20 podciągnięć – sukces czy porażka?

To był od zawsze jeden z moich pierwszorzędnych celów treningowych. Wykonać 20 podciągnięć na drążku, włączając w to powtórzenia z kippingiem. Cel został osiągnięty nawet z nadwyżką, bo mam za sobą wymarzoną dwudziestkę wykonaną siłowo. No może ostatnie powtórzenie o kipping się otarło… przeboleję. Dlaczego więc zamiast podskakiwać z radości czuję lekki niedosyt? Zrobiłem jeden z największych błędów jaki zazwyczaj popełniają trenujący. Zacząłem wymagać od siebie więcej niż jestem w stanie zrobić. Być może dlatego, że wcześniej udało się wykonać 17 podciągnięć w szerokim nachwycie, co sprawiło, że w klasycznym podciąganiu byłem zbyt pewny siebie. Przyznam szczerze, że klasyków nie wykonywałem na treningach już jakiś czas. Szerokie podciąganie tak bardzo mną zawładnęło, że postanowiłem na nich oprzeć swój trening pleców. Prawdopodobnie więc to nie moje 20 klasyków jest zaniżone, tylko 17-stka szerokich była dość wyśrubowana. Taka refleksja po głębszym przemyśleniu. No cóż, nie ma co ubolewać nad wynikiem, tylko trzeba powrócić do klasycznych podciągnięć i nieco je dopieścić.

5 komentarzy

  1. Kevin napisał(a):

    To troche sie pomylilem co do roznicy bo obstawialem minmium 25. Jak widac nie wymaga on az tak wiekszej sily zeby robic az tyle powtorzen wiecej w klasycznym podciaganiu. Ale jakby nie patrzec 17 podciagniec szerokim nachwytem jest bardziej imponujace niz 20 podciagniec zwyklym takze ja bym sie chwalil tym pierwszym rekordem xD a nie masz wrazenia ze jak robiles te 17 powt to weszlo z lekkim zapasem natomiast przy 20 podcignieciach klasycznie ostatnie bylo juz ledwo ledwo ? Ja mam troche takie wrazenie ogladjac te dwa filmy. Moze w szerokim tez bys dal rade 20 I wychodzi na to ze nie ma zadnej roznicy 🙂

    • Rafał Mu. napisał(a):

      Sam byłem zaskoczony, ale już wszystko wiem. Kiedyś było tak, że podciagałem się 10 razy ale szerokim ani razu. Jak opanowałem szerokie podciągnięcia to tak bardzo polubiłem to ćwiczenie, że właściwie tylko tak się głównie podciągałem. No i wyniki się niemal zrównały. Zauważ że początkujące osoby co nie mają siły podciągnąć się nachwytem, często mogą się podciągnąć podchwytem parę razy. Podchwyt jest generalnie łatwiejszy, ale ci co ćwiczą dłuższy czas mają tak wyrobioną siłę pleców, że często nachwytem podciągają się tyle samo co podchwytem albo nawet więcej. Sam raczej nie podciągnę się podchwytem więcej razy niż 20. To dowodzi temu, że zawsze będziesz najlepszy w tych ćwiczeniach jakie wykonujesz na co dzień. Zrobiłem błąd w sztuce bo mogłem najpierw nagrać klasyki to później 17 szerokich zrobiłoby większe wow. A tak 20 słabo wypadło jak poszło jako drugie. Tymczasem wracam do klasycznych podciągnięć bo muszę się w tym ćwiczeniu nieco podciągnąć 😉

  2. Kevin napisał(a):

    A no to jest fakt. Ja sam sie podciagne podchwytem z 2 razy wiecej max chociaz na poczatku gdy nachwytem nawet nie drganalem na kilka cm to podchwytem robilem po 3 5 powt 🙂

    • Kevin napisał(a):

      A to w sumie.nie bardziej oplaca sie dalej progresowac szerokie ? Jakby nie patrzec na roznych testach czy tak po prostu zeby zaszpanowac przed znajomymi to.maja tak naprawde gdzies jak szeroko.lapiesz a przy takim szerokim mocno plecy pracuja I pewnie masz je mocno rozjebane a co.dopiero jak dojdziesz do np. 17 podciagniec takim chwytem ale juz z jakims ciezarem np.

    • Rafał Mu. napisał(a):

      Nie no ja oczywiście z szerokich nie zrezygnuję. Najszersze pleców poprawiły mi się dzięki nim dość fajnie. Ale do treningu włączę też klasyki. Różnorodność jakaś musi być. Klasyki bardziej angażują grzbiet przedramion a to się przydaje na drążku. Za jakieś 2 miesiące planuję dodać ciężar.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *