Atlas        Jeśli stawiasz pierwsze kroki w kalistenice lub ćwiczysz już jakiś czas lecz lekceważyłeś trening nóg, przeczytaj, być może zmienisz zdanie.

       Kto by tam robił przysiady? Przecież liczą się klata i bicepsy. Jeśli tak sądzisz to się mylisz. Każdy zawodowiec uprawiający sporty siłowe powie ci, że podstawę siły stanowią plecy i NOGI – fundament naszej sylwetki. Jesteś sezonowym kulturystą? Plażowym chłopcem, który marzy o figurze fotomodela lecz wymięka gdy mama prosi o wniesienie szafy na trzecie piętro? Jeśli tak to nie rób przysiadów. Nie czytaj dalej, pewnie i tak cię nie przekonam.

          Mam jednak nadzieję, że utożsamiasz się bardziej z mitycznym facetem, dźwigającym na barkach cały świat. I mam dla ciebie jedną wiadomość. Do takiego wyczynu nie przyda się machanie hantelkami.

     Przysiady, bo o nich mowa, są dla mięśni nóg tym samym czym pompki dla mięśni klatki piersiowej. Jest to podstawowe ćwiczenie wzmacniające nogi. Ale przysiady, pomijając rozwój mięśni ud, kryją w sobie coś jeszcze. O tym jednak za chwilę.

     Uświadom sobie, że wykonując rozmaite czynności wymagające sporej siły (wnoszenie worka cementu po schodach, pchanie samochodu, zarzucanie worka ziemniaków na plecy, kopanie dołu w ziemi) praktycznie zawsze aktywujesz mięśnie nóg. Mięśnie klatki dobrze się prezentują, ale nie biorą udziału np. w wymianie koła w samochodzie. Nogi natomiast tak.

     Co jeszcze da nam robienie przysiadów oprócz rozwinięcia mięśni nóg? Otóż przysiady są ćwiczeniem najcięższym dla naszego organizmu więc podczas ćwiczenia tak naprawdę wzmacniasz cały organizm. Trening z uwzględnieniem tego kompleksowego ćwiczenia rozwija przekrojowo twoje ciało. W zależności od tego czy ćwiczymy z obciążeniem czy bez, oraz od tego jak duże będzie to obciążenie, trening wpłynie w większym stopniu bądź to na siłę, bądź na wytrzymałość.

    Jeśli więc chcesz być maszyną nie do zdarcia po prostu musisz robić przysiady. Więcej o samym ćwiczeniu już wkrótce na blogu.