HMB – oszustwo w puszce

„Najskuteczniejsza niesterydowa substancja”, „alternatywa dla niedozwolonych środków dopingowych” – tego typu hasła pod adresem HMB można przeczytać na etykietach tego suplementu. Ale to nie wszystko. Jak sugeruje jeden z czołowych producentów suplementów dla sportowców na polskim rynku, stosowanie HMB przez okres 6 miesięcy może poskutkować przyrostem aż 8 kg suchej tkanki mięśniowej. Na dodatek efekty stosowania HMB są rzekomo o niebo trwalsze niż na przykład po kreatynie. Nic dziwnego, że po takich zapewnieniach tak wiele osób sięga po ten „wspaniały” wynalazek. Jego cudowność na tym się jednak nie kończy. Właściwości HMB pozwalają osiągać równie dobre przyrosty masy mięśniowej przy ograniczeniu spożycia białka o połowę. Jak bowiem twierdzą jego producenci, białko podczas suplementacji HMB jest dwukrotnie lepiej wykorzystywane przez organizm, a ponadto potęguje się pobór energetyczny z tkanki tłuszczowej co sprzyja jej spalaniu. Niesamowity przyrost masy mięśniowej przy jednoczesnym spalaniu tłuszczu – masa i redukcja w jednym, wow. To jednak nadal nie koniec. Dbasz o kondycję? HMB zwiększy także Twoją wydolność tlenową.

Jak właściwie działa HMB?

HMB (B-hydroxy-B-metylomaślan) jest krótko-łańcuchowym kwasem tłuszczowym powstającym z leucyny (jednego z aminokwasów). Jest on wytwarzany w momencie stresu wysiłkowego, a jego głównym zadaniem jest ochrona białek mięśniowych przed rozpadem. Nie tylko po treningu, ale także w okresie bez posiłków, np. rano po przebudzeniu. Z założenia ma więc on pełnić funkcję anty-kataboliczną w organizmie i wspomagać regenerację.

Czy tak jednak się dzieje? Niekoniecznie. Postanowiłem poszperać w internecie w celu wyszukania wiarygodnych opinii na temat tego suplementu i o to przedstawiam wnioski:

Badania skuteczności HMB potwierdzają jednoznacznie brak pozytywnego działania na osoby wytrenowane oraz potencjalnie dobre działanie na osoby niewytrenowane, rozpoczynające dopiero treningi.

Dla organizmu osoby wcześniej nie ćwiczącej rozpoczęcie treningów siłowych jest sporym szokiem. Sam dobrze wiesz, że zakwasy po pierwszym treningu potrafią utrzymywać się nawet cały tydzień i ciężko wrócić wtedy do siebie. Podobnie ma się to do osób wracających do treningów po dłuższej przerwie. Jak wykazują badania, suplementacja HMB w takim przypadku może naprawdę wspomóc treningi. Dostarczenie kwasu metylo-masłowego z zewnątrz ma wówczas potencjalnie dobre działanie. Dlaczego potencjalnie? Bo jego obecność nie jest czynnikiem warunkującym dobry start. Według niektórych opinii lepsze korzyści przyniesie zastosowanie odpowiedniej diety.

Po pewnym czasie organizm adoptuje się do treningów siłowych i jest już na niego przygotowany. Regeneracja przebiega szybciej, a straty wyrządzone dużym wysiłkiem nie są już tak olbrzymie. I tutaj HMB traci na znaczeniu, co potwierdzają badania. Nie ma więc dla Ciebie sensu stosowanie go, jeśli trenujesz już jakiś czas.

Dalsze wnioski jakie wyciągnąłem po analizie internetowych opinii są równie ciekawe. Dwa niezależne od siebie, popularne portale internetowe jasno stwierdzają iż HMB nie spełnia pokładanych w nim nadziei, odnosząc się do badań, jednocześnie publikując oryginalną treść tych badań, aby nie być gołosłownym i chwała im za to. Obydwa portale odniosły się nawet do tego samego badania przeprowadzonego na futbolistach (odsyłam do źródeł na końcu wpisu). Inny serwis, godny zaufania, co prawda nie odsyła do oryginalnych badań, ale jasno i bez zbędnego owijania w bawełnę również potwierdza ich treść informując o wątpliwym działaniu HMB. Pewien trener z youtube’a profesjonalnie i rzetelnie także udostępnia link do badań obalających pozytywne działanie HMB.

Znalazłem jednak artykuł, którego autor o HMB wyraża się w samych superlatywach opisując jego mityczne właściwości. Na dodatek odnosi się on do badań mających rzekomo potwierdzać niesamowitą skuteczność tytułowego suplementu. Jak twierdzi, jedno z badań wykazało wzrost siły aż o 55% u osób stosujących HMB! I to koniec informacji na temat tego badania. Żadnego odnośnika do badań nie znajdziemy. Musimy więc wierzyć panu redaktorowi na słowo, choć przeczy to całkowicie wcześniejszym danym. Byłoby to dość zastanawiające gdyby nie pewien szczegół. Otóż na szczycie serwisu, w którym ów artykuł został zamieszczony, widnieje duże logo znanego producenta odżywek i suplementów, u którego większą puszkę HMB możesz kupić za jedyne 119,00zł. Hmm…

HMB – skrzywdzony suplement

Dramat HMB polega na tym, że tak naprawdę wcale nie musiałby być złym suplementem, gdyby nie został skrzywdzony przez działania marketingowe producentów. Obecnie jest promowany jako bardzo silna substancja potęgująca efekty treningowe, a co za tym idzie jego cena wcale nie jest niska. Wydajesz znaczną sumę na preparat, od którego sporo oczekujesz, a następnie zostajesz rozczarowany. Powstaje mnóstwo krytyki na jego temat, a jego reputacja zdaje się być coraz bardziej krucha. A gdyby tak od początku HMB było promowane zgodnie z jego przeznaczeniem, jako suplement zapewniający dobry start lub dobry powrót do treningów? A gdyby producenci jasno mówili, kto z tego suplementu powinien korzystać i w jakich okolicznościach? Gdyby jego cena była adekwatna do tego co oferuje? HMB mogłoby być lubiane i znane jako specjalistyczny preparat na dobry start. Tak się jednak nie stało i zamiast tego może przeistoczyć się w ikonę naciągania przez producentów branży fitness.

Źródła:
http://kulturystyka.pl/hmb-wyniki-badan-dla-zainteresowanych-tematem-art-by-faftaq
http://www.trener.pl/artykul152_Hmb__dobry_antykatabolik.html
http://www.fabrykasily.pl/suplementy/hmb-co-to-jest
http://www.muscleinfo.pl/cala-prawda-o-hmb.a273
https://www.youtube.com/watch?v=9x1ZhtbXG-A

9 komentarzy

  1. Jeśli coś jest „przesłodzone” i reklamowane jako super środek działający na wszystko, to można z góry założyć że to lipa. Dotyczy to nie tylko HMB. Ostatnio zainteresowałem się wynalazkiem „GH Booster”. Wg opisu – podnosi znacząco poziom hormonu wzrostu, równoczesny wzrost masy i redukcja tłuszczu, więcej wigoru, druga młodość, nawet zmarszczki likwiduje … uff. Cud w pigułce, a że kosztuje kupę kasy to nieistotne, kto żałowałby pieniędzy na takie efekty 😉 Rzecz jasna to pic na wodę, ale ten suplement ma jednak realne zastosowanie – przyjmowany na noc poprawia jakość snu, a co za tym idzie polepsza regenerację, jakiś tam wpływ na wydzielanie hormonu wzrostu ma ale cudów nie ma co po nim oczekiwać. Gdyby był promowany zgodnie ze stanem faktycznym i kosztował 1/3 swojej ceny, byłby bardzo wartościowym dodatkiem dla każdego kto trenuje późno wieczorem i ma problemy z zaśnięciem. A tak jest tylko kolejnym oszustwem marketingowym …
    Swoją drogą nie rozumiem tej strategii. Jeśli ktoś kupi taki specyfik za powiedzmy 120 zł i się na nim zawiedzie, nigdy więcej tego błędu nie popełni. A gdyby kosztował on 50 zł i był uczciwie promowany, wielu ludzi kupowałoby go regularnie co zapewniłoby stały przychód takiej firmie. Ale w naszym pięknym kraju liczy się tylko szybki zarobek, nachapać się ile się da i zwinąć interes 🙁

    1. Niestety, ale jest to w dużej mierze wina konsumentów. Zobacz jak wielu ludzi permanentnie pija energy-drinki wierząc że doda im to kopa, choć tak naprawdę nic te napoje w składzie nie mają co kopa mogłoby dawać (oprócz cukru). Kofeiny jest tam mniej niż w kawie rozpuszczalnej, a tauryny śladowe ilości (jeśli w ogóle). Mimo to masa ludzi wciąż je pija dla pobudzenia. Ludzie w dzisiejszych czasach są tak zaganiani, że nawet na własnych doświadczeniach już nie polegają. Założę się, że również i HMB zostało przez niejednego kupione kilkakrotnie tylko dlatego, że na etykiecie jest napisane to co jest. Łykają więc wierząc że właśnie się 10-krotnie szybciej regenerują. Efekt placebo ma naprawdę wielką moc, a marketingowcy wykorzystują to jak mogą.

  2. Mam pytanie bo robie właśnie te ćwiczenia na siłe i czy zmienić diete czy normalnie się odżywiać i jeść kilka razy w tygodniu jakieś słodycze popijając cola? Przy 185cm waże 70kg.

    1. Nie no cola i słodycze odpadają 🙂 Normalnie się odżywiać, czyli zdrowo (kasze, ryże, pełne ziarna, warzywa, owoce, ew. mięso itd.)

    2. No niestety nie. Na przykład cytrynowy żywiec-zdrój zawiera 2,5 łyżeczki cukru w szklance. Wypij całą butelkę, a pochłoniesz 15 łyżeczek cukru. Nic się nie stanie jeśli raz na jakiś czas wypijesz szklankę, ale kto by tam kupował wodę na tydzień. Zazwyczaj butelka idzie w jeden dzień, a 15 łyżeczek cukru dziennie to już mega dużo. Dolicz do tego sobie cukier z kawy, herbaty i innych produktów, które cukier zawierają, a zobaczysz jak wiele go spożywasz.

      Nie jestem jakimś fanatykiem mocno radykalnych diet, ale z niektórych rzeczy naprawdę powinno sie zrezygnować. Jeśli lubisz pić słodkie pomyśl o gazowanej wodzie z miodem. Jak dodasz cytrynę otrzymasz wodę cytrynową. Zdrową.

  3. A jak już rozmawiacie o napojach : co sądzisz o wynalazkach typu „light/sugar free” ? Odkąd przestawiłem się na trochę zdrowszy tryb odżywiania fanatycznie czytam składy na butelkach i nie kupuję tych które zawierają cukier.
    I co do energy-drinków : nie wiem czego to zasługa, bo faktycznie nie zawierają w składzie dużej zawartości aktywnych substancji, ale jednak działają. Tzn. po wypiciu puszeczki 250 ml nie ma co liczyć na wyraźną reakcję organizmu, ale po wydojeniu litra budżetowego energetyka z biedronki odczuwałem już lekkie ożywienie 🙂 niestety ze względu na w/w cukier zrezygnowałem już z tej przyjemności

    1. Biorąc pod uwagę to, że puszka (250 ml) enrgy-drinka zawiera 5 łyżeczek cukru, a litr aż 20 (!!!), to nie ma się co dziwić że po wypiciu litra czujesz się pobudzony. Taka ilość cukru powoduje gwałtowny wzrost glikemii w organizmie (wzrost poziomu cukry we krwi) i równie gwałtowny wzrost insuliny, aby ten cukier zbić. Takie skoki są oczywiście bardzo niezdrowe i powodują cukrzycę lub co gorsza insulino-odporność. Ale fakt, powoduje to pobudzenie.

      Natomiast co do napojów light itp., to tak jak sam napisałeś, należy czytać etykiety. Ale nie łudziłbym się, abyś znalazł stosunkowo zdrowy napój tego typu. Zamiast cukru musi przecież coś być, co powoduje słodki smak. Zazwyczaj jest to aspartan, syrop klonowy, sztuczna fruktoza lub jeszcze inne ustrojstwo, które wcale od cukru lepsze nie jest. No i cała gama E.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *