„Kalistenika” z jednej strony jest bardzo precyzyjnym pojęciem. Jest to trening wykorzystujący masę ciała ćwiczącego. Tylko tyle i aż tyle. Bo to jednocześnie oznacza, że nie ma ścisłych ram określających celu treningu jak ma to miejsce w innych sportach. Kalistenika nie narzuca Ci czy trenujesz dla zwiększenia siły, masy mięśniowej, wytrzymałości czy ogólnej sprawności fizycznej. Dlatego uprawiając kalistenikę Twój trening może przybrać różny wymiar. Jest to też powodem, dla którego ten model treningu może być wspaniałym dopełnieniem niemal każdego innego sportu, gdzie należy wykształcić konkretne cechy swojego ciała. Jak jednak postępować, aby kalistenika doskonale współgrała z Twoim ulubionym sportem, aby była trybem idealnie zazębiającym się z inną formą aktywności i przede wszystkim, aby była wartością dodaną do Twojego treningu, a nie piątym kołem u wozu?

Priorytety Twojego sportu

Zauważyłem, że wiele osób chciałoby włączyć do swojego treningowego menu kalistenikę, ale nie bardzo wie jak się za to zabrać. Jak ułożyć plan treningowy podczas gdy tydzień ma jedynie 7 dni, a doba 24 godziny? Poświęcasz swojemu sportowi dość dużo czasu, a gdzie tu jeszcze kalistenika? Czy więc jest sens żeby w ogóle zawracać nią sobie głowę? Bywa tak, że nawet powinieneś i dobrze zdajesz sobie z tego sprawę. Twoja dyscyplina często wymaga podniesienia siły mięśni, wytrzymałości, wzmocnienia konkretnych partii mięśniowych. Nawet kierowcy wyścigowi uprawiają trening siłowy bo jak sami twierdzą sportowa jazda wyczynowym samochodem przez długi czas wymaga nie lada formy. Samą jazdą jednak tej formy podnieść się nie da i trzeba zastosować odpowiedni trening fizyczny.

Bywa więc, że dodatkowy trening siłowy, który na pozór nie ma nic wspólnego z Twoja dyscypliną, może mieć niebagatelne znaczenie. I kalistenika jest tutaj dobrym wyborem. Po pierwsze dlatego, że jak pisałem wcześniej, nie ogranicza Cię do jednego celu treningowego, a po drugie dlatego, że bardzo dobrze rozwija formę ogólna w relatywnie krótkim czasie.

Kalistenika dopełnieniem Twojego treningu

Stare przysłowie mówi, że „jak coś jest dobre do wszystkiego, to jest dobre do niczego”. Jest to jedno z tych porzekadeł, z którym się absolutnie nie zgadzam. Oto przykłady: telefon może być jednocześnie dobrym aparatem fotograficznym (choć nie najlepszym), samochód terenowy może być jednocześnie szybki na szosie (choć nie najszybszy), telewizor może być jednocześnie dobrym odbiornikiem radiowym (choć nie najlepszym), kulturysta może być jednocześnie dobrym trójboistą (choć nie najlepszym).

Rzecz w tym, że czasami zachodzi potrzeba bycia dobrym na wielu płaszczyznach. Według polskiego powiedzenia ktoś, kto jest dobry w wielu czynnościach/sportach nigdy nie będzie mistrzem w jednej. Jest to prawda, jednak działa to również w druga stronę. Mistrz jednej dyscypliny zazwyczaj jest do bani w każdej innej. Nasuwa się więc pytanie: Czy lepiej jest być mistrzem jednej dyscypliny, czy być dobrym w wielu? Odpowiedź: zależy jaka jest to dyscyplina 😉

Tak czy siak, ja doceniam wszechstronność w sportach i uważam, że asekurowanie się pokrewnymi dyscyplinami może wyjść jedynie na dobre. Polecam też stosowanie treningu z masą własnego ciała jako uzupełnienie innych dyscyplin sportowych.

Różne typy aktywności fizycznej – jeden indywidualny model treningu

Do rzeczy. Jeśli uprawiałeś dotychczas jakiś sport, a Twoje serce mocniej zabiło w stronę kalisteniki, to pewnie masz nie lada trudny orzech do zgryzienia. Nie chcesz porzucać dotychczasowej dyscypliny, ale czujesz, że kalistenika jest tym, z czym będzie Ci dobrze. Jak to pogodzić?

Nie dziel swojego rozwoju na dwie różne dyscypliny

Największym błędem jaki możesz zrobić to podzielenie swojego treningowego życia na dwa osobne modele treningu. Zrób wszystko, aby kalistenika jak najbardziej zgrywała się z Twoją dyscypliną. Jeśli jesteś pływakiem, wioślarzem, surferem, to wykorzystaj podciąganie na drążku by wzmocnić mięśnie pleców, których tak bardzo potrzebujesz. Trenujesz sporty walki? Rób pompki eksplozywne i pompki na jednej ręce by zwiększyć siłę ciosu. Przysiady z wyskokiem również Ci się przydadzą. Kolarzom (szczególnie górskim) kalistenike polecam z całego serca. Potrzebujecie wytrzymałych mięśni całego ciała ze wskazaniem na nogi, barki i plecy. Dla was trening z dużą ilością powtórzeń będzie w sam raz.

Cały w tym ambaras, aby zastanowić się jakie ćwiczenia kalisteniczne szczególnie pomogą Ci w Twojej obecnej dyscyplinie i jakich potrzebujesz by przyspieszyć swoje efekty. Osoby zajmujące się głównie kalisteniką wykonują rozmaite ćwiczenia. Ty powinieneś je sobie odpowiednio wyselekcjonować i dostosować do swojego ulubionego sportu. Stwórz swój własny schemat treningowy i zintegruj kalistenikę ze swoja dyscypliną sportową.

Nie musisz zajmować się kalisteniką na osobnej sesji treningowej. Wplataj ćwiczenia do swojego dotychczasowego programu. Oto przykłady łączenia ćwiczeń kalistenicznych z innymi sportami:

KULTURYSTYKA:
Wyciskanie sztangielek na ławce skośnej głową w górę + pompki na poręczach.

KOLARSTWO:
60 sekund jazdy na rowerze na 100%, zejście z roweru i zrobienie 20 przysiadów, przerwa 60 sekund i powtórka całości 5-krotnie (w miejsce przysiadów można wstawić każde inne ćwiczenie, np. pompki).

BOKS:
30 sekund uderzenia w worek lub walka z cieniem + 20 pompek eksplozywnych, przerwa 30 sekund i powtórka całości kilkakrotnie.

SPORTY ZESPOŁOWE:
15-minutowy trening obwodowy po treningu na hali/boisku.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by naprzemiennie serwować sobie treningi kalisteniki oraz innego sportu, ale wiele osób nie ma zwyczajnie czasu na wciśnięcie choćby 2 – 3 treningów w tygodniu dodatkowo, kiedy już trenują częściej. Dla tych osób modyfikacja dotychczasowego planu tak, ażeby kalistenika ogrywała w nich pewną rolę, będzie najbardziej odpowiednia. Zatem dostosuj swój schemat treningowy tak, aby trening siłowy na bazie ćwiczeń z wykorzystaniem masy ciała dopełniał Twój ulubiony sport, a profity z takiego działania na pewno zauważysz.