Nowy rok – nowe postanowienia – nowe ambicje

Jest 1-szy styczeń. Zaczął się nowy rok. Jest to czas święty. Jeden z tych momentów w Twoim życiu, który może mieć niebagatelny wpływ na Twoją niedaleką przyszłość, a ta niedaleka przyszłość na całe Twoje życie. Żyjemy w czasach, w których życiem rządzą pewne schematy. Podzielone jest ono na pewne etapy, a te etapy zawierają w sobie pewne kulminacyjne momenty. Są to takie momenty, które już nigdy się nie powtórzą, jak skończenie szkoły, pójście pierwszy raz do pracy, zdanie egzaminu na prawo jazdy itp. Ale są też i takie, które następującyklicznie: kolejne urodziny, nowy rok szkolny, kolejny wyjazd na wakacje i… kolejny Nowy Rok. Te momenty można zlekceważyć, pozwolić by po prostu nastąpiły. Ale zauważ, że tak naprawdę przynoszą one kolejną szansę. Pewien etap się kończy, a kolejny zaczyna. Dziś nie liczy się już to, czy spełniłeś swoje poprzednie postanowienia w poprzednim roku. Bo dziś zaczyna się kolejny rok. Kolejne 12 miesięcy, które możesz wykreować na swój własny sposób. Obżarłeś się podczas świąt? To dobrze. Upiłeś się podczas imprezy sylwestrowej? To dobrze. Zaniedbana dieta, opuszczone treningi, nie myśl już o tym. W tej chwili startujesz na nowo. Niezależnie od tego jak bardzo zaprzepaściłeś poprzedni rok, teraz masz szansę odrodzić się niczym feniks z popiołów.

Nie przeocz najważniejszego momentu

Nowy rok nie zaczyna się w styczniu, ani nawet w dniu 1-szego stycznia. Zaczyna się w jednym tylko momencie, w którym postanawiasz działać. Nie od jutra, nie za tydzień, tylko teraz. Pomyśl gdzie możesz być za rok jeśli zaczniesz zmiany na lepsze już teraz. A teraz pomyśl, że ten moment byłby już teraz gdybyś zaczął rok temu. Czy więc warto? Oczywiście. Od teraz każdy kolejny dzień to szansa na to by odrobić straty podczas świątecznego leniuchowania. Jeśli ostatnie 12 miesięcy ciężko pracowałeś na swoją formą i jesteś z nich zadowolony to dobrze. Teraz masz szansę by sięgnąć po więcej. Pamiętaj, że choćbyś napotkał na drodze wiele przeszkód, choćbyś musiał bardzo zwolnić, a nawet zatrzymać się na chwilę by znów ruszyć, to i tak będziesz o wiele dalej niż ci, którzy przegapili moment swojej szansy na powstanie z popiołów. Oni zawsze będą w tyle. Dlatego nie przegap tego momentu. Momentu, od którego zależy cały następny rok. Rok, który minie i tak. To jest jak efekt motyla lub efekt domina. Tak wiele zależy od tego jednego momentu. To gdzie jesteś dziś zależy od tego, co się rozpoczęło w Twoim życiu dokładnie rok temu. To gdzie będziesz za rok, zależy od tego, co się zatli w Twoim umyśle właśnie teraz. Zastanów się więc dobrze, bo za 12 miesięcy możesz być rozczarowanym i niespełnionym gościem, którego omijają kulminacyjne momenty życia lub usatysfakcjonowanym i dumnym człowiekiem, który przekierował zwrotnicę na właściwy tor we właściwej chwili.

Spotkajmy się za rok w… szczytowej formie

Ja jestem dumny z poprzedniego roku. Moja forma wzrosła w znacznym stopniu, choć wiem, że mogło być lepiej. Wiele spraw zaniedbałem, do wielu się nie przyłożyłem w należytym stopniu. Ale to nic. W tej chwili odradzam się na nowo by trenować jeszcze ciężej i wytrwalej. Dziękuję Wam wszystkim, którzy czytaliście mojego bloga w poprzednim roku. Dziękuję za to, że trenowaliście i wchodziliście w coraz to wyższy stopień wtajemniczenia. Dziękuję Wam, że z miesiąca na miesiąc było Was coraz więcej. Ze swojej strony w Nowym Roku obiecuję Wam pokazać jeszcze więcej. Dać z siebie więcej i stworzyć dla Was jeszcze lepszą stronę. Miejsce w którym możemy się wymienić doświadczeniem i podzielić własną mocą. W zamian chcę tylko jednego:

motto

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku oraz wytrwałości, sukcesów na treningu i niepojętego progresu życzy Rafał Mu. (kompaktowytrening.p). Spotkajmy się za rok w… szczytowej formie!!

11 komentarzy

  1. Świetny artykuł ! Ja nie zamierzam dać ciała jak w poprzednim roku.. Wynikało to z tego że nie miałem kompletnie żadnego pojecia o treningu i efekty miałem raczej marne.. Rok trenuje kalistenike a tak naprawde już z konkretna wiedza i pierwszymi mądrymi treningami miałem styczność gdzieś w połowie mojego stażu. I tu chciałbym Panu podziękować bo całkiem przypadkowo trafiłem na tego bloga i znalazłem trening ” pracujemy nad siła”. Wtedy wykonałem swój pierwszy solidny trening i zrobiłem dosyć spory progres. Nauczyłem sie z tego treningu jak planować trening. A co najważniejsze i zaraz tak głupie bo jest to tak oczywiste że nie powinno być o tym wspominane. Chodzi mi o metodę progresowania. Wcześniej robiłem moje treningi nie patrząc nawet na to: po prostu robiłem tyle ile się da. Gdy zaczęłem robić ten trening pierwszy raz zapisywałem swoje liczby z treningu w notesie i za każdym razem biłem swój rekord. Dawało mi to niezłego kopa bo za każdym razem chciałem więcej. Do dzisiaj tak robię i jest to naprawde skuteczne. Jakby nie patrzeć mój progres nie jest najgorszy.. Kiedyś nie mogłem podciągnąć sie ani razu ani zrobić dziesięciu pompek a dzisiaj podciągnąłem sie z 15 kg obciążenia w seriach: 4,3,3,3,2 i zrobiłem pompki z siostra na plecach która waży 35 kg w seriach 4,3,3,2,1 więc progres nie jest najgorszy.. ale skoro w tak krótkim czasie osiągnąłem taki postęp to co by było gdybym zaczął od poczatku od tak ? Na pewno efekt byłby podwójny. Dlatego w tym roku zaczynam w 100 % na maksa. 🙂 Mam zamiar podciągnąć sie w jeszcze tym roku z 30 kg nachwytem w sekwencji 5×5 😉

  2. Rafale ten post jest genialny w przekazie motywacyjnym! O ile nie mam problemów z motywacja treningową o tyle motywacja do pracy jest ograniczona. Jednak już ruszyłem z budową sieci stron o treningu – pierwsze wynurzenie to link w podpisie. Będę tam gromadził prezentacje właściwie wykonywanych ćwiczeń i grupował je tak, że w trakcie np. treningu tricepsów będę widział wszystkie ćwiczenia na tą grupę w jednym poście lub kategorii. Dzięki temu każdy trening na daną partię będzie inny, bo będę wybierał ćwiczenia, których na poprzednim treningu nie robiłem. Pozdrawiam i życzę owocnego 2016!

  3. Zamierzem zaczać ćwiczyć by poprawić kondycję i wygląd.Najbardziej zależy mi na brzuchu i klacie i by efekty były widoczne już w wakację.Mam 185 waże 70kg i robie max 25 pompek i 5 podciągnięć.Od jakiego planu zacząć ?od tego pierwszy krok do siły?

    1. A czy te dwa treninig jakoś poprawią znacząco mi rzeźbe czy raczej nastawioone tylko na siłę?

    2. Moim zdaniem tutaj najważniejsza jest dieta. Jeżeli będziesz dbać o dietę to jak najbardziej się wyrzeźbisz, ale nie będziesz super wielki, bl w takim wypadku trzeba progresować z ciężarem- w kalistenice z trudnością ćwiczenia żeby być coraz większym 🙂 ale myślę że zbudujesz na tym atletyczną sylwetkę odpowiednio sie żywiąc;)

    3. Poprawią. Szczególnie ten drugi. Planem z wpisu „pierwszy krok do siły” poćwicz 3 – 4 tyg, a następnie przejdź do następnego. Dbaj o to by w tym drugim planie górowały ćwiczenia dość trudne dla Ciebie (do 20 powt w serii).

  4. Zrobiłem dzisiaj pierwszy dzień z kroku do siły,liczyłem ładnie przerwy i powtórzenia dałem sobie max na powtórzenia i teraz nie czuje rąk.Czy mogę jakoś zastąpić wznos kolan na drążku ? ponieważ drążek mam za nisko powieszony a wyżej nie da rady ?

    1. Tak:
      1. Wznosy bioder w leżeniu: Leżąć na plecach złączone nogi proste utrzymuj pionowo – prostopadle do podłogi. ręce leżą wzdłuż ciała, dłonie przy pośladkach, łopatki „odklejone” od podłogi. W tej pozycji unoś biodra nie zmieniając pozycji nóg, tak jakbyś chciał dotknąć stopami sufitu. Pamiętaj, że ruch ma być dyktowany spięciem brzucha.
      2. Trudniejsza wersja: Tak samo, ale pozycja wyjściowa zaczyna się z nogami poziomo 10 cm nad podłogą. Z tej pozycji unieś nogi proste do pionu i wykonaj całą fazę z punktu 1. Po opuszczeniu bioder do podłogi opuść również nogi znów do poziomu – to jest jedno powt.

  5. Dołączam się do przedmówców – przekaz motywacyjny potężny i dający do myślenia. Dla mnie przełomowy był już rok 2015, w którym wkroczyłem znów na ścieżkę rozwoju. Myślałem już że z 4-ką z przodu w cyfrze wieku można tylko spowalniać utratę formy i godzić się ze stopniowym „przechodzeniem w stan spoczynku”, ale okazało się że po wprowadzeniu w życie radykalnych zmian mogę znów ruszyć do przodu i to co powoli odchodziło w zapomnienie (sprawność fizyczna i brak ograniczeń z nią związanych) znów staje się realne. Jeszcze dużo pracy przede mną, ale widzę że kierunek jest dobry, potwierdzają to efekty.
    Gryzą mocno takie refleksje : gdzie bym był teraz, gdybym zaczął tę przemianę ładnych parę lat temu .. o ile trudniej odrabiać straty teraz, gdy już siadają zdolności organizmu do regeneracji a sfatygowane stawy przypominają o „przebiegu” .. Ale straconych lat nikt mi nie odda. Teraz mogę walczyć o to by następne były lepsze. Spinam poślady i ruszam do przodu 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *