Nagi Wojownik” to dość nietypowa książka. Tsatsouline rzuca całkowicie nowe światło na trening siłowy oraz prezentuje dość osobliwe podejście do niego. Zastanawia Cię tytuł książki? Autor uważa, że wszelki sprzęt treningowy oraz obciążenie mają ogromne znaczenie podczas nabywania siły, jednak prawdziwy wojownik powinien poradzić sobie i bez tych wszystkich dobrodziejstw, wykorzystując do treningu tylko własne ciało. Udowadnia w swej książce, że wielką siłę można uzyskać właśnie poprzez trening z masą własną, będąc nagim wojownikiem. Tym nurtem myślowym uderza prosto w serca miłośników kalisteniki. Sam Pavel Tsatsouline jest rosyjskim ekspertem od treningu siłowego i byłym instruktorem komandosów Specnazu. Na pewno więc warto sprawdzić co ów dżentelmen ma do powiedzenia w kwestii nabierania formy.

Zdobywanie siły jest kwestią praktyki

W trakcie czytania książki najbardziej zaskoczyło mnie to, jak wiele uwagi poświęcono naturze samej siły. Sposób myślenia Tsatsouline’a mnie zaintrygował. Uważa on, że:

Siła to umiejętność generowania mocy w danych warunkach

…i o tej właśnie umiejętności jest spora część „Nagiego Wojownika”. Według tej filozofii podczas podnoszenia ciężaru jest ważna nie tylko siła Twoich mięśni, ale również Twoja umiejętność jej wykorzystania. Słabszy zawodnik, ale taki, który posiada wielką świadomość swojego ciała, potrafi nierzadko podnieść większy ciężar niż ten, dysponujący silniejszymi mięśniami, ale nie potrafiący w należyty sposób ich wykorzystać.

A skąd bierze się siła? Z napięcia generowanego przez mięśnie. A to napięcie trzeba umieć wygenerować. Co to za sztuka napiąć mięsień? Okazuje się, że nie taka prosta. Autor „Nagiego Wojownika” postrzega ciało ludzkie jako spójną maszynę, której podzespoły współgrają ze sobą podczas każdego wysiłku. Poleca on na przykład mocne napinanie mięśni ręki lewej podczas podnoszenia ciężaru ręką prawą. Proponuje nawet przeprowadzenie eksperymentu polegającego na ściśnięciu jedną ręką dłoni innej osoby z jednoczesnym zaciśnięciem pięści drugiej ręki. W ten sposób uścisk powinien być mocniejszy, niż gdyby druga ręka była rozluźniona. Tsatsouline podkreśla znaczenie napięcia całego ciała, m.in. pośladków i mięśni brzucha w trakcie dużego wysiłku. Izolowanie mięśni podczas treningu byłoby tutaj mieszanką herezji z czarnoksięstwem.

Czy to działa? Tak. Zauważyłem, że podczas wykonywania pompek na jednej ręce, zaciśnięcie pięści ręki niepracującej, którą wówczas mam za plecami, bardzo mi pomaga. Ale to nie wszystko. Podczas podnoszenia sztangi powinieneś użyć napięcia mięśni przedramion. Ściskaj gryf sztangi jakbyś chciał ją zmiażdżyć, a podniesienie jej okaże się łatwiejsze. Natomiast w trakcie wykonywania pompek…

…wypychając się do góry mocno chwytaj podłogę czubkami palców. Nie unoś się na palcach, po prostu ściskaj podłogę palcami, aż ich czubki zbieleją…

Takie rady ma dla Was Pavel Tsatsouline. I wiecie co? Od kiedy przeczytałem tę książkę, wbijam palce w podłogę zawsze podczas wykonywania pompek w staniu na rękach przy ścianie oraz podczas pompek na jednej ręce. Nie wiem czy dzięki temu jestem w stanie zrobić więcej powtórzeń, ale w subiektywnym odczuciu ostatnie powtórzenie jest łatwiejsze dzięki tej metodzie.

Książka nie o ćwiczeniach

Książka Pavla Tsatsouline’a nie opisuje ćwiczeń z masą własnego ciała. Z wyjątkiem dwóch. Tak, Tsatsouline skupia się tylko na dwóch ćwiczeniach i na ich podstawie tłumaczy naturę siły. Są to również jedne z najbardziej istotnych ćwiczeń kalistenicznych jeśli chodzi o zdolności siłowe. A mowa o pompkach na jednej ręce i przysiadach na jednej nodze w najtrudniejszym wariancie, tzw. pistoletach.

Pavel Tsatsouline Nagi Wojownik

„Nagi Wojownik” – Pavel Tsatsouline

Nie trudno się domyślić, że skoro tylko o dwóch ćwiczeniach traktuje książka, to zawiera ona całe kompendium wiedzy na ich temat. De facto tak właśnie jest. Jednak tematem przewodnim nie jest sama technika wykonywania tych ćwiczeń, ale umiejętność generowania siły, która do ich wykonania jest potrzebna. Zdobytą wiedzę można bez przeszkód stosować również do innych ćwiczeń, nie tylko kalistenicznych. A właśnie. Choć „Nagi Wojownik” jest najbardziej popularny w środowisku osób trenujących w wykorzystaniem masy własnego ciała, to osobiście uważam, że ta pozycja jest dedykowana nie tylko im. Traktuje bowiem o treningu siłowym szeroko pojętym.

Oddech, skupienie i przepona – wady „Nagiego Wojownika”

Książka zawiera dużo praktycznych porad i ciekawostek, ale ma również swoje wady. Tsatsouline bardzo dużo pisze o prawidłowym oddechu i odpowiednim napinaniu mięśni. Owszem te sprawy są dość ważne, ale chyba trochę za dużo uwagi temu poświęcono. W pewnym momencie miałem wrażenie, że koncentracja na napinaniu mięśni i praca przepony (o przeponie też jest nie mało) są ważniejsze niż sam trening. Autor trochę za bardzo się na tymi aspektami treningu rozwodzi. Czytanie momentami robi się trochę męczące i nudne, a niektóre rady dość dziwne, np. ćwiczenie oddechu siły poprzez zwiększenie ciśnienia w brzuchu. Cytuję:

Najpierw zaciśnij odbyt… …Następnie przyj jakbyś chciał się wypróżnić, utrzymując przy tym zaciśnięty odbyt

Hmm… Być może wykażę się zbytnią ignorancją, ale nie sądzę by komuś zachciało się trenować ściskanie zwieraczy. W „Nagim Wojowniku” przeczytasz nieco o praktykach dawnych mistrzów wschodnich sztuk walki co trochę nie pasuje do reszty. Z jednej strony autor przedstawia ideę szybkiego zdobycia siły poprzez jak najkrótszy trening, a z drugiej poleca rozwodzenie się nad oddechem, pracą przepony itp., na wzór mnichów z Shaolin, którzy trenowali całymi dniami, nawet przez sen. Być może jednak na pozór tak mało istotne czynności wykonywane przez starych mistrzów, a zapomniane przez współczesnych trenerów, są tajemnicą sukcesu tych najlepszych. Niczym bohater filmu „Karate Kid”, który został najlepszym wojownikiem, mimo że jego sensei kazał mu głównie medytować oraz malować płot.

PODSUMOWANKO

Mimo wszystko uważam jednak, że książka „Nagi Wojownik” jest warta przeczytania. Polecam ją wszystkim zainteresowanym treningiem siłowym. Przede wszystkim dlatego, że odkrywa zupełnie nieznane oblicza siły i jej natury. Uświadamia jednocześnie jak złożoną maszynerią jest ludzkie ciało i jak istotna jest współpraca wszystkich mięśni podczas generowania mocy. Polecam z czystym sumieniem.