Nie ma takiego człowieka na Ziemii, który cały czas progesowałby w takim samym tempie. Jeśli jesteś osobą z nadwagą i myślisz, że zrzucenie 5 kg jest trudne, to tylko dlatego, że nie próbowałeś zrzucić 1 kg mając już kratę na brzuchu. Jeśli uważasz, że wykonanie 10 pompek jest trudne, to tylko dlatego, że jeszcze nie próbowałeś dojść do 50-ciu. Usain Bolt – jamajski sprinter – ustanowił rekord świata przebiegając dystans 100 m w czasie 9,69 sek. Eksperci zawsze się zastanawiali czy jest jakaś dolna granica, poniżej której po prostu nie da się zejść. Niektóre wyniki sportowców są uważane za wyczyn nadludzki i osiągnięcie kresu, jeśli chodzi o osiąganie rekordów. Takimi granicami jest owe 10 sekund w sprincie na 100, podciesienie 500 kg w martwym ciągu czy wykonanie 100 czystych pompek bez żadnych przerw w trakcie (co samo w sobie nie zostało jeszcze wykonane chyba przez nikogo).

Jednak każdy z nas ma również takie osobiste granice, po przekroczeniu których nasze postępy zwalniają. Jednak to że zwalniają, nie oznacza, że się zatrzymują. Tak jak dla każdego sprintera urwanie choćby 0,01 sekundy jest sukcesem i niekiedy oznacza mieć medal czy go nie mieć, tak i Ty powinieneś starać się o każde następne powtórzenie, nie spoczywając na laurach po osiągnięciu swojego celu.

Dla mnie takim wymarzonym celem było 20 siłowych podciągnięć na drążku i w końcu to osiągnąłem. Teraz wciąż walczę o każde kolejne powtórzenie.

Mam Ci dziś do przekazania jedno: Nawet jeśli poprawiłeś swój wynik tylko nieznacznie, to i tak jesteś o krok dalej niż Ci, którzy siedzą na dupach i nic nie robią. Postępów życzę.