5 mitów na temat kalisteniki

Kalistenika jest jeszcze wciąż undergrundowym modelem treningu. Jej popularność jednak stale rośnie dzięki modnemu ostatnimi czasy tzw. „treningowi domowemu”. Coraz więcej osób decyduje się na uprawianie treningu siłowego we własnych czterech kątach. A co się do tego lepiej nadaje niż kalistenika? Wielu młodych ludzi natomiast zafascynowanych jest street workoutem – młodym sportem wywodzącym się ze Stanów Zjednoczonych opartym na ćwiczeniach z masą własnego ciała i jakże spektakularnym. Niewtajemniczeni marszczą brwi na dźwięk słowa „kalistenika”. Zafascynowani przeszukują internet w poszukiwaniu informacji oraz literatury z nią związaną. W kręgach osób, którzy połknęli bakcyla treningu z masą własnego ciała krąży wiele opinii z nim związanych zarówno dobrych jak i złych. Wiele z tych opinii opartych jest na niewiedzy. Oto mity kalisteniki.

Mit 1: Kalistenika bazuje na zbyt lekkich ćwiczeniach by zwiększyć siłę mięśni

Z taką opinią można się spotkać na forach ortodoksyjnych kulturystów amatorów, którzy bez sztangi pod kołdrą nie mogą zasnąć. Pewnego razu ktoś spytał o to czy warto robić pompki. „Pompki? Pompki to można robić na rozgrzewkę lub na początku jeśli jesteś bardzo słaby” – odpowiada jeden z ekspertów. Czy można się z tym nie zgodzić? To zależy od jednej kwestii. Pompki klasyczne stanowią niewielkie obciążenie dla mięśni w przypadku osoby średnio-zaawansowanej i zaawansowanej i nie mogą stanowić alternatywy dla wyciskania sztangi. Kalistenika natomiast to nie pompki, a one same są jedynie jednym z wielu ćwiczeń jakie wykonują kalistenikomaniacy. Co do samej siły natomiast, to pompki są bardzo dobrą metodą na jej zwiększenie, zważywszy na to, że istnieje całe spektrum wariacji pompkowych od bardzo lekkich do wykonania (jak np. pompka przy ścianie) do bardzo ciężkich (np. pompka na kółkach gimnastycznych), które wymagają sporo siły. Kalistenikę docenia wielu kulturystów, wśród nich legenda Arnold Schwarzenegger, który nie gardził pompkami na poręczach czy francuskimi. Wielu sylwetkowców również na stałe zaprzyjaźnia się z podciąganiem na drążku.

Więcej o tym, jak kalistenika wpływa na siłę i wytrzymałość przeczytasz tutaj:
Siła a wytrzymałość w kalistenice

Mit 2: Kalistenika buduje prawdziwą siłę jakiej nie da się osiągnąć poprzez trening z ciężarami

kalistenikaCo prawda kalistenika nadaje się świetnie do budowania siły, ale niektórzy fanatycy popadają w niezdrowe skrajności. Uważają oni, że trening z ciężarami tworzy niejako „sztuczną siłę”, która nie sprawdza się codziennych czynnościach. Mówi się też o tym, że kalistenika rozwija siłę funkcjonalną podając to jako argument dla wyższości kalisteniki nad treningiem z obciążeniem zewnętrznym. Jest to spowodowane tym, że większość osób zwyczajnie nie rozumie czym jest trening funkcjonalny. Dla przykładu takie ćwiczenia jak martwy ciąg, przysiad ze sztangą na barkach czy wyciskanie sztangi w siadzie znakomicie rozwijają siłę funkcjonalną, a z kalisteniką nic wspólnego nie mają.

Nie wiem skąd więc takie przekonania. Dużo błędnych informacji na temat kalisteniki i treningu ogólnie pojętego wprowadza modna ostatnimi czasy książka Paula Wade’a pt. „Skazany na trening”. Autor książki pisze:

…Mężczyźni ci (chodzi o kulturystów) mogą mieć wielkie, sztucznie rozdęte ręce i nogi, ale wszystko to ogranicza się do tkanki mięśniowej – tymczasem ścięgna i stawy są słabe

Zdarza się, owszem, że stawy nie nadążają za rozwojem umięśnienia, ale są to skrajne przypadki osób nieumiejętnie stosujących środki sterydowe. Twierdzenie więc, że osoby o sporej muskulaturze mają słabe stawy i ścięgna i wrzucanie ich do jednego worka jest nie tylko obrazą dla osób uprawiających sporty sylwetkowe, ale też i wprowadzanie w błąd innych. Ale to nie wszystko. Dalej czytamy:

Bez względu na to jak wielką siłą dysponuje kulturysta, nie jest on w stanie spożytkować jej w skoordynowany sposób – jeśli poprosi się go o przejście kilku metrów na rękach, wywali się jak długi na ziemię

Chodzenie na rękach nie ma nic wspólnego z siłą mięśni, a tym bardziej z prawidłową koordynacją ruchów. Ręce nie służą do chodzenia, a ta umiejętność jest domeną osób zajmujących się gimnastyką. Żaden kulturysta nie musi jej posiadać. Biorąc pod uwagę co pisze pan Wade, zdecydowana większość osób nie potrafi prawidłowo spożytkować swojej siły. I tutaj właśnie następuje błędne rozumowanie siły funkcjonalnej. Kolejny cytat:

Chłopaki są dzisiaj takimi frajerami, próbując urosnąć na sztangach i hantlach

Bardzo drażnią mnie ignoranckie komentarze, że niby kalistenika do niczego się nie nadaje. Jednak traktowanie jej jako jedynej słusznej drogi i plucie jadem w kierunki innych sportów drażni mnie równie mocno. Uwaga! Kalistenika to nie trening na masę i nie jest alternatywą dla kulturystyki. Panie i panowie, promujmy kalistenikę przedstawiając jej zalety, a nie dyskredytując inne formy treningu.

Jeśli natomiast walczysz z dylematem jaki trening byłby najlepszy dla Ciebie, to zapraszam tutaj:
Kalistenika vs Siłownia

Mit 3: Kalistenika to trening najbardziej naturalny i mało kontuzjogenny

Mówi się, że jeśli trenujemy bez dodatkowego obciążenia, to jest to trening najbardziej naturalny dla naszego ciała. No tak, w końcu wykorzystujemy tylko własne ciało. Nic bardziej mylnego. Istnieje wiele ćwiczeń bardziej lub mniej naturalnych dla ludzkiego ciała. Nie ma to jednak nic wspólnego z tym, czy dane ćwiczenie wykonujemy z zewnętrznym obciążeniem czy bez niego. Czy pompki w staniu na rękach są naturalne? Nie po to natura dała nam nogi, abyśmy stali na rękach, a tym bardziej robili pompki w tej pozycji. Na dodatek nierozsądne wykonywanie tego ćwiczenia może doprowadzić do zrobienia sobie krzywdy. Owszem, podnoszenie bardzo dużych ciężarów również naturalne dla nas nie jest, choć z drugiej strony człowiek pierwotny musiał jakoś tego mamuta zaciągnąć do jaskini. Powiedzmy sobie szczerze. Mięśnie mamy po to, żeby podnosić. Podnoszenie ciężarów nie jest więc nienaturalne samo w sobie, a ćwiczenia z masą własnego ciała potrafią być niekiedy dość karkołomne. Dlatego do treningu podchodźmy z rozwagą. Nie wychodźmy z założenia, że skoro uprawiamy kalistenikę, to nic nie ma prawa nam się stać. Każdy sport niesie za sobą ryzyko kontuzji, a o poziomie ryzyka decydujesz głównie Ty sam.

Mit 4: Kalistenika i street workout to jedno i to samo

kalistenika

Kalistenika jest to trening siłowy z masą własnego ciała. Nie jest to tożsame ze street workoutem, który jest swego rodzaju sportem. Choć nazwa może być bardzo myląca, wszak w street workout, czyli treningu ulicznym nie chodzi o to by na ulicy trenować, lecz o to, by do treningu wykorzystać jedynie to co na ulicy można znaleźć (drążki, ławki, poręcze). Ale przecież street workout jest treningiem w masą własnego ciała. Tak, ale panują w nim ściśle określone zasady, tak jak w przypadku każdego sportu. Kalistenika jest bardzo szerokim pojęciem i oznacza jedynie (albo aż) wykorzystanie do ćwiczeń masy własnego ciała. Zarówno adepci street workoutu jak i gimnastyki bazują na kalistenice, jednak są to zgoła odmienne sporty.

Street workout opiera się głównie na ćwiczeniach na drążku i poręczach włączając do tego figury gimnastyczne. Nie są tutaj istotne tak wspaniałe ćwiczenia jak pompki klasyczne czy przysiady. Jak na ironię losu osoby o niewielkiej masie nóg mają łatwiej w street workout. Im większa siła ramiom i pleców i im mniejsza masa nóg, tym lepiej wykonuje się ewolucje na drążku. Jeśli więc chcesz być dobry w street workout nie musisz (a może nawet nie powinieneś) budować mięśni nóg. Jeśli chcesz budować kompleksową formę przez kalistenikę nie możesz zapominać nogach.

Mit 5: Kalistenika jest dla szczupłych

To kolejny mit wywodzący się głównie z mitu poprzedniego. W street workout potężni mają mniejsze szanse, jednak toporne osoby mogą z powodzeniem budować swoją formę dzięki kalistenice. „Ważę 100 kg więc w podciąganiu na drążku nigdy nie będę dobry”. Tak, trudno Ci będzie osiągnąć 20 powtórzeń przy tej wadze, ale pomyśl jak silne plecy zbudujesz dążąc do zaledwie pięciu czy ośmiu powtórzeń. Jesteś ciężki więc trenujesz z większym obciążeniem. Wykorzystaj to na swoją korzyść. Nie liczy się przecież wynik na papierze, a efekt końcowy.

I to by było na tyle. Każdy sport niesie za sobą stereotypy, niezrozumienie i błędny odbiór. Warto to czasem zweryfikować.

29 komentarzy

  1. Podobno Arnold Schwarzenegger w swojej książce o kulturystyce zaleca najpierw trening kalisteniczny żeby przygotowac ciało do wysiłku i dopiero potem zajac sie treningiem z ciężarami. I widac od razu ze Pan kiedys cwiczyl z ciężarami 😀 większość ludzi trenujących z masa ciała jest ograniczona umysłowo i wmawiają sobie ze taki trening jest najlepszy a Pan pisze po prostu prawdę. Bo co daje skakanie po drążku jak małpa albo tak jak pan wspomniał chodzenie na rękach.. przeciez mamy po to nogi. Natomiast gadanie ze podnoszenie ciężarów budje sile nie funkcjonalna tez jest nieporozumieniem wymyślonych właśnie przez takich ludzi typu Paul Wade. Dużo ruchów z ćwiczeń z silowni przekłada sie na codzienne życie, np. podniesienie czegos ciężkiego z ziemi np. szafy, to jest prawie to samo co martwy ciag. Nawet ostatnio mialem taki przypadek ze musiałem podnieść dosyć ciezki przedmiot ( bynajmniej dla mnie ) i rękoma normalnie to podniosłem bo mam dosyć silne rece ale myślałem ze mi zaraz pęknie dolny odcinek pleców. A prawda jest taka ze w kalistenice nie ma żadnych dobrych ćwiczeń na sile dolnej części plecow bynajmniej ja takich nie znam ( jak ktos zna to niech mi napisze ;D ) W sumie to troche ryzykowne pisac na blogu o kalistenice zalet treningu z ciężarami i o niefunkcjonalnosci ćwiczeń kalistenicznych 😉

    1. Wiesz, uwielbiam kalistenikę, ale jestem daleki od hipokryzji i nigdy nie powiem, że trening z ciężarami jest be. Domyśliłeś się, że też kiedyś używałem ciężarów. Tak, pamiętam czasy prowizorycznej siłowni w piwnicy i mam do tego sentyment. Poza tym uważam, że porównywanie kalisteniki do kulturystyki (jak robi to Wade) może jej tylko zaszkodzić. Ludzie mają prawo wiedzieć co mogą osiągnąć przez dany trening. Kalistenika to coś więcej niż większe mięśnie. To sprawność fizyczna, świetne samopoczucie i panowanie nad własnym ciałem. Dlaczego piszę o zaletach ciężarów? Przecież każdy sport ma swoje zalety. Sztanga nie stanowi konkurencji dla pompek. Natomiast gwoli sprostowania: Nigdzie nie napisałem, że kalistenika jest niefunkcjonalna. Po prostu nie jest to jedyny typ treningu funkcjonalnego, lecz jeden z wielu.

  2. Bardzo dobry artykul 🙂 co pan mysli o ksiazce ,,Skazany na trening” do ktorej jest odwolanie w tym artykule? Chcialabym wiedziec jaka jest pana opinia o metodzie treningowej z ksiazki. Moze moglby pan napisac o tym artykul?:) Ksiazka jest dosc dyskusyjna, bo wiele spraw stawia zupelnie inaczej jak dla mnie. Pozdrawiam i dziekuje 🙂

    1. Pozwól ze tez sie wypowiem na ten temat 😀 moim zdaniem ksiazka jest dobra ale tylko do przeczytania, nie opłaca sie nią ćwiczyć można milion razy szybciej dojść do mistrzowskich kroków. A pozatym moim zdaniem niektóre ćwiczenia przedstawione tam są nieosiągalne np. pompka na jednej rece wykonana w ten sposób jaki jest przedstawiona na zdjęciu. Max Schank ( koleś na tym zdjęciu co robi ta pompkę ) na swoim koncie na yt nie ma filmiku jak wykonuje taka pompkę. Malo tego nagral wersje dvd gdzie przedstawia wszystkie kroki ćwiczeń i tez nie wykonuje pompki w ten sposób jak przedstawiony w ten sposób. A i jeszcze do tego Paul Wade wymyślił Sb kolejne nieosiągalne ćwiczenie: pompka na jednej rece przy scianie. Dlaczego nieosiagalne ? Wpisz Sb na yt i spróbuj znalezc takie wykonanie. Nawet Max Schank w swojej wersji dvd nie przedstawia tego ćwiczenia. Ciekawe dlaczego ? bo to jest nieosiagalne. Niby nie mam tej plyty ale ludzie wrzucają na yt filmiki z tymi ćwiczeniami to tez by wrzucili ta progresje pompek w staniu na rękach a narazie nikt nie wrzucił. Ale to tylko moje zdanie i nikt nie musi sie z nim zgadzać ;D zobaczymy co autor bloga o tym sadzi 😉

    2. Autorowi książki przyświeca zacna idea – promowanie kalisteniki. I chwała mu za to. Robi to jednak wg mnie w niewłaściwy sposób. Kalistenika jest bogata w multum rozmaitych ćwiczeń i metod treningowych. Autor ogranicza się do kilku ćwiczeń i jednej metody – robić wszystko aż osiągniemy x powtórzeń. Wykonując tylko te ćwiczenia spowolnisz swoje postępy. Ponadto wiele ćwiczeń jest zwyczajnie absurdalnych, np pierwszy krok do przysiadów. Nie polecam stosowania porad tam zawartych w praktyce. Być może znajdzie się tutaj jakaś recenzja tej książki, ale na razie mam zamiar zamieścić opis innej, o wiele mądrzejszej.

  3. Dziekuje bardzo za odpowiedz 🙂 nie nie mialam zamiaru nigdy korzystac z metod treningowych tam zawartych gdyz dla mnie po prostu sa strasznie nudne.. jesli chodzi o pompke na jednej rece to nawet o niej nie marze, bo jestem dopiero w trakcie opanowania stania na rekach 😀 Moim zdaniem metody pana Rafala ktore przedstawia tutaj sa lepsze w kazdym razie dla mnie. Dzieki nim udalo mi sie wykonac moje pierwsze podciagniecie 🙂 Chetnie przeczytam co pan podesle ciekawego, bo Skazanyza bardzo nie przypadl mi do gustu 😛

    1. Weź gościu przestraszylem sie przez Cb 😀 myślałem ze sam komentarz mi się dodal ;D

  4. W tym roku postanowiłem w ramach eksperymentu zrobić sobie na jakiś czas odpoczynek od siłowni i korzystając z pięknego lata przerzucić się na ćwiczenia w plenerze. Nie wiem czy można nazwać to kalisteniką w pełnym tego słowa znaczeniu, ale czerpałem ćwiczenia z jej repertuaru. Przez ponad dwa miesiące ćwiczyłem w tzw. fit parkach, bazą treningu były pompki w różnych wariantach, pompki na poręczach, podciągania się, dużo ćwiczeń na brzuch i do tego wplatane ćwiczenia na urządzeniach które można spotkać na takich fit parkach, w których unosi się własne ciało za pomocą systemu dźwigni (nie bardzo wiem jak to opisać, ale chyba każdy wie jak takie urządzenia wyglądają i działają).
    Ciekawiło mnie jakie efekty przyniesie zastosowanie takiego systemu treningu. No i nie jestem zadowolony z tego eksperymentu. Masa spadła znacząco, straty są naprawdę widoczne. Odczułem lekką poprawę sprawności ogólnej i siły funkcjonalnej (tzn.jestem w stanie wykonać więcej ćwiczeń z ciężarem swojego ciała), wzmocniłem też stawy (zwłaszcza nadgarstki, z którymi miałem problemy), ale ogólny bilans jest zdecydowanie na minus.
    Wnioski? Kalistenika to fajna sprawa, ale dla tych którzy stawiają na sprawność, do wyglądu przywiązują mniejszą wagę. Dla tych którzy skłaniają się w kierunku kulturystyki – NIE POLECAM 🙁

    1. To zalezy od podejscia do treningu. Kalistenika mozna budowac naprawde fajna sylwetke tylko trzeba wiedziec jak cwiczyc.. Jak wykonujesz caly czas po milion pompek I przysiadow to sie nie dziw ze masa spadla. W kali musi byc taka sama zasada jak na silce jesli chodzi o budowanie masy I sily. Trzeba wykonywac ciezkie cwiczenia w zakresie 8-12 powt a jak juz dojdziesz do tylu to utrudniasz cwiczenie. A jest bardzo duzo opcji na utrudnienie cwiczenia : 1 Przelozenie cale ciala na jedna konczyne, 2 cwiczenie na niestabilnym polozeniu: np sproboj wykonac pompke na pilkach albo podciagnac sie na galezi 3. Zmiana pozycji ciala w niektorych cwiczeniach np. podciaganie w pozycji L niby ten Sam ciezar ale I tak jest ciezej bo inaczej ciezar ciala jest rozlozony, 4. Dodanie zewnetrznego obciazenia do podstawowych cwiczen. A po za tym duzo jest ludzi co dobrze wyglada I cwiczy kalistenike np. Frank Medrano, Lazar Novoic , Dusan Djolevic.

  5. Fajnie że ktoś nawiązał do mojej wypowiedzi. Mimo tego że nie jestem zadowolony z efektów takiego systemu chciałbym za rok powtórzyć cykl ćwiczeń w plenerze bogatszy o doświadczenia zdobyte w tym roku, bo polubiłem taki trening w kontakcie z naturą.
    Nawiązując do wypowiedzi przedmówcy : wiem jak ćwiczyć, trenuję od ponad 20 lat, ale całe życie się uczę w tej kwestii i chętnie wzbogacę moją wiedzę o coś nowego. Próbowałem intensyfikować ćwiczenia i wprowadzać progresję ale w tym sposobie treningu są pewne ograniczenia których nie da się obejść. Na przykład jeśli chodzi o plecy, tu nie było żadnych spadków w masie, podciąganie się wykonuję w zakresie powtórzeń 4 – 7 x (masa ciała ponad 90 kg) i to daje wystarczający bodziec do rozwoju pleców. Ale jeśli weźmie się pod uwagę klatkę, tu już nie da się wystarczająco pobudzić jej do rozwoju. Kombinowałem z pompkami o pogłębionym zakresie ruchu, przenoszeniem ciężaru ciała na jedną rękę (pompka raz do lewej ręki raz do prawej) a i tak moja siła wystarczała na wykonanie ponad 20 powtórzeń. Zwiększałem ilość serii i powtórzeń, ale okazało się że przyniosło to odwrotny efekt od zakładanego. Owszem, pompki na poręczach w podporze są ciężkim ćwiczeniem i jestem w stanie wykonać ich 10 – 12 powtórzeń w serii, ale w nich pracuje w większym stopniu triceps (nawet przenosząc nogi do przodu klatka nie wykonuje pracy większej niż 50 %) i to nie wystarcza. A najbardziej zaniedbywane mięśnie to biceps (który pracuje tylko jako mięsień wspomagający przy podciąganiu się) i barki (działają w wielu ćwiczeniach, ale też tylko jako wspomagające). Próbowałem uzupełniać trening ćwicząc na maszynach w fit parkach, ale te sprzęty są projektowane raczej pod kątem treningu rekreacyjnego i mimo tego że ważę sporo, mogłem unieść swój ciężar 20 – 30 x więc zastosowanie tych maszyn raczej tylko na dopompowanie mięśni pod koniec treningu, nie na właściwe ćwiczenie.
    Pomysły na zwiększenie intensywności?
    1.przeniesienie ciężaru ciała na jedną kończynę – ok, bardzo pomocne, ale i tak niewystarczające
    2.ćwiczenie na niestabilnym podłożu (pompki na piłce) – może to doprowadzić co najwyżej do kontuzji, utrudni to rzecz jasna ćwiczenie ale na pewno nie doprowadzi do zwiększonego zaangażowania mięśni
    3.zmiana pozycji ciała w ćwiczeniach – to samo co w pkt 1
    4.dodanie zewnętrznego obciążenia do ćwiczeń – w założeniach jak najbardziej ok, ale w praktyce wykonalne tylko na siłowni, gdzie dostępne jest obciążenie i ewentualna pomoc partnera. A skąd mam wziąć obciążenie ćwicząc w parku? Nawet jak znajdę naturalne ciężary typu kamienie to jak mam je na sobie zamocować np.do pompek? Można ćwiczyć z użyciem naturalnych obciążeń (np.unoszenie kamieni, przysiady z balem) ale nie da się użyć ich do intensyfikacji ćwiczeń z własnym ciężarem
    Reasumując. Ćwiczenia kalisteniczne pozwalają dobrze przetrenować tylko niektóre grupy mięśni, ich regularne stosowanie doprowadzi wcześniej czy później do dysproporcji. Mój pomysł na następny rok? Dołożyć jeden trening w tygodniu na siłowni obejmujący te partie mięśni które są niedotrenowane w ćwiczeniach z obciążeniem własnego ciała (barki, klatka, biceps) i powinno być ok. Chyba że ktoś podpowie mi jakieś ćwiczenia na te grupy 😉

    1. No fakt ciezko w kalistenice jest izolwac miesien. Z rozwojem bicepsow moze byc ciezko bo sa to miesnie ktore potrzebuja od 12 do 20 powt w Seri i trzeba bardzo intensywnie trenowac, a watpie ze ktos zrobi 20 podciagniec i za minute znowu to samo i tak kilka razy. Napisales ze cwiczenie na niestabilnym polozeniu prowadzi do kontuzji, a takie cwiczenia wymuszaja bardzo powolne ruchy co skutkuje wzrostem sily i masy, jak ktos proboje robic takie cwiczenia dynamicznie to moze nabawic sie kontuzji 😉 a zreszta zobacz jak gimnastyce trenuja na kolkach gimnastycznych i jakos Nic im nie jest. A po za tym jak cwiczysz 20 lat to twoje miesnie sa juz wystarczajacce silne i faktycznie moze ci Nic nie dac robinie przysiadow na jednej nodze albo pompek na jednej rece, ja natomiast cwicze nie dlugo , ok 6 miesiecy kali i 3 miesiace silowni wczesniej i takie cwiczenia jak pistolety albo pompki w staniu na rekach sprawiaja mi trudnosc i moge nimi budowac sile i mase. Co do dodawania ciezaru to napisalem jako rozwiazanie dla kogos komu nie chce sie kombinowac z utrudnianiem cwiczen bo co za roznica czy dodasz obciazenie do podciagania czy bd podciagal sie na jednej rece.

    2. Traper, co do jednego nie mamy wątpliwości. Nie ma sensu na siłę izolować mięśni w treningu kalistenicznym bo nie jest to istotą kalisteniki. Ale nie zgodzę się z tym, że nie można odpowiednio zaangażować docelowych partii.

      Np barki są główną grupą mięśni podczas pompek w staniu na rękach przy ścianie. Przy Twojej masie sprawdzą się lepiej niż wycisk sztangi nad głowę. Bicepsy są kluczowe w podciąganiu wąskim podchwytem. Nawet najlepsi potrafią wykonać jedynie 1 – 2 podciągnięcia na jednej ręce więc o braku obciążenia nie możemy tu mówić. Mamy cały zakres progresji od zwykłego podciągania podchwytem, przez podciąganie z asekuracją drugiej ręki łapiąc za zwisający obok ręcznik lub za nadgarstek ręki ćwiczonej, aż po podciąganie na jednej ręce. Nie jest to izolowanie bicepsa tak jak zrobisz to za pomocą hantli, ale obciążenie na biceps jest bardzo duże i nie ma mowy o dysproporcjach, o których mówisz.

      Natomiast co do samych proporcji to powiem tak. Czy według Ciebie tylko kulturyści nie mają dysproporcji? Zauważ, że w różnych sportach różne mięśnie odgrywają kluczową rolę, a sportowcy mają różne proporcje. Trójboiści przecież nie skupiają się na uginaniu przedramion z hantlami, a czy wyglądają źle? Mają potężne nogi i plecy choć nie pochwalą się takim bicepsem jak kulturyści. Kolarze mają uda i łydki o wiele grubsze niż ramiona. Wielka klata ma natomiast głównie funkcję estetyczną i raczej nie spełnia wielkiej funkcji w sportach. Dlatego wypukłe klatki są raczej domeną kulturystów. W żadnym innym sporcie, gdzie liczy się wynik a nie wygląd, nie przywiązuje się uwagi do treningu klatki piersiowej. Również kalistenika służy głównie sprawności i formie ogólnej.

      Nie znaczy to jednak, że klatki nie uda nam się przećwiczyć. Nie zgadzam się z Tobą, że ćwiczenia na niestabilnym podłożu nie prowadzą do większego zaangażowania mięśni. Spójrz choćby na kulturystów. Trening klatki na atlasie przeprowadzają głównie dla rzeźby mięśni. Gdy zaś chodzi o masę łapią za sztangę. Dlaczego? Bo sztanga jest bardziej niestabilna co bardziej angażuje mięśnie piersiowe. Podczas wyciskania sztangielek (hantli) jest jeszcze bardziej niestabilnie ponieważ obie ręce pracują niezależnie od siebie. Wielu kulturystów uważa, ze wyciskanie sztangielek jest najlepszym ćwiczeniem na klatkę. Choć ciężar jest mniejszy niż w przypadku sztangi, to zaangażowanie mięśni większe. Jeśli zaś chodzi o kalistenikę, to spróbuj pompek na kółkach gimnastycznych. Na kółkach możesz robić coś w rodzaju rozpiętek i jest to mega ćwiczenie na klatkę. Dołóż do tego nogi na podwyższeniu, a już jest hardcore.

      Tak czy owak. Kalistenika to nie jest sport sylwetkowy i trudno go porównywać. Zaglądaj jednak na mojego bloga. W planach mam uruchomienie działu na temat bodybuildingu poprzez kalistenikę bo widzę, że zainteresowanie tematem jest spore.

    3. Zacznę od tego, że niezmiernie się cieszę że znalazłem tą stronę. Ogromny szacun dla Ciebie, Rafale, nie tylko za wiedzę którą posiadasz ale przede wszystkim za sposób w jaki się nią dzielisz. Twoje rady są bardzo cenne i podane w sposób jasny i zrozumiały.
      Pomysł z działem bodybuilding przez kalistenikę – po prostu super. Czekam aż się pojawi i będę go śledził.
      Jeśli chodzi o mnie, to przez wiele lat ćwiczyłem kulturystykę równolegle ze sportami walki, więc nie jestem ograniczony tylko do dbania o sylwetkę, sprawność ogólna też się dla mnie liczy. Dzieląc swój czas pomiędzy te dwie dziedziny starałem się znaleźć złoty środek, nie zatracać sprawności w okresach intensywniejszego trenigu siłowego jak i nie tracić sylwetki gdy poświęcałem się sportom walki. Może dlatego nie miałem większych osiągnięć w żadnej z tych dziedzin 😉 Gdybym miał pokusić się o % – wy rozkład zaangażowania, to na sporty walki przypadłoby 40 %, a na kulturystykę 60 %. Od niej zaczynałem i jednak zawsze bardziej zależało mi na wyglądzie niż na wynikach w sportach walki.
      Teraz gdy już wiem że wiele już nie zdziałam (raz że wiek – 40 na liczniku, dwa że po wypadku sprzed lat mam parę metalowych wstawek w nogach i wiele innych przypadłości utrudniających normalne życie, nie tylko aktywność sportową) nie mam już ciśnienia na wynik i rozglądam się za innymi formami treningu których wcześniej nie próbowałem. Fajnie jeśli jeszcze będę mógł się rozwijać, ale na razie skupiam się na utrzymaniu tej sprawności którą mam i próbach powrotu do tej którą miałem. Stąd moje zainteresowanie kalisteniką.
      Jeszcze trochę polemiki w kwestii ćwiczeń na niestabilnym podłożu. Ze wszystkim co napisałeś się zgadzam, wolny ciężar lepiej wpływa na rozwój mięśni niż maszyny, a mniejszy ciężar na sztangielkach daje lepszy efekt niż większy na sztandze. Ale wraz wzrostem efektywności ćwiczenia rośnie ryzyko kontuzji. Lepszy wolniejszy postęp ale bezpieczny niż doznanie uszkodzenia ciała i brak postępów a nawet regres przez dłuższy czas. Trzeba też wziąć pod uwagę ograniczenia związane z wagą ciała i zdrowotne. Dla kogoś ważącego 60 kg i mającego zdrowe stawy pompki czy rozpiętki na kółkach gimnastycznych mogą być super ćwiczeniem, ja z moją masą i stawami którym do końca nie ufam już nie odważyłbym się do niego podejść, bo pewnie skończyłoby się to dla mnie źle 🙁

    4. Oczywiście wszystko należy robić z głową. Nie zawsze mamy wszystko co potrzebujemy by robić to byśmy chcieli, ale jak powiedział Theodore Roosevelt:
      Rób to co możesz, tym co posiadasz i tam gdzie jesteś 😉

  6. Bardzo ,fajny artykuł ,a jeszcze ciekawsze wypowiedzi. Ja tez mam duże doświadczenia z siłownia i zaraziłem się kalistenika jako alternatywa. Uważam ,ze bardzo dobrym rozwiązaniem jest kamizelka obciążająca. Wiem ,ze to już cieżko nazwać czysta kalistenika ,ale uważam ,ze jest to świetne rozwiazanie.

  7. Co do treningu nóg w street workout nie masz racji.Trening nog zwieksza sile calego organizmu o kilkadziesiat procent oraz powoduje ze organizm wydziela duzo hormonów potrzebnych do treningu street workoutu, a to
    ze nogi sa tylko zbednym ciezarem to jeden z najw mitow street workoutu.

    1. Masz rację, trening nóg ma wiele zalet, ale nie jest potrzebny do street workoutu. Wiele osób zajmujących się street workoutem wcale nie ćwiczy nóg, a w steet workoucie radzą sobie świetnie. Np jeden z polskich blogerów znany w światku kalisteniki jasno przyznaje, że nie ćwiczy nóg, a jego wyczyny na drążku budzą podziw.

    2. Myślę że nie ma co tutaj pisać czy trening nóg jest potrzebny w jakimś sporcie czy też nie. Nogi są to potężne mięśnie i jak masz silne nogi to cały jesteś silny. I to jest dla mnie głupota omijanie ich. Niedawno miałem taką myśl żeby przestać je trenować i bardziej skupić sie na podciaganiu z ciężarem ale w miare szybko się nawróciłem. ! Pomijając już tu względy estetyczne- tzw. bocian. Ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji że biorę np. 100 kg na klatę a w przysiadzie gniecie mnie 60 kg. Wtedy automatycznie tracisz szacunek i już nie jesteś takim hardkorem. A to że w street Workucie pomijają to nie zmienia faktu że nie tylko tam 😉 tak naprawde ile osób ćwiczy na siłowni nogi ? Oczywiście nie mówię tu o otrenongu na maszynach czy innych tam pierdolach. Ile osób robi tam ciężki martwy ciąg albo przysiad w zakresie 5 powt ? Prawie nikt. 3/4 osób chodzi tam pompować bicepsy i klatę. A jak już się zdąży taki przypadek że ostro trenuje nogi na wolnych ciężarach to najprawdopodobniej będzie to trójboista albo inny siłacz;) może czasami trafi sie jakiś kulturysta- ale w dzisiejszych czasach to rzadkość:)
      Adam Raw ma potężne i silne nogi ale na drążku i poręczach też nieźle wymiata. Pewnie można być dobrym na drążku nie trenując nóg tylko pytanie- po co robic z siebie bociana skoro te nogi i tak nie przeszkadzają albo nawet dają więcej siły? Już nie wspominając o kwestii funkcjonalności. Możesz mieć najsilniejszą na świecie górną część ciała ale gdy twoje nogi są słabe to nigdy np. nie popchasz samochodu całą pracę wykonują nogi. Oczywiście można próbować przeć rękoma ale po co się męczyć:D
      Także nie ma co mówić czy w jakimś sporcie trenują nogi czy też nie bo wszędzie trafiają sie takie przypadki 🙂
      Polecam artykuł street workoutera- Maksyma Riznyka o nogach:

      http://www.fabrykasily.pl/street-workout/street-workout-trening-nog

    3. No i sam wtajemniczony Maksym mówi że większość street-workoutowców nie ćwiczy nóg, a i on sam długoich nie trenował. Oczywiście to sprawa indywidualna każdego, ale trzeba powiedziec sobie szczerze: nogi w street workout nie są niezbędne. Nie możesz być mistrzem kulturystyki, trójboju itp nie ćwicząc nóg, natomiast możesz ich nie ćwiczyć i być mistrzem w street workout.

  8. Fajnie że temat ożył 😉 Nawiążę do wypowiedzi przedmówcy.
    „możesz mieć najsilniejszą na świecie górną część ciała ale gdy twoje nogi są słabe to nigdy np. nie popchasz samochodu całą pracę wykonują nogi”
    Otóż ja właśnie jestem przykładem takiej sytuacji jaką kolega opisał na początku swojej wypowiedzi. Na klatę niedawno w ramach testu dżwignąłem 105 kg, a przysiadu z 60 kg nawet bym nie próbował, ostatnie moje podejście do przysiadów zakończyło się na 40 kg. Nogi ćwiczę tylko na maszynach albo symbolicznym ciężarem. Rzecz jasna nie jest to moim wyborem, tylko koniecznością spowodowaną względami zdrowotnymi i nie jestem z tego dumny. Ale nie zgodzę się z tym co zacytowałem. Nieprawda że musisz mieć silne nogi żeby być silnym. Przykłady? Miałem jakiś czas ciężki motocykl, chopper 260 kg wagi. Wypychałem go z garażu (a mam podjazd pod sporym kątem) sposobem : zapierałem się nogami, wypychałem maszynę rękami kawałek w przód, blokowałem hamulcem żeby się nie stoczył, znów wypychałem rękami pół metra do przodu i tak w kółko do pokonania całej górki. A nikt z moich znajomych nie był w stanie wypchnąć maszyny w zwykły sposób. Więc wiem że można być silnym mając słabe nogi 🙂

  9. Wspaniala dyskusja, wiele ciekawych wypowiedzi. Sam ćwiczę tylko z masą ciała do tego używam Drążek, kolka, poręcze, podesty etc… Jednak rozważam wsadzenie ćwiczenia z wolnym ciężarem. Sadze, ze taki martwy ciag będzie idealnie uzupełniał moje treningi. Co do nóg, wiem jedno. Warto ćwiczyć nogi chociażby dla zdrowia. Sam po sobie wiem, ze czuje sie lepiej, lżej, nie miewam bólów, strzelania zmniejszają sie a to za sprawa zwykłych pistoletów, wykroków, czy skoków. Nie będą wielkie, jednak silne i zdrowe z pewnością.
    Najważniejsza jest aktywność fizyczna, to ja należy stawiać na pierwszym miejscu na równi z bezpieczeństwem. Szanuje ciężary mimo, ze używam swojego własnego.
    Ja mam zasadę, by ćwiczyć dla zdrowia i to mnie napędza. Sprawne, lekkie i zawsze gotowe ciało jest czymś pięknym.

  10. Kalistenika jest wspaniałą metodą na wyrobienie siły i zdrowej sylwetki. Ćwiczę całkiem sporo, wykonuję już podciągnięcia na 1 ręce lub ponad 40 z użyciem obu rąk, pompki na samych rękach w pozycji poziomej, flagę na pionowym drążku itd. Mam więc jakieś tam umiejętności. Moim zdaniem przewaga kalisteniki nad ciężarami sprowadza się do tego, że taki trening powinien zniechęcać do sztucznego budowania masy.Bo co daje dodatkowe 30 kg mięśni, skoro jeżeli tak urośniesz to np. dostaniesz zawału w biegu na 10 km, obciążysz nadmiernie serce oraz nerki i wątrobę od kolosalnych ilości zjadanego białka, spadnie ci ogólna szybkość i gibkość a wizualnie zaczniesz przypominać gigantyczny klocek.Wzrost siły bezwzględnej moim zdaniem nie jest tego warty, choć wiem, że nie każdy się zgodzi.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *