Tytuł tej książki nie jest przypadkowy i wbrew pozorom nie ma nic wspólnego z filmem Paula Verhoevena z 1990 roku, w którym główną rolę zagrał właśnie Schwarzenegger („Total recall” – „Pamięć absolutna”). Dlaczego więc akurat w ten sposób została zatytułowana ta książka? Ponieważ jest to istotnie absolutne przypomnienie życia największego bodybuildera w historii. Arnold przedstawia swoje życie ze szczegółami. Opowieść zaczyna się jeszcze w czasach gdy Schwarzenegger był dzieckiem i mieszkał w Thal, niewielkiej austriackiej wsi. Dlaczego przeczytałem tę książkę? Ponieważ jej autor od dziecka jest moim idolem. Kiedyś, jako dzieciak, podziwiałem jego męstwo na ekranie i jak każdy chłopiec stawiałem sobie za wzór bohaterów kina akcji. Dziś, jako dojrzały facet, za niesamowitą, nadludzką wręcz determinację, silną wolę i umiejętność osiągania czego tylko chciał. To ostatnie szczególnie mi imponuje, a także motywuje. Nawet w tym momencie pisząc te słowa, gdy myślę o tym facecie, o tym czego dokonał, co osiągnął i jaką determinacją się wykazał, mam ochotę przerwać pisanie, schować laptopa do szafy i rozpocząć trening. „Pamięć absolutna” to nie książka o kulturystyce. Mimo to uważam, że jeśli trenujesz i dążysz do czegoś, masz jakiś cel, to powinieneś ją przeczytać. Nie ma bowiem lepszego motywatora niż czytanie o sukcesach innych. Wówczas wiesz, że skoro ktoś mógł, to Ty też możesz.

Narodziny kulturysty wszech czasów

Biografia Schwarzeneggera napisana przez niego samego wydaje się być bardzo szczegółowym i szczerym wyznaniem autora. O tym, że książka nie była pisana na kolanie i dla nabicia kasy niech świadczy fakt, że liczy sobie 672 strony. Arnold naprawdę się do niej przyłożył. Być może w pewnym wieku poczuł potrzebę opowiedzenia wszystkim swojego niezwykłego życia i już. Zważywszy na objętość książki, przeczytają ją jedynie prawdziwi jego fani, albo miłośnicy czytania. Ja należę do jednych i drugich (choć bardziej do tych pierwszych) więc nie było mowy bym nie sięgnął po tę książkę. A pochłonęła mnie tak bardzo, że oprócz wersji drukowanej zakupiłem też e-book, bym mógł czytać niewielkimi fragmentami w przerwach w pracy na telefonie.

Pamięć absolutna Arnold Scgwarzenegger

Od pierwszych stron dowiadujemy się jak „łatwy” start w życiu miał Arnold. A miał, krótko mówiąc, prze…bane. Zabita dechami dziura w okupowanej przez wojska alianckie Austrii.

„Po latach, gdy matka chciała mi przypomnieć, ile razem z ojcem zrobili, żebym wyszedł na ludzi, opowiadała, jak szukała jedzenia na wsi, chodziła od jednego gospodarstwa do drugiego, żeby zdobyć trochę masła, cukru czy mąki” – pisze Schwarzenegger.

No cóż, łatwo nie było. Dodając do tego ojca policjanta, choć kochającego, to jednak rządzącego w domu twardą ręką, dzieciństwo Arnolda było dla niego ciężką życiową zaprawą. Wyjazd do Ameryki zrodził się w jego głowie, gdy miał zaledwie 10 lat, a to za sprawą filmów, które razem z bratem Meinhardem, oglądali w kinie. Pewnego razu nauczyciel historii zadał Arnoldowi pracę domową. Miał napisać wypracowanie na temat artykułu w gazecie. Zrządzenie losu sprawiło, że przydzielono mu dział sportowy. W gazecie widniało zdjęcie Kurta Marnula, mistrza Austrii, rekordzisty w wyciskaniu na ławce (190 kg). No i zaczęło się. Iskra fascynacji wyczynami siłowymi rozpaliła w Arnoldzie ogień, który nigdy już nie zagasł.

A jakie było pierwsze ćwiczenie, które wypróbował na sobie Schwarzenegger? Podciąganie na drążku, a raczej na gałęzi. Gdy starszy kolega podciągał się na gałęzi drzewa z niezwykłą łatwością, Arnold także chciał spróbować. Dwa powtórzenia to było wszystko na co było go wówczas stać.

„Jeśli będziesz ćwiczył przez całe lato, gwarantuję ci, że zdołasz podciągnąć się 10 razy, a to nie byle co. I założę się, że po obu stronach najszerszych grzbietu przybędzie ci po centymetrze” – powiedział starszy kolega. Schwarzenegger był pod wrażeniem, że tyle może zdziałać jednym ćwiczeniem. Od tej pory trening siłowy już na zawsze stał się częścią jego życia. Narodził się kulturysta wszech czasów.

Pamięć absolutna Arnold SchwarzeneggerTrenował, mimo iż jako dziecko sam musiał zarabiać na swoje kieszonkowe. Trenował, mimo iż musiał pomagać rodzicom w codziennych pracach. Trenował nawet jako żołnierz, w wojsku, wożąc ze sobą sprzęt w czołgu i rozkładając go na poligonie. Trenował po całodziennej musztrze, gdy inni już padnięci ze zmęczenia szli spać. A żeby dotrzeć na swoje pierwsze zawody kulturystyczne uciekł z jednostki. Trenował, mimo iż nie miał dostępu do jedzenia i suplementów, które większość z nas ma na wyciągnięcie ręki. Czy wobec tego ja mam prawo mówić, że nie mam czasu na trening, bo praca, obowiązki, szkoła, żona, dzieci, sranie w banie? To nie kwestia czasu czy możliwości, to kwestia determinacji. Jeśli kiedykolwiek ominę jakiś trening, nigdy nie powiem, że nie miałem czasu. Stanę przed lustrem i przyznam szczerze, że nie byłem po prostu wystarczająco zdeterminowany.

Arni w swej książce opowiada o całej swojej karierze kulturysty. A jest to naprawdę ciekawa historia. Tym bardziej, ze kulturystyka wówczas była dość undergroundowym sportem. Schwarzenegger miał więc przed sobą nie lada wyzwanie. Wiedział, że mistrzostwo w tej dyscyplinie nie przyniesie mu popularności skoro mało kto się nią interesuje. Musiał więc nie tylko osiągnąć najwyższy poziom wtajemniczenia w kulturystyce, ale też wypromować ją samą jako sport i zainteresować nią ludzi. Arnold Schwarzenegger jest dla kulturystyki czymś więcej niż tylko zawodnikiem. Można rzec, że jest jej współtwórcą.

Aktor mimo wszystko

„Niedosyt” – taki tytuł nosił pierwszy film Schwarzeneggera. Okazał się takim niewypałem, że jako jego debiut uznano drugi film: „Hercules w Nowym Jorku”, który też zresztą d…py nie urwał. Z książki dowiesz się wiele ciekawym rzeczy o filmach Schwarzeneggera. Np. tego, że pierwotnie za Predatora przebrany był Jean-Claude Van Damme, ale zrezygnował bo wkurzało go, że kostium był niewygodny itd. Poza tym był za niski na strasznego kosmitę. Albo tego, że Terminatora miał zagrać zupełnie ktoś inny. Arnold miał natomiast wcielić się w Kyle’a Rise’a, obrońcę Sarah Connor. O postaci Terminatora rozmawiał jednak z Jamesem Cameronem z taką pasją, że ten postanowił ostatecznie osadzić w tej roli właśnie Schwarzeneggera. Było to strzałem w dziesiątkę, jak się okazało, choć Arnie bał się, iż rola negatywnej postaci zepsuje mu reputację.

Pamięć absolutna Arnold Schwarzenegger

To, że Schwarzeneggerowi w ogóle udało się zostać aktorem to niemal cud. Austriacki akcent i trudne nazwisko nie pomagały. Do tego postura kulturysty, która w czasach, gdy na ekranach świeciły takie gwiazdy jak Clint Eastwood czy Dustin Hoffman, również kariery nie wróżyła. Arnold był delikatnie mówiąc groteskowy. Ale nie ma rzeczy niemożliwych. A już na pewno nie dla Arnolda Schwarzeneggera, który mimo samych przeszkód, znalazł sobie miejsce w Hollywood.

Cała filmowa kariera Arniego to jedna wielka przygoda, a czytanie niuansów na temat poszczególnych filmów, kiedy się je widziało i wciąż miło wspomina, wprowadza w nostalgiczny nastrój.

Było mu mało więc postanowił zostać gubernatorem Kalifornii

Arnold w swej książce tak bardzo przelał swoje życie na papier, że dowiesz się z niej wiele nie tylko o jego karierze jako gubernatora Stanu Kalifornia, lecz o kondycji samej Kalifornii z tamtego okresu. Pamięć absolutna Arnold SchwarzeneggerTa część książki z jednej strony była najmniej ciekawa dla mnie, a z drugiej nie mogłem uwierzyć, że między siłownią, aktorzeniem i rodziną znajdywał czas na politykę. To właśnie ten okres życia aktora wydaje się być najbardziej napięty. Czytasz i myślisz: „Kurczę, czy to możliwe? A ja myślałem, że to mój grafik jest napięty jak baranie jaja”.

Na dodatek Schwarzenegger wspomina, że momentami chciałby być naprawdę Terminatorem. Nie musiałby spać, a w tym czasie mógłby się uczyć, trenować itp. Dodatkowe sześć godzin czasu. W tym momencie jest mi wstyd za wszystkie chwile, kiedy czegoś nie zrobiłem, bo mi się zwyczajnie nie chciało. Bo właśnie wróciłem z pracy, albo dlatego, że miałem ciężki tydzień. Wywalam kopyta do góry z myślą jaki to ja jestem zmęczony, a ten skurczybyk swoje dodatkowe sześć godzin bez snu poświęciłby na pracę lub naukę. W takich momentach rozumiem dlaczego to on był wielki w wieku 20 lat, a nie ja. Pytasz dlaczego sześć godzin? Pan Arnold uważa, że tyle Ci wystarczy na sen.

Opowieść, nie biografia

Książka Arnolda Schwarzeneggera „Pamięć Absolutna” jest zdecydowanie warta przeczytania. Jest to nie tylko biografia samego aktora, ale też motywująca opowieść o życiu człowieka, który sukces osiągnął ciężką pracą. Nawet gdy był już na szczycie, nie przestał pracować i wciąż osiągał nowe cele. Szacunek Arnoldowi należy się za szczerość. Opowiada również o ciemnych stronach swojego życia. Nie boi się wspomnieć o sterydach w kulturystyce, ani o dziecku z nieprawego łoża.

Muszę Cię jednak przestrzec przed jedną rzeczą. Przeczytanie tej książki może być niebezpieczne. Determinacja Schwarzeneggera i jego umiejętność sięgania po więcej może napędzić Cię do działania, dać Ci mocnego kopa w d…pę, albo wpędzić Cię w kompleksy jakich nie miałeś. Wszystko zależy od Twojego charakteru. Uważaj więc.

Ja książkę polecam całym sercem. Jest to jedna z najbardziej wartościowych książek jakie przeczytałem. Miłego czytania.