Podciąganie na drążku wyznacznikiem formy żołnierza

Co takiego ma w sobie podciąganie na drążku, że samo w sobie jest testem sprawności stosowanym w policji, wojsku i innych służbach specjalnych? A może to tylko nic nie warta tradycja? Dlaczego żołnierz musiałby być dobry w podciąganiu na drążku? Istnieje wiele ćwiczeń siłowych, ale to właśnie podciąganie jest wyznacznikiem dobrej formy żołnierza. I nie chodzi tutaj jedynie o siłę, ale o sprawność szeroko pojętą. Jesteś dobry w podciąganiu? Masz zadatki na żołnierza. Przesadzam? Pewnie tak, ale coś w tym jest. Czy faktycznie to jedno ćwiczenie może być wyznacznikiem formy?

Podciąganie na drążku a przydatność rekruta

Możesz mieć bicepsy jak Conan Barbarzyńca, być mistrzem wyciskania sztangi na swojej kompani, ale to właśnie dobry wynik w podciąganiu najbardziej przyda Ci się w terenie. Nie bez przyczyny to ćwiczenie jest tak doceniane w służbach wojskowych. Jeśli nie podciągniesz się ani razu to może oznaczać dwie rzeczy. Albo jesteś bardzo słaby i nie będziesz miał siły nawet na założenie ekwipunku na plecy, albo jesteś za ciężki i padniesz ze zmęczenia po przejściu kilku kilometrów. Dobry wynik w podciąganiu na drążku nie oznacza wielkiej siły. Szczupłe osoby na ogół nie mają problemów z podciągnięciem się. Dlatego właśnie drążek jest testem idealnym. Drążek powie Ci czy stosunek Twojej siły do masy ciała jest korzystny. Ledwo się podciągasz? „Nabierz siły, albo schudnij” – rzecze drążek.

Nie ważne czy jesteś żołnierzem czy nie. Trenujesz? Uprawiasz jakiś sport? Ważysz 100 kg i jesteś silny? To dobrze, ale czy Twoja siła jest optymalna do Twojej wagi? Chwyć za drążek i sprawdź. 200 koni mechanicznych nic nie znaczy w 2-tonowej limuzynie.

Podciąganie na drążku to naprawdę fenomenalne ćwiczenie i za to właśnie lubię trening z obciążeniem własnego ciała. Tutaj nic nie dzieje się kosztem czegoś. Wiedzą o tym również żołnierze. Czysta siła na polu bitwy nie wystarcza. Wielofunkcyjność jest ponad wszystkim. Zobacz jak radzą sobie nasi żołnierze z kawalerii powietrznej. Forma niektórych rekrutów pozostawia wiele do życzenia, ale są i tacy, dzięki którym możemy być dumni z naszej kawalerii.

7 komentarzy

  1. Jak zalezy im tak na sile swoich żołnierzy to nie powinien być dopuszczny tzw. kipping bo to o sile mięśni nie swiadczy tylko o dynamice.

  2. Odświeżę stary temat bo mam problem związany z podciąganiem się. Na początku roku złapałem perfidną kontuzję barku i ze dwa miesiące miałem mocno ograniczony repertuar ćwiczeń. Powoli bark jakoś doszedł do siebie, ale zostały pewne trwałe następstwa. O podciąganiu na drążku mogę już zapomnieć. Owszem, mogę się podciągnąć (max 5-6 razy) ale w chwycie neutralnym i z takim ułożeniem rąk że łokcie mam wysunięte w przód. Przy zwykłym ich ustawieniu nie mam takiej możliwości, pewnie zrobił się jakiś zrost w barku i tak już raczej zostanie. Próbowałem podciągania ze wspomaganiem na maszynie ale to żenada, byłem w stanie to zrobić dopiero przy odciążeniu 50 kg, co oznaczało że realnie podnosiłem max 40 kg, więc to nie ma sensu. Nawet przyciąganie wyciągu od góry w szerokim uchwycie mi nie wychodzi.
    Ewentualnie zostaje mi inna opcja – podciąganie się pod drążkiem z nogami na podwyższeniu. Jeśli nie ciągnę od góry, tylko od przodu to bark daje radę.
    Może jakaś podpowiedź co począć w tej sytuacji? Niby obszedłem ten problem dobierając ćwiczenia tak by unikać ruchu przyciągania od góry, ale może jakimiś ćwiczeniami da się to skompensować?

    1. Jeśli możesz chwytem młotkowym to podciągaj się młotkowym. No i postaw też na podciąganie australijskie z tym że podciągaj się drążkiem do brzucha, a nie do klatki. Tym sposobem bardziej zaangażujesz mięśnie najszersze pleców, które są główne w zwykłym podciąganiu w górę. Możesz też uzupełnić całość ściąganiem barków na drążku. Wygląda to tak, że zawisasz na drążku w pełnym rozciągnięciu mięśni jak do podciągania. Barkami powinieneś niemal dotykać uszu. Następnie ściągasz łopatki, oddalając barki od uszu, pozostawiając ręce cały czas proste. Staw barkowy nie pracuje, a jedynie obręcz barkowa. Nie powinno więc być problemu. Nie jest to ciężkie ćwiczenie, jednak wykonywane na koniec podciągań pod pełną kontrolą ruchy negatywnego, może dopełnić podciąganie australijskie angażując te partie, które pracują w zwykłym podciąganiu. Możesz dodać obciążenie.

  3. Jak sprawdziłem w necie tą nazwę „podciąganie australijskie” to okazało się że to jest właśnie to ćwiczenie które opisałem jako „podciąganie się pod drążkiem z nogami na podwyższeniu” 😉 Odkąd nie mogę się podciągać to jest moje główne ćwiczenie na plecy. Fajne uczucie – ćwiczenie które uważałem za swój autorski wynalazek (nigdy nie widziałem żeby ktoś robił coś takiego) jest już dawno odkryte i ma swoją nazwę 😉
    A ściąganie barków wygląda ciekawie i pewnie włączę je do programu o ile będę w stanie zawisnąć nachwytem na drążku. Robiłem już coś podobnego : ze zwisu w chwycie młotkowym na prostych rękach unosiłem klatkę w górę/przód, ruch był tylko w obręczy barkowej ale co dziwne czułem pracę mięśni piersiowych. Domyślam się że ta wersja nie ma wiele wspólnego z tą opisaną przez Ciebie i raczej nie będą zamienne?

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *