Kalistenista vs powerbuilder – starcie dwóch sportowców na YouTube

Jeden z kanałów na youtube oferuje nam całkiem ciekawą rozrywkę polegającą na walkach adeptów sportów siłowych. Seria o nazwie „Strength Wars” to zbiór filmów, na których zobaczyć możemy pojedynki siłaczy specjalizujących się w rozmaitych dziedzinach sportu siłowego poczynając od street workoutu, poprzez kulturystykę, a kończąc na strong-man. A wszystko to na kanale BodybuildingRev. Dwaj uczestnicy pojedynkują się w różnych konkurencjach siłowych, będących mieszanką specjalności obydwu z nich.Mnie oczywiście zainteresował odcinek z udziałem kalistenisty (jakkolwiek nazwiemy osobę uprawiającą kalistenikę), który stanął naprzeciw powerbuildera. Powerbuilding to niezbyt popularna dziedzina sportu siłowego będąca mieszanką kulturystyki i trójboju siłowego. Pojedynek okazał się bardzo interesujący i pozwalający wyciągnąć pewne wnioski. Jak się potoczył? Zobacz sam.

Uczestnicy i konkurencje

Uczestnikiem reprezentującym kalistenikę był Matthias, 25-latek ze Szwajcarii. Trzeba przyznać, że chłopak wygląda dość skromnie. 169 cm wzrostu i 69 kg wagi nie czyni go potworem. Jak się później okazało pozory mylą. Jego przeciwnik Koray to powerbuilder z Niemiec żyjący na tym świecie od 20 lat. Choć jego parametry nie odstraszają – 171 cm wzrostu i 75 kg wagi – to Matthias wyglądał przy nim jak chłopiec do bicia. Właściwie to dziwię się, że nie uciekł na sam jego widok.

Zawodnicy podjęli wyzwanie. Pojedynek składał się z trzech konkurencji. Pierwszą był martwy ciąg ze sztangą ważącą 120 kg. Z tym ciężarem należało wykonać 20 powtórzeń. Kolejna konkurencja to podciąganie na drążku, również 20 powtórzeń, jednak w tym przypadku uczestnicy mieli przywiązany do pasa 24-kilogramowy odważnik kettlebel. Na koniec śmiałkowie byli zobligowani do wykonania 15 powtórzeń ćwiczenia o anglo-brzmiącej nazwie squat clean, czyli po naszemu mówiąc: zarzut sztangi i przysiad. Tym razem waga sztangi wynosiła 50 kg.

Pojedynek polegał na tym, że każdy z zawodników miał wykonać wszystkie konkurencje w czasie krótszym od swojego rywala. Kto wygrał?

Przebieg pojedynku? Kto był prawdziwym zwycięzcą?

Kto był prawdziwym zwycięzcą tego pojedynku? Oczywiście Koray, w końcu wykonał wszystkie ćwiczenia szybciej niż przeciwnik. Jednak szczerze mówiąc, to moim zdaniem Matthias, choć zszedł ze sceny jako pokonany, był bohaterem tego odcinka.

Martwy ciąg to nie jest coś, w czym kalisteniści czują się najlepiej, a jednak skromniejszej budowy Matthias przegrał tylko nieznacznie. Gdy zawodnik z Niemiec zabierał się już do podciągania, Matthiasowi zostały tylko 3 powtórzenia martwego ciągu. Chwilę później dołączył do Koraya na drążku, gdzie rozłożył go na łopatki. Wyprzedził Niemca już na samym starcie, tym samym obejmując prowadzenie w całym pojedynku. Koray widząc w perspektywie swoją przegraną próbował dotrzymać kroku przeciwnikowi raz za razem paląc powtórzenia, których sędziowie nie zaliczali. Choć plecy miał ze cztery razy szersze niż kalisteniczny Szwajcar, to jednak ich siła pozostawiała wiele do życzenia. Gdy Matthias skończył podciąganie idąc do squat clean dumnym krokiem, Korayowi zostały jeszcze 3 powtórzenia na drążku. 20-latek wziął się w garść i po chwili był już przy swoim rywalu twarzą w twarz walcząc w ostatniej konkurencji. W tym miejscu mięśnie obu panów miały już widocznie dość. Każde powtórzenie wykonywali na oparach dysząc jak parowozy. Jak można było się domyślić, powerbuilder odzyskał przewagę w tym ćwiczeniu wyprzedzając Matthiasa w okolicach piątego powtórzenia. Prowadzenia już nie oddał. W momencie gdy dotarł do mety, kalisteniście zostało do wykonania 5 powtórzeń squat clean.

Matthias, 69-kilogramowy chłopaczyna ze Szwajcarii. Choć jego środowiskiem naturalnym jest drążek do podciągania, to dotrzymywał kroku większemu Niemcowi w takich ćwiczeniach jak martwy ciąg i zarzut sztangi z przysiadem. Natomiast podczas podciągania skompromitował szersze plecy powerbuildera. W ostatecznym rozrachunku przegrał o 5 powtórzeń walcząc głównie na terytorium wroga. Chociaż wynik pojedynku był jednoznaczny, to pouczył trójboistów i im podobnych by mieli szacunek do kalisteniki.

2 komentarze

  1. Jak dla mnie bez sensu. Powinni zrobić takie 2 rundy. Pierwsza to by było środowisko typowo siłowniane a w drugim typowo kalisteniczne. Założę się że inaczej wyglądał by ten pojedynek jakby dali hspu, podciąganie jednorącz, pompki na jednej ręce, pistolety, etc. Nie ma co ukrywać, jest tu więcej ćwiczeń typowo siłownianych. Tym bardziej że te podciaganie czy tam dipy z ciężarem to robi każdy szanujący się siłacz. 😉

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *