ot jesteśmy teraz,a za kilkanascie,dziesiąt tys lat nas (Homo sapiens) juz pewnie nie będzie,a za miliard lat Księżyc będzie na tyle daleko od Ziemi,że życie w znanej nam formie nie będzie mozliwe..
    Ale to nie na temat:)
    pozdrawiam serdecznie,
    początkujący wielbiciel kalisteniki

    • Rafał Mu. napisał(a):

      To było tylko luźne porównanie do absurdalnych teorii związanych z odchudzaniem 🙂
      Rozwijając:
      1) Teoria ewolucji postrzegana dzisiaj przez masy jako pewnik w rzeczywistości jest tylko teorią (jak nazwa wskazuje), z która zgadza się zdecydowana mniejszość naukowców. Tak jak z psa nigdy nie powstanie żyrafa, tak i z małpy nie powstanie człowiek. Teoretycznie też wystarczy obciąć kalorie poniżej poziomu zapotrzebowania i ćwiczyć, a to też nijak ma się do praktyki co udowodniło wiele osób twierdząc że tyle wymagań trzeba spełnić aby schudnąć i że próbowali, ale nie wyszło.
      2) Jedyne co wiemy na pewno to to, że świat istnieje co najmniej 8 – 10 tys. lat, równie dobrze Ziemia może liczyć dopiero 50 tys. lat i nie ma dowodów na to, że jest inaczej. Jedyne co wiemy, to to, że każdy może schudnąć i nie ma dowodów na to, że realizując gotowy plan na schudnięcie wzięty żywcem z internetu, osiągniesz cel. Możesz stosować się do „ogólnych zaleceń dla wszystkich”, ale skuteczność tych zaleceń jest tylko teorią. W praktyce różnie się to może skończyć.

      Natura człowiecza nakazuje nam być panami tego świata i znać odpowiedź na każde pytanie. Nauczyciel w szkole nie może powiedzieć uczniowi, że nie wie co było milion lat temu. Skoro nie wiemy to przyjmijmy, że jest właśnie tak. Udawajmy, że jesteśmy tak rozwinięci technicznie, że możemy określić gdzie ostatnio wypróżnił się dinozaur, którego czaszkę właśnie odkopaliśmy.

      Tak samo wyglądają ogólne zalecenia dietetyczne. Stworzono masę teorii i zaleceń co do ilości makroskładników w diecie. Oni nawet powiedzą Ci o której dokładnie godzinie powinieneś jeść śniadanie i kolację. Ale to tylko teoria. Może po prostu warto zwyczajnie jeść mniej i zdrowiej, tak jak bohater tego artykułu?

    • Abadaba napisał(a):

      Widzę że, używasz wszystkich mięśni poza tym najważniejszym. Biblia to stek żydowskich legend, które nijak się mają do rzeczywistości. 8-10 tys lat? A jak wytłumaczysz w takim razie datowanie metodami radiologicznymi? Co ze skamieniałościami? Procesy termonuklearne na słońcu? Promieniowanie tła? Zawartość litu? A mówi ci coś hasło project Steve? Jeśli nie to zamknij bloga i wracaj do średniowiecza, bo tam jest twoje miejsce.

    • Rafał Mu. napisał(a):

      Mam zamknąć bloga traktującego o treningu i zdrowym stylu życia, bo nie wiem czym jest jakiś project Steve? Trochę niepotrzebnie użyłem tego porównania w swym wpisie. Sory za naruszenie jednej z najbardziej fanatycznych religii na Ziemi – Darwinizmu. Naprawdę nie to jest istotą artykułu/bloga. Pozdrawiam Cię serdecznie w razie pytań dotyczących kalisteniki itp, zapraszam ponownie.

    • Abadaba napisał(a):

      Korzystasz z osiągnięć współczesnej nauki, zatem wypada, żebyś tą naukę szanował – bo to dzięki niej masz internet oraz odróżniasz białka od węglowodanów. Nie umniejszam Twojej wiedzy kalistenicznej (bo masz jeden z lepszych blogów o tej tematyce) i tego się trzymaj, bez pisania o kreacjonizmie młodej ziemi. Równie dobrze mógłbyś pisać, że Ziemia jest płaska. I najważniejsze: W języku potocznym słowo „teoria” oznacza „abstrakcja oderwana od praktyki”. W języku nauki jednak słowo TEORIA ma zupełnie inne znaczenie – Teoria naukowa to potwierdzony doświadczalnie system praw i twierdzeń które modelują dany wycinek przyrody. Więc teoria ewolucji to nie jest TYLKO teoria. To jest AŻ teoria.

    • Rafał Mu. napisał(a):

      Dziękuję za docenienie mojej pracy na blogu. Szanuję naukę i to bardzo. Dlatego też, gdy usłyszałem od kogoś że liczenie kalorii jest zbędne a zalecenia sportowców co do spożycia białka mogą wyrządzić więcej szkody dla zdrowia niż pożytku, pomyślałem: „herezja”. Ale zaraz potem pomyślałem, że jeśli ktoś o czymś mówi i ma na to argumenty to należy go wysłuchać. Największe odkrycia tego świata miały miejsce tylko dlatego że ktoś odważył się coś zakwestionować. Np płaskość Ziemi, o czym sam wspomniałeś.

      Takie podejście mam do każdej dziedziny życia. Postanowiłem też wysłuchać osób obalających Darwina na 100 różnych sposobów i dotarło do mnie jak niedorzeczna ta teoria jest. (Swoją drogą nie wiem skąd wziąłeś tą definicję teorii). Jak mówi Wikipedia teoria naukowa jest teorią naukową jeśli nie można jej jednoznacznie obalić. Teorii ewolucji nie można jednoznacznie obalić, ale istnienia obcych też nie. Zawsze będą zwolennicy i przeciwnicy, a skoro zdania są podzielone to żadnej wersji nie można uznać za fakt. 2+2=4, to jest fakt bo wszyscy tak uważają. O ewolucji tego powiedzieć nie można.

      I właśnie dlatego mam tak odmienne poglądy na trening i dietę niż ramowe założenia, o których wszędzie głośno. Szanuję drogę jaką wybierają inni. Ćwicz jak każą, jedz jak każą. Ja nie uważam że masz się mnie słuchać. Ja proponuję Ci dany schemat. Czy za tym pójdziesz to Twój wybór. Obecne podejście do procesu chudnięcia porównałem do teorii ewolucji bo i jedno i drugie zostało przyjęte jako punkt wyjściowy choć tak naprawdę i jedno i drugie nie są jedynym słusznym podejściem do sprawy, a tylko jednym z wielu.

      Nie miałem na celu udowadniania wyższości jednego nad drugim. Koniec końców, choć liczenia kalorii i napychania się białkiem nie lubię, to ich zwolenników nie zamierzam spalić na stosie 🙂

    • Traper napisał(a):

      Aż się włączę do dyskusji bo mnie zaciekawiła. Kit z teorią ewolucji, skupmy się na temacie – efektywne odchudzanie. Prawda jest taka, że w tej dziedzinie nic prostszego się nie wymyśli. Mniej żreć, więcej ćwiczyć to cała filozofia. Rzecz jasna trzeba jeszcze wziąć pod uwagę przeszkody obiektywne – brak czasu na ćwiczenie przez pracę/sprawy rodzinne, ograniczone możliwości ćwiczenia przez kontuzje, spowolniony metabolizm przez wiek itp. Te czynniki mogą znacznie utrudnić kwestię chudnięcia. Ale zdrowy człowiek w wieku powiedzmy do 35 lat, nie ograniczony rodziną/pracą ponad rozsądek jeśli jest gruby to na własne życzenie i jedynym wytłumaczeniem tego jest lenistwo 🙂
      A tak na marginesie : po co ten kult chudości? Gdybym miał wybrać czy chcę wyglądać tak jak facet z tego artykułu na zdjęciu przed schudnięciem i po, to wolałbym przed. Fakt, brzuch nieco psuje mu sylwetkę, ale nie ma tragedii. Zrzuciłby oponkę, zredukowałby wagę do 85 kg i byłoby nic dodać, nic ująć. A w wadze 74 kg ten koleś jest po prostu wątły 😉 Sam ważę 93 kg przy wzroście 175 cm i jakoś nie czuję się z tym specjalnie niekomfortowo. Owszem, fajnie byłoby się paru kg pozbyć bo to już lekka przesada, ale jak zejdę do 88 kg to albo zmienię profil treningu albo dołożę gainera do normalnego żarcia bo poniżej tej granicy postrzegałbym siebie jako wątłusza 🙂

    • Rafał Mu. napisał(a):

      Właściwie to nie ma żadnego kultu. Facet ze zdjęć, mój brat, dostał zajawki na punkcie zdrowego odżywiania a utrata kg była jakby skutkiem ubocznym. Żadnego planu treningowego, żadnej ułożonej diety (coś „niemożliwego” dla przeciętnego zjadacza chleba. Stąd to niefortunne porównanie do ewolucji, brzmi jak herezja a może być prawdą).

      Czy jest wątły? Na zdjęciach tego nie widać, bo brat de facto nie jest pakerem, ale ma raczej wysportowaną sylwetkę.

      Co do samych kilogramów to powiem tak. Gdy ważyłem 90kg moim marzeniem było 95kg. I się udało. Cieszyłem się wtedy niezmiernie. Potem zmieniłem dietę. Mniej węgli, więcej warzyw/owoców i nieprzejadanie się. Od tamtej pory forma rośnie, a gdy stanąłem ostatnio na wadze – 80kg. Co?!?! 15 kg poszło w gwizdek. Dotarło do mnie czym było to 15kg. 15kg lżejszy a silniejszy/sprawniejszy. Dotarło do mnie też jak głupi byłem ciesząc się z tej wagi. Tyle to ważą zawodowi kulturyści a jak wyglądają. Ja tak nie wyglądałem więc to oczywiste co składało się na moje 95kg.

    • Traper napisał(a):

      Ja też nie twierdzę że moje 93 kg to same mięśnie 😉 ostatni pomiar BF wyszedł mi prawie 21 % więc do sportowej sylwetki mi daleko. Trochę taka masa przysparza ograniczeń, ale coś za coś. Wychodzę z założenia „duży może więcej”. Nie mówię tu o życiu codziennym, bo tu można polemizować : mnie łatwiej jest np.przesunąć ciężki mebel, szczupłemu łatwiej jest dobiec do tramwaju więc co kto woli. Mam na myśli sytuacje ekstremalne. Zanim się połamałem, dorabiałem na ochronie, stałem na bramkach itp. I nie pamiętam żebym widział szczupłego ochroniarza, który byłby skuteczny w realnej walce. Wysportowana sylwetka i kondycja przydaje się na ringu, gdzie trzeba walczyć kilka rund, a na ulicy gdzie wszystko rozgrywa się w kilka sekund masa i siła poparta nawet byle jaką techniką zawsze góruje nad finezją 🙂

  3. wiola napisał(a):

    cześć dziewczyny też miałam problem z nadmiernymi kg. Cały czas siedzę przy komputerze , jak nie w pracy to w domu , praca i praca . Ruchu zero . Jedyny ruch który wykonuje to sięganie po coś do jedzenia . Ciągle coś podjadałam . Aż w końcu zorientowałam się że jestem coraz większa ;/ Stosowałam diety , głodówki , diety kapuściane i inne , ale efekty były mało widocznie ;/ zaczęłam stosować Therm Line Fast. Stosuje już 5 tydzień i schudłam 3,5 kg. a co najważniejsze to mam coraz mniejsze chęci podjadania . Mam nadzieje że na wakacje będę już wyglądała jak rok temu polecam

    • Filip napisał(a):

      Witam wszystkich i Ciebie Wiiolu.

      To nie jest strona internetowa do promowania różnych świństw, dzięki którym schudnieny nawet w 5 tygodni. Przeważnie, a może i zawsze takie produkty mają wiele efektów ubocznych, których nie koniecznie musimy zauważyć żywym okiem. Często są to negatywne skutki dla naszej psychiki.

      Co do artykułu i całej strony jestem zadowolony, że tutaj trafiłem. Dowiedziałem się różnych ciekawych rzeczy, które postaram się wykorzystać.

      Pozdrawiam

  4. gruby kazio napisał(a):

    Najstarsze skały odnalezione na ziemi mają około 3,8 mld lat. Jasne zgadzam się że wiek ziemi określany na 4,5 mld lat jest przyjmowany umownie. Wiek ustalany jest na podstawie różnych metod a nauka zajmująca się tym zagadnieniem to geologia historyczna i przyznam że to był chyba najtrudniejszy egzamin jaki zdawałem. Natomiast odnosząc się do tematu żywienia opisywanego w artykule to jak najbardziej istnieje tu analogia. Przynajmniej wg mnie. W obu przypadkach obliczenia opierają się na założeniech i analogiach. I tak np przy obliczaniu zapotrzebowania energetycznego jest np współczynnik aktywności (wyprowadzany empiryczne ? – a może jakoś inaczej ?) i jeszcze całe mnóstwo innych. Wszystko co jest obliczane na zasadzie analogii lub wskaźników jest większym lub mniejszym przybliżeniem, i o ile w przypadku operowania datami występowania er geologicznych , ma to może jakiś sens o tyle wyliczanie zapotrzebowania na podstawie wzoru egzomorfika na sterydach może być błędem. Oczywiście nie mam nic do sterydów – w końcu wszyscy jesteśmy dorośli.
    Przyznam że bardzo podoba mi się filozofia odżywiania pokazana na pańskim blogu i już zacząłem wprowadzać ją w życie. Co ciekawe, a jednoczaśnie potwierdzające Pańską teorię, ja dokładnie wiem ile powinienem jeść i co żeby schudnąć znam na tyle swój organizm żeby wiedzieć na jakim poziomie powinno być moje zapotrzebowanie żeby chudnąć nawet (w początkowym okresie) do 1 kg dziennie. No i w taki sposób dobrnąłem przy wzroście 183 cm do wagi pona 100 kg. Nie problem schudnąć. Problemem jest utrzymanie wagi, no a to już zupełnie inna sprawa ………:)

  5. Pola napisał(a):

    Ja skutecznie schudłam dzięki Naturhouse Toruń Szosa Lubicka.
    Kiedyś nie wierzyłam w Naturhouse, ale przekonałam sie na własnej skórze, że warto.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *