Kalistenika w dawnej kulturystyce

Hipokryci, ignoranci, krótkowzrokowcy zamknięci w ciasnych ramach swoich własnych przekonań. Tak mogę w kilku słowach określić wszystkich nie doceniających kalisteniki jako praktycznego narzędzia budującego siłę oraz masę mięśniową. Spór trwa. Jest wielu amatorów masy mięśniowej, którzy z uporem maniaka do końca swoich dni będą twierdzić, że ćwiczenia z masą ciała nie grają znaczącej roli w prawdziwym treningu siłowym. Moje zdanie pewnie znasz. Według mnie kalistenika jest fundamentem treningu siłowego i nie będę Cię w tym wpisie przekonywał dlaczego tak jest. Chciałbym Ci natomiast uzmysłowić to, jaką rolę ćwiczenia z wykorzystaniem masy własnego ciała odgrywały w treningu dawnych mistrzów.

Dlaczego kulturystyka? Kulturystyka, drogi kolego, zmieniła się przez ostatnie 50 lat nie do poznania. Dziś kulturysta ma być po prostu jak największy, nawet kosztem proporcji czy rzeźby mięśni. Kiedyś liczyła się nie tylko masa mięśniowa, ale także estetyka sylwetki oraz, uwaga, siła oraz sprawność zawodnika. Zdolności siłowe zawodników same w sobie nie miały co prawda znaczenia na scenie, ale sami zawodnicy przywiązywali dość dużą uwagę do swoich zdolności.

Wielu z nich zaczynało od trójboju siłowego i mogło się pochwalić pokaźnymi rekordami. Kulturysta kiedyś oznaczał nie tylko pozera, ale także atletę, wzór sprawności fizycznej. Dawni mistrzowie dbali o siłę i w treningu dawnych mistrzów kalistenika miała olbrzymie znaczenie.

Vince Gironda – koła gimnastyczne, pompki i bodybuilding?

Vince Gironda to kulturysta lat 50’tych. Na zawodach zajmował wysokie miejsca i choć może nie zasłynął jako długofalowy mistrz, to zdobył uznanie jako jeden z najlepszych trenerów kulturystyki. Jego sławna siłownia Vince’s Gym założona została w 1944 roku i zrodziła niejednego mistrza, m.in. Larrego Scotta, który tytuł Mr. Olympia zdobył dwukrotnie.

Vince Gironda słynął ze swojego osobliwego podejścia do treningu. Nie kopiował metod innych trenerów lecz wdrażał własne, oparte na osobistych doświadczeniach. Ciekawostką jest, że jednym z jego sztandarowych ćwiczeń na klatkę piersiową były rozpiętki na kołach gimnastycznych, które były obowiązkowe w programie treningowym Larrego Scotta. Na zdjęciu Larry Scott:

larry scott flys on rings

Na poniższym filmie możesz także zobaczyć jak student filozofii Vince’a Girondy prezentuje jedno z ćwiczeń na klatkę piersiową o tajemniczo brzmiącej nazwie „fulcrum push-ups” (pompki z punktem podparcia):

Przypominam, że cały czas mowa o bodybuilderach. Vince Gironda umieszczał w planach treningowych swoich podopiecznych także podciąganie. Poniższy film pokazuje specyficzny wariant podciągania pożądany w kulturystyce, podciąganie mostkowe (sternum pull-ups):

To niesamowite jak ćwiczenia kalisteniczne budowały mięśnie kulturystów trenujących w Vince’s Gym i jaką siłę im gwarantowała jednocześnie.

Reg Park – przede wszystkim siłacz

Reg Park, oprócz tego, że mógł pochwalić się wzorową sylwetką kulturysty, zasłynął niesamowitą siłą. Jako pierwszy w historii wycisnął 500 funtów na ławce (około 225 kg). Szczerze mówiąc niewiele wiem o treningu Parka. Jego najbardziej lubianą metodą treningową było 5×5. I jednym z ćwiczeń, do którego stosował właśnie tę metodę były pompki na poręczach, czyli kalisteniczne dipsy. Reg wykonywał 5 serii po 12 powtórzeń, jak podają niektóre źródła.

Reg Park

Zaciekawiła mnie jeszcze jedna rzecz, jaką powiedział Reg Park w jednym z wywiadów:

„Uwielbiałem ćwiczyć brzuch od czasów szkoły – pamiętam że za każdym razem gdy nie słuchaliśmy trenera na zajęciach, kazał nam robić unoszenie nóg w zwisie, a ponieważ rzadko poświęcałem mu uwagę – robiłem to ćwiczenie przez większość czasu w czasie lekcji. W wyniku tego miałem doskonale rozwinięty sześciopak już w wieku 16 lat.”

Wznosy nóg w zwisie – właśnie temu ćwiczeniu mistrz zawdzięczał swój brzuch. W dzisiejszych czasach brzuch trenuje się na maszynach, co woła o pomstę do nieba.

Arnold Schwarzenegger – „Wszystkie ćwiczenia, które wykonujesz z masą własnego ciała są świetne”

Wszystkim znany Arnold wzorował się między innymi na wyżej wspomnianym Regu Parku. Sam natomiast był guru kulturystyki przez wiele lat. Był, ponieważ dziś metody jakie preferował Arnold Schwarzenegger nie do końca cieszą się uznaniem.

W jednym z wywiadów Arnold powiedział:

„Wszystkie ćwiczenia, które wykonujesz z masą własnego ciała są świetne. Niezależnie od tego czy są to brzuszki, czy są to wznosy nóg, czy są to dipsy, czy podciąganie na drążku, wszystkie te ćwiczenia są niesamowite. Jestem tego wielkim zwolennikiem. W przypadku podciągania…. Jeśli ważysz 240 funtów, to powinieneś mieć siłę faceta ważącego 240 funtów”

(Pełny wywiad tutaj: https://www.youtube.com/watch?time_continue=411&v=QcM9CZMMDkU cytat od 5:45)

Arnold podkreśla znaczenia siły względnej w podciąganiu i opowiada o tym jak wpływa ona na trening.

Poniżej film, na którym Schwarzenegger wykonuje podciąganie na drążku. Zwróć uwagę, że współcześni kulturyści, jeśli w ogóle się podciągają, to podciągają się jedynie do kąta prostego w łokciach. Przez ostatnie lata wykształcił się ten śmieszny sposób podciągania popularny wśród kulturystów. Arnold robił to tak jak należy:

Arnold Schwarzenegger nie gardził pompkami na poręczach, pompkami francuskimi, podciąganiem, a nawet pompkami w staniu na rękach z asekuracją partnera.

Arnold Handstand push ups

Bierz przykład ze starych mistrzów. Pozdrawiam!

Źródła:

  1.  http://rosstraining.com/blog/2015/03/21/arnold-schwarzenegger-bodyweight-exercise/
  2.  http://www.sportowiec.org/trening-klatki-na-kolkach-gimnastycznych
  3.  http://www.jwip.pl/readarticle.php?article_id=1503

42 komentarze

  1. A mało to takich co ciagle najeżdżają na siłownie ? Tłmaczą ze silownia nie rozwija sily funkcjonalnej, ze trening z masa ciała jest najlepszy, najbezpieczniejszy, najlepszy do budowania sily, masy , rzeźby itd. Pelno jest takich. Oczywiście tacy zazwyczaj mysla ze silownia = kulturystyka. W obu tych przypadkach jest to zwykly brak wiedzy. Każdy kto dluzej siedzi w tym temacie wie ze oby dwa treningi dobrze się uzupelniaja. Najlepiej jest to polaczyc.
    tez mogę dac kilka przykladow:
    np. tutaj clarence kennedy bardzo dobry sztangista wykonuje czysto silowego muscle upa ( min 5:50 )

    https://www.youtube.com/watch?v=yaiwBqjakHc

    kolejny sztangista jak widać pierwsza minuta to kalistenika
    https://www.youtube.com/watch?v=f3yoCDjkIio

    teraz sztangistka
    https://www.youtube.com/watch?v=rFCuiWOxuuM

    kolejna
    https://www.youtube.com/watch?v=4rsZUYnrLzg

    a teraz w druga strone
    tutaj film o prawidłowych przysiadach ze sztanga gości co trenują kalistenike
    https://www.youtube.com/watch?v=X0qC1k0Zi6k

    https://www.youtube.com/watch?v=i2jWC6aQOt4

    https://www.youtube.com/watch?v=fV8-UsMJPjQ

    Przykladow jest mnoswo moglbym tu wstawiać linki godzinami ale nie o tu chodzi. Jak ktoś będzie chciał to znajdzie 🙂

    1. Dokładnie. Widzisz… W sportach gdzie liczy się wynik, a nie tylko wygląd, kalistenika jest wciąż doceniana. Dlatego mój wpis dotyczył tylko kulturystyki, bo głównie w tym sporcie wszystko poszło trochę w złą stronę moim zdaniem. Oczywiście kij ma dwa końce i są tacy co tylko kalistenikę uważają za słuszną. Z jednej skrajności w drugą.

    2. W srodowisku silaczy tez kalistenika jest cisnieta. Wystarczy wejsc na bodyfactory.pl 🙂 i slynny artykul knife który juz chyba byl nawet na tym forum 🙂 ale zazwyczaj komentuja to wielkie koksy wywalaja po 300 na martwy a nie podciagna sie ani razu 🙂 dlatego mi bardziej imponuja sztangisci od trojboistow. Ja tam osobiscie lubie ciezary i kalistenike ( nie street workout ). Chcialbym to jakos polaczyc ale nie ma jak. Zawsze sobie wyobrazam siebie jak biore duzy ciezar w podrzucie, rwaniu, przysiadzie a jednocześnie nawalam na drazku fronty, podciagniecia na jednej rece itd. 🙂

    3. Jak to nie ma jak? W crossficie nie mają z tym problemu. Robią rwanie, podrzut i trening na kółkach/drążku. Kalistenikę i ciężary można miksować na 1000 sposobów.

    4. Chodzi o te ze aktualnie nie mam dostepu do ciężaru a w pokoju by mi sie nie zmieścił sprzet 🙂 zreszta jakbym mial możliwość to o boze co to by byly za treningi. Motywacja 1000 % wtedy by byla. Bo tak to nie ukrywam czasami brakuje mi tego ciężaru i czuje sie taki niespelniony do konca 🙂 same wykonywanie ćwiczeń zlozonych daje mi ogromna radosc z treningu nawet jesli robie to malym ciezarem. Mam plany na przyszlosc ze jak juz skoncze szkole i sie wyprowadze to chce sobie zrobić taka silownie wlasna w domu gdzie bede mial pelno ciezaru, sztangi, stojaki, porecze, drazek, kolka gimnastyczne, i inne takie i bede cwiczyl na tym do konca swiata. Taki moje wymarzone zycie 🙂

  2. Wszystko fajnie tylko Arnold jechał na koksie więc też za dużo wspólnego z kulturystami starej daty nie ma wspólnego.Nie wiem jak Vince.

    1. Oczywiście, każdy z nich brał koks. Chciałem jednak porównać same podejście do kulturystyki dawnych i współczesnych zawodników. Dawniej mimo koksu nieznane były takie zjawiska jak palumbolizm, czy brak umiejętności podciągnięcia się mając atletyczną sylwetkę. Poza tym, jak słusznie stwierdziłeś, Arnold też brał koks, pewnie też i Larry Scott, więc śmiało możemy stwierdzić, że koksując można robić masę wolnymi ciężarami jak i kalisteniką i nie ma co negować tej drugiej, tym bardziej, że oprócz masy daje też jakąś tam sprawność.

  3. Witam. Dawno tu nie zaglądałem i cieszę się że stronka wciąż istnieje i się rozwija 🙂 Odkąd pogodziłem się ze swoimi ograniczeniami i zacząłem ćwiczyć dla przyjemności a nie dla pogoni za wynikiem, czuję się lepiej ze sobą i co ciekawe nawet lepiej się rozwijam niż gdy planowałem jakieś makrocykle i cudowałem z różnymi systemami treningowymi. Po prostu robię to co lubi mój organizm i on mi się za to odwdzięcza. Totalny mix wszystkiego zwany fachowo treningiem instynktownym. Jednakże nawet w takiej „rekreacji” sprzęt jest niezbędny. W domowych warunkach czy plenerze można robić fajne treningi, utrzymywać sprawność i powoli się rozwijać ale na większe efekty nie ma co liczyć. Na coś takiego może sobie pozwolić taki „sportowy emeryt” jak ja który ćwiczy głównie po to żeby trzymać jaką taką formę i się nie rozlecieć. Ale nawet jak nie ma już się większych ambicji fajnie jest jakieś postępy odnotowywać. Po przejściu na tryb „rekreacyjny” i zmianie profilu treningów na bardziej ogólnorozwojowy przez parę miesięcy redukcja zrobiła się sama, z 95 kg spadłem na 85 i w zasadzie nie narzekałem ale czułem się jakiś niepozorny. Po 3 miesiącach w klubie jest 88 kg i to bez żadnego cudowania z żarciem jak kiedyś. Jem na co mam ochotę i ile mam ochotę. Jak mi się poprawiło mogę spokojnie bawić się w domu wolnymi ciężarami bo zimą na siłkę jeździć mi się nie chce 😉
    Do kolegi Kevina się zwrócę. Napisałeś „chce sobie zrobić taka silownie wlasna w domu … i bede cwiczyl na tym do konca swiata”. Otóż ja też miałem takie marzenie i je zrealizowałem. Mam zestaw sztangielek od 4 do 24 kg stopniowane co 1 kg, wszystkie rodzaje gryfów do sztang, furę obciążeń, ławeczki, drążek, poręcze i dużo innych gadżetów których wymieniać mi się nie chce. Pamiętam z jaką radochą kompletowałem ten sprzęt i też myślałem że gdy wreszcie zdobędę wszystkie sprzęty to nic mi do szczęścia nie będzie potrzebne. I co? G**no 🙁 Dotarło do mnie że jestem w ślepej uliczce. Taki zestaw sprawdza się gdy się jest początkującym albo kończącym przygodę ze sportem. W pierwszym przypadku po jakimś czasie dochodzisz do punktu w którym już wiele nie zdziałasz tym co można zgromadzić w domu. I odkrywasz że niepotrzebnie wydałeś kupę kasy i zagraciłeś dom bo żeby robić prawdziwe postępy i tak musisz iść na siłkę z prawdziwego zdarzenia… Ja już nic nie muszę, mogę sobie machać moimi domowymi zabawkami i dla odmiany iść sobie od czasu do czasu na siłkę, ale Ty chcąc się konkretnie rozwijać nie trać na to czasu tylko weź się za to co Ci w tym pomoże – treningi na porządnym sprzęcie. I każdemu mogę to doradzić z perspektywy moich 25 lat treningów. Pozdrowionka 🙂

    1. Troche nie rozumiem twojego toku myslenia ( czesc komentarza skierowana do mnie ). Co masz na mysli silownie z pierwszego zdarzenia. ? Co tak naprawde oprocz tego co wymienilem we wczesniejszym komentarzu jest mi potrzebne ? Co moge znalezc wiecej na silowni ? Moge zrobic na tym wszystkie ćwiczenia ktore sa mi potrzebne do ksztaltowania sylwetki. Prawda jest taka ze z masa ciala mozna robic postepy w nieskonczonosc. Tylko ze tak jak pisalem zdecydowanie wole ciezary ale kalistenika tez mnie jara moze nie tak jak ciezary ale uważam ze jest to swietny rodzaj treningu. Jednak ja tam wolalbym np. podciagac sie z ciezarem rownym masie ciala niz robic podciaganie na jednej rece ( mysle ze podciaganie na jednej rece odpowiada podciaganiu sie z ciezarem rownym masie ciala ) . Sam fakt ze mam doczepiony ciezar przy pasie sprawia ze czuje sie duzo lepiej.

    2. A i co do rozwijania sie. Niestety pogodzilem sie z tym ze juz nic nadzwyczajnego nie osiagne w sporcie jestem raczej zwyklym czlowiekiem ktory chce sie rozwijac wlasnym tempem, powoli do przodu. Aktualnie skupiam sie na rozwiajniu czegos innego najbardziej a trening traktuje jako dodatek do życia ktory ma poprawiać jego jakosc a nie byc źródlem frustracji ze nie idzie mi tak jak gosciom z youtuba. Jakies tam wyrobione nawyki zywieniowe oraz aktywnosc fizyczna daje mi motywacje i energie do rozwijania sie w tym na czym teraz mi zalezy. Mialem pewien okres ze nie cwiczylem dosc dlugi czas bo stwierdzilem ze i tak nic z tego jednak jak zobaczylem jak zle sie czuje i nie mam na nic energi docenilem to co juz mam ( z pomoca pana Rafala 🙂 ). Tobie tez polecam takie myslenie bo widze po twoich wypoweidziach ze cierpisz na tzw. „perfekcjonzim „. Wszystko musi byc perefekcyjne. Trening na profesjonalnej siłowni z najlepszym sprzetem bo inny nie ma sensu 😉

    3. Już wyjaśniam, ale najpierw odniosę się do perfekcjonizmu. Owszem, byłem perfekcjonistą i nadal jestem, ale w tym znaczeniu że jeśli coś robię i poświęcam temu swój czas to chcę mieć przeświadczenie że przyniesie mi to optymalny efekt. Kiedyś lubiłem rąbać drewno siekierą, namachałem się i napociłem a po całym dniu pracy było urobku może ze 200 kg. Dziś wolę wziąć piłę mechaniczną i w dzień naciąć pół tony 🙂 Może to porównanie niespecjalnie pasuje do treningu, ale zasada jest taka : pracownik jest tak dobry jak jego narzędzia.
      A co do Twojego pytania co możesz znaleźć więcej na siłowni.. najpierw trzeba się określić jakie się ma cele, co się chce osiągnąć przez trening i jakie narzędzia są do tego potrzebne. Jeśli chcesz trenować w wydaniu rekreacyjno – ogólnorozwojowym, to mój zestaw sprzętu w zupełności wystarczy. Z masą ciała i podstawowym sprzętem można robić postępy, ale nie w nieskończoność. Opiszę Ci dla przykładu jak to działa u mnie. Większość czasu ćwiczę rekreacyjnie i bez większego ciśnienia. Latem treningi w plenerze na fit parkach, przejażdżki rowerem i basen, kiedy kończy się sezon wracam do mojej domowej siłowni i macham sobie tym co mam ciesząc się że nie dziadzieję, jestem sprawniejszy i silniejszy niż faceci ponad 10 lat młodsi i to daje mi wielką satysfakcję. Ale od czasu do czasu patrzę krytycznie na siebie, stwierdzam że jeszcze mi się chce robić coś ambitniejszego i dokładam do pieca. I co się dzieje, gdy chcesz zrobić porządny cykl z progresją ciężaru i użyciem suplementów na domowym sprzęcie? Naładuję się kreatyną, nitroboosterami i wszelkimi dostępnymi wynalazkami, siła rośnie z tygodnia na tydzień i ciężary też. I niezadługo pojawiają się ograniczenia. Chciałoby się robić wyciskanie ze sztangielkami co najmniej 20 kg na rękę, ale weź teraz zarzuć sobie to do pozycji wyjściowej i co ważniejsze odłóż żeby nie zrobić sobie krzywdy i nie rozwalić pokoju. To może sztanga na klatkę? Odłóż sztangę 80 – 90 kg na stojaki tak żeby się nie przewróciły, gdy robisz na maxa i nie masz siły jej opanować po ostatnim powtórzeniu wykrzesanym resztką sił. Biceps? Do 30paru kg na sztandze czujesz mięśnie, powyżej już bardziej ból przeciążanych stawów. Plecy? Samo podciąganie się nie wystarczy, trzeba jeszcze dołożyć coś z ciężarem a jak tu ćwiczyć marną 20-tką skoro mięśnie chcą więcej? Składasz z 2 par sztangielek jedną, robisz np.podciąganie w opadzie z 30-tką a potem dwa dni czujesz kręgosłup.
      I tak można długo. A siłka „z prawdziwego zdarzenia” te problemy rozwiązuje. Nie ma siły żeby odłożyć ciężkie sztangielki? To idziesz na maszynę, zakładasz choćby 60 kg na stronę i jedziesz. Jak Cię przygniecie, to fajnie, wiesz że dałeś z siebie wszystko. Do sztangi jest stabilne stanowisko, możesz po ostatnim ruchu walnąć ją za siebie i nic się nie przewróci. Na biceps nie szamoczesz się ze sztangą, tylko idziesz na wyciąg, zakładasz ile dasz radę unieść i nie katujesz łokci. Na plecy siadasz na maszynie, masz oparcie dla klatki i ciągniesz łapami ile wydolisz nie martwiąc się o kręgosłup. Poniesie Cię i założysz 100 kg? Zrobisz dwa ruchy i puścisz uchwyty, narobisz hałasu ale odejdziesz od maszyny bez naderwanych pleców. Itp., itd..
      I do innych celów też się nie obędziesz bez sprzętu. Chcesz pracować nad kondycją? Ok, idziesz biegać albo wsiadasz na rower i runda po parku. A co jak nie ma pogody? A na siłce zwisa Ci że leje i wieje, wchodzisz na bieżnię i drepczesz w cieple do woli.
      I tak to wygląda. A czy te narzędzia są Ci potrzebne, czy chcesz wejść na wyższy level treningu decydujesz sam. Można robić 3-4 kg masy w rok, jak się ma na to czas, ja wolę pocisnąć, zrobić to w 2 miesiące a przez resztę roku ćwiczyć na podtrzymanie by mieć czas i siłę na inne dziedziny życia

    4. Z calym szacunkiem bo jesteś duzo starszy ode mnie ( piszesz ze cwiczysz 25 lat a ja nawet tylu nie mam 🙂 ) ale troche pierdzielisz za przeproszeniem. Ludzie sobie jakos radza na domowych silowniach bez zadnego problemu. Masz tutaj gosci co dzwiga po 200 kg w martwym ciagu i po 180 w przysiadzie w domu
      https://m.youtube.com/watch?v=uxx-59I1XzA

      Co do przykladu z bieganiem. Serio ? Myslisz ze dla biegacza deszcz jest przeszkoda zeby nie zrobic treningu ?
      Wszystko da sie zrobic jak sie chce.
      Po za tym masz dziwne myslenie. Trening z masa ciala oraz zw podstawowym sprzetem jest rekracyjny a ten prawdziwy trening to na ” profesjonalnej silowni „. Sorry ale jestes jedna z tych osob ktorej mozna przedstawiac milion dowodow oraz przykladow ze z samym ciezarem ciala mozna zbudowac swietna sylwetke ( chociazby Kura Workout) a i tak bedzie dalej twierdzic ze sie nie da w zaden. Dla mnie to sa zwykle wymowki nic wiecej.

    5. No cóż. Chciałem Ci coś doradzić a Ty na to że pierdzielę 🙁 może nie przemawia do Ciebie że można coś zrobić łatwiej, bezpieczniej i wygodniej ale tak już jest że każdy zbiera doświadczenia na własnej d.., nikt Ci tego nie broni 🙂 Jesteś młody, masz czas i zdrowie, nie musisz iść do celu najprostszą drogą.
      Nie przypisuj mi tego co nie powiedziałem – nie twierdzę że samym ciężarem ciała nie da się zbudować sylwetki. Jak ktoś się uprze to się da. Można tak kombinować z ćwiczeniami żeby kompleksowo przetrenować wszystkie grupy i też efekty będą. Nawet spektakularne jak się dołoży dobre koksy 😉 a że będzie trudniej i dłużej? Jak kto woli, jeśli tak lubi to czemu nie. W innych dziedzinach też można nie ułatwiać sobie życia jeśli ktoś lubi mieć pod górkę. Można biegać w błocie lub śniegu i jak się ma z tego frajdę to można to robić. Ja też kiedyś biegałem zimą, podciągałem się na trzepaku jak nie miałem drążka w domu, łapy przymarzały ale byłem dumny z siebie że jestem twardy. Teraz wolę satysfakcję z tego że trening przynosi mi efekty i sprawia przyjemność, nie chce mi się już zgrywać twardziela 🙂

    6. Wez tez pod uwage ze nie kazdy ma warunki do trenowania. Chodzilem kiedys na silownie do kolegi. Wszystko bylo. Sztangi, porecze,ciezary, drazek. Po za takimi przeszkodami jak np. za male talerze od sztangi co powodowalo ze ciezej bylo zachowac technike i bardziej to przypominalo martwy ciag z deficytu niz zwykly martwy ciag, z sufitem który byl za nisko przez co nie szlo robic ohp na stojaco ani sie dobrze podciagac, porecze byly wmontowane w laweczke i kolega musial siadac na laweczce zeby nie lataly porecze na wszystkie strony, a jak samemu sie cwiczylo to trzeba bylo polozyc ciezar. Pomimo to bardzo dobrze mi sie cwiczylo na tym i nie marudzilem nigdy. Teraz juz nie ma tego sprzetu i cwicze w domu bo do silowni nie mam dostepu i tez jest spoko. Idzie przetrenowac miesnie zeby dostaczyc bodziec.
      Jakbym mial plakac ze nie mam na czym cwiczyc to co by ze mna bylo ? Dalej wazyl bym 50 kg i kazda dziewczyna byla by ode mnie silniejsza 😉
      Co do zgrywania twardziela. Cwicze 3x w tyg po 30-40 min tyle wystarcza mi zeby robic postep 🙂

    7. O Panie Traper… Po tym co tu przeczytałem zrozumiałem wszystkie Twoje rozterki. Nawet nie wiem jak się do tego odnieść. Jakby coś takiego napisał tu 18-latek z wątpliwościami młodziaka to odpowiedziałbym mu tak:

      Lepiej wyciskać 100 kg na sztandze niż 200 na maszynie. Lepiej wyciskać hantle 2×20 kg niż sztangę 100 kg. Dzisiejsze maszyny robione są tak, że nawet kobiety ćwiczą z ciężarem ponad 100 kg, a faceci na niektórych maszynach biorą po 250 kg na nogi a nie są w stanie zrobić 30 zwykłych przysiadów. Maszyna na plecy? Jasne. Tonami. Ale podciągnąć się brodą nad drążek rzecz niemożliwa.

      Rośnie nam w klubach fitness pokolenie kloców bez formy i ze zniszczonymi stawami. Bo maszyna rzecz jasna stawy odciąża. Czy w profesjonalnych boksach crossfitowych są jakieś maszyny? Nie. Czy w salach gimnastycznych są? Nie. Czy we flow-parkach street workoutowych są? Czy ten blog zrzesza ludzi którzy chcą uprawiać kulturystykę? 🙂

      Tak bym odpisał 18-latkowi, ale Tobie, facetowi z 25-letnim doświadczeniem głoszącemu takie nowinki, to naprawdę nie wiem.

    8. Tak sobie chciałem podzielić się swoimi przemyśleniami. Niekoniecznie wszyscy się muszą ze mną zgadzać, jeśli ktoś ma inne zdanie to można w cywilizowany sposób wymienić poglądy. Przykro mi że nawet tutaj dotarł aktualny trend polegający na chamstwie i obrażaniu. Koledze nie mającemu nic wspólnego z kulturą odpowiem w jego stylu : mnie kurwica bierze, jak jakiś przemądrzały koleś produkuje się i usiłuje coś mądrego napisać, ale nie bardzo ma coś do powiedzenia i jedyne na co go stać to wulgaryzmy. Wyobraź sobie kolego, że akurat ja wygrywam w życiu, jestem spełniony na wielu polach i sportowo też, robię to co lubię i przynosi mi to efekty. A w syfie to może Ty tkwisz (wcale bym się nie zdziwił, bo prezentujesz ton wypowiedzi typowy dla frustrata) i mierzysz innych własną miarą :-/
      Natomiast tym co polemizują na poziomie mogę odpowiedzieć. Nie twierdzę że kulturystyka jest najlepsza i ćwiczyć należy w białych rękawiczkach na pachnących maszynach. Ćwiczyłem latami na sprzętach plenerowych ze „ścieżki zdrowia” (taki relikt minionego ustroju, odpowiednik dzisiejszych fit parków), spędziłem setki godzin na prymitywnych siłowniach garażowych, gdzie sprzęt był robiony z czego się dało. I właśnie dlatego wiem że to niewiele daje. I piszę to nie po to by deprymować młodych, tylko żeby pokazać że nie muszą popełniać błędów które już inni popełniali. Z tym że ciężko nazwać to błędem, bo w czasach kiedy ja zaczynałem innej możliwości po prostu nie było. Teraz na każdym osiedlu są po trzy kluby i nikt nie musi męczyć się ćwicząc złomem.
      Kevin – piszesz że nie każdy ma warunki do trenowania. Pewnie, nie każdy może zbudować sobie w domu siłownię. Ale każdego stać na to by ćwiczyć w cywilizowanych warunkach. Karnet do klubu może się wydawać drogi, ale tą stówę miesięcznie można wykroić z innych „niezbędnych” wydatków. Odpowiedz sobie szczerze, ile wydajesz na ciuchy, smartfony i inne gadżety? Nie trzeba być bogatym, wystarczy umieć oszczędzać.
      Rafał – ja już nie mam rozterek. Bynajmniej nie na polu sportowym. Ćwiczę tak jak lubię, mam efekty bo korzystam ze zgromadzonego doświadczenia i czasem mam potrzebę tym doświadczeniem się podzielić. Nie przeczę, sporo to doświadczenie wzbogaciłem dzięki Twoim radom i za to Ci dziękuję. Pomagasz ludziom osiągać swoje cele, masz wielką wiedzę i to szanuję. Ale nie jesteś alfą i omegą, moim zdaniem za bardzo idziesz w modnym kierunku „crossfitowym” i negujesz zdobycze techniki. Odwołam się do Twoich własnych słów z początku artykułu. Jak określasz ludzi zamkniętych w ciasnych ramach własnych przekonań? Kalistenika jest cennym narzędziem pomagającym w rozwoju. Ja tego nie neguję. Ale czy Arnold i wszyscy dawni mistrzowie osiągnęli mistrzostwo korzystając tylko z tego narzędzia? Ty negujesz wszystkie inne. Więc czy nie należysz do tych zamkniętych?

    9. Nawet jakbym mial wydawac ta 100 miesiecznie to sorry ale wszelkie maszyny omijal bym szerokin lukiem i przebywalbym na stanowisku z wolnym ciezarem 😉 masz pretensje ze jestes atakowany ale sie nie dziw. Wchodzisz na bloga ktory dotyczy kalisteniki oraz ostatnio zaczynaja sie pojawiac artykuly o innych treningach funkcjonalnych oraz odwiedzaja go najczesciej ludzie co wlasnie trenuja w ten sposob. Sorry ale to tak jakbys wszedl na strone gdzie przebywaja ludzie co sa na diecie wegetarianskiej i zaczalbys pisac ze jednak warto dodac trochę miesa do diety bo bez miesa to taka dieta nie ma sensu. Jak zaczales pisac ze trzeba cwiczyc w profesjonalnych warunkach to na poczatku stwierdzilem ok no faktycznie masz troche racji. Z tym ze myslalem ze chodzi Ci bardziej o sale na ktorych cwicza np. ciezarowcy gdzie maja doslownie caly potrzebny sprzet do rozwijania sie. Ale jak zaczales po tem wyskakiwac z maszynami to serio nawet nie wiedzialem co odpowiedziec. Odpowiedz mi na pytanie jakie znaczenie maja cwiczenia z maszynami w naszym treningu gdzie liczy sie wynik ? Jak chce osiagnac podciaganie na jednej rece to jakaś maszyna niby mi w tym pomoze ? Jak chce zwiekszyc ciezar w podrzucie to co mam robic na tych maszynach zeby to osiagnac ? Jak odpowiesz na te pytania to zrozumiesz dlaczego jesteśmy tak zniesmaczeni tym co tu powypisywales 🙂

    10. Spróbuję odpowiedzieć, bo jak już zaczęliśmy ciekawą dyskusję to trzeba być konsekwentnym. Zacznę od tego : uważam że zamykanie się na jakieś formy treningu jest głupotą, a zwłaszcza dla idei. Mnie, owszem, bardziej bawi trening ukierunkowany na kulturystykę, ale stosuję inne formy w celu zróżnicowania tego treningu i zaskakiwania organizmu. W sezonie letnim wolę ćwiczyć w plenerze i wtedy można powiedzieć że uprawiam kalistenikę. Ba, byłem kiedyś „prekursorem” kalisteniki zanim jeszcze w ogóle powstało to pojęcie, do moich treningów plenerowych namawiałem kolegów żeby odciągnąć ich od żelastwa by poćwiczyć w inny sposób. I dlatego wchodzę na bloga o kalistenice, bo ta forma treningu jest mi bliska. Ale fakt że lubię ćwiczyć w ten sposób nie przesłania mi świadomości że to nie wystarczy. Osłabia mnie gdy ktoś rezygnuje z możliwości optymalnego rozwoju dla zasady, bo naczytał się gdzieś że trening z własnym ciałem jest najlepszy więc ciężarami się już brzydzi. A maszynami to już w ogóle. I śmieszą mnie wszelakie ideologie, tak jak wymieniona przez Ciebie analogia do wegetarianizmu. Owszem, ja też ograniczyłem znacząco mięso (z powodów zarówno zdrowotnych jak i „ideologicznych”), ale czy to znaczy że mam pałać niechęcią do tych co mięso jedzą?
      Wracam do meritum. Pytasz jakie znaczenie mają maszyny w treningu i czy pomogą Ci w osiągnięciu konkretnego celu w danym ćwiczeniu. Mógłbym Ci odpowiedzieć że mają większe niż Ci się wydaje, jeśli spojrzysz na proces treningu kompleksowo. Ćwiczysz na drążku czy wykonujesz techniczne ćwiczenie i dochodzisz do punktu w którym ciężko jest iść dalej bo brakuje siły. A siłę możesz zwiększyć na kilka sposobów, jednym z nich jest zwiększenie wymiaru i możliwości poszczególnych mięśni. Może bezpośrednio trening na maszynach nie przełoży się na wyniki siłowe, ale rozwinie masę i siłę poszczególnych mięśni. Potem możesz „nauczyć” te mięśnie współpracy i zdziwić się o ile większe masz możliwości.
      Ale dlaczego napisałem „mógłbym”? Bo nie jest to główny powód. Śmieszą mnie nalane kloce, które potrafią tylko ćwiczyć na maszynach czy z ciężarkami a nie zrobią pompki na poręczach a o podciąganiu nie wspomnę. Ale jeszcze bardziej śmieszą mnie suchary dumne z tego że robią akrobacje a wystają im żebra. Rozwój musi być harmonijny. W kalistenice ćwiczy się głównie sprawność a mięśnie mniej, a maszyny są tego odwrotnością. I jedno z drugim się uzupełnia, bo każda z tych form treningu rozwija inne parametry. Mięśnie to nie wszystko, ale i sprawność to nie wszystko. Można skłaniać się bardziej ku rozwijaniu którejś z tych dziedzin, ale olewanie zupełne drugiej jest głupie i tworzy karykaturę zamiast wysportowanego człowieka

    11. A kto tutaj się zamyka na inne sporty? Kulturystyka jest mi bliska bo to od niej się wszystko zaczęło, a A. Schwarzenegger jest dla mnie autorytetem nie tylko jako kulturysta lecz sportowiec i człowiek. Jeśli uważasz, że jest inaczej to przeczytałeś powyższy artykuł po łebkach. Nie napisałem nigdzie, że kalistenika jest najlepsza. Po prostu jest fundamentem. Najpierw pompki, potem sztanga. Nie uważam, że kulturyści muszą robić pompki, ale jak jesteś słabiakiem co nie zrobi nawet 5 to nie bierz się za sztangę. W moim ostatnim artykule na temat crossfitu nawet bronię trochę crossfitowców, którzy podciagają się niepoprawnie z punktu widzenia gimnastyki, ale za to trenują dwubój olimpijski.

      Nie zamykam się na inne formy treningu, chyba że formą treningu nazywasz współczesną kulturystykę gdzie ładuje się kilkaset kg na maszynach, a nie umie podciągnąć ani razu. Wtedy tak. Sam Arnold śmieje się dziś z kulturystów bo to co on uprawiał, a to co robi się dziś w tym sporcie to dwie różne bajki i to chciałem przekazać w tym artykule.

      Nie każę Ci rezygnować z kulturystyki, ale Ty głosisz zwyczajną nieprawdę. Maszyny dla siły czy masy? W jakim sporcie się je stosuje dla siły? Nawet w kulturystyce często się z nich rezygnuje w okresie masy i siły a stosuje tylko w okresie rzeźby.

      A poza tym co ma oznaczać to zdanie: „Kalistenika nie wystarczy”? Albo „domowa siłownia nie wystarczy”? Do czego nie wystarczy? Do tego by zostać mistrzem w martwym ciagu owszem, kalistenika nie wystarczy. Ale do tego by być mistrzem w podciąganiu nie wystarczy sztanga. Więc snując takie tezy sam pokazujesz że jesteś zamknięty w swoich ramach – wybacz że to piszę.

      Kevin napisał prawdę. Nawet mając dostęp do każdego sprzętu omijałbym maszyny szerokim łukiem bo w naszym treningu jest to rzecz tak potrzebna jak wrzut na dupie.

    12. No popatrz, myślimy podobnie a się spieramy 😉 Arnold i kulturystyka w Jego czasach to było to na czym się wzorowaliśmy zaczynając i w dalszym ciągu wzorem dla mnie pozostało. Mnie też „współczesna kulturystyka” śmieszy, nalane miśki bez elementarnej sprawności robiące postępy za pomocą chemicznego wspomagania zrobiły parodię z tego sportu. Ale i kulturystyka „klasyczna”, w wydaniu Arnolda, to też nie jest dziedzina z którą zupełnie się identyfikuję. Zawsze dzieliłem swoje sportowe życie między ćwiczenia siłowe i sporty walki, po wypadku tą drugą dziedzinę musiałem odpuścić ale na tyle ile zdrowie pozwala utrzymuję nabyte umiejętności. Więc nie musisz mnie przekonywać że kalistenika jest fundamentem i najpierw trzeba zadbać o podstawową sprawność a dopiero potem brać się za ciężary bo o tym wiem 🙂
      No to z czym się nie zgadzamy? Kwestia tych nieszczęsnych maszyn? Trzeba ten temat rozpatrzeć szczegółowo. Nie mam na myśli maszyn izolujących typu butterfly, wynalazki do prostowania czy uginania rąk albo atlasów w których unosi się jeden element po prostej trajektorii. Znasz takie pojęcie jak maszyny półwolne? Takie w których każda ręka pracuje niezależnie, a trajektoria ruchu jest maksymalnie zbliżona do pracy z wolnym ciężarem. Oferują prawie wszystkie zalety wolnego ciężaru i dodają inne : ergonomia, bezpieczeństwo i możliwość pracy na równe 100 %, do upadku i nieudanego powtórzenia. I po to zostały wymyślone, właśnie dlatego żeby można było robić siłę i masę bez tyrania stawów. Tu dochodzę do Twoich pytań – jak to, kalistenika nie wystarczy, domowa siłownia nie wystarczy? Jak się ma zdrowie i trenuje w zakresie obciążeń „prozdrowotnym”, to wystarczy, choćby i na całe życie. Ale gdy się chce „dołożyć do pieca” to już zdrowiu nie służy. Obciążenia submaksymalne wcześniej czy później uszkodzą aparat ruchu. Jak ktoś będzie miał pecha to po roku rozwali jakiś element, inny pociągnie 5 lat, jak ma wyjątkowe zdrowie to 15, ale wcześniej czy później posypie się każdy. Pewnie, można pokazać za wzór i 50-latków którzy targają potężne ciężary. Tylko na jednego takiego przypada z 10 którzy zakończyli przygodę ze sportem z powodu kontuzji. Tych się nie widzi na youtubie, nie czyta o nich w gazetach.
      Ja już jestem skazany na maszyny jeśli chcę zafundować sobie większe obciążenie. Nie podniosę większych hantli niż 20 kg na rękę, nie wycisnę sztangi cięższej niż 80 kg (a nawet jeżeli to długo to odchoruję) i dlatego nie robię znaczących postępów ćwicząc wolnym ciężarem. I teraz wiem że tak nie musiało być. Oszczędzanie gnatów powinno się zacząć kiedy są zdrowe, a nie kiedy już się sypią. Kiedyś nie było możliwości, a teraz są. I dlatego z takim uporem obstaję przy maszynach, dlatego polecam trening na profesjonalnym sprzęcie. Ćwiczenie na maszynach (DOBRYCH !!) jest optymalne dla każdego, kto chce porządnie się przetyrać i jednocześnie cieszyć się zdrowiem przez długie lata. Kevin – jeśli nie myślisz o zdrowiu a ważniejszy jest wynik, jeśli chcesz tylko poćwiczyć przez parę lat póki jesteś młody a później zająć się czymś innym, to faktycznie maszyny są Ci zbędne. Nie twierdzę że trening bez maszyn nie ma sensu. Tak samo nie twierdzę że bieganie bez dobrych sportowych butów jest bez sensu. Można całe życie nie dotykać maszyn, można też biegać w trampkach. Ale po co?…

    13. Czyli każdy strong-man, gimnastyk itp prędzej czy później zniszczy gnaty? Bezpieczni są tylko kulturyści korzystający z maszyn? No nie wiem. Nie widziałem, ażeby Arnold ćwiczył na którymś ze swoich filmów na maszynach a ma się dobrze jako dziadek. Ale może to ten wyjątek o którym piszesz 🙂 Jeden na 10.

    14. Gimnastyk może dożyje starości ze zdrowymi gnatami, chociaż i w to wątpię jak widzę niektóre dyscypliny typu wieloskoki, salta i inne cuda. Ale może doskonała technika uchroni go przed urazami, nie znam się. Za to strongman na pewno nie. Zwłaszcza zawodnik, bo teraz na zawodach podnosi się absurdalne ciężary. Czemu Pudzian skończył karierę w strongman, znudziło mu się wygrywanie? Urwał biceps i nie mógł już dźwigać. Kołecki też próbuje sił w MMA gdy rozwalił kręgosłup i kolana. Ale to są goście z górnej półki, których stać na leczenie i odnowę biologiczną. Czytałem kiedyś jak Pudzian leczył uszkodzony bark w jednej z łódzkich klinik. Jakieś iniekcje komórek macierzystych czy coś w tym stylu, nie mam pojęcia o co chodzi ale kilkudniowa kuracja kosztowała go 20 tysięcy i wyszedł jak nowy. Arnolda też to dotyczy. Wcale tak dobrze się nie ma, przeszedł operację serca i gdyby nie to że jest ikoną kulturysty i po prostu nie wypada mu zdziadzieć to na pewno by już odpuścił. No i z jego kasą którą dysponuje może wyleczyć takie urazy które przeciętnemu człowiekowi wybiłyby sport z głowy na zawsze

    15. Wiesz, zawodowi sportowcy zdają sobie sprawę z ryzyka. Nikt jednak nie każe Ci brać maksymalnych cieżarów i jechac na najwyższych obrotach 24/h. Zawodnicy niekiedy muszą przygotowując się do zawodów. Koniec końców Pudzian nie zrobiłby kariery ćwicząc na maszynach 🙂 Serce Arnolda nie miało nic wspólnego z treningami. Chciałbym być w jego formie mając tyle lat. Swoją drogą polecam wygooglować „Jan Łuka”.

      Natomiast co do samych stawów. Można je zniszczyć na dwa sposoby. Po pierwsze przetrenowując się lub biorąc się za ciężary większe niż możemy. Tutaj problemy mają często sterydowcy, których siła mięśni rośnie szybciej niż stawów i te po prostu nie wytrzymują. W zawodowym sporcie dlatego się to zdarza. A po drugie trenując głównie na maszynach gdzie stawy są odciążane. Prowadzi to niekiedy do tego:

      https://www.youtube.com/watch?v=KIMryI1f9j8

      Jeśli robisz jakieś ćwiczenie wolnym ciężarem i stopniowo progresujesz, to wzmacniasz mięśnie, stawy, ścięgna, układ nerwowy. Jeśli Twoje mięsnie dają radę z ciężarem 100 kg i Twoje stawy dają radę z ciężarem 100 kg to masz siłę na 100 kg. Ale jeśli Twoje mięsnie mogą unieść 200 kg, ale stawy są przygotowane na 100 kg, to nadal masz siłę tylko na 100 kg. Dlatego trening na maszynach jest wysoce NIEfunkcjonalny. Jeśli podniesiesz na jakiejś maszynie 200 kg, to podniesiesz 200 kg tylko na tej maszynie. Dlatego to co napisałeś wcześniej, że na sztandze podniesiesz mniej i dlatego wchodzisz na maszyny by podnieść więcej, jest olbrzymim błędem. Facet z powyższego filmu też tak robił.

    16. Dalej Ciebie nie rozumiem xD piszesz tutaj o zawodowcach ze niby sie pouszkadzali. No i co w tym dziwnego ? Wiadomo ze jak chcesz byc zawodowcem to bedzie sie to wiazalo z roznymi uszkodzeniami zdrowia. Ale co ma sport zawodowy do zwyklych amatarow co robia to dla siebie bo to lubia ? Strongmani dzwigaja takie ciężary do ktorych przecietny czlowiek nie zblizy sie nigdy. Raz ze trzeba miec predyspozycje, dwa trzeba sie temu poswiecic. Ktos Ci kaze podnosic 400 kg w martwym ciagu ? Moze sobie dochodzic do 200 kg w swoim tempie poprawna technika i nic Ci nie bedzie. W kazdym sporcie zawodowym mozna sie uszkodzic tak bylo jest i bedzie. A co do gimnastykow. Oj no nie wiem. Mysle ze oni maja rownie porozwalane stawy co nie jeden silacz. To co oni wyprawiaja na tych kolkach to jest taki kosmos dla stawow ze masakra. Tylko pytanie teraz. Ilu ludzi trenujących z masa ciala zbliży sie do ich poziomu ? Duzo ludzi ma problem z dipami na kolkach 😉

  4. Jak tylko przeczytałem : To idziesz na maszynę, zakładasz choćby 60 kg na stronę i jedziesz – zaprzestałem , krótko się zasmuciłem i stwierdzam co następuje. Traper – zajmij się może faktycznie lepiej zbieraniem znaczków zamiast smucić się jak ostatnia (cenzura). Bez obrazy ale jak to czytam mam wrażenie że przegrywasz w życie bo CI tak wygodnie. Goście z lat 1880 + nie specjalnie płakali że nie mają ,,siłek” , zdrowego jedzenia , że nie wysypiają się po 8 godzin. Byli zdrowsi silniejsi i wyglądali lepiej niż większość dzisiejszych sportowców. Ćwiczyli w mega gównianych warunkach a Ty będziesz wypisywał jakieś wierutne głupoty że hehe bez siłowni profesjonalnych to nie da rady – noż kurwa aż we mnie zagotowało. Jeśli ćwiczysz tak samo jak bredzisz to nie dziw się że jesteś (cenzura) – tylko że nie ciałem, a duchem. Choćbyś miał 15 lat, najnowocześniejsze siłownie i latexowe rękawiczki (żeby Ci się odciski nie zrobiły) z takim podejściem dalej tkwiłbyś w syfie jakim jesteś teraz. Przemyśl to – nie czuję do Ciebie żadnej nienawiści ale kurwica mnie strzela gdy widzę jakiegoś zrezygnowanego gościa który podpiera się wiekiem jako doświadczeniem (cenzura) jak ów 15 latek i deprymuje młodych. Pozdrawiam.

    Admin: Przez wzgląd na to, że część treści może być obraźliwa dla niektórych osób, wprowadzono cenzurę

    1. Spokojnie Muerte. Rozumiem Twoje zażenowanie i w pełni się zgadzam z merytoryką Twojej wypowiedzi, ale weź zrób kilka wdechów 😉

  5. Niech kazdy robi to co lubi i na co ma ochote. Moze ja bede silny i funkcjonalny bo podnosze jakies tam ciezary – i bede silniejszy od kulturysty, ale ten bedzie zdrowszy bez bolow plecow – o ile nie szarpie sie z ciezarami. Trening dynamiczny czesto oznacza takie wlasnie szarpanie sie. Kulturystyka nie jest zlym sportem – to ludzie ja sknocili.
    Co do swoich silowni to wszystko zalezy od tego czym, jakim sprzetem dysponujemy. Jezeli nie chcemy zeby cos nas przygniotlo to inwestuje sie poprostu w klatke bezpieczenstwa. Maszyny odpadaja poniewaz nie trenuja sciegien i stawow – a te sa najwazniejsze jezeli chodzi o sile.

  6. ” Osłabia mnie gdy ktoś rezygnuje z możliwości optymalnego rozwoju dla zasady, bo naczytał się gdzieś że trening z własnym ciałem jest najlepszy więc ciężarami się już brzydzi. A maszynami to już w ogóle. ”

    Nic takiego nigdzie nie pialem ze trening z masa ciala jest najlepszy. KIlka razy już wspominałem ze wole lubie również trening na siłowni a nawet jest on trochę lepszy dla mnie 😉 Optymalny rozwój ? Jest to pojecie względne. Dla każdego oznacza co innego. Jak ktoś chce być street workouterem i chce robic akrobacje na drążku i ma gdzies swoja sylwetke chce być chudzielcem to po co ma chodzic na silownie ? Jak ktoś chce być sztangista i liczy się dla niego wynik to po co mu jakies ćwiczenia pompujące na maszynach. Jak ktoś chce zostać pływakiem to co ma chodzic na silownie i nawalać siady w zakresie 1-3 zeby mieć ” wszechstronny rozwój ” ? 😀
    Dla mnie np. optymalne jest polaczenie kalisteniki i siłowni a konkretnie takich cwiczen jak martwy ciag, przysiady, podciąganie z ciężarem i robienie coraz cięższych wariantow typu podciąganie jednorącz, muscle up , ohp,wyciskanie na lawce, podrzut, rwanie, zarzut na klatke sztangi, ćwiczenia na kolkach gimnastycznych i inne zlozone ćwiczenia. Maszyny w moim treningu sa zbędne 😉
    Jeśli dla Ciebie optymalne jest cwiczenie na maszynach no to ok nie mam nic do tego ale nie pisz na stronie poswieconej treningowi funkcjonalnemu ze nasz trening bez maszyn nie ma sensu bo jest to co najmniej smieszne 😉
    co do przykładu z wegetarianizmem. To był tylko przykład. To może dam inny zeby nie było. To tak jakbys wszedł na forum dla nerdow komputerowych i zaczal bys wypisywać zeby się wzięli za sport a nie tylko graja w te swoje gierki 🙂

  7. Powiem tyle ty wiesz ja wiem swohe i nigdy nie dojdzie do porozumienia. Jednak moim zdaniem to wlasnie przez te maszyny masz te wszystkie problemy 😉 jak cwiczysz madrze to trening z wolnym ciezarem naprawia zdrowie a nie niszczy. Jak sie nawala obciazenia na chama to nie ma sie co dziwic ze moga byc problemy. Juz pisali tutaj poprzednicy ze maszyny nie wzmacniaja stawow, no i tak faktycznie jest. Ja na twoim miejscu ogarnal bym dobrego trenra od trójboju skoro dla Ciebie profesjonalizm jest najwazniejszy, zeby wylaapywal wszystkie bledy w technice oraz rozpisal madry plan z uwzgledniajacy naprawe wszystkich slabych punktow. Jakbys zaczal cwiczyc z wolnym ciezarem bardzo stopniowo ( pusty gryf chociazby ) i dodawalbys obciazenie powoli to bylbys duzo dalej niz teraz jestes. Bylbys silniejszy sprawniejszy i zdrowszy 🙂

  8. Siema Kompaktowy 😉 Łączę kalistenike z obciążeniem(dużo jego nie mam) ale uważam że się przyda, jest to też jakieś urozmaicenie.Chciałbym żebyś ocenił mój plan czy jest w miarę ok ew jakie poprawki tam wstawić;)
    PN/ŚRD/PT:
    Przysiady ze Sztangą 20 kg 3 serie ok 15 powtózeń(narazie doskonale technikę,później zwiększę obciążenie bo mam ok 30 kg)
    Podciąganie Nachwytem 3 serie ok 5-6 powtórzeń
    Podciąganie Podchwytem 3 serie ok 4-5 powtózeń
    Wznosy Nóg 2 serie ok 7-8 powtórzeń
    Pompki 3 serie ok 10-12 powtórzeń (zamiast ciężaru będę utrudniał ćwiczenie w ramach progresji,np nogi wyżej czy dłonie bliżej)
    Wyciskanie sztangi(żołnierskie) w górę 3 serie 10 powtórzeń 20 kg(tutaj nie wiem czy siedząc czy stojąc ponieważ mam tą sztangę w piwnicy i wykonując stojąc uderzam sztangą o sufit,stąd nie pełen zakres ruchu)
    Pompki szwedzkie 3 serie ok 8-12 powtórzeń
    Mostek 2 serie ok 6-7
    Celem samym w sobie jest masa/siła,dodaje ćwiczenia które załatają dziurę, bo przy samej kalistenice czuje że mam dziury w wytrenowaniu np barków czy nóg stąd ćwiczenia z ciężarem 🙂 Dodam że zrezygnowałem z pistoletów,owszem znakomicie się nadają do budowania siły czy równowagi ale w małej ilości powtórzeń ponieważ duża ilość zbytnio obciąża kolana,ogólnie dużo osób uważa że pistolety nie budują mięśni w kalistenice lepiej dodać obciążenie zewnętrzne lub po prostu wykonywać sprinty albo jakieś ćwiczenia eksplozywne ja jednak postawiłem na przysiady ze sztangą 🙂 czekam na odp 😉

    1. Cześć, spoko plan. Łączenie kalisteniki z ciężarem się sprawdza. Wyciskanie sztangi w górę rób siedząc, lepiej robić w pełnym zakresie. Pozdrawiam!

  9. A twoim zdaniem takie ćwiczenie jak stanie na rękach można wykonywać przed treningiem czy w dni nie treningowe?

    1. A to zależy. Jeśli jesteś w trakcie uczenia się stania na rękach i ćwiczysz równowagę, to najlepiej robić między rozgrzewką, a głównym treningiem. Wtedy barki Ci się nie męczą za bardzo i takie ćwiczenie dodatkowo dogrzewa mięśnie przed ćwiczeniami siłowymi. Jeśli natomiast umiesz już stać na rękach, albo robisz stanie na rękach przy ścianie na czas jako progresja do pompek w staniu na rękach przy ścianie, to wówczas barki męczą się dość znacznie. Wtedy można też robić przed treningiem, ale w mniejszej objętości – powiedzmy 3 serie – albo poświęcić więcej czasu w osobny dzień.

    1. Przy takim czasie powinieneś już zaczynać wykonywać niewielkie ugięcia moim zdaniem, no chyba że zależy Ci na izometrii.

  10. Witam. Odbiegnę trochę od tematu i zapytam się, czy jest sens wykonywania codziennie jednej serii pompek np. z rana/na noc?

    1. Generalnie taki trening może przynieść efekt o ile tę serię będziesz robił na 100%, ale biorąc pod uwagę fakt, że i tak należałoby zrobić jakąś rozgrzewkę przed tą serią to i tak trzeba poświęcić te 5 – 10 min. W takim wypadku lepiej dodać kolejne 3 do 5 min i zrobić coś na kształt tabaty albo jakiegoś dropseta, jeśli naprawdę nie masz czasu na pełny trening (zakładam, że tak jest skoro pytasz). Jeśli z rana to 30 – 60 min po śniadaniu

  11. Zalezy mi na sile czyli po 40 s dodawac lekkiuszczanie w dol?jak dojde do hspu to wyrzucic wyciskanie z tego planu? W sumie powtarzalbym jesli chodzi o barki a lepiej chyba wyciskac mase swego ciala niz 20-30 kg 🙂

    1. Nie po 40 sek tylko od razu. Stajesz na rękach i robisz powtórzenia. Na początku tylko lekkie ugięcia, tak aby tylko odblokować łokcie. Jak wyczujesz że idzie łatwo to robisz większe ugięcia, aż w końcu dojdziesz do pełnej pompki. Staraj się robić w zakresie do 5 powtórzeń. Jak 5 powt idzie bez problemu to zacznij robić głębsze zejścia. Możesz póki co wyciskać sztangę dodatkowo jako uzupełnienie. Jak dojdziesz do pełnych pompek to wyciskanie możesz odstawić.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *