Październik – najlepszy czas na rozpoczęcie treningów

Lato było, ale się skończyło. Jesień wielu osobom kojarzy się ze smutkiem, depresją, gehenną. Mi natomiast z okresem nowej szansy, restartu, odrabiania tego, czego nie udało się zrobić poprzedniej jesieni. Lato jest dla sezonowców momentem, dla którego warto się starać. Zacząć w grudniu, poćwiczyć przez 4 miesiące, by w słoneczne dni wyglądać lepiej. Ale nawet dla nas, pracujących na pełnym etacie, lato również ma znaczenie. Latem widać wszystko. Widać jak spędziłeś zimę. Ciężko pracowałeś na swoją formę, a może długie popołudnia spędzałeś przed telewizorem. Lato to czas, kiedy trening jest przyjemniejszy. Krótkie noce, długie dni, zielona trawa za oknem, zapach kwitnących kwiatów. To wszystko sprawia, że się chce. Ale to już minęło. Koksiarze już nie wychodzą w opiętych koszulkach. Wdzięków kobiety idącej w mini już nie uświadczysz. Liście spadają z drzew, a na ulicach jest ponuro i zimno. Nie widać już tak często osób uprawiających jogging. Zostali tylko ci najbardziej wytrwali, a tych tyle co kot napłakał. Wiosenno-letni zapał poszedł na urlop. Może i Ty też powinieneś odpuścić?

W nocy budzą się potwory

Lada chwila wszystko się zmieni. Świat nie będzie już kolorowy, a raczej czarno-biały. Ciemność zacznie przychodzić szybko i będzie trwać długo. Zapach kwiatów zastąpi smród samochodowych spalin, a uczucie przyjemnego ciepła zostanie wyparte przez ból marznących palców i spierzchniętych ust. Promienie słońca to przeszłość. Zamiast tego zimny deszcz i śnieg, a pod stopami błoto.

Mięczaki i lalusie już pochowały się w swych ciepłych domkach, otulając się pluszową, różową kołderką. Do życia budzą się potwory. Nie bacząc na wszystko zakasają rękawy i robią swoje. Deszcz i zimny metal ich nie odstraszają. Wręcz przeciwnie. Dają poczucie satysfakcji, że mogą więcej. Sztanga, na której widać ślady rdzy i pokryty lodem drążek do podciągania to ich żywioł. Tak, nadszedł nasz czas. Idziesz z nami? Dasz radę? Czy wolisz posiedzieć w przytulnym gniazdku, aż zrobi się przyjemniej?

Październik - najlepszy czas na rozpoczęcie treningówPaździernik, miesiąc, w którym wszystko się zaczyna. Teraz jest ciężej, ale jednocześnie to najlepszy czas na podkręcenie obrotów. Niezależnie od tego czy masz zamiar zacząć, czy trenujesz już jakiś czas, masz teraz szansę by dać upust ciężkiej pracy. W parku, gdzie już niedługo nikt nie będzie przychodził lub w zimnej piwnicy. A może we własnym pokoju. Może będziesz musiał poświęcić 20 minut na odśnieżenie samochodu by dojechać na siłownię. Nie ważne. Nikt tego nie doceni, nikt tego nie zauważy. Ale nie masz na co czekać. Lato nie poczeka. Czas mija, a latem się okaże, kto spędził zimę w przytulnym gniazdku, a kto wyruszał na żery niczym niedźwiedź polarny, któremu nie straszny wiatr, ani lód.

Siła napędowa, której będą Ci zazdrościć

„Wczoraj byłem potrenować” – na te słowa wielu odpowie: „Chciało Ci się?” Będą też inni: „Nienormalny jesteś”. Niech te słowa będą dla Ciebie prorocze. Nienormalny? Oczywiście, że tak. Normalni ludzie siedzą w domkach i piją ciepłą herbatkę. Ja nie jestem normalny. Gdzieś w środku mnie czai się pan Hyde, który tylko czeka by zapanować nad moim ciałem. Za każdym razem gdy przystępuję do podporu przodem lub łapię za kółka gimnastyczne wiszące na stalowych łańcuchach, dr. Jekyll zasypia. Teraz rządzi pan Hyde. Tak, nie jestem normalny, z całą pewnością.

Miną kolejne miesiące. Ci, którzy uważali Cię za nienormalnego, teraz będą naprawdę przerażeni. Nie będzie do nich docierać jak tak można. Przecież tak ciężko jest wznieść swoje ciało na wysokie obroty chociaż raz. A Ty robisz to miesiąc po miesiącu. Co jest w Tobie takiego, że jeszcze Ci mało? Będzie im towarzyszyć to samo uczucie jakie towarzyszy miłośnikom rodzinnych kombi patrzących na sportowy samochód. Dużo pali, niewygodny i ma mało miejsca na bagaż. A jednak ten podziw dla mocy i możliwości, szacunek dla właściciela. Tego nie da się poskromić. To uczucie, gdy wyprowadzają na spacer swoje shih tzu, a obok nich przechodzi ktoś z pitbullem. Taki pies to dużo je i pewnie ciężko nad nim zapanować, ale jednocześnie podziw i respekt w każdej chwili gdy ten pitbull choć zerknie na małego shih tzu.

Są rzeczy, które posiadać będą tylko wybrani, i które robić będą tylko wybrani. Bo niektóre rzeczy wymagają od człowieka nietypowych cech. Spójrz za okno. Zimno? Ciemno? Mokro? Co zamierzasz zrobić? Schowasz się przed tym? A może jesteś jednym z tych w którym czai się coś, czego zwykli ludzie nie zrozumieją? Takimi prawami rządzi się łańcuch pokarmowy. Zaostrz kły i zacznij wyruszać na żery razem ze mną. Obudź się bo nocą budzą się potwory.

Kilka słów motywacji od Rafała Mu. By ten czas nie został stracony 🙂 Powodzenia!

14 komentarzy

  1. Święta prawda nie ma że zimno, zdrowie samo o siebie nie zadba 😀 Jeszcze tylko do kalisteniki dorzucić jakieś aeroby (których nigdy nie byłem fanem) i jazda 😉 Pozdrawiam

  2. Szukałem tematu w którym mógłbym napisać swoje przemyślenia i ten o jesiennej motywacji wydaje mi się odpowiedni. Akurat tak się złożyło że dziś pół nocy nie spałem układając sobie we łbie koncepcję co dalej. Rok temu rozpocząłem „program naprawczy” zmotywowany przez upływający czas i skończoną okrągłą 40 – tkę. No bo jak nie teraz to kiedy? Proces przestawiania się z kulturystyki na tryb sprawnościowy był trudny, nieraz bolesny i okupiony wielkim wysiłkiem, bo musiałem uczyć się wielu rzeczy o których nie miałem wcześniej pojęcia. Wiele mi w tym pomogłeś, dzięki Twoim radom przyswoiłem ogrom wiedzy i kierunek w którym chciałem podążać. Rzecz jasna to nie układało się tak różowo, zdobywanie doświadczeń na nowym polu skutkuje zapuszczaniem się w ślepe uliczki. Ale był żywioł i wielka motywacja. Latem 2015 odkryłem kalistenikę (przynajmniej w moim wydaniu), potem były różne okresy – od września 2015 do marca 2016 wielki proces przeprogramowania treningu siłowego w celu kompleksowego rozwoju, od kwietnia do maja wznowienie treningu plenerowego z dołożeniem innych sposobów na rozwój (trening funkcjonalny typu rąbanie drewna, pływanie itp.), a od czerwca dokładałem coraz więcej do pieca – zajęcia grupowe w klubach (zaczynając od lekkich form okazyjnie wplatanych w system do pełnego cyklu w sierpniu opartego na zajęciach o większej intensywności). Nawet gdy byłem w lipcu nad morzem, nie pozwoliłem sobie na byczenie się ale nawet tam szukałem fitparków żeby się pomęczyć. Dociągnąłem tak do końca września. Efekty kosmiczne (tak mi się wydawało do wczoraj). Mogę robić rzeczy o których zapomniałem 15 lat temu, wykonywać ćwiczenia które dotychczas podziwiałem u innych, jestem naprawdę gość. Pora przystąpić do głównego celu – czas na powrót do sportów walki. I wczoraj miał być początek następnego etapu, do którego przygotowywałem się rok. Miał być 🙁 Tak, cały rok zaj.bistego cyklu, 5-6 treningów w tygodniu, wiadra wylanego potu, totalna zmiana sposobu treningów .. i okazało się ile było to warte. Pierwszy trening muay thai i szybka weryfikacja. Jestem cienki jak dupa węża. Siła, wytrzymałość – ok, trzeba porzucać piłką lekarską, zrobić 50 pompek czy 100 brzuchów to żaden problem. Ale kondycji nie ma i już nie będzie, skoro po takim czasie nie udało mi się jej odbudować. Parę minut sparingu i nogi się uginają, łapię powietrze jak ryba. Technika jeszcze została, uderzyć potrafię ale co z tego jak po kilku minutach nie trzeba mnie bić, sam padnę ze zmęczenia..
    Jaki z tego morał? Zmarnowałem rok. Gdybym tą pracę którą włożyłem w próbę odbudowania wszechstronnej sprawności włożył w to w czym jestem dobry, dziś dysponowałbym taką siłą że nie potrzebowałbym w walce kondycji, w 15 sekund urwałbym łeb potencjalnemu przeciwnikowi. Po rozstaniu z kulturystyką powinienem pójść w kierunku strong, a nie męczyć się na próżno i bawić w ogólnorozwój…

    1. Ocho, chwile zwątpienia. Źle do tego wszystkiego podchodzisz. Po pierwsze: Po wieloletnim podnoszeniu ciężarów chciałeś się zmienić w Iron-mana w rok? Chyba trochę falstart popełniłeś 🙂 Po drugie: Mimo że 12 miesięcy to krótki czas, to i tak zrobiłeś krok 7-milowy, jak sam zauważyłeś. Po trzecie: Z kim Ty sparingi miewasz, z jakimiś tatusiami odciągniętymi od piwa czy z osobami które też trenują? Bo jak z tatusiami, to masz się czym martwić, ale jak z osobami które też tym sportem się zajmują i na dodatek są młodsi niż Ty, to nie dziw się że czasami ich tempo może być za szybkie dla Ciebie. Po czwarte: Ja też trenowałem muai thai i wiem jedno. Tam potrzebna jest kondycja, a tego nie da sie tak szybko złapać poprzez trening siłowy, nawet jeśli jest to trening funkcjonalny. Potrzebne jest typowe cardio. Cały rok poświęciłeś na doskonalenie się w jednym aspekcie, ale drugi jeszcze kuleje. Po piąte: Kondycje dużo łatwiej zrobić niż siłę czy wytrzymałość. Widziałem jak ludzie po kilku miesiącach biegania startowali w maratonach. Po kilku miesiącach treningów siłowych nie ma aż takich efektów. Dlatego gorszą robotę masz już za sobą, a przynajmniej jesteś w trakcie. I po szóste: Myslisz, że jakbyś zajął sie czystą siłą i zardzewiał do końca to urywałbyś łby? Pudzian też tak myślał 🙂 Trening typowo siłowy nigdy nie sprawdza się w walce, no chyba że ważysz 100 kg a pod sklepem startuje do Ciebie jakiś chłystek. To tyle ode mnie. Pamiętaj, idzie jesień, potwory się budzą 😉

    2. Mam lekkie wrażenie że po prostu za bardzo kombinujesz zamiast trenować. Chcesz się się dobrze sparingowac to po prostu musisz to robić i tyle. Jeszcze nie widziałem żeby ktoś był w czymś dobry i nie poświęcał temu uwagi. Jakbyś robił dalej treningi siłowe to nie miałbyś dużo lepszego sparingu z tym gościem. Prawda jest taka że możesz podnosić nawet 300 kg a możesz dostać porządny wpier… od gościa który nigdy ciężarów nie widział.

    1. Ogólnie przydałaby się ta opcja do praktycznie wszystkiego. Czasami jest tak że czytam artykuł i mi się podoba jednak nie mam zbytnio nic do powiedzenia więc nic nie pisze. I myślę że spora część osób tak ma. I tak naprawdę nie idzie ocenić czy artykuł się podobał czy nie. W takim wypadku dawało by się lajki i wiadomo by było czy rzeczywiście interesuje ludzi dana tematyka czy raczej nie. 🙂

  3. Próbowałem rozkminić temat i znaleźć odpowiedź na pytanie co było nie tak. Przekopałem sporo materiałów i znalazłem jeden artykuł w którym znalazłem tą odpowiedź. Sporo do czytania ale warto.
    http://www.bodyinfo.pl/crossfit-informacje-dla-poczatkujacych.a1900
    W skrócie to co najważniejsze :
    „Nie można ułożyć dowolnej mieszanki biegów i np. ćwiczeń z obciążeniem – uważać, że robi się trening przekrojowy (podobnie jak trenowanie osobno boksu i zapasów nie sprawi, że będziesz zawodnikiem MMA). W kulturystyce powszechne jest wykonywanie aerobów (…) oraz ćwiczeń siłowych. To nieistotne – gdy przychodzi do wyzwalania dużej ilości energii w krótkim czasie większość kulturystów jest bezsilna. Podobnie, gdy trzeba popracować np. 10 minut blisko swojego maksymalnego tętna – nadmiernie rozwinięte mięśnie (przyzwyczajone do powolnych ruchów) oraz serce – nie są w stanie kontynuować takiego wysiłku”
    Wszystko jasne. Błąd był w założeniach. Nie da się przekierować organizmu ukształtowanego przez lata ćwiczeń, działającego według określonych mechanizmów na inne tory. Jest to możliwe, ale trzeba się pogodzić ze stratą dużej części wypracowanych parametrów na korzyść innych. To mogło się sprawdzić w wydaniu Pudziana – kończąc karierę w strongman ważył ponad 130 kg i dysponował potworną siłą. Przestawił się na tryb sprawnościowy i waży niecałe 110, a siły stracił pewnie połowę. Ale miał z czego schodzić, to co mu zostało to i tak jest poziom topowy, nieosiągalny dla przeciętnego człowieka. Gdybym chciał iść w jego ślady, to pewnie za jakiś czas ważyłbym koło 76-78 kg, cieszył się że jestem sprawny i wytrenowany a tak naprawdę to zaprzepaściłbym wszystko nad czym pracowałem od wielu lat. Nie, dziękuję..
    Przekombinowałem system treningowy, chciałem rozwinąć się na nowych płaszczyznach ale tak żeby nie stracić tego co już zdobyłem. Zrzuciłem 5 kg (z 96 na 91) i nie okupiłem tego znaczącą stratą w sile czy wymiarach. Wytrzymałość i sprawność ogólna poszła mocno do góry, cieszę się z tego i to jest plus ale wydolności tlenowej nie ma i nie będzie. Myślałem że rozwinie się przez modyfikacje w treningu siłowym ale nie ma na to szans. A kardio nie robię i nie będę, co najwyżej dokładam kilka minut po siłowym na dobicie. I tak po każdym treningu obwodowym wykręcam koszulkę, taka intensywność ćwiczeń wystarczy.
    Reasumując. Plan gotowy, motywacja wróciła i jest moc. Odpalam nowy cykl. Żadnej rewolucji, tylko konsekwencja. Dopóki na wadze nie pojawi się 8 z przodu, pociągnę dotychczasowy system z małymi korektami. Potem obwody z wytrzymałościowych przejdą w siłowe, będzie coraz większy ciężar i więcej ćwiczeń złożonych. Utrzymam zdobytą sprawność, dołożę siłę i stracone kg wrócą, tylko już takie jakie powinny być (z mięsa, a nie sadła 😉 ). Przede mną 6 miesięcy i nie zamierzam zmarnować ani jednego dnia. Potwór się obudził 🙂

    1. Ja Cię chyba nie zrozumiem 🙂 Nie rozumiem podejścia że najpierw budujesz przez lata siłę, a później zaczynasz wydolnościówke kosztem siły. Jedni robią masę i są wielcy, inni kondychę i są malutcy, a jeszcze inni wszystko, czyli crossfit. To nie jest żadne odkrycie, że jak robisz cardio to tracisz na masie. Dlatego kulturyści nie biegają (raczej rower stacjonarny, stepper, bieżnia) a jak się ruszają to tylko w czasie robienia rzeźby. Jak robią masę to nawet po pilota nie wstają bo każdy ruch to strata kalorii, a przecież nie po to ten ryż jedzą żeby w masę nie poszło 🙂 Musisz jasno sobie ustalić priorytety.

  4. Traper skoncz z treningiem a zajmij sie czyms innym bo do tego sie nie nadajesz. Dlaczego? Nakladasz na siebie blokady a tak nie mozna. Dlaczego ja potrafie ugiac ramie i wycisnac 48 kg hantel jednoracz? Dlaczego wrzucam sobie na plecy 130 kg wor z piachem i robie przysiady a ze 100 kg przejde sie 200 metrow? Dlaczego robie sprezynki, przewroty, szpagaty i mam kondycje ktora pozwala mi wykonywac intensywne czynnosci przez dluzszy czas przy wadze 120 kg? Bo wierze ze da sie wszystkie parametry naraz wypracowac, wierze ze osiagne godne wyniki silowe bez dopingu. Dla mnie nie ma blokad zadnych moge budowac jednoczesnie sile i kondycje.

  5. Już tyle razy słyszałem że się nie nadaję do czegoś że nie robi to na mnie wrażenia :-/ Gratuluję tych wszystkich osiągnięć, to jest poza zasięgiem 99 % trenujących. Ciekawe tylko czy byłbyś taki zaj*bisty, gdybyś 1) złamał kręgosłup, spędził pół roku w gorsecie a potem drugie pół na rehabilitacji 2) przytrafił Ci się wypadek w którym miałbyś skasowane obie nogi i jedną rękę, parę miesięcy leżał, potem chodził pięć lat na kulach, i do końca życia nie mógłbyś biegać ani skakać ? Każda z tych „przygód” wybiłaby Ci pewnie sport z głowy, a ja się poskładałem po obydwu. Fajnie się ćwiczy będąc zdrowym i sprawnym, tym bardziej jak jesteś na topie i wszyscy Cię podziwiają, ale jak wg wszelkich praw medycyny masz szansę żeby co najwyżej zmniejszyć rozmiar swojego inwalidztwa, to już nie jest tak wesoło. Więc nie wrzucaj mi że się nie nadaję, bo nie masz zielonego pojęcia z czym musiałem się zmierzyć. Blokady to nałożyło na mnie życie a ja kombinuję tak żeby mimo nich iść do przodu.
    A co do priorytetów… już wszystko poukładane. Zamarzyło mi się powrócić do dawnej formy (sprzed wypadku), ale przez rok poznałem swoje granice i spojrzałem realnie. Widzę na jakich płaszczyznach mam szanse na postęp a gdzie para idzie w gwizdek bo mimo włożonej pracy niewiele się dzieje. Z nieruchawego i ociężałego kloca, sapiącego po wejściu na 1-sze piętro stałem się w miarę sprawnym człowiekiem który dałby sobie radę w fizycznej pracy i w konfrontacji też nie byłby skazany na porażkę. Idę dalej w tym kierunku, bo widzę że to działa.
    Mój priorytet w skrócie : utrzymać masę, siłę statyczną zamienić na uniwersalną (funkcjonalną), rozwijać dalej sprawność. Kondycję też, ale przy okazji, nie jako cel główny. Rok temu startowałem z punktu megazapuszczenia, mógłbym się cieszyć że dokonałem postępów na jakie nawet nie liczyłem ale to dopiero początek drogi. Zeruję licznik i zaczynam od nowa 🙂

    1. Szczerze to wcześniej nie znałem twojej histori i tego w jakim stanie jesteś ale jak to przeczytałem to pomyślałem jedno : Szacun gościu! Naprawde trzeba mieć niesamowite zaparcie żeby trenować po czymś takim. Trenuj, rób progres swoim tempem i nie przejmuj się że wolno idzie. Nieźle mnie to zmotywowało do treningu, bo już czasami miałem myśli żeby rzucić ten trening w pizdu i zająć się czymś innym. 🙂 pozdro i dzieki za motywacje.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *