Rękawice treningowe. Stosować czy nie?

Zdarzało się w moim życiu trenować z obciążeniem zewnętrznym i nigdy wówczas nie używałem rękawic treningowych. Sztanga i hantle jakoś się do moich dłoni kleiły, a i na odciski nie narzekałem, choć były. Trening z masą własnego ciała wnosi jednak nieco niuansów, które zmieniają postać rzeczy. Po pierwsze: drążek. Dłonie w zwisie na drążku pracują zgoła inaczej niż ma to miejsce w przypadku sztangi, tudzież hantli. Cała masa ciała zwisa na dłoniach. Nie ma to jakiegoś większego znaczenia jeśli jesteś początkujący i wykonujesz niewiele powtórzeń. Sytuacja się zmienia, gdy masz już na tyle mocy by podciągnąć się ponad 10 razy. Zwolennicy ciężarów mają tę przewagę, że chwyt zmieniają właściwie co ćwiczenie. Tu sztanga, tu hantle, tu jakiś wyciąg, tam znowu maszyna itd. My, kalisteniści sporą część czasu poświęcamy drążkowi, przy czym chwyt pozostaje często niezmienny przez kolejne warianty podciągania i wznosów nóg do drążka. Skóra dłoni może dostać spory łomot, a odciski po kolejnej serii zwisania często dają o sobie znać. „Jestem twardy” – pomyślałem i dokończyłem trening. Następnego dnia jednak dłonie nadal odczuwały wczorajszy trening, a tu trzeba znowu wskakiwać na drążek. Decyzja zapadła. Nie mam zamiaru opuszczać treningów przez głupie odciski. Ale to nie one tak naprawdę były głównym powodem, dla którego zacząłem stosować rękawice. Latem podczas treningu pocę się dość intensywnie, wiadomo. Dłonie z każdą serią stają się coraz bardziej wilgotne, a gładka powierzchnia drążka i coraz bardziej zmęczone przedramiona nie sprzyjają mocnemu chwytowi. Zdarzało się, że dłonie ześlizgiwały mi się, a serię kończyłem wisząc już na samych opuszkach palców. Kolejny powód by kupić rękawice.

Moje sfatygowane rękawice treningowe

Wybór padł na skórkowe rękawice firmy TREC. Leżały na moich dłoniach idealnie, jak robione na zamówienie, a ich cena, coś około 34 zł, nie pamiętam dokładnie. Wyposażone są w paski do usztywniania nadgarstków, co akurat wydaje mi się ich wadą. Owe paski są przyszyte do tej części rękawic gdzie znajduje się nadgarstek. Paskiem należy owinąć nadgarstek i przyczepić na rzep. Fajny bajer dla ciężarowców, którzy podnoszą ciężary na rekord, ale w codziennym treningu raczej przeszkadza niż pomaga. Nie należy używać nadmiernie usztywnień na stawy ponieważ te też muszą się wzmacniać. Dlatego też nadgarstki owijam nimi zawsze luźno. Mógłbym je odciąć, ale wówczas całe rękawice byłyby luźne.

Innym śmiesznym detalem były takie małe uchwyty do ściągania rękawicy. Te uchwyty były przyszyte do spodniej części palca serdecznego i środkowego. Były to takie dwie małe pętelki, za które należało złapać dwoma palcami drugiej ręki i pociągnąć w celu zdjęcia rękawicy. Fajne i wygodne, ale owe pętelki trochę przeszkadzały podczas chwytania za drążek. Odciąłem.

Poza tym rękawice oceniam na plus. Sporo czasu już ze mną trenują i ciągle się trzymają. Widać przetarcia na skórce, ale nie ma żadnych rozdarć czy rozpruć. Całkiem solidny produkt jak za 34 zł. Okazuje się, że Trec tak samo przykłada się do produkcji rękawic co odżywek.

Rękawice treningowe

Wady treningu w moich rękawicach

Rękawice, a raczej trening w nich ma też swoje wady, żeby nie było tak kolorowo. Zaznaczam, że nie są to wady samych rękawic jako produktu, lecz raczej wynikające ze specyfiki mojego treningu.

Model rękawic, w które się wyposażyłem, został z całą pewnością wyprodukowany z myślą o treningu na siłowni, a nie o kalistenice. Pierwsze minusy zauważyłem podczas robienia pompek. Rękawice do pompek? Po co? A no po to, że w mieszkaniu mam panele i podczas niektórych wariantów pompek spocone dłonie ślizgały się po nich rozjeżdżając się. Działo się tak na przykład w trakcie pompek w staniu na rękach przy ścianie. Niestety rękawice pomagały tylko do czasu. Podczas ostatnich powtórzeń dłonie przemieszczały się jakby wewnątrz rękawic, co było bardzo niewygodne. Dlatego od dawna ten wariant pompek wykonuję bez rękawic, na macie do ćwiczeń.

Inna sprawa to bardziej złożone ćwiczenia na drążku. Najbardziej rozczarowałem się podczas wykonywania muscle-up. Dłonie w trakcie tego ćwiczenia muszą obracać się na drążku, a to powoduje skręcanie się spodniej części rękawicy, która przecież zapobiega jakiemukolwiek przemieszczaniu się dłoni po drążku. To co miało być zaletą rękawic treningowych, czyli działanie antypoślizgowe, stało się ich wadą.

Kolejnym ćwiczeniem, w których moje rękawice robią więcej złego niż dobrego, są pompki w wąskim rozstawie dłoni na uchwytach. W tych pompkach chwyt uchwytów jest dość specyficzny. Dłoń opiera się ciężarem na tzw. kłębie kciuka, a właśnie w tym miejscu poprowadzony jest gruby szew rękawicy, który uciska i uwiera podczas ćwiczenia.

Reasumując…

Jak widać rękawice treningowe czasem pomagają, a czasem wręcz przeciwnie. Wiem, że jest to też sprawa doboru rękawic. Moje rękawice są zrobione z grubego materiału, co z jednej strony gwarantuje solidność i komfort użytkowania, a z drugiej dyskwalifikuje je w bardziej złożonych ćwiczeniach kalistenicznych. Zachęcam Cię do podzielenia się w komentarzu czy używasz rękawic treningowych, a jeśli tak to jakich i dlaczego?

9 komentarzy

  1. David napisał(a):

    Ja tam osobiście nie używam rękawic. Moim zdaniem to tak samo jak używania pasa w ćwiczeniach na siłowni. Niby wszystko ładnie, nic nie boli ale sekcja środkowa pozostaje słaba. Tak samo jest w rękawicach. Dłonie nie pieką ale skóra wciąż pozstaje słaba. Na początku poczatku ręce pieką ale po tem w tych miejscach skóra się pogrubia. Ogólnie zauważyłem że z tą skórą na dłoniach jest jak z mięśniami. Im bardziej je uszkodzisz na treningu tym odciski są coraz większe i twardsze (no może bardziej twardsze ale wiadomo o co chodzi ). Jedyne czego używam to magnezji. Ręce się na ślizgają praktycznie w ogóle a wzmacniamy dłonie. 🙂

    • David napisał(a):

      A i z tą magnezją to też bym nie przesadzał. Już wpadłem w manie. Ciągle nawet przy seriach rozgrzewkowych smarowałem cały gryf ( lub drążek do podciągania ) i dłonie. Teraz tylko w ostatnich najcięższych seriach jak już ręce sa spocone i same sie wyślizgują. To głównie dla bezpieczeństwa i żeby zrobić te ostanie powtórzenia. 🙂 ja nie miałem magnezji to smarowałem cementem. Taka magnezja dla ubogich xd

    • Rafał Mu. napisał(a):

      Tak, zgadzam się, że skóra też musi się wzmacniać, ale głównie przeszkadza mi to ślizganie, a magnezji nie używam bo ćwiczę w domu. Druga sprawa, że mam dość cienki drążek (2,5 cm średnicy) co też negatywnie wpływa na odciski. A poza tym w rękawicach mam odczucie jakbym miał trochę grubszy drążek i jest wygodniej. Nawet do kółek gimnastycznych używam, właśnie dlatego, że wieńce wydają mi się za cienkie, a w rękawicach w sam raz.

  2. NHB napisał(a):

    No ja smaruje popiolem, a rekawic nie uzywam. Zadnych akcesorii treningowych.

  3. Traper napisał(a):

    Kiedyś też byłem „twardy” i trzymałem ćwicząc obciążenie w gołych dłoniach. Owszem, skóra się wzmacnia, powstają odciski i może w początkowej fazie to pomaga, ale gdy trenuje się dłużej w końcu te odciski stają się tak grube że zaczynają się zrywać. A zerwany odcisk to praktycznie koniec treningu i parę dni oszczędzania ręki z powodu dyskomfortu, więc nie warto zgrywać twardziela.
    Rękawice dostępne w handlu jako treningowe są stworzone do użytkowania z przyrządami typu sztanga/sztangielki, chronią przed odciskami i zapewniają komfort ćwiczenia ale poza siłownią nie za wiele się przydają. W plenerze doświadczalnie sprawdziłem że najlepsze są rękawice robocze. Rzecz jasna lepszej klasy, pokryte gumą. Kleją się do drążka niesamowicie, ale przede wszystkim są niezastąpione przy treningu w warunkach „polowych” – podciąganiu się na różnych elementach krajobrazu, pompkach na kamieniach itp.improwizacjach. Kosztują około 12 zł za parę i wytrzymują około miesiąca intensywnej eksploatacji w warunkach terenowych, a używane tylko do drążka i podobnych przyrządów mogą służyć i pół roku. Rzecz jasna do ćwiczeń które wymagają przemieszczania się ręki po drążku się nie nadają z racji przyczepności gumy, ale do podciągania są rewelacyjne. Poprawiają wynik o 10 – 20 %

    • David napisał(a):

      Tu nie chodzi o żadne zgrywanie twardziela ani pokazywanie jaki to ja męski i w ogóle. Po prostu chodzi o to że też trzeba wzmacniać dłonie. Bo prędzej czy później gdy zapomni się tych rękawiczek na trening lub z innego powodu się nie będzie ich posiadać to sie okaże że nie wytrzymamy tego bólu bo dłonie nie są przyzwyczajone. Może teraz troche głupie porównanie rzucę ale niech będzie. Wpisz sobie na yt ” Clarence0 „. Ten koleś podnosi 330 kg w mc bez żadnych pasków ani pasa kulturystycznego. I tu nie chodzi o popisywanie się ani udowadnianie męskości że dźwiga takie ciężary bez pasa, podczas gdy niby ” ryzykuje” kontuzje. Taki koleś ma bardzo silną sekcje środkowa oraz chwyt, będzie zdrowy to później starości. Jakby używał pasa to też by podniósł taki ciężar jednak miałby słabą sekcje środkowa i przy próbie podniesienia bez tego pasa nagle by się okazało że plecy bolą bo samemu ciśnienia wewnątrzbrzusznego nie potrafi wytworzyć.

    • Rafał Mu. napisał(a):

      Szczerze mówiąc to mi się zdarzało że odcisk mi pękał nawet w rękawicach. Najczęściej właśnie przy wejściu siłowym na drążek. Wygląda to tak jakby mi ktoś zrobił małe nacięcie na samym środku dłoni. Wówczas ściągałem rękawice, owijałem bandażem dłoń na grubość mniej więcej rękawicy i ćwiczyłem dalej. Trochę boli, ale jak to się mówi: No pain – No gain 🙂 Dlatego wolę jednak te rękawice stosować i ćwiczyć. Ale oczywiście prawda leży po środku. Mam zamiar przejść na trochę grubszy drążek i wtedy zobaczymy, może już tak bardzo nie będą te rękawice potrzebne.

    • Traper napisał(a):

      W zasadzie racja, stopniowe uodparnianie skóry na dłoniach pozwala wzmocnić ją na tyle że rękawice mogą być zbędne. Mam kumpla kamieniarza który dźwiga betonowe bloki w gołych rękach, dla mnie to niewykonalne. Ale jak widzę jak wyglądają jego ręce to wolę zakładać rękawice nawet do wbicia jednego gwoździa niż doprowadzić się do takiego stanu. Faktycznie „uzależniłem” się od rękawic, gdy nie mam ich przy sobie nawet nie podchodzę do drążka a i sztangielkami też niewiele zdziałam. Ale to nie dlatego że jestem taki delikatny, po prostu tak przyzwyczaiłem się do uczucia pewnego i stabilnego chwytu że szlag mnie trafia gdy ślizga mi się w dłoni coś co trzymam.
      Można sobie utrudniać życie, tylko po co?

  4. Lisek napisał(a):

    Ja miałem rękawice kiedyś takie jak opisałeś. Zrezygnowałem z nich bo były grube, ręce mi się w nich grzały i ten pasek do ochrony nadgarstka mi przeszkadzał. Teraz używam padów. To jest taki kawałek materiału w kształcie dłoni z paskami na każdego palca. Od spodu jest guma. To daje dobre trzymanie drążka i jednocześnie jest przewiewne. Na teraz dla mnie w sam raz. Nie wiem co będzie przy ćwiczeniach bardziej dynamicznych. Wtedy niezbędne mogą się okazać rękawice. Dla mnie najgorze w ćwiczeniach bez rękawic jest to jak potem wyglądają dłonie. Wolę miec w miarę ładnie wyglądające dłonie a nie całe w odciskach. Ale to kwestia gustu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *