Mówi się, że najlepsza dieta to dieta zróżnicowana i że nie powinno się jadać wciąż tych samych produktów. Mówi się, że nie istnieje żadna dietetyczna filozofia, która górowałaby nad innymi bo ani weganizm, ani dieta oparta na tłuszczach nie są idealne i każda z nich ma wady i zalety. Mówi się, że tak naprawdę jeść można wszystko, bo wszystko jest dla ludzi byle w umiarze. Są też tacy, którzy na słowa „nie jedz tego bo to jest niezdrowe” odpowiadają dosadnie: „A co nie jest?” Pomijając idealistów i skrajnych ortodoksów, to ludzie na ogół nie lubią się ograniczać. Nic dziwnego, że wkradł się pewnego rodzaju żywieniowy liberalizm. Nie tylko wśród tradycyjnie żywiących się osób, ale także wśród ludzi, którzy są „fit” jak to się ostatnio mówi. Takim skrajnym przejawem żywieniowego „róbta co chceta”, czy też raczej „żryjta co chceta”, jest np. niedorzeczna ideologia IIFYM. Sam osobiście także dość długo trwałem w przekonaniu, że całkowita rezygnacja z niektórych produktów czy też bazowanie na konkretnych artykułach spożywczych mija się z celem, ale dziś już wiem, że jest to… gówno prawda.

Fasola rządzi

Prawda jest okrutna (dla niektórych), a fakty są niezaprzeczalne. Pojedyncze produkty żywieniowe składają się na całą Twoją dietę i od pojedynczych produktów może zależeć bardzo wiele.

Praktyka jasno pokazuje, że istnieją ścisłe zależności między stylem życia i odżywianiem, a jakością życia i długowiecznością. Statystyka jasno pokazuje różnice między specyficznymi grupami ludzi, jak wegetarianie i mięsożercy, a nawet możemy zauważyć różne skutki takich diet jak wegetarianizm i pescowegetarianizm (wegetarianizm uwzględniający spożywanie ryb). Czasami uwzględnienie tylko jednego elementu diety może znacząco wpłynąć na zdrowie.

Wpływ modelu żywieniowego na zdrowie i życie możemy także odczytać z różnic między społeczeństwami mającymi skrajnie różne podejście do diety, jak np. Japończycy i Amerykanie. Tak, bazowanie na konkretnych produktach jest kluczowe i niektóre z nich wyróżniają się na tle innych swoją niezwykłością. Takim pokarmem jest m.in. fasola.

Fasola najczęściej jadana jest w społeczeństwach cieszących się zdrowiem przez długie lata i dla tych społeczeństw właśnie stanowi główne źródło białka.

Powiedzą Ci, że białko z fasoli ma gorszą przyswajalność niż np. z mięsa. I będą mieli rację, ale to tylko jeden element całej układanki. Powiedzą Ci może, że roślinne źródła białka mają niepełny profil aminokwasów. Jeśli tak, to wiedz że się mylą.

Ani przyswajalność, ani profil aminokwasowy nie jest tutaj istotny. Co więc sprawia, że fasola tak świetnie wpływa na organizm i jest najlepszym źródłem białka według mnie?

Wartość odżywcza fasoli – klękajcie narody

Zapewne wiesz, że mięso zawiera 20% białka, ale czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym co jest w pozostałych 80 procentach? Dlaczego ludzie myślą o tym, że zjadając mięso przyswajają dobrej jakości białko, nie zważając na to, co jeszcze spożywają wraz z nim? Co właściwie oznacza pojęcie „źródło białka”?

Czy białko fasoli jest gorzej przyswajalne niż białko mięsa? Oczywiście, że tak. Ale zjadając mięso czy fasolę nie spożywasz samego białka, lecz całe jego źródło. Możesz więc śmiało rozgłaszać, że białko z mięsa jest dobre, ale mięso jako źródło białka to całkiem inna kwestia. I to jest ten aspekt odżywiania, na który większość ludzi nie zwraca uwagi, a który jest kluczowy w momencie wyboru głównego źródła białka dla siebie.

Mówiąc białko, masz na myśli dobro swoich mięśni. Chcesz im dostarczyć jak najwięcej dobrej jakości aminokwasów. Ale czy aminokwasy to jedyna rzecz jakiej potrzebują Twoje mięśnie, Twoje ciało? Oczywiście, że nie.

Zobacz jak produkowane i promowane są dzisiejsze suplementy dla sportowców. Niewiele jest produktów mono-składnikowych. Ponieważ jedna substancja zawsze działa lepiej przy jednoczesnej podaży innej substancji. Kupowałeś kiedyś kreatynę? Czyż nie zaproponowano Ci z miejsca dekstrozy lub innych węglowodanów? Nawet w przedszkolu wiedzą, że jak kreatyna to z dekstrozą. Jeszcze lepiej działa z przeciwutleniaczami, jak witamina C. Sama witamina C natomiast nie działa tak dobrze w tabletkach jak ta naturalna, bo naturalnie występująca działa synergicznie z bioflawonoidami zawartymi w owocach. Magnez? Dziś ciężko kupić magnez bez witaminy B6, bo z tą witaminą wchłania się lepiej.

Przykładów można mnożyć. Czy nadal uważasz, że Twoim mięśniom do szczęścia potrzeba tylko aminokwasów? Żadna substancja przyjmowana solo nie działa tak jakby mogła we współpracy ze swoimi synergistami.

Zatem bazowanie na przyswajalności białka w celu określenia najlepszego jego źródła można sobie o kant tyłka rozbić. Ponieważ dla Ciebie znaczenie ma wszystko co przyswoisz wraz z fasolą bądź mięsem, a nie tylko samo białko. Wszystkie wartości odżywcze z Twojego posiłku potreningowego, wzięte razem do kupy, zaprocentują takim lub innym poziomem anabolizmu, katabolizmu, tempem regeneracji po tym treningu itd. itd.

Zobacz więc jak wygląda profil mineralny mięsa i fasoli – zawartość minerałów w 100 g surowego produktu:

Fasola

To co od razu rzuca się w oczy to końska dawka potasu w fasoli, która jest błogosławieństwem dla Twoich mięśni. Potas jest bardzo wrednym pierwiastkiem. Dlaczego wrednym? Bo nigdzie go nie ma w dużych ilościach, a zapotrzebowanie na niego to aż 4700 mg dziennie! Co zawiera potas? Banany – odpowie większość. Lub pomidory. Racja. Zarówno pomidory jak i banany wiodą prym jeśli chodzi o potas, ale i tak mają go niewiele zważywszy na zapotrzebowanie: 360 mg w 100 g świeżego banana. Sam widzisz jak cennym źródłem potasu jest fasola. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że jeśli nie jadasz fasoli, to masz pewnie zbyt mało potasu.

Magnez – kolejna pozycja, którą wyróżnia się fasola na tle kurczęcej piersi. No i cynk, tak ważny dla każdego faceta, który dba o poziom testosteronu.

Potas, magnez, cynk – trzy mega ważne minerały dla formy fizycznej, którymi wyróżnia się fasola. Ale mięśnie to nie wszystko. Dbamy przecież o zdrowie jako takie, więc i poziom wapnia oraz żelaza należy tutaj docenić.

Zatrzymajmy się na chwilę i pomyślmy. Procentowo mięso i fasola zawierają podobną ilość białka. W przypadku fasoli mamy jednak białko o gorszej przyswajalności o jakieś 20 – 25%. W zamian za to mamy natomiast pokłady potasu i innych minerałów dla mięśni. Zaczynasz kalkulować? Czy mięso nadal wydaje Ci się lepszym źródłem białka? Ale idźmy dalej.

Jak wcześniej wspomniałem, zakwaszenie mięśni ma dość duże znaczenie dla regeneracji. Między innymi dlatego, że w środowisku kwaśnym ginie kreatyna. Musisz wiedzieć, że nawet jeśli suplementujesz kreatynę, to część z niej ginie na skutek potreningowego zakwaszenia. Jak na ironię losu większość osób zawsze zjada zakwaszający posiłek (w postaci ryżu z kurczakiem na przykład) po treningu. Czy wiesz, że mógłbyś brać mniejsze dawki kreatyny, gdyby nie kwaśne środowisko? Między innymi w tym celu powstała kreatyna alkaliczna, odporna w pewnym stopniu na kwaśne środowisko.

I tutaj niespodzianka. Podczas gdy mięso bardzo zakwasza organizm, fasola go alkalizuje(!). Czyż nie wydaje Ci się, że jedząc fasolę po treningu będziesz miał wyższy poziom kreatyny w mięśniach niż w przypadku mięsnego posiłku?

Warto zwrócić uwagę na to, że fasola oprócz białka, zawiera też 60% bardzo dobrych węglowodanów. Dlatego sama w sobie może uchodzić za kompletny posiłek potreningowy i w okresie regeneracyjnym.

Możesz jeść więcej fasoli

Wiesz… Nie mam pojęcia jak bardzo zawartość minerałów w fasoli i jej alkalizujące właściwości mogą Ci zrekompensować o 20% niższą przyswajalność białka. Nie ma żadnych badań na ten temat i pewnie nie będzie. Ja jednak jestem w stanie z tej nieco gorszej przyswajalności zrezygnować właśnie dla pozostałych wartości odżywczych fasoli i jej dobrego wpływu na organizm.

Na koniec praktyczna zaleta fasoli. 1 kg tego warzywa kosztuje około 10 zł, podczas gdy 1 kg piersi kurczęcej to wydatek minimum 16 zł. Zatem, pół żartem pół serio, możesz jeść o 20% więcej fasoli niż mięsa, a Twój żywieniowy budżet na tym tylko zyska.

Poza tym, ugotowaną fasolę możesz pozostawić w garnku podjadając ją przez cały dzień, nawet jako przekąska w trakcie oglądania filmu. Posolona fasola jest naprawdę smaczna.

W przyrządzaniu może być dość problematyczna bo długo się gotuje i wymaga wcześniejszego moczenia przez 12 godzin. Nie wymaga to od Ciebie jednak żadnego zaangażowania. Jest to tylko kwestia dobrego zorganizowania się, a w razie nagłych przypadków można przecież użyć fasoli z puszki.

Zważywszy na dostępność fasoli oraz jej cenę w stosunku do tego co oferuje, a także szeroki wachlarz zastosowania (zupy, pasty, przekąski, smalec wegetariański, gulasz itd.), po prostu nie wypada nie jeść fasoli. Jeśli do tej pory jej nie jadłeś to zrób coś z tym.